BIEŁ Ł RUS

Andruś Horvat: «Adzin charošy čałaviek skazaŭ mnie napisać raman dla niamieckaha rynku»

5.04.2016 / 11:23

Ja sieŭ za noŭtbuk. Adčyniŭ Word i napisaŭ słova «raman». A što jašče napisać — nie viedaju.

Čytaju haziety i dopisy siabroŭ u Facebook — my ŭvieś čas havorym nie pra toje.

Kali pamior moj baćka, da mianie stali prychodzić ludzi i kazać: «Dziakuj». Prosta tak — za toje, što ja jaho syn. Jany paciskali ruku i sychodzili ŭ svaju šeruju budzionnaść. Baćka pamior, ale pakinuŭ mnie razumieńnie, jak treba žyć, kab ludzi z tvajoj vioski skazali: «Dziakuj». Nie načalnik u ofisie. Nie błohiery. Nie kalehi. A mienavita hetyja prostyja ludzi ŭ kaściumach kustoŭ. Kali jany nie kažuć «Dziakuj», značyć, ty tut nie žyŭ, a kali žyŭ, to daremna. Ot i ja napisaŭ vielmi šmat niepatrebnych słoŭ. Ja atrymaŭ za ich łajki, ale nie pačuŭ «Dziakuj» tut. U svaim Prudku.

Ja i maje siabry, jakija pišuć, žyviem va ŭjaŭnym śviecie, dzie adčuvajem siabie pačutymi. A papraŭdzie, čytajem siabie i słuchajem tolki my sami. A žyćcio, sapraŭdnaja aŭdytoryja — pa darozie ŭ kramu, dzie niedavierliva paziraje pradavačka, kab ja čaho lišniaha pra jaje nie napisaŭ.

Ja hladžu na čysty arkuš na manitory i ŭzhadvaju słovy, jakija skazaŭ charošy čałaviek: «Tvoj raman zaŭvažać niamieckija vydaŭcy, pierakładuć jaho na niamieckuju movu i daduć taki vialiki hanarar, što ty zmožaš kupić karovu».

Pra karovu, jasna, ja ŭžo sam dadumaŭ. Dla mianie vieličynia hanarara vymiarajecca tak — ci chopić na karovu. Karovu ja chaču, ale nie chaču pisać raman dla niamieckich vydaŭcoŭ. Ja chaču napisać jaho dla svajoj vioski.

Hladžu ŭ akno. Pa vulicy idzie kałhasnaja dajarka.

«Čaho ty chočaš, dajarka? — dumaju ja pra siabie. — Što mnie raskazać, kab ty pračytała maju pisaninu?»

Ja hladžu na jaje i ŭžo nie sumniajusia, čaho jana choča i čaho choča kožny narmalny biełarus. Heta biełaruskaja mantra, jakuju ja čuju kožny dzień, jakuju pramaŭlajuć za lubym śviatočnym stałom u biełaruskaj chacie pierad słovam «budźma!». Heta samyja prostyja słovy, ale i samyja sapraŭdnyja — KAB NAŠY DZIECI ŽYLI LEPIEJ ZA NAS. Heta vielmi pryhožyja słovy, sens usich zmahańniaŭ i haravańniaŭ. Słovy takija ciopłyja, što adrazu zvaniu mamie.

— A ja znajšoŭ takuju samuju šafu, jak u dziedavaj chacie stajała, — kažu joj.

— Anihadki! Ot lubiš ty źbirać roznaje chałuście.

— Lublu. A što?

— Ničoha, źbiraj. Tabie dobra — i mnie dobra.

A moj dziadźka z Kalinkavič addaje svaju i žončynu piensii synu, sam ža pracuje načnym vartaŭnikom pa načoch i jeść bulbu biez sała. Jon nie choča demakratyi — jon choča, kab syn dabudavaŭ chatu. Ja mahu raskazać dziasiatki takich historyj.

Kab našy dzieci žyli lepiej za nas — musić, heta mantra nie nazaŭsiody, jana dadziena nam tolki na čas, pakul my žyviem u kvitniejučaj Biełarusi. Ot kali jana raskvitnieje całkam, i mantra źmienicca na «dla siabie». A siońnia tak.

Kali ŭ Biełarusi projduć praŭdzivyja vybary, prezidentam stanie toj kandydat, jaki voźmie biełaruskuju mantru svaim łozunham. Abrydła stabilnaść, a «Chaj vašaje žyćcio budzie jak u televizary» — pryhožaja kazka. My kazkam nie vierym. Dajarka, jakaja idzie pa vulicy, nie choča być Sabčak. Jana choča ščaścia svaim dzieciam. Biełarusy — heta nie telehieroi. Biełarusy — heta mamy i taty.

2 krasavika ŭ Minsku prajšoŭ pikiet suprać rasijskaha šavinizmu i impieryjalizmu. Akcyja była prymierkavana da Dnia jadnańnia narodaŭ Biełarusi i Rasii. Aktyvisty skandavali łozunhi «Rasija — heta vajna», «Ruki preč ad Ukrainy», «Svabodu Nadziei Saŭčanka».

A tym časam pa vulicy Dziaržynskaha ŭ Prudku idzie dajarka i dumaje, što, kab možna było daić udvaja bolej karoŭ, to jakaja b palohka była jaje dzieciam.

Ja nie chaču krytykavać akcyju i łozunhi. Ja chaču skazać, što piśmieńniki, žurnalisty, hramadskija dziejačy, apazicyjnyja palityki žyvuć u adnoj krainie, a biełaruski narod — u inšaj. Ja ŭpeŭnieny, što ludzi, jakija majuć hołas i ŭładu praz svoj hołas, musiać, najpierš, być ruparam svajho naroda: vioski, rajona, vobłaści, krainy — chto da čaho zdatny. Taksama ja ŭpeŭnieny, što, kali my pišam, havorym, vystupajem dla taho, kab nas zaŭvažyŭ niamiecki vydaviec i daŭ hanarar na karovu, kali my čytajem i kamiencim sami siabie, kali nas nie bačyć dajarka, jakaja idzie pa vulicy Dziaržynskaha ŭ Prudku, my robim usio heta nie pa-biełarusku.

Bo niamožna być bolš biełarusam, čym sam biełaruski narod.

Los Nadziei Saŭčanka — žurnaliscki dy palityčny kłopat. Ale jon musić realizoŭvacca na niejkich unutranych placoŭkach. Heta nie toje, što varta vynosić na vulicu, «u narod». Biełaruskuju matku chvaluje, čamu jaje syny pjuć, a nie prablemy Saŭčanki ci Pucina. Vybačajcie, ale heta praŭda.

Taksama i biełaruskaj žurnalistycy varta adpaviadać unutranym patrabavańniam — być nakiravanaj na toje, kab našy dzieci žyli lepiej. A heta značyć — palapšać žyćcio ŭ Biełarusi siońnia.

Palapšać, a nie stvarać idealistyčnuju karcinku na ŭzor dziaržaŭnych ŚMI. Bo, šanoŭnyja žurnalisty-biudžetniki, nie tolki dzieci dajarak, a i vašyja, buduć žyć tut dalej paśla nas. Usie dekaracyi i inšyja dažynki, za jakimi vy chavajecie prablemy, niekali ŭpaduć im na nohi. Dałučajciesia da biełaruskaj mantry. Pryjać dzieciam — to dobra.

Mnie zdajecca, što jakaść tekstaŭ možna vymiarać tak. Treba ŭjavić pierad saboj aŭdytoryju z adnaviaskoŭcaŭ i pračytać im napisanaje. Kali jany dasłuchajuć da kanca, buduć zadavać pytańni, abmiarkoŭvać miž saboj, a aŭtaru nie budzie soramna za svaje słovy, to tekst dobry.

Kali słuchačy pierapyniać pytańniem: «Heta ŭsio paniatna, ty lepiej skažy, ci buduć našy dzieci žyć lepiej za nas», — heta pravał.

A vielmi dobry tekst — taki, za jaki padziakujuć.

Ale, peŭna, praściej atrymać niamiecki hanarar-karovu, čym biełaruski biaspłatny «Dziakuj». Pakul što biełaruski aŭtar i biełaruski narod adzin adnaho amal nie čujuć.

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła