BIEŁ Ł RUS

Pavieł Sim. Nizka studenckich vieršaŭ «Śviata pryjdzie»

10.08.2016 / 12:4

Nashaniva.com

U 1997 hodzie ja pryjechaŭ z Žodzina ŭ stalicu vučycca na histaryčnym fakultecie Piedahahičnaha ŭniviersiteta. Stalicu tresła. Naša dziaržava rabiła pieršyja kroki ŭ svaim niezaležnym žyćci. Radaść i nadzieja, pieramiašanyja sa smutkam i adčajem, adbilisia ŭ vieršach studenckich hadoŭ. Vašaj uvazie nizka studenckich vieršaŭ «Śviata pryjdzie». Mnie padajecca, temy, jakija chvalavali mianie tady, zastalisia aktualnymi pa siońnia.

Śpieŭ horada

Da abarony dypłomnaj pracy na temu«Mikratapanimika horada Minska»

Ja zaprašaju vas u horad,
Jaki zhubiŭ svajo imia,
Dzie žychary niaskładnym choram
Śpiavajuć z nočy da rańnia.

Lijecca pieśnia ich biazdumna,
Bo słovy sensu nie niasuć.
Na sercy navat niejak sumna,
Kali ŭ toj horad zazirnuć.

Na šerych vulicach biez nazvaŭ
Stajać słupy žyłych damoŭ,
Niama pytańniaŭ i adkazaŭ,
Ni dumak, ni idej, ni słoŭ.

Pračnisia, vołat škłobietonny,
Raspluščy vočy, sonny lud,
Spyni ty śpieŭ svoj manatonny,
Čužy, niamiły sercu hud! 

Tabie b bližej było śpiavaci
Imiony słynnych ziemlakoŭ,
Ci tyja słovy, što ad maci
Hučać u snach dziacinstva znoŭ.

Kab smakavaŭ spadar zajezdžy
Cikavych nazvaŭ kałaryt
I vioz u dumkach u zamiežža
Tvoj śpieŭ, historyju i byt.

Tvoj rodny kut… Tvoj rodny horad.
Pavinien hanarycca im,
Kab navat u suśvietnym chory
Śpiavaŭ jon hołasam svaim.

7.04.2002

Śviata pryjdzie

Svaja mova našto?
U padručniki zaharnuli.
Zapytajsia: «My chto?
Pad čyim pryhniotam pasnuli?»
Tolki toj nie dźmie ŭ vus,
Chto pad rabskaj ciemraj zastaŭsia.
Viedaj ty, biełarus,
Pradzied tvoj za ziamlu zmahaŭsia.
Zorka, bačyš, haryć,
Da jaje napierad imknisia.
Musiš połymiem być,
Jarkim promniem uvyś uźvisia.
Słova budzie tut žyć,
Zaŭždy nieba čuć jaho budzie.
Kraju rodnamu być
Niezaležnym, i śviata pryjdzie.
Tut Radzima tvaja,
Za jaje śviatym ty malisia.
Stoj macniej udvaja,
Da svabody, bracie, imknisia! 

16.08.1997

Biełarusu

Kali b adnojčy zdaryłasia tak,
Što zhaśli zorki na adno imhnieńnie,
I Uładar suśvietu, jak mastak,
Pravioŭ rukoj i nie pakinuŭ cieniaŭ.
Tady b maja Radzima-Biełaruś,
Adna z krain-pakutnic na płaniecie,
Dzie siońnia ludzi ciomnyja žyvuć,
Adkaz trymała za svoj šlach pa śviecie.
Schililisia b tady kryžy mahił,
Źniaviečanaja ŭsia ziamielka-maci
Rvanułasia b z apošnich svaich sił
I razyšłasia z krykami dziciaci.
Z drymučaj ciemry, z dálečy hadoŭ
Pryjšli b da nas braty, što addavali
Žyćcio svajo. Och daŭ nam Boh viakoŭ,
Kali za słova hnali, katavali.
Skaryna z knihaj — vynikam žyćcia,
Aśvietnik Budny, a za im Kupała,
Vychodziać Radziviły z zabyćcia —
Usie, kaho ziamla ŭ sabie chavała.
Tut Kołas — śvietač praŭdy, volny ptach,
I Bahdanovič — zadumienny chłopčyk,
I Ciotka — bliski połymia ŭ vačach,
Za Jeŭfrasińniaj Bahuševič kročyć.
Za imi ciahnucca biaskoncaj čaradoj
Usie, chto padymaŭ narod zmahacca,
Chto razumieŭ ludziej usioj dušoj,
Nie pažadaŭ u ciemry zastavacca.
Hladzi śmialej, sučasny biełarus,
Hrom nie hrymić, małanka nie žachaje.
Napierad vyjdzi, raskažy jak ros,
Jak movu svaich prodkaŭ pavažaješ.
Z pavahaj raskažy pra svajakoŭ,
Ź luboŭju pra miascovuju pryrodu,
Pra les i pušču poŭnuju źviaroŭ,
I pra žyćcio tutejšaha narodu.
Lehiendu ci padańnie raskažy
Pra śvietłaje junackaje kachańnie,
Ci paprasi dziaŭčat dapamahčy
Śpieć pieśniu, što śpiavali na Kupalle.
Ale staiš, maŭčyš jak niežyvy,
Jak byccam u ciabie adniali movu.
Ale, i heta tak, adroksia ty
Ad movy, navat zdradziŭ svajmu słovu.
Nie viedaješ historyi svajoj,
Zabyŭsia na lehiendy dy padańni,
Nie čuŭ nikoli piesień, što viasnoj,
Ci ŭvosień dzieŭki pieli na śvitańni.
Adkinuŭ ŭsio, što tyčycca ciabie,
Jak biełarusa, ŭ poŭnym sensie słova.
Ty varty tolki žalu, ale nie!
Tamu što ty adroksia ad śviatoha.
I Boh — stvaralnik śvietu i ziamli,
Pytajecca ciabie ź niabios surova:
«A ci žyvy jašče narod, jaki
Zhubiŭ svaju historyju i movu?» 

Žodzina 3.05.1997

Nie hublać karanioŭ

Kožny viedać byłoje pavinien
I svaich karanioŭ nie hublać,
Bo inakš usia nacyja zhinie —
Treba prodkaŭ svaich pavažać!

Minsk, vierasień 1997

Pad rodnym niebam 

Biełarus, na sutyku stahodździaŭ
Azirnisia i hlań praŭdzie ŭ vočy.
Dzie historyja? Dzie pieršarodździe?
Pahladzi, da čaho ty dakročyŭ. 

Nad taboj — tvajo rodnaje nieba,
Pad nahami — ziamla tvaja, bracie.
Heta nam zastałosia ad dzieda,
Heta ŭsich biełarusaŭ bahaćcie. 

Zapytaj siabie, bačyš ty heta
Niepamierna vialikaje nieba
I viasnoju, i ŭzimku, i ŭleta,
I takaja ŭ dušy jość patreba? 

Mienavita pad hetym biaźmiežnym
I biaskrajnim abšaram pustynnym
Isnavańnie tvajo budzie viečnym
I žyćcio tvajo budzie niaspynnym.

Kali ty zrazumieješ adnojčy,
Što za kropku zajmaješ ty ŭ śviecie,
«Biełarus ja, — skažy sabie trojčy —
Biełarus ja na hetaj płaniecie».

I nichto tabie zaraz nie treba.
Ty — pavietra, ziamla i razvodździe.
Ź nievysokaha šeraha nieba
Uśmichnucca sivyja stahodździ.

Minsk, listapad 1997

Rodnaj ziamłi

Ziamla maja — lasy, paletki,
Łuhi, što pieściać travy, kvietki.
Śpiavaj, svabodnaja kraina,
Prymi ŭ svaje abdymki syna. 

Pakłon tabie, haroty mora —
Ziamielka, što spaznała hora.
I choć nie raz nas pryciskali,
Jarmo niavoli my skidali. 

Uschod uśmieškaj ja adznaču,
My razam novy dzień ubačym.
Nadzieju ja ŭ rukach trymaju.
My budziem žyć, ja abiacaju! 

Minsk, listapad 1997

Daroha da śvitańnia

Praleski pavitajucca z taboj,
Kali ŭ dušy zimovy lod rastanie,
I bordza žaŭruki napieraboj
Padkažuć, dzie daroha da śvitańnia. 

Abšary buduć śvietłyja ŭ palach,
Kali ŭładarny pozirk ćviorda kinieš.
Jak dumka palacić uvyś tvoj ściah,
Kali jaho tudy ty sam uzdymieš. 

Biarozki ŭ lesie stanuć u radok,
U šepcie liścia złoviš pieśni noty,
Jak pierastupiš ciemry ty paroh,
Narešcie samavyznačyšsia, chto ty.

28.12.1997

Zaklik

Chodyram chodzić ziamielka-kraina,
A ad čaho, nie pytajsia.
Hlań navakoł, nie trasiś by asina,
Stoj i hladzi, nie curajsia.

Tak kamianiom my lažym pad Parnasam,
Rubam nie stavim pytańnie,
Hohalem chodzim, nie sočym za časam,
Dumajem — tam choć vyhnańnie. 

Krukam staić nad Radzimaj pahroza,
Lud nie źbirajecca z ducham,
Nie razumieje jon, što tut za proza,
I nie viadzie, navat, vucham. 

Rodnaha słova kali nie pačuje,
Źniknuć i śviaty, i stravy,
Voś tady ŭ sercy jaho zaviruje,
Skaža: «Och, švach našy spravy!»

Viedaj ža, my varušycca pavinny,
A nie lažać jak cahlina —
Vomieham vylezie nam. Buduć himny
Pieć prymušać tvajho syna

Tym, chto abraziŭ tvajo isnavańnie,
Kraj tvoj błakitnych azioraŭ,
Tym, chto nikoli nie staviŭ pytańnia:
Kropla jakoha ty mora.

Tak budziem žyć i nie viedać my sami,
Što tut amieha, što alfa.
Pudła dali, im nie być spadarami,
Hraj Karačun im na arfach. 

Nie, našy hajki pakul nie asłabli,
Zorka nadziei nie zhasła.
Jakar zbavieńnia dla nas — našy šabli.
Budziem my volnyja! Basta!

Minsk, śniežań 1997

Niepaŭtornaje

Dzie b ni chadziŭ ty pa ŭsim biełym śviecie,
Što b na ziamli ty ni bačyŭ,
Rodny kutok tolki tut na płaniecie,
Dub jaho liściem paznačyŭ. 

Naša ziamla, jak rušnik samatkany,
Reki — lusterka dla nieba.
Pieśniami maci my ŭsie ŭzhadavany,
Bolšaha ščaścia nie treba.

Kožny z nas — heta kavałak Radzimy,
Bierah, što vymyli reki,
Litara słova i dreva haliny.
Tak jano budzie navieki! 

Listapad 1997

Huki Radzimy

Ci čuŭ ty, ab čym letni viečar śpiavaje?
Praleska ty viedaješ, što adčuvaje?
Vadzica ŭ krynicy čamu tak śmiajecca?
Čaho ŭ łuzie traŭka-bylinka trasiecca? 

Što drevy, schiliŭšysia, cicha šapočuć?
Ab čym hetak koniki bojka strakočuć?
Prysieŭšy na kust, ptušania što prapieła?
Hramoty viasnoju kudy kličuć śmieła?

To miłyja słovy i rodnyja huki,
By maci ruplivaj piaščotnyja ruki.
Čaściej u hrudziach usio bjecca sardečka,
Usim hetym hukam u im jość miastečka.

Hiermanija 16.02.1998

Da taho miesca vialikuju łasku majuć

U vočy pustyja raźbitych daroh
Hladžu, nie prašu dapamohi.
Nadzieju na rozum ja čyjści biaroh,
Ciapier ža pišu epiłohi.

Nie baču ja čyrvani hroznych niabios,
Nie čuju ja rodnaha słova.
Niaŭžo jość taki niezaŭvažany los?
A dzie ž naša samaachova?

Abšarpany dom dva stahodździ staić
Na hetym rahu ludnych vulic.
Hladžu jamu ŭ vokny, a serca ščymić.
Navošta staroje? Razburać. 

Lacicie ž, kryžy z załatych kupałoŭ,
Kupajciesia, ludzi, u biaźvierji,
Nie treba kazać bolš svaich rodnych słoŭ,
Naležyć, kab dumki pamierli.

I tak my žyviom, by prycisnuli nas
Dziravy asfalt na darozie
I dom, što stvaryŭ nam z abłomkaŭ Parnas.
Dyk dzie ž taja suć, što pa Bozie?

Krasavik 2000

Čarnobylskaja miaža

Heta tam, dzie łunaje duša ciomnaj nočču,
A ślaza zaściłaje ŭžo zhasłyja vočy.
U toj bok, dzie naviek pachavali nadziei,
Dzie žyćcio nie ciače, nie śpiavaje, nie tleje. 

Pad strachoj, što prahnułasia byccam ad bolu,
La dźviarej, dzie čakali i z chlebam, i z sollu
Koliś ludzi, ciapier zastalisia pryvidy.
Ich žyćcio rastvaryłasia ŭ mory nuklidaŭ. 

Toj pryhłušany kryk, što hrudziej nie pakinuŭ,
Razam ź ciełam — butonam zialonym, zahinuŭ,
Adhuknuŭsia ŭ niabiosach malitviennaj notaj —
Heta rekvijem maram, ptušynamu ŭźlotu. 

Hałasicie ž, kryžy, nad pakinutaj vioskaj,
Nad zabrudžanaj rečkaj — błakitnaj pałoskaj,
Nad dziacinstvam, jakoje la doma haruje,
I nad śmierciu, što tam, za miažoju, panuje.

10.08.2000

Radyjenuklidny dom

Visieŭ abrazok na kucie čornaj chaty,
Byŭ pozirk nie ŭźniaty
I lik harkavaty.
Patuchli najśviatšyja vočy ŭ biaśsilli
Ad śloz, što dušyli,
Marozili žyły.
Nuklidami stroncyju, ceziju, jodu
Ciapier avałodaŭ,
Na hora narodu,
Toj kraj, dzie piačatkaju znak zabarony…
Uran i płutonij
Na śpiecekazonie.
Usio, što tut jość, radyjacyjaj dyša.
Śmiarotnaja niša,
Pryroda nie śpiša.
Hukajucca recham pamyłki, praliki
Za atamny vykid,
Za promach vialiki.
Ničyjnaja chata, złamanyja dźviery,
Ale treba vieryć —
Nie viečna dzień šery.
Jadnaj namahańni i Boh, i vučony,
Kab śpiecekazona
Iznoŭ stała domam.

8.07.2001

Žalba staroha zamka

Jašče hučać u pamiaci zapievy
Starych miełodyj, bolš ich nie pačuć…
Z haliny apadaje jabłyk śpieły,
I mchi zamiest padłohi ŭžo rastuć.

Ja zasynaju ŭ vodary parfumy
Pryhožych dam, što jechali na bal…
A viecier honić preč sivyja dumy,
Ja ich hublaju, ja stary, na žal. 

Ja kožnym kamianiočkam adčuvaju
Dvuch sercaŭ zakachanaje bićcio.
I vočy, što napoŭnieny adčajem,
Nie ŭbaču bolš. Niaŭžo prajšło žyćcio? 

Jak śnieh pad soncam, chutka tajuć ścieny,
U voknach razrasłasia krapiva,
I cichi śpieŭ moj horka-zadumienny,
I šeraja ŭžo nieba siniava.

Žyvu tym snom i pacham, i časami,
Nadzieju ž nie žadaju adpuskać.
Maja ziamla, moj śviet, chaču być z vami.
Mnie jość čym žyć, ab čym raspaviadać. 

23.05.2002

Zhubleny šlach

Dzie ahieńčyk toj zhas,
Što śviaciŭsia zdaloku,
Z-za śpiny tych epoch,
Što kvitnieli da nas?
Tolki čuju ŭ adkaz
Ja biazhučnaść paproku:
«Ci lubiŭ, ci biaroh?»
Nie… Sam hańbiŭ nie raz. 

Boža moj, my idziom,
By zapluščyŭšy vočy,
Zachinuŭšy rukoj
Sumny tvar ad śviatła.
Recham źnikłych sistem
My praciahvajem kročyć
Pa darozie čužoj,
Što dla inšych lahła.

Chto zapalić iznoŭ
Našy sercy, što zhaśli,
Ź ciemry vyviadzie nas
Na toj zhubleny šlach?
Siła ruchaŭ i słoŭ
Nie dazvolić upaści,
A tryvańnia zapas —
Ściah u volnych rukach.

24.05.2002

1997-2002

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła