BIEŁ Ł RUS

Adzin dzień z žyćcia «salaravoza»

26.11.2007 / 8:28

Nashaniva.com

Apaviadańnie Paŭła Biełavusa.

«A pakul pamiežny biznes kančatkova nia sčez, u adzin z budnich dzion ja nakiravaŭsia ŭ Polšču sa znajomym studentam na jahonym ułasnym aŭtamabili, kab na svaje vočy pabačyć i adčuć, jak jon užo dva hady zarablaje na žyćcio i adukacyju, z ranicy chodziačy va ŭniversytet, a paśla paraŭ haniajučy štodzionna za miažu».

Bieraście — horad z unikalnym hieahrafičnym stanoviščam, z Polščaj i Ŭkrainaj pad bokam, zaŭždy vyłučaŭsia svajoj zamožnaściu ŭ paraŭnańni ź inšymi abłasnymi centrami Biełarusi. I miaža dla dasiahnieńnia i padtrymańnia hetaj zamožnaści źjaŭlajecca vialikaj kamercyjnaj siłaj.

U minułyja biaźvizavyja časy kožny druhi ciahaŭ u Polšču salaru (dyzelnaje paliva), harełku, cyharety i vyvoziŭ adtul miasa, vopratku i ŭsialaki «šyrspažyŭ», jaki tut aktyŭna spłaŭlaŭsia. Voś tak i žyli.

Časy źmianilisia, štohod prymajucca novyja i novyja zabarony i abmiežavańni, apošniaje ź ich: poŭnaja zabarona ŭvozu na terytoryju Biełarusi miasnych praduktaŭ z Polščy, da taho ž z novaha hodu hetaja kraina — u šenhienzonie.

A pakul pamiežny biznes kančatkova nia sčez, u adzin z budnich dzion ja nakiravaŭsia ŭ Polšču sa znajomym studentam na jahonym ułasnym aŭtamabili, kab na svaje vočy pabačyć i adčuć, jak jon užo dva hady zarablaje na žyćcio i adukacyju, z ranicy chodziačy va ŭniversytet, a paśla paraŭ haniajučy štodzionna za miažu.

Zapraviŭšy Falksvahien Pasat pa poŭnaj salaraj, my nakiravalisia na pamiežny pierachod «Varšaŭski most», ale, pabačyŭšy doŭhuju čarhu mašynaŭ, my pieradumali pierasiakać miažu tut i vyrašyli dabiracca praź inšy pierachod — toj, što za 40 km, kala Damačava. Pa darozie zavitali da žycharki adnoj z pamiežnych viosak, chucieńka nabyli dva bloki cyharetaŭ «More» z akcyznymi markami Ŭkrainy, kab potym pierapradać u dva razy daražej, navaryŭšy z kožnaha bloku pa piać dalaraŭ.

Na pamiežnym punkcie pry niaznačnaj čarzie daviałosia prastajać dźvie hadziny.Tamu vydałasia mahčymaść davoli pilna panazirać za kiroŭcami, što stajali na miažy ŭ čakańni svajoj čarhi. Ja zrazumieŭ, što bolš za pałovu aŭtamabilaŭ jechali ŭ Polšču z toj ža metaj, što i my — «źlić salaru», tamu i pieravažali narodnyja Pasaty, jakija majuć samy vialiki bak siarod lehkavych mašynaŭ — kala 100 litraŭ, značyć, 80 možna lohka pierapradać. Zajmajucca hetym i pryvabnyja žančyny, i złyja mužčyny, i biednyja studenty, i cichija pensijanery — hałoŭnaje, kab patrebnaja mašyna była.

Kolki ž možna zarabić za adnu takuju pajezdku?

Z maich padlikaŭ vyjšła nastupnaje: salarka ŭ kałhasach, a dakładniej, nielehalna ŭ sprytnych mechanikaŭ, kiroŭcaŭ ci bryhadziraŭ, idzie prykładna pa 1220 biełaruskich rubloŭ za litar, kali na zapraŭcy kaštuje 1610, u Polščy ž pierapradajecca pryvatnikam ci fermeram užo pa 2,7 złotych — heta 2100 našych rubloŭ. Vychodzić, što na adnym litry možna zarabić 900—1000 rubloŭ, a pradajecca za adzin raz da 80 litraŭ, dalej ličycie sami.

Akramia «salarnaha biznesu» majho studenta‑tavaryša vielmi cikavić «telefonny biznes», dy i zamovaŭ u jaho na mabilnyja słuchaŭki z Polščy zaŭždy šmat. My nakiravalisia na telefonnuju bazu ŭ Biała Padlasku. Dobryja telefony tut kaštujuć značna tańniej u paraŭnańni z koštami ŭ našych salonach, roźnica da 70$, z hazetnymi — 30—40$, tamu ludzi i prosiać, kab niechta pryvioz telefon z Polščy, a majmu tavaryšu i pryjemna zrabić takuju spravu, dy i ŭ kišeniu pakłaści hrošy. A jašče i tak zvany «Vat» dapamahaje, bo, kuplajučy telefon, zamiežny klijent atrymlivaje specyjalny dakument pra nabyćcio hetaj rečy, i, viartajučysia ŭ Biełaruś, na miažy stavić piačatku, a ŭ nastupny raz, naviedaŭšy hetuju kramu z dakumentam, viartaje sabie 18 % ad koštu ( u nas tak zvany PDK — padatak na dadadzieny košt). Vychodzić, što, pierapraŭšy dobry telefon navat pa polskim košcie, navarvaješ 15—25 dalaraŭ.

Tak my nabyli piać telefonaŭ, ale pravieści praź miažu adnamu čałavieku lehalna možna tolki adzin novy zapakavany telefon. Tamu na miažy karobki ad telefonaŭ akuratna raskładvajuć i chavajuć, a samyja aparaty raskidvajuć pa kišeniach, tudy mytniki dakładna nie palezuć.

U majho tavaryša skłałasia tradycyja (pakolki damoŭ polskaje miasa vieźci nielha, a ŭ Biełarusi jamu čamuści zaŭždy brakuje času pajeści) kuplać miasnyja polskija vyraby, spyniać mašynu i z asałodaj jeści. Času na heta chapaje: čakańnie i čerhi — nieadjemnaja častka takoha biznesu.

Nazad u Biełaruś znoŭ viartalisia praz Damačava poźnim viečaram. I tolki dziakujučy braterskim stasunkam pamiž «salaravozami» nie daviałosia ŭ kilametrovaj čarzie stajać cełuju noč, bo adzin z pasataŭ, prytrymaŭšy ruch u kalejcy, dazvoliŭ našamu aŭto praskočyć napierad pad samy šlahbaŭm.

U razmovie «salaravozaŭ» ja pačuŭ, što nibyta ciapier kałhasnuju salarku, kab adroźnivać ad zapravačnaj, buduć farbavać u čyrvony koler, a na miažy buduć praviarać, na jakoj salarcy ty jedzieš: zvyčajnaj ci kałhasnaj čyrvonaj. «Nia moža być, durnota!» — supakoili adzin adnaho «salaravozy» i hłyboka ŭzdychnuli.

U specyjalnaj kalejcy na Vat padyšła našaja čarha, polski mytnik chutka pravieryŭ mašynu i dakumenty, a voś patrebnyja piačatki staviŭ 20 chvilinaŭ, ale ŭsio ž taki pieradaŭ nas u ruki biełaruskaha. Toj, zaŭvažyŭšy niejkuju padazronaść i, moža, spadziejučysia złavić złačyncaŭ, pravieryŭ źmieściva bahažnika i pad siadzieńniami, dy niezadavolena adpuściŭ nas na biełaruskuju ziamlu, bo ničoha supraćzakonnaha nie znajšoŭ. «Fu! Praniesła!» — stomlena ŭzdychnuli my.

Paśla taho, jak ja pravioŭ pałovu sutak u mašynie, rodny łožak mnie padavaŭsia bolš rodnym i pryjemnym, a praca «salaravoza» sumnaj, nervovaj i bieznadziejnaj. Ale kožny vybiraje pracu zhodna z svaim talentam i ŭłasnymi mahčymaściami, značyć, u pałovy bieraściejcaŭ i žycharoŭ pamiežža hienetyčna zakładzieny talent dla spekulacyi, hałoŭnaje, kab tolki znajści, čym spekulavać. Voś takija vyvady. Nonsens.

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła