Uradžaj ludziej u čornym
«Na halincy, jak ptuška, siadzieŭ… čałaviek z dyplamatam i kamieraj. Jon navat pradstaviŭsia nam, pakazaŭ dakumenty&helllip;»
Voś jakuju cikavuju i niezvyčajnuju historyju paviedamiŭ homielski maładafrontaviec Andruś Cianiuta:
«Učora my ź siabrami prosta išli na ŭpravu, kali adzin chłapiec zachacieŭ sarvać jabłyk z dreva, što rasło pa darozie. Vy ŭjaŭlajecie, jak jon byŭ uražany, kali, zalezšy na jabłyniu, jon ubačyŭ, što ŭžo nia pieršy. Na halincy, jak ptuška, siadzieŭ… čałaviek z dyplamatam i kamieraj. Jon navat pradstaviŭsia nam, pakazaŭ dakumanty, zhodna ź jakimi jon — vykładčyk adnaho z homielskich univiersitetaŭ, a z kamieraj, bo choča zaśniać svaich studentaŭ, jakija časam tut špacyrujuć i chulihaniać. Ale ja nie sumniavajusia, što jon sumiaščaje vykładańnie ź jašče adnoj tajamničaj prafesijaj. Voś tak, vierycca ci nie, ale ž heta praŭda».
Takim čynam, dajem vam paradu uvažliva nazirać za drevami i za tymi, chto na ich žyvie, bo niezdarma zaraz aktyŭna raźvivajecca prahrama pa azielanieńniu horada, šmat niejak apazicyjanieraŭ stała…
Nahadajem, što Andruś Cianiuta znachodzicca pad «kryminałkaj», jaho abvinavačvajuć va udziele ŭ «niezarehistravanaj arhanizacyi».