BIEŁ Ł RUS

Lavon Volski. Vavan. Apaviadańnie

28.03.2017 / 13:18

Nashaniva.com

Lavon Volski raźmiaściŭ na staroncy svajoj supołki ŭ fejsbuku novy tvor.

Vavan viarnuŭsia stomleny. Zmročny.

Źniaŭ abutak i adrazu pajšoŭ na kuchniu. Adčyniŭ ladoŭnik, vyniaŭ z maraziłki zapaciełuju butelku harełki. Naliŭ u šklanku i załpam vypiŭ. Zapiŭ pivam. Krychu palahčeła.

Maryna viedała, što da Vavana lepiej nie čapicca, kali jon prychodzić voś u takim vo stanie. Jana siadzieła «ŭ kantakcie». Zapościła ržačnyja fotki z apošnich vychodnych, kali jany ź dziaŭčatami pasiadzieli ŭ restaranie. Było realna ržačna, asabliva kali Śvietka nabuchałasia i sprabavała tančyć na stale.

- Syšyš, ja tUt lahu, - adrasavaŭ z kuchni ŭ pakoj Vavan.

- Aha, - adkazała Maryna. Jana viedała, što lepiej zaraz da Vavana nie čapicca.

Vavan naliŭ sabie jašče. «Im ža ž padajecca, što heta my — darmajedy. Što heta my, a nie jany. Jany dumajuć, …dź, što nam płociać ni za što. Što, …dź, u nas zarpłaty a..iennyja, što my ničoha nia robim, a tolki hrošy šuflem hrabiem. Kazły!»

Vavan pračnuŭsia, bo niechta krataŭ jaho za plačo.

«…dź, ad…sia! — zaroŭ byŭ jon. — Ale raptam ubačyŭ, što heta nie Maryna. Nasuprać jaho znachodziłasia niešta… Nu, jak skazać?.. Typu, i byccam čałaviek, a byccam i nie zusim. U kuchni było ciomna, a ad hetaje istoty sychodziła niejkaje chałodnaje pryvidnaje śviatło.

- E-a, što za… - pačaŭ Vavan, ale istota žestam supakoiła jaho.

- Spakojna, Vavan. Nas zaraz nichto nia bačyć i nia čuje. My tut tolki dvoch. Zrazumieŭ?

- Cypa taho, - skazaŭ Vavan, namahajučysia vyhladać nie napałochanym.

- Ty navošta, Vavan, heta robiš? — zapytałasia zichotkaja substancyja.

- Ja nia poniaŭ…

- Usio ty, Vovačka, poniaŭ. Našto ty chłusiš u sudzie? Navošta biez daj pryčyny bješ i vinciš ludziej?

- Ea, spakojna, što za biez daj pryčyny? Heta nia ludzi, heta admarozki, fašysty…

- Vova, u ciabie ž svastyka nakołataja na hrudzioch.

Nie, ja razumieju, pamyłki maładości, było tolki vasiamnaccać, amal što i nie vidać užo hetaje symboliki, bo staranna vyvodziŭ… Ale ž…

- Vy havorycie niejkuju čuš, - pakryviŭ vusny Vavan. — Jakija-takija svastyki? Nie było ničoha takoha!

I tut raptam sam saboju na ścianie kuchni ŭtvaryŭsia ekran, i Vavan ubačyŭ, jak jamu bjuć tatu na chacie ŭ rodnych Jocevičach. I ŭsie tut — i Paška, i Nadźka, i Buba-maleńki.

- Ty chto? — chrypanuŭ Vavan.

- A ty, Vova — chto? — zapytałasia substancyja. — Navošta ty tut, čaho ty chočaš zrabić u žyćci? Čaho dasiahnuć?

- Nu, pavysicca chaču…

- Heta ŭ jakim sensie?

- Nu, pa słužbie…

- A jak možna padvysicca praz chłuśniu i niezakonnyja dziejańni? Heta ž supraćpraŭna, - istota roŭna mihcieła ŭ kuchonnaj ciemry.

- Znaješ što?

- Što?

- Nia znaju, chto ty, ale ty musiš usio vydatna razumieć. U nas tut taki paradak.

- Tak? Dziŭna. Jak heta moža zajmacca iłžeśviedčańniem achoŭnik zakonu? Ty ž vučyŭ prava, Vavan? Nu, choć krychu vučyŭ?

- Davaj nia budziem tut raskazvać bajki. Prava-…iava… Žyćcio — jano nie takoje prostaje.

U kuchonnym pakoi zrabiłasia śviatlej. I źziańnie, čamuści, zajmieła fijaletavie adcieńnie.

- A navošta ty, Vałodzia, braŭ hrošy ŭ staroj maci Buby-maleńkaha, kab, nibyta, admazać jaho ad kryminalnaj spravy? Ty ž viedaŭ, što i suma dla staroje Maryi žachlivaja, i ty nikoha nie admažaš. Navošta ty heta rabiŭ?

Na ekranie źjaviłasia vyjava pieradačy hrošaj.

- Ea, syšyš…

- Ja tabie, Vavan, nie Sierhuniok i nie Marynka. Sa mnoj tak nia treba.

- Dyk a chto ty? — Vavan realna zaniepakoiŭsia.

- Voś. A navošta tak z baćkam Paški? Nu, byŭ jon biznesoviec, nu, pačali kapać… Ale ž ty jaho viedaŭ z samaha svajho malenstva. Moh by ŭstrymacca. Ale nie — dopyt, najezd, presinh… Try hady turmy, dyjabet, insult, rak… Dumaješ, ty tut nie prykłaŭ ruku? — śviatło krychu pazielanieła.

- Jon byŭ vinavaty pavodle dziejnaha zakanadaŭstva…

- Ale ty ž viedaŭ, što realna jon nia byŭ ni ŭ čym vinavaty. Navošta ž ty rabiŭ heta ŭsio?

- Vy nie razumiejecie. Hety śviet — žorstki. My ŭsie ŭ im — drapiežniki.

- My ŭsie? — śviatło pačyrvanieła. — Pahavorym pra Nadźku?

- Nia treba pra Nadźku! — niema zaroŭ Vavan. — Nia treba! Ja nie vinavaty! Jana sama zabiłasia! Ja ni pry čym!

Znoŭ zapaliŭsia ekran…

Jość varyjanty finału:

1. Vavan vykinuŭsia z vakna vośmaha pavierchu. Jak ni dziŭna, zastaŭsia žyvy, ale reštu žyćcia byŭ harodninaj.

2. Pryjšoŭšy na pracu, Vavan streliŭ sabie ŭ hałavu z tabelnaj zbroi. Pieradavaja medycyna ŭratavała jaho, ale reštu žyćcia jon byŭ amiobaj.

3. Vavan źnik. Kazali, što jaho bačyli na stancyjach metro ŭ žabrackim ampłua. Havaryli jašče, što źjechaŭ na radzimu ŭ Jocevičy i śpiŭsia.

4. Uładzimir Ivanavič vyjšaŭ na pensiju zasłužanym rabotnikam MUS. I tut pačalisia niejkija pracesy, niedasiažnyja sparachniełamu rozumu Ŭładzimira Ivanaviča. I voś adnym poźniavosieńskim viečaram na dačy…

Jaki varyjant tabie bolej padabajecca, Vavan?

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła