BIEŁ Ł RUS

Šmatdzietnaja siamja sa Žłobina dała prytułak uciekačam z Danbasa — intervju

2.08.2014 / 10:6

Volha Harapučyk, Žłobin — Minsk, fota Siarhieja Hudzilina

Krapickija — šmatdzietnaja siamja. U ich dva syny i dźvie dački. Ale ich vialikich sercaŭ chapaje i na čužoje hora

Hety mužčyna z Łuhanska «chacieŭ vajavać za apałčencaŭ», ale źjechaŭ u Biełaruś.

Kožny dzień ludzi niešta pryvoziać. Dapamahajuć navat miascovyja praduktovyja kramy.

Čułaja siamja Krapickich arhanizavała prytułak dla uciekačoŭ z Danbasa. 

U viosku Kasakoŭka pryjechali try siamji. Pra Krapickich jany daviedalisia praz sacyjalnuju sietku «Adnakłaśniki». Usie hetyja ludzi bajacca zastavacca na Radzimie, a Rasija dla ich zastajecca krainaj čužoj i niezrazumiełaj. Tamu dla pierajezdu jany abrali Biełaruś, jakaja dla ich jość vyspaj stabilnaści i dabrabytu.

Na vakzale mianie z fatohrafam sustrakaje Aleh — śvietłavałosy chłopiec. Jon adrazu pavioŭ nas da siabie damoŭ. Žyvuć Krapickija ŭ horadzie, a ŭ Kasakoŭcy jany arandujuć byłuju škołu. Abviestka ŭ sacyjalnych sietkach abjadnała vakoł siamji sotni ludziej z usioj Biełarusi. Damahajuć navat taksisty i ŭładalniki kramaŭ.

Dźviery ŭ kvateru adčyniaje Nadzieja — pryhožaja žančyna hadoŭ tryccaci. Na rukach u jaje niemaŭla. Da nas padbiahajuć sabaki chaski, a za imi — troje dziaciej. U Krapickich čaćviora małych: dźvie dziaŭčynki i dva chłopcy. Starejšaj 8 hadkoŭ, a małodšaj — 7 miesiacaŭ. Akramia hetaha ŭ ich try sabaki i jašče kot, jaki ŭvieś čas chavajecca za kanapaj. Usie jany źmiaščajucca ŭ trochpakajoŭcy.

Kvatera znachodzicca ŭ stadyi ramontu. Dobra ŭładkavanaja tolki zała. U niekatorych miescach niama špaleraŭ. Mebla staraja, usio ścipła, ale heta nie pieraškadžaje siamji vyhladać ščaślivaj. Aleh Krapicki pracuje prarabam na budoŭli.

Siamja zaŭsiody była nieabyjakavaj. Raniej apantana dapamahali sabakam. Dla hetaha jany navat pabudavali valjery.

Na kuchni ŭ Krapickich dušna, kipić boršč i varyva dla sabak. Tut ža siadziać Maryja i Alaksiej z synam. Jany z horada Makiejeŭka. Jany śćviardžajuć, što vyrašyli pakinuć svoj dom, kali pa susiednich kvaterach pačali chadzić ludzi biez apaznavalnych znakaŭ.

 «Pad pahrozaj žyćcia zabirajuć mužčyn i adsyłajuć u niejkija łahiery ŭ Zachodniaj Ukrainie», — raskazvajuć uciekačy.

Viadoma, što Makiejeŭku ad pačatku kantralavali bajeviki, tamu stul nie mahli vysyłać ludziej u Zachodniuju Ukrainu. Dyj Ukraina ŭvohule nie mabilizoŭvała ŭ Danbasie: jasna, što na miascovych nielha było pakłaścisia.

Značyć, hetyja ludzi chłusiać mnie. Nakolki?

Moža, chadzili pa kvaterach akurat «apałčency»? I čamu chłusiać? Najchutčej što prosta, kab apraŭdać svajo ŭciakactva. Ale chto viedaje. Chto jany? Niamaviedama. I voś takich uciekačoŭ čułyja Krapickija prymajuć u svaju kvateru.

Alaksiej kaža, pa adukacyi jon inžynier-miechanik, a Maryja pracavała načalnikam adździeła ŭ strachavoj firmie. A siońnia jany kinuli ŭsio i šukajuć prytułku ŭ inšaj krainie.

Jašče niekalki tydniaŭ tamu jany nabyvali novuju meblu ŭ kvateru i płanavali letni adpačynak.

Praz hadzinu za nami pryjechała taksi i my nakiroŭvajemsia ŭ Kasakoŭku. Pakul jedziem, hutarym z Nadziejaj.

«Mnie kryŭdna, što hetym ludziam nie dajuć status uciekačoŭ. U zakonie čornym pa biełym napisana, što status uciekačoŭ moža być nadadzieny ŭsim, chto adčuvaje niebiaśpieku dla svajho žyćcia, — kaža žančyna. — Kab hetyja ludzi mahli tut spakojna znachodzicca, im treba znajści pracu. Dziakuj staršyni miascovaha tavarystva, jaki ŭładkavaŭ na pracu ŭžo adnu siamju ŭ kałhas i chutka im pavinny vydzielić žyllo. Jeść ŭžo i inšyja prapanovy z susiednich kałhasaŭ».

A jak miascovyja ŭłady reahujuć na inicyjatyvu?

«Emihracyjnyja słužby zacikavilisia, bo jany dumali, što my tut bandu nieviadomych uciekačoŭ prytulili, ale potym zrazumieli, što my ničoha kiepskaha nie robim. Im ža pa hałavie ŭžo ź Minsku nastukali. Kažuć tolki: «My ž tvar krainy, a vy ludziej ŭ takich umovach chočacie raźmiaščać!» Ja ž i kažu im: «Dyk dapamažycie!». Ludzi mnie pišuć i prosiać zasialić ich kudy zaŭhodna, choć prosta ŭ namiot. Jak ja mahu admović?

Pryjechali na miesca praz chvilin dvaccać. Sama vioska znachodzicca ŭ vielmi malaŭničych miaścinach, padvorkaŭ u joj kala dvuchsot. Budynak schavany ŭ zielaninie. Jon byŭ kaliści škołaj, ale daŭno vyviedzieny z ekspłuatacyi. Umovy viaskovyja: vada jość u adnym miescy, a tualet na vulicy. U škole hruntoŭna zroblena tolki 2 pokoi, astatnija — ŭ stadyi ramontu. Staršynia miascovaha tavarystva vyłučyŭ dla achovy budynka achoŭnika - kałarytnaha dzieda.

«Mnie prapanoŭvali na ścianie Łukašenku namalavać, ale ja skazała, što taki patryjatyzm my zmožam prajavić chiba ŭ nadpisy «Kvitniej Biełaruś»,– žartuje Nadzia.

– Dyk moža Alaksandr Ryhoravič chutka sam daviedajecca pra vas i zavitaje.

«Ja b hetaha chacieła. Vielmi pavažaju našaha prezidenta».

My pieramiaščajemsia ŭ hałoŭnuju zału budynka. Tut dałučajemsia da koła žurnalistaŭ i inšaj siamji, jakaja pryjechała ź dziećmi z-pad Łuhanska. Ludzi pryjazdžajuć absalutna roznyja, chtości vystupaje za adzinuju Ukrainu, a chtości ščyra padtrymlivaje sieparatystaŭ u zmahańni za dałučańnie da Rasii. Baćka siamji z-pad Łuhanska źbiraŭsia iści ŭ apałčeńnie.

Pa jahonych słovach, mužčynaŭ na miažy ź ciahnikoŭ zdymajuć. Usieahulnaja mabilizacyja robić ŭsich mužčyn vajennaabaviazanymi i ty musiš abaraniać krainu, inakš ty dezercir.

Ja zapytałasia ŭ siamji Krapickich, čamu jany ŭsio ž taki vyrašyli dapamahać hetym ludziam.

Na što jany biez vahańniaŭ adkazali: «Kali idzie vajna - ŭsie my achviary. I niama apraŭdańniaŭ nivodnamu z bakoŭ, kali ludzi vymušany ciarpieć. Kali my adčuvajem ŭ sabie siły dapamahčy inšym, my pavinny dapamahać».

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła