Januš Korbiel, jaki byŭ vołatam. Piša Michał Aniempadystaŭ
Nie stała Januša Korbiela. Jon byŭ adnym z tych maralna-etyčnych vołataŭ, na jakich trymajecca bieły śviet. Čałaviek, jaki byŭ adkryty hetamu śvietu, nios lepšuju jahonuju častku ŭ sabie i ščodra dzialiŭsia hetym ź inšymi. Čałaviek celny, maštabny i adnačasova prosty. Ciažka patłumačyć vielič hetaj prastaty tym, chto nie sutykaŭsia ź Janušam asabista. Heta taja šlachietnaja prastata, jakaja adroźnivaje pozu ad sutnaści, dumku ad rytoryki, a dziejańnie ad imitacyi.
Januš mieŭ siabroŭ pa ŭsioj płaniecie, ad Aŭstralii da Hrenłandyi, ad kultavych postaciaŭ u suśvietnych ekałahičnych ruchach, da nikomu nie viadomych aktyvistaŭ z małaznanych krainaŭ, a sam žyŭ u Biełaviežy, pa polskim baku puščy, ŭ starym draŭlanym domie, dźviery jakoha byli adčynienyja dla siabroŭ i ichnich siabroŭ, a navat, dla siabroŭ apošnich.
Ja paznajomiŭsia ź Janušam mienavita takim čynam, ź pierasadkami i pryhodami dajechaŭšy viečaram 31-ha śniežnia da jahonaha doma na ŭskrajku Biełaviežy. U hości da Januša mianie zaprasiŭ Źmicier Vajciuškievič, śviatkavać Novy hod razam. Ja tady pierapytvaŭ Źmitra, ci hetak možna, ci zručna, bo jon mianie zusim nie viedaje. Źmicier adkazvaŭ stanoŭča. I sapraŭdy, da Januša možna było «prosta tak» - pryjechać, zavitać, zanočyć. I potym, paciahvajučy chatniuju naliŭku, ci što tam jašče, słuchać i razmaŭlać. Januš umieŭ słuchać. I jaho chaciełasia słuchać.
Januš umieŭ spakojna i arhumientavana vykładać svaje idei i natchniać imi inšych, umieŭ nie panižać «hradus» razmovy, nie apuskacca da ŭzroŭniu pobytavych prablemaŭ, da asabistych ambicyj i kryŭdaŭ. Ŭsio toje, pra što kazaŭ Januš, było adnolkava važnym i jomistym, składajučysia ŭ adnu celnuju i harmaničnuju karcinu suśvietu, dzie ludzi, ich kultury i movy, žytło i rečy, pieraplatalisia ŭ adnoj prastory z pryrodaj, drevami i ŭsimi žyvymi istotami.
Januš byŭ śviadomym budystam i paśladoŭnym aktyvistam fiłasofii Hłybokaj ekałohii. Heta była nie poza, jon tak žyŭ. Ludzi, ź ich kulturnym darobkam heta biezumoŭnaja i hałoŭna vartaść, kazaŭ Januš, ale tolki adna z vartaściaŭ bijaraznastajnaha žyćcia na płaniecie, ŭ sučasnych varunkach my adkaznyja za zachavańnie hetaj raznastajnaści, niezaležna ad taho, «vyhadna» heta nam ci nie, ŭ stanie my zrazumieć usie suviazi i ŭzajemazaležnaści hetaha śvietu, ci hetaha nam nie dadziena.
Myślić hłabalna, dziejničać łakalna – heta pra jaho. U svoj čas, jon zapačatkavaŭ ruch u abaronu vaŭkoŭ, jaki vyliŭsia ŭ suśvietnuju kampaniju padtrymki i zavieršyŭsia pieramohaj. Aproč hetaha byli inšyja kampanii i inicyjatyvy, była šmathadovaja i plonnaja praca hramadskaha naziralnika ŭ Navukovaj Radzie Biełaviežskaha Nacyjanalnaha parka, vykładčyckaja i publicystyčnaja dziejnaść, niekalki knižak, telesieryjał pra Biełaviežskuju pušču, supraca z centralnaj i rehijanalnaj presaj, u tym liku biełaruskaj.
Apošnimi hadami, Januš, architektar i urbanist pa adukacyi, byŭ zachopleny kancepcyjaj ekakulturnaha krajavida, jaki jon razhladaŭ jak samastojnuju kaštoŭnaść, jak markier tojesnaści i važny elemient nieparyŭnaści kulturnaj tradycyi. Zasnavanaje im «Tavarystva Abarony Krajavida» maje na mecie zadaču kompleksnaha zachavańnia tradycyjnaha kravida Padlašša, ŭklučna z achovaj miascovaj architekturnaj tradycyjaj i jaje elemientami, nadańniem achoŭnaha statusa admietnym zonam, łandšaftam i navat paasobnym drevam.
Kaštoŭnaść kulturnaj raznastajnaści była dla Januša nastolki ž vidavočnaj i naturalnaj, jak i raznastajnaści pryrodnaj. Jon dobra viedaŭ i caniŭ biełaruskuju kulturu, byŭ vydatna abaznany ŭ kultury polskaj i suśvietnaj. Uvohule, mnie padajecca, što Januš nie zaŭvažaŭ ciapierašnich, šmat u čym štučnych miežaŭ – jaho adnolkava cikaviła i toje, što adbyvałasia pa jahony bok miažy i toje, što dziejałasia na našym.
U domie Januša nieŭprykmiet uźnikała adčuvańnie taho, što tut adzin z centraŭ suśvietu. Tam zaŭsiody byŭ paradak. Kožnaja reč na svaim miescy i kožnaja detal nievypadkovaja. I ničoha zališniaha. Staraja, ciaślarskaj pracy mebla, firanki na voknach, hrubka, duš z chałodnaj vadoj, vialiki stoł ź ilnianym abrusam ručnoje raboty, dźvie vierandy – adna, zašklonaja, ŭ bok vulicy, dzie čornyja malvy i šypšyny, druhaja, adkrytaja, ŭ bok parosłaj łuhavym raznatraŭjem działki, jakaja ciahniecca ažno da bieraha raki Nareŭki.
Za Nareŭkaj, siarod starych drevaŭ, cahlanyja budynki pałacavaha kompleksa, za imi Carski park, za parkam – pušča. Januš žyŭ puščaj i jaje vakolicami, viedaŭ kožny jaje zakutok pa polskim baku, kožnaje staroje dreva, viedaŭ ich vyšyniu, abchvat i viek. I šmat čaho jašče. Nie dumaju, što niechta viedaŭ pušču lepiej za jaho, nie dumaju, što niechta prabyŭ-pražyŭ u puščy (u samych jaje nietrach) bolej času, čym jon. Uletku, uvosień, uzimku. Januš nie tolki viedaŭ, jon razumieŭ les i achvotna tłumačyŭ jaho inšym. Rabiŭ heta prosta i dachodliva.
Jak tady, u zakrytym dla turystaŭ «ścisłym reziervacie» puščy, kudy jon vadziŭ navučencaŭ Kołasaŭskaha liceja. Drevy pavinny pamirać, kazaŭ jon. Niekatoryja pamirajuć doŭha, inšyja, najčaściej asiłki-duby, rynucca dołu ŭvadnačaśsie, hučna ŭdarajučy ŭ ziamlu svaim kałasalnym ciažaram. U vyzvaleny praśviet traplaje soniečnaje śviatło, pobač pavalenaha dreva prabivajucca maładyja parastki – tolki tak, pad bokam pamierłaha vołata, jany majuć šaniec vyraści da žyćciazdolnych pamieraŭ. Miortvaje dreva jašče ciaham niekalkich hadoŭ prykryvaje ich svaim ciełam, pastupova pieraŭtvarajučysia ŭ truchu i ŭtvarajučy na pavierchni tonkuju prasłojku ŭradlivaj hleby. Śmierć heta pačatak novaha žyćcia, kazaŭ Januš.
Ścipły i ščupły Januš byŭ, nasamreč, vołatam. Siabry heta viedali jašče pry jahonym žyćci. I syjšoŭ jon jak vołat, uvadnačaśsie. Tak treba. Kab dać šaniec novamu. Ja heta razumieju, ale ad hetaha nie lahčej. Nam tak mocna budzie ciabie nie chapać, Januš.