BIEŁ Ł RUS

Chto kradzie vieru, rozum i volu? Alena Brava pra fiłasofiju tvorčaści i žyćcia

13.06.2014 / 16:44

Jana zajaviła ab sabie jak talenavity piśmieńnik. Jaje adrazu zaŭvažyli krytyki i čytačy, jakija padzialilisia na ščyrych pakłońnikaŭ i tych, dla kaho jaje tvorčaść sucelny razdražnialnik. Tvory Aleny Brava nikoha nie pakidajuć abyjakavym. Heta ž tyčycca i apovieści «Daravan­nie», jakaja vyjšła ŭ Vydavieckim domie «Źviazda» na troch movach — biełaruskaj, ruskaj i niamiec­kaj. Alena BRAVA pra fiłasofiju tvorčaści i žyćcia.

— «Daravańnie» vyłučajecca siarod napisanaha mnoj raniej — u pryvatnaści, nie ŭłaścivym dla maich tvo­raŭ chepi-endam… U pieršym varyjancie finał byŭ inšy. Hałoŭnaja rola tam advodziłasia Hansu, jaki źbieh z doma sastarełych, kab davieści da kanca svaju pomstu. Ale potym ja vyrašyła, što lepš budzie skon­čyć tekst važnym dla mianie adkazam Łarysy na repliku miedsiastry: «Ruskaja emacyjanalnaść…» — «Ja ź Biełarusi! Heta nie toje ž samaje!» i rašeńniem Łarysy zabrać Hansa damoŭ. Chacia ŭ pierakulenym na­šym śviecie, dzie chvory na sindrom Alchiejmiera były sałdat viermachta stanovicca nośbitam histaryč­naj pamiaci, a ŭsie navokał staranna robiać vyhlad, što ničoha nie pamiatajuć, prypadabniajucca chvo­rym, chepi-endy takoha kštałtu — redkaść.

— Ci jość u Łarysy «siostry» ŭ tvaich inšych tvorach?

— A jak ža! «Starejšaja siastra» Łarysy — babula Viera z apovieści «Raj daŭno pieranasieleny». Abiedz­vie žyvuć u patryjarchalnym dyskursie i ciarpliva prymajuć jaho žorstkija ŭmovy — poŭnaje samaadra­čeńnie dziela blizkich. A kali i buntujuć, dyk moŭčki sam sabie. Pra takich žančyn u nas pryniata kazać: «Jany — sol ziamli». Śviet nasamreč trymajecca na ich niepražytych žyćciach, pryniesienych u achviaru zdolnaściach, niaźviedanych radaściach. Adny čałaviečyja asoby — vybitnyja pa svaich maralnych jakaściach — «iduć na korm» inšym. Takaja hien­darnaja situacyja dla nas nastolki zvykłaja, što my pierastali jaje zaŭvažać.

— Niekatoryja nazyvajuć ciabie piśmieńnicaj-fieministkaj, inšyja kateharyčna admaŭlajuć najaŭnaść idej fieminizmu ŭ tvajoj tvorčaści…

— Termin «fieminizm» uklučaje dziasiatki roznych idejnych płyniaŭ: ad ekzistencyjalizmu Simony de Bavuar da manifiestu «Tavarystva pa źniščeńni mužčyn» amierykanskaj kvazi-fieministki Valery Sałanas. Ad­nak ja nie źviaraju svaje teksty ni ź jakimi ideałohijami abo zapaviedziami — fieminizm heta albo Novy Zapa­viet. Ni na jakija idei, što «avałodvajuć masami», nie aryjentujusia. Piśmieńnik nie śviatar, nie siamiejny kan­sultant i nie ideołah. Usie jany prapanujuć hatovyja recepty kalektyŭnaha paźbiahańnia pustečy i dakład­na viedajuć, jak hetuju pusteču nazvać: piekłam, frustracyjaj albo mizahinijaj. Ja ž nie viedaju hatovych receptaŭ vyratavańnia dušy.

Piśmieńnictva — heta toj šlach, jaki ty prakładaješ sam, u pracesie chadźby. Idzieš pa pustynnaj miasco­vaści, čas ad času sustrakajučy tam čałaviečyja ślady — takich ža samotnikaŭ, jak i ty. I raduješsia hetym śladam. Značyć, kirunak vybrany pravilna. Siarod śladoŭ, jakija mnie sustrakajucca, jość i ślady zna­kamitych žančyn-fieministak. Ty idzieš biez usialakaj harantyi, što zmožaš patracić svajo žyćcio nieda­remna. Ja prosta pišu pra toje, što balić. Dumka banalnaja, ale paŭtarusia: adzinaja linza, praź jakuju piśmieńnik hladzić na śviet, heta «ład jaho dušy» (M. Ćviatajeva), peŭny typ śviadomaści. Inšaja sprava, što ŭ svaim raźvićci, spaścižeńni śvietu praź siabie jon niepaźbiežna prychodzić da peŭnych vysnoŭ, jakija ty­čacca taho, jak usio ŭ hetym śviecie ŭładkavana.

Asudžanaja pražyć žyćcio ŭ žanočym ciele, paspytać na sabie ŭsie žanočyja roli (adzinaja, u jakoj jašče nie pabyvała, — rola prababuli), ja dobra ŭjaŭlaju sabie tyja šlachi, jakimi idzie naša sučaśnica, vie­daju pastki, što jaje čakajuć u patryjarchalnym hramadstvie. Taki varyjant niesvabody mnoju vydatna vy­vučany. Tamu i pišu pra heta.

Miž inšym, maje teksty, jakija siońnia ličać fieminisckimi, byli napisany jašče da taho, jak ja paznajomiłasia ź fieminizmam jak sistemaj pohladaŭ. U pryvatnaści, apovieść «Kamiendancki čas dla łastavak», vyda­dzienaja ŭ ZŠA ŭ vydaviectvie Siarhieja Jurjeniena pad nazvaj «Kachańnie ŭ cieni kazarmaŭ Mankada», była pradstaŭlena čytaču jak «kulturny fieminizm ź Biełarusi».

— Dla biełaruskaha hramadstva paniaćcie «fieminizm» niazvykłaje. Časta fieministkami nazyva­iuć siabie žančyny, jakija zadajucca pytańniem: čamu ja, takaja pryhožaja i razumnaja, — i biez mu­ža?

— Žančyny, pra jakich ty kažaš, — nie fieministki. Jany — «machrovy» pradukt patryjarchalnaha hramad­stva, žyvoje ŭvasableńnie jaho stereatypaŭ. Dla mianie fieminizm — heta pierš za ŭsio pryznańnie prava žančyny na aŭtanomiju asoby. Heta aktualna dla čałavieka ŭvohule, na ŭnutranuju terytoryju jakoha so­cyum rehularna kvapicca. Što tady kazać pra žančynu, jakaja našmat bolš determinavana bijałahična i sacyjalna, čym mužčyna? Joj davodzicca vieści baraćbu na niekalkich frantach, u tym liku suprać stereatypaŭ svajoj ža śviadomaści.

Kali žančyna «pračniecca», jana zmoža pasprabavać arhanizavać svajo žyćcio na pryncypach, jakija śvia­doma abiare dla siabie. Uvohule, nadzieja ŭ čałaviectva zastałasia tolki na žanočuju cyvilizacyju — cyvi­lizacyju lubovi, tak mnie zdajecca. Heta nie «cyvilizacyja biez mužčyn» — jana pabudavana na «žanočych» pryncypach: lubovi, miłasernaści, uzajemarazumieńnia, pavahi da čałaviečaj hodnaści. Kali ž fieminizm ab­miažujecca tym, što žančynu pasprabujuć «ubudavać» u isnujučyja ŭładnyja struktury socyumu, nie źmianiajučy ich źmiestu, usio zastaniecca pa-raniejšamu. Žančyna, jakaja pierajmaje ahresiŭnuju madel muž­čynskich pavodzin, — źjava jašče horšaja, čym žančyna «patryjarchalnaja» i čym ahresiŭny mužčyna.

— Hierainia ramana «Mienada i jaje satyry» — jakraz achviara stereatypaŭ ułasnaj śviadomaści?

— Tak, mienavita achviara: kliničnaj naiŭnaści i vychavańnia na ŭzorach ramantyčnaj litaratury, jakaja paety­zuje «vialikaje kachańnie» jak adzinaje nakanavańnie žančyny ŭ śviecie. Jula — «razumnaja durnička». Sacy­ialnyja stereatypy savieckaha času dziŭnym čynam pieramiašalisia z knižnaj «uźniosłaściu». U vyniku dy­iahnaz, jaki možna vyznačyć jak «duchoŭnaja nimfamanija», heta značyć, psichałahičnaja zaležnaść ad mužčyny. Zaležnaść, jakaja, miž inšym, farmiravałasia stahodździami.

Usie instytuty hramadstva byli skiravany mienavita na heta: škoła, siamja, navat mastactva. Z takim «ba­hažom viedaŭ» hierainia siabie samastojnaj asobaj nie ŭśviedamlaje. Usie jaje pamknieńni zasiarodžany na da­siahnieńni adzinaj mety — zavałodać mužčynam i, u rešcie rešt, nabyć sacyjalnuju i asabistuju «paŭ­navartasnaść». Praŭda, robić jana heta nie tak, jak jaje bolš prahmatyčnyja siostry pa hiendary. Deman­struje biaskoncuju hatoŭnaść achviaravać saboj, vytryvać lubyja prynižeńni. Kali jaje kidaje čarhovy «Jon», jana ŭ panicy šukaje novaha nie z-za sieksualnaha śvierbu, a tamu, što psichałahična nie vynosić adzinoty. Jana raźjadnana z ułasnaj sieksualnaściu i sa svaim ciełam — jano tolki srodak pryciahnuć mužčynu. Heta, biezumoŭna, nie kachańnie, a vid zaležnaści, nakštałt ałkaholnaj ci narkatyčnaj.

— A kali b Jula rasparadžałasia svaim ciełam biez «vysokich idej» i hrašyła z zadavalnieńniem, jana stała b stanoŭčaj hierainiaj?

— Jak rasparadzicca ciełam — pytańnie druhasnaje. Pieršaje, što jana pavinna zrabić, — uklučyć mazhi, stać čałaviekam, a nie «pradmietam». Pavinna stać asobaj, a nie «žančynaj». I hetaja asoba pavinna vy­rašyć dla siabie sama, što mienavita dla jaje pažadana: stać maci, naradzić šmat dziaciej (albo tol­ki adno dzicio) abo žyć adzinočkaj i «hrašyć z zadavalnieńniem». Ci ŭvohule admovicca ad pastki po­łu, prosta «vypaści ź sistemy» i pryśviacić siabie intelektualnym zaniatkam, jak hierainia-raskazčyca ŭ apovieści «Raj daŭno pieranasieleny». Vybar pavinien być śviadomym, a nie «tamu, što ŭsie tak žy­vuć». Vyniki vybaru «jak va ŭsich» majem siońnia: kinutyja dzieci, złamanyja losy, padletkavaja złačyn­naść, rannija aborty i h. d.

— Jakaja meta fizijałahičnych scen u tvaich tvorach?

— Adna ź ich — viartańnie žančyny da svajoj cialesnaści. Cialesnaści, pazbaŭlenaj taho «vybuchovaha pa­kietu», jaki zvyčajna zakładvajecca ŭ heta paniaćcie. Naprykład: «Cieła dadziena tabie, kab naradžać». Abo: «Tvajo cieła — «sasud hrachoŭny», ty pavinna saromiecca jaho» i h. d. U kantekście taho nacisku, jaki akazvajecca na žančynu adeptami vyšejzhadanych pazicyj, pazicyja-pratest hieraini «Raja…» u dačynieńni da cieła («jaho mova — nie maja mova») hladzicca całkam naturalnaj. Žančyna pavinna navučycca pry­mać i lubić svajo cieła, nie adčuvajučy soramu i viny za jaho prajavy. Ale, ź inšaha boku, pavinna dak­ładna ŭśviedamlać, što jana — nie tolki cieła. Heta ja nazyvaju viartańniem da cialesnaści, jakaja była ŭ nas hvałtoŭna adabrana. I chto, jak nie žančyna, jakaja piša, zmoža dapamahčy svaim siostram viarnuć he­tuju kaliści «aneksavanuju» terytoryju? Kazać pra toje ŭhołas dla piśmieńnika-žančyny — heta adzi­naja mahčymaść zaludnić tuju «tera inkohnita» svajho «ja», dzie dahetul chavalisia pačvary.

Miž inšym, viartańnie žančyny da svajoj cialesnaści nie maje ničoha ahulnaha z prapahandaj raspusty, parnahrafijaj. Chutčej, parnahrafičnymi źjaŭlajucca tyja maskultavyja teksty, jakija možna nabyć u nas ledź nie ŭ kožnym šapiku: sceny fizičnaj blizkaści ŭ ich samameta.

— Jakija tvory, na tvaju dumku, zdolny zacikavić siońnia biełaruskaha čytača?

— Jakoha — voś pytańnie. Čytačom, jaki dumaje i razvažaje, zaŭsiody byli i buduć zapatrabavany tvory pra ŭnutrany śviet čałavieka i jaho ŭzajemaadnosiny ź inšymi. Siońnia sacyjołahi kanstatujuć kryzis siamji; rodnasnyja suviazi, jakija jašče ŭ minułym stahodździ vyznačali žyćcio ludziej, sasłabieli. Čałaviek pavinien navučycca aryjentavacca ŭ novaj sistemie kaardynat, šukać apiryšča ŭ novaj realnaści, kab vysta­iać sam-nasam z pustečaj. Siońnia ludzi kinulisia ŭ spažyvańnie, imknucca bolš zarabić, kab bolš pa­tracić. Pry hetym nie ŭśviedamlajuć, što kanśjumieryzm — nie vyjście. Lichamankavaje spažyvańnie nie dapamoža čałavieku stać samim saboj, nie pazbavić ad prablem.

— Jość dumka, što čytač siońnia žadaje «lohkaj» knihi. Ty śviadoma idzieš nasupierak hetaj tendencyi?

— Kazki — nie moj profil. Na žal, maskult vymyvaje sa śviadomaści čytača samo paniaćcie jakaści lita­raturnaha tekstu. Ale heta najmienšaje zło, jakoje jon robić. Kali jakija knihi i varta było b spalić na pło­ščy, dyk heta mienavita «ružovaje čytvo». Aŭtary takich knižak by hadałki-afierystki abiacajuć kachańnie z proćmaj karaloŭ i valetaŭ, a sami zabirajucca da durnički ŭ kišeniu. Hetyja teksty kraduć našmat bolš, čym partmaniet: kraduć ćviarozy rozum, vieru ŭ siabie i volu da dziejańnia.

Ja starajusia pisać tak, kab čytač adkryŭ dla siabie novy rakurs u zvykłym i pačaŭ dumać samastojna. Litaraturu nielha razhladać vyklučna ŭ prahmatyčnym dyskursie «vychavańnia». Ale kali takoj metaj zadacca, to možna mierkavać: čym mienš chepi-endaŭ budzie ŭ litaratury, tym bolš ich budzie ŭ žyćci.

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła