12 fraz, jakija ni ŭ jakim razie nielha havaryć dzieciam — kali jany vam patrebnyja psichałahična zdarovymi
Los kožnaha čałavieka možna zaprahramavać jašče da naradžeńnia, ličyć psichołah Anžeła Klincevič: «Usio zaležyć ad taho, pra što dumaje budučaja mama, što čuje ad blizkich joj ludziej, jaki dyjałoh viadzie ź dziciem, što chutka źjavicca na śviet».
U psichałohii isnuje 12 tak zvanych žyćciovych pasłańniaŭ.
«Kali vy ŭ hetym śpisie nie znojdziecie nivodnaj ź pieraličanych «ustanovak», značycca, vy vychoŭvajecie paśpiachovaje dzicia. Inakš kažučy, pieramožcu».
«Lepš by ty nie naradziŭsia»
Mienavita z takoj ustanoŭkaj davodzicca iści pa žyćci tym, čyje maci chacieli pazbavicca ad dziciaci jašče da naradžeńnia.
Psichołahami dakazana, što ŭ bolšaści svajoj ludzi, jakija advažylisia na suicyd, — heta i jość tyja samyja dzieci, ad jakich žadali pazbavicca.
«Ty mianie dastaŭ!» Mnohija mamy niadbajna kidajuć takija słovy svaim dzieciam, mahčyma, nie padazrajučy, jak baluča jany raniać. Hetak ža niehatyŭna ŭsprymajucca skazanaja złosna fraza «Lepš by ty spaŭ!» I navat strohi pohlad mamy, kali dzicia razumieje, što jon zaminaje. Tym samym baćki vyklikajuć u dziaciej «pierakručanyja emocyi», jakija rujnujuć dušu i cieła, a paśla — i žyćcio.
Takich ludziej pastajanna buduć supravadžać pačućcio soramu, viny. Baćki prosta zaprahramavali svaich dziaciej na projhryš jašče ŭ dziacinstvie. U vyniku albo jany žyvuć, jak havorycca, nasupierak i na poŭnuju špulku, albo vyžyvajuć, pakutujuć.
«Ty zajmaješsia hłupstvam»
Druhaja žyćciovaja ŭstanoŭka. Dzieci pałochajuć baćkoŭ: «Kali ja pamru, budzie vam bieź mianie drenna, ciažka…» Darosłyja pastajanna łajuć dzicia za toje, jakoje jano jość. Naprykład, chacieli syna, a naradziłasia dačka (ci naadvarot). Heta tyčycca vučoby i navat źniešniaha vyhladu. Baćki nie mohuć zrazumieć i pryniać, što ŭsie dzieci — roznyja. U vyniku ich dzicia nie rašajecca rabić što-niebudź samastojna. Tamu što ŭsio roŭna jaho krok rasceniać jak niapravilny.
Dzieci zaŭsiody sumniajucca ŭ baćkoŭskaj lubovi i navat nie vierać u jaje isnavańnie.
I ŭsio žyćcio dakazvajuć, što vartyja lepšaha i zasłuhoŭvajuć uvahi samych blizkich ludziej.
«Jakoje kachańnie, ty jašče maleńki»
Hetaja ŭstanoŭka tyčycca baćkoŭ, u jakich samich šmat «dziacinstva». Im prosta sumna, kali ich dzieci vyrastajuć. Naturalna, mamy i taty chočuć, kab syny i dočki jak maha daŭžej zastavalisia maleńkimi. Dla hetaha jany pastajanna vybudoŭvajuć i prydumlajuć roznyja barjery. Naprykład, tatu nie padabajucca kavalery dački, mamie — siabroŭki syna. Dy i jakoje moža być siabroŭstva, kali vy jašče maleńkija, havorać baćki. Jany aharodžvajuć svaich dziaciej litaralna ad usiaho na śviecie ŭsio žyćcio.
«Ty pavodziš siabie jak dzicia»
Baćki pieršapačatkova farmujuć «maleńkaha prafiesara». I navat nie padazrajuć, što strymlivajuć psichaemacyjnaje raźvićcio dziciaci. U takich ludziej vielmi biednaje emacyjnaje žyćcio — niby zamknionaje koła. U ich zaŭsiody vialikija ciažkaści ŭ znosinach u siabroŭstvie z adnahodkami.
«U ciabie ŭsio atrymlivajecca, bo tabie pašancavała z baćkami»
U baćkoŭ prychavanaja zajzdraść da pośpiechaŭ dziaciej. Mamy i taty pastajanna paprakajuć ich u pośpiechach. I pastajanna kažuć: u ciabie ŭsio dobra, tamu što heta my takija małajcy. U vyniku dzieciam składana ŭładkavacca ŭ darosłym žyćci. Na ich šlachu — sucelnyja pieraškody, jak u asabistaj, tak i ŭ prafiesijnaj dziejnaści. Pa karjernaj leśvicy nie iduć nikoli.
«A voś syn majoj siabroŭki…»
U takoj situacyi baćki viešajuć roznyja cetliki svaim dzieciam, u jakich u vyniku ŭźnikaje kompleks niepaŭnavartaści. Jak chłopčyki, tak i dziaŭčynki ŭpeŭnivajucca ŭ tym, što jany lišnija na hetym «śviacie žyćcia», što jość lepšyja za ich adnahodki. Pry hetym uśled nie iduć, a adchilajucca. Dzieci, jakija vychoŭvalisia ŭ takim stanoviščy, vyrastajuć saramlivymi i niaŭkludnymi. Zaŭsiody adčuvajuć siabie nie ŭ svajoj talercy.
«Nie čapaj ničoha!»
Baćki zabaraniajuć svaim dzieciam litaralna ŭsio, całkam abaraniajuć ich ad socyuma, tamu što bajacca, što ź imi niešta zdarycca ci jany syduć ź siamji. U vyniku mamy i taty vychoŭvajuć vielmi niesamastojnych dziaciej, jakija nie ŭmiejuć adkazvać za svaje ŭčynki. Na žal, z hadami heta nie prachodzić.
«Tabie treba bolš za ŭsich?»
Dzieci ŭ takich siemjach znachodziacca ŭ vielmi žorstkich ramkach. I zaŭsiody… na druhim płanie. Hałoŭnyja tut — baćki. Paśla takija dzieci «pieratvarajucca» ŭ darosłych biez namahańniaŭ, ich usio zadavalniaje. Ale heta zusim nie jość dobra, jak moža zdacca na pieršy pohlad. U takich ludziej naohuł niama nijakich žadańniaŭ. A kab asoba była paŭnavartasnaj, ich pavinna być šmat.
«Nie raspuskaj niuni»
U siamji isnuje zabarona na prajavu roznych pačućciaŭ, i ŭ pieršuju čarhu — stanoŭčych. Baćki kažuć dzieciam, kab jany nie «raspuskali niuni», nie leźli z «cialačymi piaščotami»… Vielmi časta saromiać synoŭ, kali tyja płačuć. Ślozy — heta narmalnaja prajava emocyj. Płakać mohuć usie, niezaležna ad połu i ŭzrostu.
Dakazany fakt: mienavita z tych, kamu ŭ dziacinstvie nie chapała piaščoty i lubovi, «atrymlivajucca» mańjaki, zabojcy, piedafiły.
«Zachvareješ — tady pabudziem razam»
Takuju frazu baćki, kaniečnie, nie havorać u litaralnym sensie. Ale baćki — pracaholiki, jany vielmi zaniatyja svajoj pracaj. Pa sutnaści, ź dziećmi mohuć mieć znosiny tolki tady, kali tyja zachvarejuć. Padśviadoma dzicia tolki i maryć ab chvarobie. Bo tady jon zmoža pabyć z mamaj ci tatam! Vynik takoj žyćciovaj ustanoŭki — isteryčny varyjant asoby.
«Tvajo mierkavańnie nikoha nie cikavić»
Baćki prynižajuć zdolnaści dziciaci, nie dajuć dumać samastojna. A ŭsio, što jon skazaŭ, — niapravilna. Dzieci ŭ takich siemjach nieŭzabavie robiać vysnovu: ich mierkavańnie nikomu nie cikava. Kamiani pierapony — voś z čaho budujecca ŭsia žyćcio. Baćki pastajanna staviać što-niebudź u procivahu (navat u drobiaziach): nie źjasi sup — nie pojdzieš hulać; pakul nie skončyš škołu — na dyskateki chadzić nie budzieš…
«Nie płač, ty ž mužyk»
Darosłyja sprabujuć, jak im zdajecca, vychavać u dzieciach ćviordy charaktar. Uvieś čas paŭtarajuć im, što jany nie pavinny płakać, pakazvać jakija-niebudź emocyi, inakš — słabak, siabry i znajomyja dražnić buduć. A jašče takija baćki chočuć, kab ich dzieci adčuvali toje ž, što i jany. Razam sumavali, razam radavalisia, razam dzivilisia… Z adnaho i taho ž. Kali dzicia idzie suprać voli baćkoŭ, to časta paprakajuć jaho ŭ chłuśni.
Z takich dziaciej vyrastajuć mocnyja, navat nieprabiŭnyja asoby. Ale ich žyćcio čaściej za ŭsio zakančvajecca infarktam abo insultam: zanadta šmat bolu, kryŭdy, horyčy sabrałasia ŭ ich dušy…