BIEŁ Ł RUS

«My» i «jany»

16.09.2008 / 9:38

Andrej Pavač, Varšava-Horadnia

Tolki kali kiniem abstraktnyja razvahi nakont udziełu ci niaŭdziełu ŭ vybarach, Biełaruś pačnie źmianiacca. Piša Andrej Pavač.

Fakty biez palityčnaj vahi i składajuć sapraŭdny istotny źmiest realnaha funkcyjanavańnia samakiravanaha hramadztva. Piša Andrej Pavač.

Jak žachliva abyšoŭsia prezident Kačynski z Vałensam, nie zaprasiŭšy jaho na ŭračystaści, pryśviečanyja 30-j hadavinie ŭźniknieńnia svabodnych prafsajuzaŭ; ci pieratvaryłasia ŭžo Eŭropa ŭ kaloniju Rasii, ci heta adbudziecca naleta; ci prapanoŭvaŭ ministar Sikorski vykarystoŭvać u Aŭhanistanie zabaronienyja kasetnyja bomby — ad temaŭ štodzionnaj palityki, jakija niaspynna abmiarkoŭvajuć kamentatary na polskim radyjo, u telebačańni i hazetach, u pryzvyčajenaha da «ŭsieahulnaha dabrabytu i supakoju» biełarusa chutka pačynaje baleć hałava.

Praź niekalki dzion, kali pryvykaješ da bieśpierapynnaha milhańnia nazvaŭ palityčnych partyj i blokaŭ, raznastajnych analityčnych arhanizacyj i kalapalityčnych supołak, pačynaješ zadumvacca: «Ci ž heta i jość taja słavutaja demakratyja, jakoj my sabie chočam?»
Ad hetaj dumki stanovicca śmiešna, bo absalutna jasna, što luby z maich starejšych susiedziaŭ ci znajomych adrazu skaža: «Nie, lepš Łukašenka ź Jarmošynaj na paru, čym słuchać štodzień pa radyjo, jak «močacca» jakija-niebudź miascovyja Tusk z Kačynskim».
Ale mienavita tady vychoplivaješ z polskaj rečaisnaści fakty, zdajecca, na pieršy pohlad, kudy mienš značnaj «palityčnaj vahi», adnak jakija, nasamreč i składajuć sapraŭdny istotny źmiest realnaha funkcyjanavańnia samakiravanaha hramadztva.

U apošni dzień školnych kanikuł dyrektarcy adnoj nievialikaj miestačkovaj škoły paviedamili, što škoła začyniajecca, a dzieci pieravodziacca ŭ susiedniuju, da jakoj buduć dabiracca cełuju hadzinu. Školniki i ich baćki aburylisia i zapatrabavali, kab nastaŭniki pačali navučalny hod. Tyja, adnak, pad pahrozaj zvalnieńnia, vymušany byli admovicca. I tady kinutych školnikaŭ pačali vučyć… miascovyja nastaŭniki-pensijanery. Biez padručnikaŭ siamidziesiacihadovyja staryja vučać małych polskaj movie, matematycy i historyi i amal adnaznačna vyjhrajuć. Škoła ŭ miastečku budzie isnavać dalej.

Chitry žurnalist patelefanavaŭ u adzin z vajavodzkich haradoŭ vielmi vysokapastaŭlenamu čynoŭniku i, pradstaviŭšysia adkaznym supracoŭnikam ministerstva sielskaj haspadarki, paprasiŭ uładkavać na pracu svajho siabra. Toj adkazaŭ: «Niama prablem» i ŭžo na nastupny dzień zastaŭsia biaz pracy, bo jahonaje vykazvańnie nadrukavali ŭsie polskija hazety.

Navina ab tym, što ŭ mnohich polskich škołach faktyčna isnuje sehrehacyja pa majomasnym pryncypie, kali ŭ adny klasy adpraŭlajuć dziaciej zamožnych baćkoŭ a ŭ druhija — biednych (a ŭ nas chiba inakš u vialikich haradach?), naahuł uzarvała polskuju presu. U cełym uvaha da pytańniaŭ dziciaci i školnaha navučańnia tut adrazu kidajecca ŭ vočy.

Paśla burlivaha abmierkavańnia było vyrašana vydatkavać dla školnaj adukacyi dadatkovyja srodki i ŭžo ŭ 2010 h. kožny polski školnik atrymaje noŭtbuk dla vykarystańnia ŭ navučalnym pracesie.

Što dumaŭ, kali słuchaŭ hetyja naviny. Viadoma, nie ab marnych sprobach pakazać Biełaruś jak aazis spakoju pasiarod mora «demakratyčnaha chaosu».

Dumałasia ab tych mužnych ludziach, nie palitykach i nie aficyjnych liderach biełaruskaj apazycyi, a zvyčajnych hramadzianach (pradprymalnikach, studentach, invalidach, nastaŭnikach i ŭsich inšych) jakija časta achviarujučy ŭłasnym dabrabytam sprabujuć raskazać ludziam praŭdu ab stanoviščy ŭ krainie
i tym samym zakładajuć padmurak hramadztva, jakoje nie na vybarach, a ŭ štodzionnym adstojvańni svaich pravoŭ dakaža dziaržavie, što «nie narod dla ŭradu, a ŭrad dla narodu». Bo mienavita taki štodzionny vybar prostaha palaka ŭ abaronie svaich pravoŭ, a nia svarki polskich palitykaŭ i jość hałoŭnym rezultatam epochi «Salidarnaści».

A jašče ŭspaminaŭ zapłakany tvar maci adnaho zabitaha ŭ biełaruskim vojsku sałdata, jakaja hetym letam niejkim cudam trapiła na biełaruskaje tok-šoŭ «Vybar» (ech, i atrymaŭ paśla za jaje Chrustaloŭ ad Zimoŭskaha). Žančyna kryčała, što daviedajecca praŭdu ab tym, chto zabiŭ jaje syna, dojdzie da prezydenta… Mabyć, šukaje jaje dasiul. A mnie dasiul soramna pierad joj, soramna i za siabie i za ŭsich našych demakrataŭ, svabodnych žurnalistaŭ, pravaabaroncaŭ, što nie znajšli jaje, nie dapamahli. Mienavita tak treba. Dziela taho, što hłyboka pierakanany:

tolki kali kiniem abstraktnyja razvahi nakont udziełu ci niaŭdziełu ŭ vybarach, kali pierastaniem vymiarać svaju hramadzkuju aktyŭnaść «Dniom Voli» ci «Čarnobylskim Šlacham», a kali pamožam zvyčajnym ludziam, navat nie dapamožam, a prosta praciahniem da ich ruku, pakažam, što jany nie adny ŭ zmahańni ź dziaržaŭnym levijafanam za prava spakojna zajmacca pradprymalnictvam, žyć u svaim domie ci vučycca ŭ narmalnaj škole, Biełaruś pačnie źmianiacca chutčej.
I bolš peŭna.

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła