Viktar Marcinovič raskazaŭ ciažkuju historyju svajho dziacinstva i ščaślivuju historyju darosłaha pośpiechu
U tym, što Viktar Marcinovič ličycca adnym z kultavych maładych piśmieńnikaŭ Biełarusi, pierakonvać nikoha nie treba, ale daloka nie ŭsie ŭjaŭlajuć, što za hetym staić.
fota Nastaśsi Chrałovič
Ašmianski dalahlad
9 vieraśnia 1977 hoda ja naradziŭsia ŭ rodnych dla majoj maci Ašmianach, ale pražyŭ tam usiaho niekalki miesiacaŭ — baćki pierajechali ŭ Minsk. Dalej pačynajecca cikavaja historyja, bo ja byŭ upeŭnieny, što z taho času žyŭ tolki ŭ Minsku. Litaralna hod tamu vyśvietliłasia, što heta nie tak.
Akazałasia, u Minsku ja prabyŭ tolki bolš za tydzień. Baćki žyli na zdymnaj kvatery, nie mahli mianie dahladać i zasłali ŭ Barbarova, dzie žyli dzied z babaj i adkul rodam moj baćka, Valery Andrejevič Marcinovič. Tak što pieršyja try hady majho žyćcia byli viaskovymi.
Va ŭzroście niekalki tydniaŭ babula pa kudzieli adviezła mianie ŭ Miedniki i pachryściła ŭ katalickim kaściole.
Dziavočaje proźvišča maci — Dyjana Iosifaŭna Hudzinskaja. Niekalki hadoŭ u Ašmianach jany žyli ŭ samym pačatku vulicy Zarečnaj, čyja nazva havoryć pra sutnaść. Pryvatny dom, davoli kruty abryŭ, a ŭnizie rečka Ašmianka. Potym pierajechali ŭ kaniec vulicy Savieckaj, jakaja raniej nazyvałasia pa-roznamu, ale bolš viadomaja miascovym žycharam jak Župranskaja. Darečy, Savieckaj jana stała adrazu paśla akupacyjnaj Viermachtštrase.
Tam užo była kvatera z usimi vyhodami i bałkonam «na Litvu».
Ja vielmi lublu Ašmiany. Asabliva tyja, što byli raniej, z cudoŭnaj lipavaj alejaj na ŭjeździe ŭ horad z boku Smarhoniaŭ. Na žal, pierad pryjezdam na miažu Łukašenki jaje śpiłavali i zrabili staražytny horad padobnym na zvyčajnuju kałhasnuju siadzibu.
Kožnaje leta niekalki tydniaŭ ja pravodziŭ u Ašmianach, a potym dva miesiacy ŭ Barbarova, dzie, jak u luboj vioscy, davodziłasia šmat pracavać. Paśvić karoŭ, naprykład, albo prapołvać buraki. Zrazumieła, Ašmiany ja lubiŭ bolš. Horad usio ž taki.
Kali ja naradziŭsia, maci vučyłasia na piatym kursie Miedinstytuta, jaki potym i skončyła. Paśla rodaŭ u jaje dyjahnastavali raśsiejany skleroz. Chvaroba kavarnaja i biaźlitasnaja. Jašče da hadoŭ piaci ja bačyŭ, jak jana chadziła, a potym sieła ŭ invalidny vazok i bolš nie padniałasia na nohi.
Časy tady byli vielmi składanymi — pačatak dzievianostych hadoŭ minułaha stahodździa. Piensija pa invalidnaści ŭ maci składała tolki niekalki dołaraŭ. Baćku pryjšłosia šmat pracavać.
Sa strašnaj chvarobaj maci pražyła 20 hadoŭ. Amal u dva razy bolš zvyčajnaha, što śviedčyć pra vielmi dobry dahlad. Heta kamplimient majmu baćku!
Jon vielmi lubiŭ maci, i navat kali svajaki prapanoŭvali jaje kinuć i syści razam sa mnoj, nie pahadziŭsia. Chacia zaraz jon žyvie z druhoj žančynaj, što całkam narmalna i łahična.
Dzie stać piśmieńnikam?
Spačatku ŭ 171-j škole ja vučyŭsia vielmi drenna. Da apošnich kłasaŭ, kali pierabudova pieratvaryłasia ŭ sapraŭdnaje adradžeńnie. Pamiataju, što samym cikavym pradmietam stała historyja, tamu što historyk litaralna na vačach raptam źmianiŭsia i pačaŭ raskazvać dziŭnyja rečy. Naprykład, pra VKŁ. Historyja stała sapraŭdnaj, i heta vielmi spadabałasia vučniam.
Mienavita tady ja padyšoŭ da baćki i spytaŭ, kudy pajści vučycca, kab potym stać piśmieńnikam? Na toj čas ja ŭžo niešta (nakštałt apaviadańniaŭ) pisaŭ. Baćka adkazaŭ, što na fiłałahičny fakultet iści nie varta, bo tam rychtujuć vykładčykaŭ litaratury i movy, i paraiŭ stać žurnalistam. Tak ja i zrabiŭ.
Pastupić atrymałasia na płatnaje adździaleńnie. Hrošy ŭ baćki byli tolki na toje, kab apłacić pieršy kurs, tamu mnie adrazu treba było šukać pracu.
Tak u 1995 hodzie ja trapiŭ u «Biełaruskuju dziełavuju hazietu», dzie davoli chutka ŭznačaliŭ palityčny adździeł. Tam u mianie źjavilisia pieršyja sapraŭdnyja siabry. Dobry byŭ čas. Mnie pašancavała papracavać z Paŭłam Šaramietam. Heta byŭ vielmi dobry nastaŭnik, adnak vielmi strohi i navat suvory kiraŭnik.
Z druhoha kursa na žurfaku mianie pieraviali na biaspłatnaje navučańnie, i ŭsie hrošy, jakija ja zarablaŭ, možna było tracić na knihi. Ja kupiŭ usiaho Čechava.
Fakultet žurnalistyki skončyŭ faktyčna z čyrvonym dypłomam, i adrazu pastupiŭ u aśpiranturu, zajmaŭsia raspracoŭkaj temy viciebskaj mastackaj škoły. Addaŭ hetaj spravie čatyry hady žyćcia. Adnak abaranić svaju pracu nie zdoleŭ. Ci to Mark Šahał byŭ niepažadanym dla taho času, ci to niejkija maje palityčnyja publikacyi i vykazvańni pryjšlisia nie daspadoby, adnak datu abarony dysiertacyi nie pryznačyli. I heta pry tym, što praca była rekamiendavana da abarony. Usio pavisła na ŭzroŭni rektara BDU.
U 2006 hodzie, praz znajomstva z Almiraj Usmanavaj i Andrejem Hornych, atrymaŭ prapanovu pryjechać u Jeŭrapiejski humanitarny ŭniviersitet (EHU) i pačać ź imi supracu. U Vilni skončyŭ niešta nakštałt padrychtoŭčych kursaŭ, zdaŭ usie patrebnyja ispyty i ŭ 2008 hodzie abaraniŭ-taki zroblenuju jašče ŭ Biełarusi aśpiranckuju pracu ŭ Vilniuskaj akademii mastactvaŭ. Ja staŭ pieršym doktaram navuk EHU.
Praź siemiestr atrymaŭ dacenta. Paśla try siemiestry kiravaŭ Departamientam sacyjalnych i palityčnych navuk EHU. Potym było rašeńnie abjadnać jaho ź inšym departamientam i značna skaracić kolkaść tych, chto čytaje lekcyi. Stała zrazumieła, što administracyjnaja pasada — nie majo, i ja napisaŭ adpaviednuju zajavu.
Staŭ zvyčajnym, šarahovym vykładčykam. Zaraz tydzień na miesiac žyvu ŭ Vilni.
Uvosień 2014 hoda atrymaŭ vielmi vialikuju i vielmi prestyžnuju prapanovu ad Vienskaha instytuta humanitarnych navuk dapisać knižku pra Marka Šahała ŭ Viciebsku. Pravioŭ u Vienie try miesiacy, skončyŭ pracu.
U listapadzie jana była prezientavana ŭ Vienie. Pryjšło vielmi šmat ludziej. U tym liku i sa znakamitaj halerei Albiarcina. Biełaruskamoŭny varyjant nieŭzabavie vydaść EHU. Spadziajusia taksama, što kadravyja pieraturbacyi dazvolać zachavać ich aryjenciry na biełaruščynu.
Varta vandravać
Mabyć, heta pačałosia jašče ŭ dziacinstvie. Chto byŭ u Ašmianach, viedaje, što tam zachavalisia ruiny kaścioła francyskancaŭ. Heta maja ŭlublonaja budynina ŭ śviecie. Maje vandroŭki, zachapleńnie staražytnaściu pačalisia mienavita tam.
Toj kaścioł ja złaziŭ uvieś, i kožny raz, kali ja pryjazdžaju ŭ Ašmiany, idu tudy, kab upeŭnicca, što cudoŭny budynak jašče staić. U im źziajuć vializarnyja dzirki — balšaviki biezvynikova sprabavali ŭzarvać.
A pieršaje darosłaje padarožža adbyłosia tady, kali ja jašče byŭ studentam. Ź siabram Miciem my vyrašali aŭtaspynam pajechać u Sankt-Pieciarburh. Heta było adno z samych varjackich padarožžaŭ, tamu što, jak tolki my vyjšli na trasu, adčuli svaju niepadrychtavanaść da takich vandrovak.
Byŭ sakavik. My byli vielmi lohka apranutyja. Na žal, amal adrazu spynili furu, jakaja padviezła da biełaruska-rasijskaj miažy. Vyjšli i napoŭnicu ŭsio adčuli — minus try, śnieh. U Mici nie było navat šapki. Pieršaja hadzina nočy. Pieššu my prajšli 60 kiłamietraŭ da Smalenska. Byli tam tolki la šostaj viečara. Ledź vyžyli.
Potym (užo paśla vučoby) na doŭhija travieńskija vychodnyja ja źjeździŭ u Armieniju i zrazumieŭ, što heta vielmi cikava i plonna. Praz takija padarožžy ŭśviedamlaješ, što, nie pabačyŭšy śviet, dahetul ty nie całkam razumieŭ sens niekatorych bazavych słovaŭ. Nakštałt dabra i zła, pryhažości i halečy.
Paśla hetaha pačałasia Azija. Pačałasia z samaj najhoršaj krainy dla pačatkoŭcy-padarožnika. Nikomu nie raju tudy jechać spačatku. Heta — Indyja.
U Ńju-Deli ja ledź nie zvarjacieŭ ad pieršych uražańniaŭ. Heta horad dla padrychtavanaha vandroŭnika i vielmi składany dla dzikaha vandravańnia. Pamiataju svaje pieršyja hadziny. Kali ŭ pošukach hatela ja išoŭ pa vulicy, to dumaŭ, što trapiŭ u niejki drenny kvartał. Tam nie było nie prosta tratuaraŭ, a nijakaj roźnicy pamiž tym, dzie ludzi chodziać, jeździać ich matacykły i miescami, dzie jany śpiać.
Ty raptam razumieješ, što hatel, jaki ty zamoviŭ praź internet, litaralna znachodzicca na zvałcy. Jon atočany horami brudu. Praz hadzinu razumieješ, što zvałkaj źjaŭlajecca ŭvieś Ńju-Deli, tamu što takoha kanceptu, jak śmietnica, tam niama ŭvohule. I nikoli nie było. Niekali anhličanie pasprabavali patłumačyć, što heta takoje, ale biezvynikova. Indusy, jak i raniej, kidajuć usio pad nohi.
Prusaki, pacuki, hiekony i h.d. — uvieś čas vakoł ciabie.
Chadzić pa horadu jašče strašna tamu, što ŭ luby momant ciabie mohuć abrabavać. Luby (padkreślivaju — luby), chto z taboj zahavorvaje na vulicach, źjaŭlajecca (jak by heta miakčej skazać) krychu machlarom. Kali ty vyśviatlaješ pa mapie, jak prajści da nieabchodnaha abjekta, i niechta biarecca dapamahčy, jon harantavana pryviadzie ŭ druhoje miesca, u firmu, dzie ciabie abaviazkova padmanuć.
Praz tydzień u ciabie nastupaje niervovy zryŭ, jašče praz dva tydni ty atrymlivaješ takoje atručvańnie, što dumaješ — pamru, a jašče praz tydzień bačyš Himałai i razumieješ, što ničoha pryhažejšaha ŭ žyćci raniej nie bačyŭ i takich pryhožych hor bolš nie pabačyš.
Ź Indyi pačalisia maje dalokija vandroŭki. Ja sprabuju minimum raz na hod miesiac pravodzić u niejkim padarožžy. Heta vielmi dobraja razradka. Ja amal nie ŭžyvaju ałkahol, nie palu tytuń, tamu drennuju enierhiju, jakaja nazapašvajecca ŭ arhaniźmie, vyhaniaju ŭ padarožžach. Vandroŭki ŭ hetym sensie nadzvyčaj karysnaja reč.
Ja ŭžo byŭ akramia Indyi, u Małajzii, Vjetnamie, Indaniezii, Mjanmie, Kambodžy. U Jeŭropie byŭ usiudy, akramia Lichtenštejna i Partuhalii. Dniami viarnuŭsia ź Vilni, kudy pryjechaŭ ź vialikaha padarožža pa Ispanii. Prajechaŭ faktyčna ŭsiu Ispaniju aŭtaspynam. Albo na rehijanalnych ciahnikach.
Heta było vielmi kruta, ale i vielmi składana, tamu što Ispanija — kraina, dzie isnuje sapraŭdny kult vopratki, dzie vopratka źjaŭlajecca nie estetyčnaj, a etyčnaj katehoryjaj. Kali ty apranuty aby-jak (jak vałacuha-vandroŭnik), na ciabie hladziać nadta drenna. Ty dla ich — amal, što kryminalnik…
Spadziajusia, mahčymaść pavandravać jašče budzie. Akramia Jehiptu ja pakul nie byŭ nidzie ŭ Afrycy i nie naviedaŭ nivodnuju krainu Łacinskaj Amieryki, adpaviedna dla čaho płanuju vyvučyć ispanskuju movu. Siońnia akramia biełaruskaj, ruskaj movaŭ, viedaju jašče anhlijskuju i francuzskuju.
Vandroŭki — vielmi važny składnik majho žyćcia.
Davoli časta ŭ mianie pytajucca nakont hrošaj. Adkažu jašče raz — šmat ich nie treba. Čym ich mienš, tym lepš, tamu što ich adsutnaść vymušaje ciabie kantaktavać ź ludźmi. A heta samaje kaštoŭnaje ŭ luboj vandroŭcy.
Kali šmat hrošaj, ty možaš zamović praź internet hatel, sieści ŭ samalot i prylacieć u lubuju patrebnuju tabie kropku śvietu. Kali hrošaj mała, heta vymušaje dumać, kantaktavać, čakać, časam navat prasić.
Budysty kažuć pra toje, što varta žyć «tut i ciapier», što naš rozum —heta rozum istot, jakija ŭvieś čas šukajuć sabie prablemaŭ. Koška, naprykład, nikoli nie dumaje, što zdarycca, kali haspadar jaje zaŭtra nie pakormić, a čałavieku heta ŭłaściva. Asnoŭnaja naša zadača — dumać tolki pra dadzieny momant, pra toje, što ciabie atačaje zaraz. Lubaja vandroŭka viartaje ciabie na ziamlu ŭ isny momant. U hetym usia pryhažość, bo jon zaŭsiody niepaŭtorny.
Byvaje, ty idzieš pa śpiakocie ź ciažkim plecakom za plačyma i nie viedaješ, dzie budzieš siońnia načavać. Idzieš 13 kiłamietraŭ da hatelu, dzie chutčej za ŭsio nie budzie miescaŭ, bo jon pabudavany na bierazie mora. Chočacca pić, a vady nidzie niama. Jaje naŭmysna nie pradaiuć. Tolki kaktejli, košt jakich składaje dzionny biudžet…
Žyć «tut i ciapier» — kaštoŭnaja rysa. Praz 3–5 dzion takoj praktyki ty pryviazvaješsia da novaha ładu i krychu pa-inšamu pačynaješ žyć. Heta nie sychodzić adrazu. Ty viartaješsia ŭ Minsk, zastaješsia vajarom, jaki prosta idzie ŭ apošni šlach i pryžyvaje kožny dzień jak apošni ŭ svaim žyćci. Dziela hetaha varta vandravać.
U vandroŭkach mnohija rečy pačynaješ razumieć hłybiej. Toj ža isłam, naprykład.
U Indaniezii, kali ja dabraŭsia da maleńkaj vyspy Tarnada i vielmi pasiabravaŭ z adnoj musulmanskaj siamjoj, jany mnie rastłumačyli isnuju sutnaść isłamu. Da hetaha ja vielmi šmat čytaŭ, i navat u tureckaj Błakitnaj miačeci mieŭ praciahłuju razmovu ź miascovym mufcijem, ale ŭ Indaniezii ŭsio zrazumieŭ lepš.
Treba nie pavodzić siabie nachabna, umieć pavažać inšych. U Jehipcie vachabity tak mnie pačali daviarać i tak acanili maju cikavaść da isłamu, što na druhi dzień znajomstva prapanavali nabyć aŭtamat AK-47, a potym pryviali da sufijskaha kałduna. I heta pry tym, što sufizm — samaja zakrytaja častka ich viery.
Usio zaležyć ad čałavieka. Kali ty narmalny, nichto (akramia «admarozkaŭ») kalečyć ciabie za relihijnyja pierakanańni nie budzie.
Nie tak daŭno ja zadumaŭsia nad tym, što ŭ vandroŭkach zapomniłasia bolš za ŭsio. Chutčej za ŭsio, heta huk budysckich zvanočkaŭ u Lechu. Jak i sami Himałai, darečy, bo kali ty laciš na vyšyni 10 tysiač mietraŭ i bačyš pobač z samalotam viaršyni hor — heta cud! Kali ja byŭ u Mjanmie, zapomniŭsia ŭschod sonca nad Mandałajem. Zapoŭniŭsia Švidahon — samy vialiki budyscki chram u śviecie, što kryty listavym zołata. Dzied, jaki mnie ŭ indyjskim Čynhihary rastłumačyŭ sutnaść čałaviečaj karmy. Nie zabudu kiroŭcu łodki ŭ vjetnamskim Chujanie. Kaliści jon byŭ budysckim manacham i padrabiazna raskazaŭ mnie pra sutnaść hetaj viery…
Kali zaraz aziraješsia nazad i ŭsio pačynaješ analizavać, to razumieješ, što žyćcio atrymałasia cikavym užo da hetaha momantu, a kolki cikavaha jašče moža čakać napieradzie.
Adnak, ź inšaha boku, jość adčuvańnie, što, kali tak šmat pabačyŭ, vielmi ciažka niečamu ździŭlacca. Adčuvańnie straty vastryni ŭspryniaćcia. Zdajecca, što jana zhublena nazaŭsiody, i ty pačynaješ šukać nie stolki kropki, jakija ciabie mohuć urazić, kolki taho siabie, jaki jašče moža hetym uražvacca.
Šlacham litaratury
U 2008 hodzie ŭ mianie zdaryłasia adna historyja, jakaja natchniła napisać pra kachańnie zvyčajnaha (chacia i intelektuała) chłopca ź dziaŭčynaj, jakaja nabližanaja da vuzkaha koła ludziej, što majuć usio. Hetkaja pryncesa, załataja moładź.
Ja pačaŭ historyju raspracoŭvać, atačać jaje padrabiaznaściami. Pryčym heta było jak niejkaje nasłańnie: ja ŭvieś čas pra heta dumaŭ i nie moh spynicca. Dumaŭ pra toje, jak cikava było napisać raman pra kachańnie dvuch maładych ludziej, raskazanaje praz pratakoły prasłuchoŭki KDB.
Chadziŭ z hetym hod, dakładniej, 10 miesiacaŭ. Potym pačaŭ rabić natatki. Zapisaŭ niekalki dyjałohaŭ pamiž hałoŭnymi hierojami i sam nie zaŭvažyŭ, jak praz davoli karotki čas sieŭ i napisaŭ raman «Paranojia».
Tekst dasłaŭ svajmu siabru Antonu Kašnikavu, jaki tolki-tolki vydaŭsia ŭ viadomym rasijskim vydaviectvie AST. Toj jaho pierasłaŭ redaktaru. Knižku pahadzilisia vydać. Jana vyjšła. I jaje adrazu zabaranili…
Darečy, jak tolki jaje źniali z prodažu, mianie adrazu pačali paprakać, što takim čynam ja nibyta pijaru svaju knihu. Heta było kryŭdna, ale samaje sumnaje, što asnoŭnym maim pačućciom u toj momant byŭ strach. Ja nie mieŭ nijakaha dośviedu supraćstajańnia dziaržavie i nie chacieŭ hetaha.
Paśla zabarony jaje źniali z usich handlovych kropak, a internetčyki napisali taki radok — «Prodaža etoho tovara bolšie nie płanirujetsia». Słovam, z «Paranojiaj» adbyłasia typovaja paranojia.
Z toj pary ja dva hady ničoha nie pisaŭ, a ŭ 2011 hodzie vydaŭ pieršy svoj vialiki tekst na biełaruskaj movie, raman «Studziony vyraj».
Pa naš dzień niekatoryja havorać, što heta pakul samaja lepšaja maja kniha. Mahčyma. Adnak samaje cikavaje ŭ tym, što tady ja navat havaryć pa-biełarusku nie ŭmieŭ. Zadača napisać raman na biełaruskaj movie vyhladała niedasiahalnaj, ale ja heta zrabiŭ.
Paśla byŭ «Sfahnum», napisany znoŭ pa-rasijsku, tamu, što mnie tady zdavałasia: napisać raman pra hopnikaŭ, chłopcaŭ ź mikrarajonaŭ niemahčyma pa-biełarusku pa vyznačeńni. Što ich dyjałohi buduć vyhladać nienaturalna. Ale, kali paet Vital Ryžkoŭ pierakłaŭ heta na biełaruskuju movu, i jaje vydali ŭ «Łohvinavie», zrazumieŭ — u našym žyćci mahčyma ŭsio.
Hod tamu vyjšła «Mova». Kniha, jakaja była całkam abaznanaj. Kali jaje rabiŭ, to bolš nie adčuvaŭ niejkich składanaściaŭ ź biełaruskaj movaj, a prosta sieŭ i napisaŭ. Liłosia tak, jak zvyčajna lijecca z ruskaj movaj, i ja adčuŭ, što «moŭnaha pytańnia» dla mianie bolš nie isnuje.
Zaraz paŭstała druhoje pytańnie — pisać pa-rusku albo pa-biełarusku. Ja — dvuchmoŭny piśmieńnik. Pałova maich tekstaŭ napisana pa-biełarusku, pałova pa-rusku. Pry hetym mnie zdajecca, što čałaviek, jaki piša pa-rusku ŭ Biełarusi, ruskim ni razu nie źjaŭlajecca.
Adnak vierniemsia da «Paranoji». U Rasii jaje nie zabaraniali, ale ŭsie tamtejšyja vydaŭcy majuć vielmi vostraje vucha. Chutka jany zrazumieli, što ja niejki zabaronieny piśmieńnik, i stasavacca sa mnoj nie varta, tamu što možna nazaŭsiody zhubić svaje damovy ŭ biełaruskich vydaviectvach i drukarnych damach. Pałova knižak taho ž AST drukujecca ŭ «Biełaruskim Domie druku».
Rasijski rynak u peŭnym sensie dla mianie zakryŭsia. A dva-try hady tamu ja i sam zrazumieŭ, što bolš nie chaču tudy sunucca. Kali ciabie drukujuć tam, to dla ich ty chłopčyk z pravincyi, jaki sprabuje realizavacca ŭ vialikaj ruskaj kultury. Mnie ž zdajecca, što naša zadača palahaje ŭ tym, kab padymać, uzdymać i adradžać mienavita kulturu i litaraturu biełaruskuju, jakaja paśla Bykava, Karatkieviča, Adamoviča krychu prasieła praz toje, što da jaje niama cikaŭnaści. Treba viartać toje, što było zdabytym i amal zhublenym. Na ruskim rynku ja chaču prysutničać jak zamiežnik, a nie jak suajčyńnik-pravincyjał.
«Paranojiu» nabyło anhłamoŭnaje vydaviectva «North Western University Press» ź Ilinojskaha ŭniviersiteta. Jaje pierakłała prafiesar Karnuelskaha ŭniviersiteta słavistyki, i my atrymali vielmi dobruju krytyku.
Pra «Paranojiu» napisali «New York Times Review of books». Jak paviedamili mnie vydaŭcy, tolki 2 adsotka knih, jakija vychodziać u ZŠA, atrymlivajuć chacia b adzin vodhuk u «New York Times Review of books». U nas było dźvie stanoŭčyja recenzii. Heta vielmi vialiki pośpiech.
Ź minułaha hoda pačałasia maja historyja ŭ Hiermanii.
Historyja, jakaja vielmi natchniaje i naradžaje šmat nadziejaŭ, tamu što heta vielmi bujny rynak, i tamu što tam ludzi krychu inšyja. Kali ty ŭ Hiermanii na čytańnie źbiraješ 100 čałaviek, heta značyć, što jany zaŭsiody buduć cikavicca tvajoj tvorčaściu i zaŭsiody buduć prychodzić na tvorčyja sustrečy.
Pačałosia ŭsio z taho, što vydaviectva «Voland und Quist» nabyło pravy na «Paranojiu». Paśla hetaha jany pačytali «Sfahnum», nabyli pravy i na jaho. A litaralna miesiaca paŭtara tamu jany, pačuŭšy pra «Movu», nabyli i jaje. Cikava, što pravy na apošniuju knihu jany nabyli biez rasijskich i šviedskich pasiarednikaŭ, jakija paličyli jaje «nadta śpiecyfičnaj».
Niamieckija vydaŭcy vielmi apantanyja hetaj knižkaj. Jana zapłanavana na vosień 2016 hoda. Spadziajusia na pośpiech. U vydavieckim biźniesie (mienavita ŭ mastackaj litaratury) jość ałharytm, pra jaki ŭsie kažuć: pieršaja knižka — zvyčajna nie stralaje, druhuju krychu zaŭvažajuć, treciaja — samaje hałoŭnaje. My vielmi mocna vybuchnuli z «Paranojiaj», jakaja ŭ Hiermanii vyjšła ŭ kastryčniku minułaha hoda. Pra jaje napisali ŭsie tamtejšyja bujnyja miedyi. Praź miesiac paśla vychadu była dadrukoŭka tyražu, što dla pieršaj knižki vielmi vialiki pośpiech.
U krasaviku ja byŭ u litaraturnym turne (druhim pa liku) pa Niamieččynie i Jeŭropie, jakoje zładziŭ moj niamiecki vydaviec. Siarod inšaha byŭ maleńki niamiecki haradok Rajcvald.
Chadziŭ pa vulicach — i raptam paznavaŭ Ašmiany. Adzinaje, što jość tam, ale niama ŭ Ašmianach, — vychad da mora. Usio astatniaja — amal kopija.
Mienavita tam ja zrazumieŭ, što takoje piśmieńnicki drajv. Ty pryjazdžaješ u horad, pra jaki nikoli ničoha nie čuŭ i navat nie viedaŭ, što jon jość, prychodziš na sustreču z čytačami i bačyš — poŭnuju zalu. I heta tak kruta!