BIEŁ Ł RUS

Słavamir Adamovič pra Sysa

13.05.2006 / 0:10

Nashaniva.com

Na forumie «Litary» «Słavamir Adamovič. Žyvaja proza» źjavilisia dopisy paeta Słavamira Adamoviča pra narodnaha paeta Biełarusi Anatola Sysa. Adamovič, nahadajem, pierabyvaje na emihracyi ŭ Narvehii, Sys pamior hod tamu.

Na forumie «Litary» «Słavamir Adamovič. Žyvaja proza» źjavilisia dopisy paeta Słavamira Adamoviča pra narodnaha paeta Biełarusi Anatola Sysa. Adamovič, nahadajem, pierabyvaje na emihracyi ŭ Narvehii, Sys pamior hod tamu.

Sys

Hod tamu ja viarnuŭsia byŭ na Radzimu,u Biełaruś. Viarnuŭsia ź nievierahodnymi dla ćviarozaha pryhodami,a ty ŭziaŭ dy …pajšoŭ.Nie dačakaŭsia našaj sustrečy…Zrešty,pryznajusia,ia nia nadta kab i dumaŭ pra ciabie tady,hod tamu.Byŭ,viedaješ,vielmi zaniaty saboj,nie chacieŭ,nie chacieŭ prapaści ni za paniuch.I,hałoŭnaje,prapaści raniej času.A ty uziaŭ dy i zharnuŭ svaje łachi pad pachi…

Nu a siońnia,siońnia možna i pahavaryć.Duch tvoj ciapier volny ad tvajho prakisłaha sivuchaj cieła.Duch tvoj ciapier lotaje,dzie choča.

Nia tak daŭna naš ahulny znajomiec Hłobus padkazaŭ mnie napisać pra ciabie.Maŭlaŭ,napišy,napišy,Adamovič,pra našaha hieroja,našaha pakutnika Anatola Sysa…

Voś ja i pišu.Pišu pra ciabie,Anatol Cichanavič,Cichanaŭ syn,pra toje,iakim ja ciabie bačyŭ i jakim pomniu.

Hałoŭnaje pytańnie,na jakoje buduć adkazvać tvaje bijohrafy i daśledčyki tvaich vieršaŭ,čamu ty tak strašna piŭ,kuryŭ i tym samym prosta samachoć hvałtavaŭ svajo maładoje pryhožaje cieła?I sapraŭdy,čamu?..

Ale vierniemsia davaj u 80-ja,hadoŭ na 20 nazad.U 1986-m my byli ŭžo znajomyja.A voś dzie i kali my paznajomilisia,hetaha nia pomniu.Zatoje dobra pomniu pieršaje znajomstva z taboj p a h a n y m.Ja pakul saboj zajmusia,a ty pakul sam paŭspaminaj.Pryhadaj,Tola,iak ty pačynaŭ…

Ty ŭžo daruj,doŭha ja chadziŭ pa svaich spravach.nu ale ž ty ciapier možaš čakać kolki zaŭhodna.Ty ciapier pa-za časam,pa-za žadańniami…

Dyk voś,chaciełasia mnie ŭspomnić pieršuju našu sustreču,kali ja ŭbačyŭ ciabie p a h a n y m. Siadzieli my tady ŭ bary jašče našaha Domu litaratara.I što cikava,siabrami Sajuzu piśmieńnikaŭ my jašče nia byli,a ŭ bary adčuvali siabie svaimi.A ty,ia dumaju,prosta haspadarom pačuvaŭsia.

Siadzim my,značycca,pjom ałkahol.Pomniu,byŭ tam,zdajecca,Fiedarenka,astatnich zafiksavaŭ dla historyja chiba što moj dziońnik.

Pjom z nahody našaj ahulnaj sustrečy,našaha śviežaha jašče znajomstva na niejkim litseminary,iaki prachodziŭ ,pa-mojmu, u Isłačy.Ja tady tusavaŭsia ŭ litkampanijach chutčej avansam,čym jak paŭnavartasny pisaka.Ja ž tady tolki pačynaŭ praktykavać u paezii,i pachvalicca moh tolki paraj-trojkaj zaciemak u rabočym listku «Kiraviec» dy ŭ skanałaj siońnia «Čyrvonaj źmienie».Nu a pić ja ŭžo ŭmieŭ - chto ž nia ŭmieŭ pić u esesery!

Voś i pili,pili harełku,zakusvali sałam,mahčyma i tvaim,haroškaŭskim.nu a ty ŭžo byŭ karol,karol,choć jašče i hoły,i taksama biaz knižak.I voś dastaješ ty niečakana(tut hetaje słova ja ŭžyvaju ŭ prostym jaho sensie,a nie dla źviazki),dastaješ,znača,razažvany kavałak sała sa svajho ŭłasnaha karaleŭskaha rotu i sovaješ jaho mnie pad nos:na,maŭlaŭ,iež,zakusvaj!I tut ža z uśmieškaj: što,hidziśsia?!

Z hetaha momantu pačaŭsia tvoj p a h a n y postup u našaj paezii.Z hetaha salnaha zakusonu pačałasia tvaja samapalnaja, samaźniščalnaja ŭ žyćci i ŭ tvorčaści hulnia ŭ trahiedyju vakoł hieroja.

Tvoj salny vybryk mianie,viadoma,uraziŭ.Uraziŭ nia stolki jak učynak,bo ŭčynkaŭ tych za svaje tady 24-y ja paśpieŭ nahledzicca,a jak učynak adnaho z tych sapraŭdnych maładych biełarusaŭ,chto ŭžo paśpieŭ zajavić pra svaje pretenzii na miesca ŭ vialikaj biełaruskaj paezii i «braŭsia ŭ rožki» z tadyšnim Sajuzam piśmieńnikaŭ.

Što było dalej?

Dalej maja ŭłasnaja bijahrafija pačała napaŭniacca roznabakovym i vuń jakim bahatym ekśpiryjensam.Na fonie kadebešnych dy inšych žyćciovych atak na maju tady ścipleńkuju asobu tvoj salny fint skivicami chutka rabiŭsia posnym,až pakul ja nie zakinuŭ hety epizod u spraty pamiaci.

Zdajecca,u 1988-m vyjšoŭ tvoj cudoŭny pieršy zborničak «Ahmień»(u tolki što raspačataj seryi «Biblijatečka «Maładości»«),u 1989-m pabačyŭ śviet tvoj druhi i apošni zbornik aryhinalnych vieršaŭ - «Pan Les».Čytaŭ ja tvaje vieršy ź niepadrobnaj estetyčnaj i navat fizijałahičnaj asałodaj.Dla mianie ,studenta fiłfaku BDU,ty staŭ aryjenciram u paezii,ci,kali chočaš,kavadłam,nievierahodna žyvym i haračym,na jakim ja moh vypraboŭvać i hastryć svaje ŭłasnyja vieršy i ŭčynki…

U 1990-m u toj ža seryi vyjšaŭ i moj pieršy zborničak «Kalvaryjskija klony».

I tady ja niaśmieła skazaŭ sabie:nu voś,zdajecca i ty niešta možaš,možaš składać vieršy ŭ ryfmu.A raz tak,to možaš i bolšaje.Praŭda,čym pavinna być heta «bolšaje»,zastavałasia mnie niajasna.

A čas išoŭ i ja vyrazna bačyŭ,što lepšaha za ciabie ŭ paezii pakul niama.Pisali ŭsie,a roŭnaha tabie vidać nie było.I tady, paśla svajoj pieršaj knižački,ia cicha-cicha skazaŭ sabie:roŭnym tabie budu ja.Pra «bolšaje» nia dumaŭ,ale roŭnym być sabie zahadaŭ.Nu a ty,ty jašče byŭ karalom.Užo nia hołym,bo mieŭ dźvie knižki,mieŭ svoj «Pacir».Ty jašče vystupaŭ pierad udziačnaj aŭdytoryjaj…

Pamiataju,hodzie ŭ 90-m tvoj vystup u Domie litaratara.Pryhožy bieły małady mužčyna ŭ biełych štanach i ŭ ślapuča-biełaj nacyjanalnaj vyšyvancy čytaje na scenie svaje vieršy ź biełych ža arkušaŭ papiery,iakija paśla pračytańnia kidaje ŭ zalu i vakoł siabie.Čytaje pa-sapraŭdnamu,čystym žyvym hołasam,zredźčas zapinajučysia,tolki zredźčas,i heta nadaje čytańniu nadzvyčajnuju naturalnaść.I mova,naturalnaja biełaruskaja mova jak ža hučyć!

Tady ž ja padumaŭ,što my pavinny być razam,iści razam,plačo ŭ plačo pa hetym niaprostym žyćci.A kab iści razam,ia mušu pisać nia horš,a to i lepš.Užo było bačna mnie,što ni «tutejšy» Sokałaŭ-Vojuš(jaki ŭ tym ža hodzie staŭ «tamtejšym»),ni Hłobus,ni chto tam jašče nia pojduć pobač z taboj.I nie tamu,što rostu nie chapaje,kab iści u rytmie i patraplać u tvoj upeŭnieny krok,a tamu što enerhija vieršaŭ inšaja,rezanans druhi.

Tady mnie zdałosia,što zrezanavać z tvajoj enerhijaj mahu ja,iość u mianie šaniec…

A čas išoŭ!Dy jaki čas - čas pieramienaŭ! Jašče tolki ŭ 1988-m vykładčyk - užo i proźvišča zabyŭsia - ledź nie padpolna znajomiŭ nas ź vieršami Alesia Haruna,a ŭžo ŭ 1991-m kančajecca SSSR.A ŭžo ŭ 1992-m ja abaraniaju ŭniviersitecki dypłom pa temie «Paezija biełaruskaj emihracyi».Z pačatkam 90-ch vialikaja nadzieja apanavała nas,nadzieja na toje,što ŭsio,pra što tolki maryli «ajcy BSSR» i našy vialikija paety,robicca realnym.Realnym pry našym žyćci,i my sami jo tvorcami hetaj realnaści.My,tutejšyja,na vačoch rabilisia Biełarusami!Praŭda,nia ŭsie pisali patryjatyčnyja vieršy i taŭklisia na častych i šmattysiačnych mienskich mitynhach.Mnohija z nas,maładych i navat biełaruskamoŭnych užo tralavali z Polščy deficytnyja tranty,pralnyja paraški dziciačyja małočnyja sumiesi.Ale voś što zaŭvažyŭ ja:ciabie,Tola,užo praktyčna nie było siarod pieršych,nu a siarod druhich z nazvanaj hrupy i pahatoŭ.Z pačatku 90-ch stała bačna,što ty intensiŭna drejfuješ u kastu basiakoŭ.Ty ŭžo nie pisaŭ novych vieršaŭ,ekspłuatavaŭ staryja,bolš nie vidać było tvaich biełych uboraŭ…Skažu prosta:čym vyšej uzdymaŭsia naš bieła-čyrvona-bieły ściah, voś jon užo - padumać tolki! - pałoščacca nad biełaruskim Domam uradu,tym nižej apuskałasia tvaja statnaja postać raskošnaha biełaha čałavieka.Ty,Cichanavič,užo tolki piŭ,piŭ pa-čornamu,iak pje redka chto,biaz kajfu,iak navat saśmiahły źvier nia pje,piŭ biaz ludskaj zakuski i biaz ludskich tavaryšaŭ.

Było škada mnie ŭ pačatku 90-ch,što śviatkavańnie tvajho paetyčnaha tryjumfu niejak padazrona zadoŭžyłasia,raspaŭzłosia ŭ časie.Ja jašče šukaŭ apraŭdańnie tvaim pjankam to tymi,to inšymi abstavinami.Ale čym bolš ja sam atrymlivaŭ udaraŭ ad žyćcia,tym mienš u mianie zastavałasia dla ciabie apraŭdańniaŭ.Nu nia moh ja pavieryć ,što ty prosta słaby,što prosta nia možaš dać rady svajoj chutkapłynnaj słavie.Taki statny,pryhody małady mužčyna,aŭtar takich naturalnych vieršaŭ i - słaby da pjanaj nieprytomnaści,niemaraści?Nia vieryŭ!Ale ž i inakšaha,hruntoŭnaha apraŭdańnia nie było.Ty prosta banalna žer luboje śpirtanosnaje pojła.Nadzieja prajści razam pa šyrokich razłohach našaj paezii chutka pakidała mianie.Moj krok macnieŭ i tolki pružyniŭ na pieraškodach,a tvoj rabiŭsia słabym i niaŭstojlivym.Ciapier ja dumaŭ:ech ža,haŭniuk!A mahli ž razam,razam čytać na mitynhach našy vitlnyja vieršy,arhanizoŭvać sapraŭdnyja žyvyja pierformansy,adkryvać ćviarozymi nahami dźviery ŭ čynoŭnickich kabinietach,urešcie ž rešt mahli razam zabivać strełki dziaŭčatam dzie-niebudź u Trajeckim ci na Panikoŭcy…

Darečy,adzn raz my-tki pakačalisia razam z taboj i ź niejkaj ci nie dačkoj niejkaha mienskaha prafiesara.Śmiech pryznacca,ale ty tady daŭ mnie foru,bo dziavulla taja čamuś nie hrubiła mnie i davała tabie.Ja tady prosta źviareŭ,a ty ŭdavaŭ na takoha hžečnaha.Tady ž ja pierakanaŭsia,što ŭ pałavoj śfiery ŭ ciabie ŭsio ŭ paradku.Što reahuješ ty na žančyn,iak narmalny mužyk,i z hetaha boku pryčynaŭ dla tatalnaha pjanstva ŭ ciabie niama…

Zrešty…

Jak tam doma,Tola?Ziamla dzieś paruje,ćvituć sady,asabliva ŭ vas na Homielščynie.Ralla pachnie zaaranym u barozny hnojem,biełych ličynak chruščoŭ vyvaročvaje płuh na radaść varonam.Pamiž płatoŭ točycca krapiva i kvołyja liściki ščaŭja na ŭźmiežkach.Haračy ŭzvar z maładoj krapiŭki , kavałačak baraniny ci parsiučka «dla zakrasu» i hohal-mohal z žoŭtych damašnich jaječak byli b samyja tyja leki dla tvajho žyvata,spakutvanaha «hAraj».Čuŭ takoje słova? Jano ž u nas ,na słavianščynie, «internacyjanalnaje».Jano aznačaje «dva ŭ adnym» - samahonku buračkovuju i čarniła pładova-jahadnaje…

Dyk jak ža tam doma,Tola?Jak tam naša Paleśsie, naša r u s a k o s a ja ja n y č a r š č y n a? Jak tam našy Tutejšyja?

Maŭčyš…Ja voś što tabie skažu:na našaj Radzimie,moža,i ciažka ,i brydka žyć na ćviarozuju hałavu,ale spačyvać na jejnych kładach,u jejnaj tłustaj,tarfianistaj,padkładzienaj padzołam hlebie,ia dumaju,utulna,uležna,što nazyvajecca.Heta nia toje,što na skandynaŭskaj skale ci ŭ jakich afrykanskich płyvunach…Naša ziamla prydatnaja jak dla bulby,tak i dla kładoŭ.I kłaścisia treba tolki ŭ jaje,rodnuju,tolki tudy,u našy macierykovyja hłybini…Ty ŭ ich loh - nadziejna,naviečna.Ty ŭžo ŭkarenieny,a mianie jašče nosić…

Praŭda,i tut,snoŭdajučy pa nasiejanych vietram taniutkich naskalnych hruntach Narviehii,ia čas ad času zachodžu ŭ virtualnuju prastoru i baču,što da hadaviny tvajho zychodu znajomy tabie narod sioje-toje zrabiŭ u i m ja t v a jo.

Aleś Kviatkoŭski adkryŭ pryśviečanuju tabie vystavu mastackuju ŭ Pałacy čyhunačnikaŭ.Niezdarma jon stolki k v a s i ŭ z taboju apošnija hady - niešta ŭsio ž i namalavaŭ,i niadrenna,zdajecca.

Niejki Ancałot adkryŭ sajt tvajho imia.Tam zdymki tvaje čorna-biełyja,i ty ŭ toj samaj biełaj vyšyvancy,i tvar jašče małady…Choć kali b doŭha ŭhladacca ŭ jaho hadoŭ 20 tamu,to to chto jaho viedaje,ci nia ŭbačyli b my na im tuju samuju p ja č a t k u maja-2005?

Tut voś jakoje cikavaje supadzieńnie,Tola.Hetymi dniami adznačajecca dzieńnaradžeńnia Zyhmusia Fryda(jon ža Frojd,ion ža Frejd).Zdolny byŭ aŭstryjski žydok,choć za svaje adkryćci ŭ halinie psichaanalizu jon staŭ nialuby i p r o s t a m u ludu, i niekatorym niaprostym elitam. A skazaŭ jon,miž inšym,i pra toje,iakaja ž siła viadzie nas,čałaviekaŭ,albo da pieramohi,albo da …chutkaha kanca.Zyhmund Frojd skazaŭ ,što nami ruchajuć dźvie mahutnyja siły:vola da žyćcia(Eras) i vola da śmierci(Tanatas).I heta,Anatol,žaleznaja praŭda.Nie,my ž viedajem,čałaviek - istota naskroź iłžyvaja,iamu praŭdu pryznać - heta jak vocatu hłynuć.Ale fakt zastajecca faktam:iość takija siły - siła ŭvierch i siła ŭniz.I nijakich haryzantalaŭ.I taboj,Cichanavič,vałodała praha samarazbureńnia,ciahnuła ciabie ŭniz nievierahodna. I nijakich pryčyn asablivych,nijakich!Prosta kroŭ u ciabie była błahaja,hniłaja kroŭ.Tolki ŭ vieršach ty i byŭ čysty.A ź ciełam svaim ty prahnuŭ raskvitacca.Sa svaim zdarovym biełym ciełam,ź ciełam bahatyra,u jakim žyŭ čysty biełmoŭny duch.I čym macniej ty hnuŭ u duhu svoj chrybiet,čym čaściej zalivaŭ atrutaj svaje vantroby,tym mienš zastavałasia miesca tvajmu Duchu.Až pakul z apošnim uzdycham nie adlacieŭ jon ad tvajho samachoć źniaviečanaha cieła.

Pra toje,što žyŭ ty ŭ pałonie Tanatasa,śviedčać i tvaje b ja s p o ł y ja vieršy,i tvajo b ja s p o ł a je žyćcio.Ja nia pamiataju ciabie jak paluboŭnika,ia nia bačyŭ ciabie ,apantanaha Erasam.A vieršy tvaje - vieršy na pierachodny pieryjad.Nie,barani boža,nie prachadnyja!Ale dla peŭnaha času,aktualizavanyja.Praŭda,adno mnie ciažka zrazumieć:čamu ty napisaŭ svaje najlepšyja i adnačasova mietafaryčna ciažkija vieršy zadoŭha da łukašenki.Ty pradbačyŭ prychod Chama?

Kali navat i tak,ci ž treba było admaŭlacca ad siabie?Jak možna było tak nie ŭźlubić svajo

cieła,siabie jak nośbita Biełaruskaha Duchu?

My nie byli z taboj siabrami.I nie mahli imi stać.Bo ty prahnuŭ kanca,a ja prahnuŭ być.Być navat tady,kali mnie zarvie na pisaninu.Ci hrešny ty?Ciažka skazać.Ja viedaju i vieru ŭ hołas kryvi.I kali tvaja kroŭ dyktavała tabie skončyć z saboj jak najchutčej,to zapiarečyć hołasu pryrody šancaŭ u ciabie nie było.Akurat jak u mianie mała šancaŭ pierastać lubić i prahnuć Žančynu.

Anatol Cichanavič Sys,ty daŭ nam prykład,iakija treba pisać vieršy i jak n ja t r e b a žyć svajo ŭłasnaje žyćcio.Ty byŭ nia zdatny dla žyćcia,i nievierahodna ŭparta i prosta rajušana pior naprastki da śmiarotnaj prorvy.I ty svajo ŭziaŭ.

Na zakančeńnie hetaha manałohu ja chaču ŭściešyć tvoj Duch - pajšli čutki ,što vietkaŭskaja siabroŭka naradziła t v a j h o syna.Mnie,naskroź praciatamu paluboŭnym chacieńniem,tak chočacca pierakanacca,što čutki hetyja - śviataja praŭda…

A ciapier,Anatol,byvaj!Mnie jašče žyć,dziaciej rabić i vieršy pisać.Takaja ŭžo maja płanida,takaja kroŭ.

I tvaja navuka.

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła