Pamiaci Vadzima Krutaleviča. Na sarakaviny
Pra jaho śmierć nie paviedamili ani «Źviazda», ani «Sovietskaja Biełoruśsija», ani inšyja pryŭładnyja hazety. A jon ža byŭ udzielnikam vajny, zastaŭsia biez ruki, u apazycyjnyja arhanizacyi nie ŭvachodziŭ... Nie zaŭvažyli sychodu čałavieka, jaki pakinuŭ admietny śled u histaryčnaj navucy. Dyj siarod historykaŭ nie znajšłosia kamu zhadać dobrym pryludnym słovam kalehu.
Zrešty, jon byŭ jurystam, doktaram jurydyčnych navuk. I jak specyjalist u halinie dziaržavy i prava adnojčy stupiŭ na nivu historyi BSSR. Kali jon pačaŭ publikavać svaje – jak na toj čas, sensacyjnyja – artykuły, ad jaho adviarnułasia navat taja, kaho jon kachaŭ. Ale jon pakazaŭ siabie vučonym i praciahvaŭ svaju spravu.
Ja nikoli nie sustrakaŭ jaho. Ale hutaryŭ ź im i spračaŭsia. Spračajusia i siońnia. Navat nie nazyvajučy jahonaje imia. U nas roznyja kancepcyi. Jamu čahości nie chapiła, kab pryznać pačatkam našaje dziaržaŭnaści Biełaruskuju Narodnuju Respubliku. Ale jon dastatkova jasna pakazaŭ tym, chto ŭvachodziŭ u samastojnaje žyćcio ŭ druhoj pałovie 1960-ch, što BSSR nie była vynikam dobraje voli balšavikoŭ. U asnovie padychodu balšavikoŭ da biełaruskaha pytańnia było što zaŭhodna (nacyjanalny nihilizm, imperski centralizm, cyničny raźlik...), ale tolki nie marksizm i nie rezalucyja Londanskaha kanhresu Sacyjalistyčnaha Internacyjanału (1896) ab pravie nacyjaŭ na samavyznačeńnie.
Kali na momant zabycca pra paźniejšyja adroźnieńni i razychodžańni, treba pryznać: usie, chto ciapier zajmajecca vytokami biełaruskaje dziaržaŭnaści XX st., nia mohuć abminuć jahonych pracaŭ, a mnohija majuć prava nazvać jaho kali nie svaim nastaŭnikam, dyk niepasrednym papiarednikam.
18 traŭnia spaŭniajecca 40 dzion, jak Vadzim Krutalevič pakinuŭ nas. U hety dzień spamianiom jaho dobrym słovam. Niachaj rodnaja ziamla budzie jamu pucham.
Anatol Sidarevič