«Ja raptam zrazumieła, što Hienadziu bolš nie cikavaja». Julija Buraŭkina raskazała, jak pieraadolvała kryzisy ŭ adnosinach
Piać hod, jak nie stała słynnaha paeta, viadomaha palityčnaha i hramadskaha dziejača Hienadzia Buraŭkina. U intervju «Salidarnaści» Julija Buraŭkina raskazała, jak heta być žonkaj paeta, jakija ananimki pisali na muža padčas jaho kiraŭnictva Dziaržteleradyjo BSSR i čamu nie publikuje jaho dziońniki.
— Julija Jakaŭleŭna, vy nie adrazu pahadzilisia na intervju. Čamu?
— Ja nie lublu, kali falšyva. Užo stolki skazana. Dy i vielmi ciažka ŭźniosłymi słovami kazać pra čałavieka, ź jakim žyŭ, dzialiŭ pobyt. Kali Siarhiej Šapran rabiŭ knižku pra Hienadzia i ja hlanuła, što pisali astatnija, to padumała: «Boža miły! I kudy ja sa svaimi ŭspaminami? Ja takaja niecikavaja, prosta žach!» I nie dazvoliła ŭklučyć maje ŭspaminy.
— Ale ž mienavita vy viedali jaho lepš za ŭsich. Žyvym čałaviekam, ź niedachopami i słabaściami.
— Mnohija dumajuć: o, žonka paeta! Ale heta nie tak pryhoža, jak padajecca. Žonka paeta ŭsio žyćcio ciahnie na sabie i siamju, i dom, i dziaciej, i jaho. A ja ž nie chaču raźvienčvać śvietły vobraz Hienadzia Mikałajeviča. Što, ja budu raskazvać, jak jon posud nie myje?
— Nu, kali paet nie myje posud, naŭrad ci heta skampramietuje jaho pierad čytačami.
— Kaniešnie, bo nie tolki paet nie myje posud (śmiajecca).
I ŭsio ž paet žyvie ŭ svaich vieršach. Jaho duša tam. I toje, što ŭ jaho na sercy, jon pakazvaje ŭ svajoj tvorčaści. A pobyt…
— Ale ž ciažka pavieryć, što taki ramantyčny paet nie byŭ ramantykam u žyćci? Jon pryśviaciŭ vam stolki vieršaŭ.
—U žyćci było bolš prazaična. Takoha, kab voś prybieh, padchapiŭ na ruki, zakruciŭ, nie było. Tolki chiba ŭ vieršach.
Hienadź mocna zakachaŭsia ŭ mianie va ŭniviersitecie. Ale tady byŭ ścipły «dzieravienski» chłopčyk. Tamu navat na pieršapačatkovym etapie asablivaj ramantyki nie było.
— Ale ž niejak jon vyrvaŭ vas z ruk kankurentaŭ? Bo, hledziačy na fotazdymki z maładości, ja razumieju, što chłopcy ŭ čarzie stajali pa vašu ŭvahu.
— Ja b i nie skazała, što chłopcaŭ kruciłasia mnoha. Ja była ścipłaja dziaŭčynka ź vielmi kansiervatyŭnaj siamji, choć i minčanka. Maci vykładała niamieckuju movu ŭ Vyšejšaj škole milicyi, tamu dyscyplina ŭ nas była —uch!
Kaniešnie, baćki maje chacieli, kab u mianie była dobraja partyja, z hrašyma, sa statusam. A tut Hienadź!
Spačatku my prosta siabravali. Mnie było ź im cikava, jon mnoha čytaŭ, šmat viedaŭ, zachaplaŭsia biełaruščynaj. Ja sama ŭkrainka, i kali dziaŭčynkaj pryjechała ŭ Minsk, navat pa-rusku nie ŭmieła havaryć, tolki ŭ škole ŭžo pierajšła. Dla mianie biełaruščyna była niečym nieviadomym, niezvyčajnym.
Tak i siabravali. Chadzili ŭ kafe, pili harbatu ź pirožnymi. A paśla jon uziaŭ i zachvareŭ na suchoty.
— I vy dahladali jaho ŭ balnicy. Inšymi słovami, kachańnie pryjšło praz škadavańnie?
— Jon try miesiacy lažaŭ u ciažkim stanie, i ja ŭžo nie mahła jaho pakinuć. Chadziła, nasiła ježu. Navat baćki nie viedali. Svaim ja i nie zaikałasia, bo razumieła reakcyju. Mała taho, što «praź jahonyja štany było vidać praletarskaje pachodžańnie», dyk jašče i suchoty.
Vypisaŭsia Hienadź naprykancy krasavika, a 9 maja my pajšli i raśpisalisia.
— Ujaŭlaju sabie reakcyju baćkoŭ, jakija maryli pra dobruju partyju dla svajoj dački.
— Kali my paviedamili im, maci prosta pajšła i sabrała mnie čamadan. Pakłała paścielnuju bializnu, a źvierchu skruciła dyvanok. I zaraz pamiataju hety dyvanok, jaki źviešvajecca z čamadana.
Što zastavałasia, uziali čamadan i pajšli šukać kvateru. Źniali maleńki pakojčyk na Kamunistyčnaj.
— Ale ž baćki ŭsio ž adtajali?
— Paŭhoda my nie razmaŭlali. I ja była pakryŭdžanaja na ich, što takim čynam mianie adpravili. I maci złavałasia. Tak, pakul nie pryjechała maja babula z Ukrainy. Jana ŭžo maci dała: «Ŝo ti robiš, diti pobralisia, a ti…» Tak my pamirylisia, i kožnuju niadzielu potym chadzili da maci na abiedy.
Mnie było 19 hadoŭ. Ja ŭvohule ni pra što nie dumała. Navat nie ŭjaŭlała, što takoje być zamužam.
— Pra vaša viasielle chodziać lehiendy. Usie ŭzhadvajuć tazik ź viniehretam, jaki pryhatavali vašy adnakurśniki. A što vy ŭspaminajecie? Sukienka viasielnaja pryhožaja była?
— Nie było ŭ mianie viasielnaj sukienki ŭvohule. Apranuła svaju zvyčajnuju, letniuju. Pamiataju, Stralcovy da nas pryjšli na viasielle. Boža moj, a ŭ Stralčychi takaja sukienka pryhožaja! Vidać, heta jaje viasielnaja, bo jany jašče da nas ažanilisia. I tak mnie stała niajomka, što ja tut ŭ zvyčajnym adzieńni.
My tady vielmi ścipła žyli. Navat, kab viasielle adznačyć, skinulisia adnakurśniki. Hulali ŭžo 28 maja. A ŭ dzień rośpisu, 9-ha, prosta pajšli ŭ kafe ŭniviersama «Staličny», i naš śviedka Mikałaj Matukoŭski pačastavaŭ nas pielmieniami i vinom «Hamza».
«Kab nam dazvolili kupić daču, pisali zajavu ŭ CK»
— Vy nie raz kazali, što dźviery vašaha domu nie začynialisia, pastajanna prychodzili siabry. Zrazumieła, što Hienadziu Mikałajeviču padabałasia. A vam heta nie dakučała?
— Tak było ŭsio žyćcio. A što rabić? Hienadź lubiŭ hetyja biasiedy. Dy i jakija ludzi źbiralisia: i Nił Hilevič, i Vasil Bykaŭ, i Valancin Bołtač… Maładyja, viasiołyja, daścipnyja. Ich było cikava słuchać, tamu ja była zusim nie suprać. Tady ž praściej było. Kupiŭ butelku harełki, narezaŭ jakoha sała, sałatu zrabiŭ… Heta ŭžo paśla bolš-mienš prystojnyja zastolli byli.
— A nichto nie sprabavaŭ adbić pryhažuniu-žonku? Uvohule Hienadź Mikałajevič byŭ raŭnivy?
— Maja tahačasnaja siabroŭka mastačka Neli Ščasnaja kazała: «Kak žiena poeta ty viedieš siebia biezukoriźnienno!» Ja navat nie pamiataju, kab Hienadź mianie raŭnavaŭ. Užo, moža, tolki ŭ hłybokaj staraści (śmiajecca).
Dy i mnie nichto tak nie padabaŭsia.
— A vy? Bo pobač z Hienadziem Mikałajevičam zaŭsiody byli pryhožyja žančyny. A tut jašče i paet!
— Chiba tolki da litaratury i da siabroŭ. Mnie zdavałasia, što ja ŭ jaho paśla ich na druhim płanie. Bo ja takaja zaŭsiodnaja — uvieś čas tut, pobač. Chacia, kaniešnie, Hienadź navat u zastolli pastajanna šukaŭ mianie vačyma, i jaho cikaviła maja reakcyja.
Ale ŭ nas byŭ taki pieryjad, kali mnie padałosia, što Hienadź straciŭ da mianie cikavaść. Heta zdaryłasia jakraz, kali ja vyrašyła syści z redaktarskaj pracy ŭ vydaviectvie. Mnie padumałasia, što kali ŭžo muž taki talent, to treba stvaryć jamu ŭsie ŭmovy. Ja pierajšła ŭ muziej Jakuba Kołasa na mienš zahružanuju pracu. U nas užo byŭ Alaksiej, potym ja zaciažaryła Śviatłanaj, naradziła, paśla siadzieła doma.
I voś u hety pieryjad — niedzie hady čatyry jon doŭžyŭsia — ja raptam zrazumieła, što Hienadziu bolš nie cikavaja. Zusim. Ni jak surazmoŭca, ni jak žančyna, ni jak čałaviek.
Tady ja znoŭ viarnułasia ŭ vydaviectva…
Z dačkoj Śviatłanaj i synam Alaksiejem. Fota: baj.by
— Zaŭsiody było dziŭna, jak Hienadziu Mikałajeviču ŭdałosia spałučyć svoj paetyčny talent ź dziaržaŭnymi pasadami? Dy jašče i pry jaho addanaści biełaruskaj spravie.
— U Hienadzia ŭzryŭny charaktar, jon byŭ vielmi emacyjny, ale hetyja emocyi vylivalisia ŭ vieršy. A ŭsio astatniaje jon rabiŭ razvažliva. Da taho ž jamu ŭłaścivaje abvostranaje pačućcio spraviadlivaści. Heta davała siły tryvać. I rabić toje, što ličyŭ pravilnym.
Pamiataju, kali Hienadź jašče pracavaŭ u LiMie, jany źbirali podpisy ŭ abaronu Bykava, kali taho pačali ckavać. I Hienadź razam ź Viarcinskim pavioz list u CK. Ja pravodziła ich na prypynak tralejbusu, a kali jany sieli, u hałavie była tolki dumka: ci ŭbaču ja jaho jašče kali?
Jon zaŭsiody dumaŭ pra ludziej. A jašče byŭ vielmi bieskaryślivy. U nas nikoli nie było navat lišniaj butelki kańjaku. Ja zaraz prosta dziŭlusia, jakija katedžy sabie pabudavali ciapierašnija kiraŭniki Biełteleradyjo. My navat padumać pra takoje nie mahli.
Z Vasilom Bykavym. Fota baj.by
— Nu vaš dačny domik u Kryžoŭcy im surjozna sastupaje ŭ raskošy, ale pieraŭzychodzić va ŭtulnaści.
— Hienadź vielmi lubiŭ naša lecišča. Pryčym my sami jaho kupili. Raniej ža tak nielha było. Kab nam dazvolili kupić, my pisali zajavu i hetaje pytańnie raźbirali na biuro CK. Ale ž dazvolili.
Tady my pazyčyli ŭ Andreja Makajonka 3 tysiačy rubloŭ, jašče ŭziali ŭ Mikałaja Matukoŭskaha (jon nas, darečy, i padbiŭ kupić, bo sam pobač mieŭ dom), mama dała, i nabyli hetuju daču. A potym užo z hanararu za knihi addavali.
«Brat žonki Bykava mnie kaža: «Skažitie požałujsta, kakoj durak pierievieł vieś futboł na biełorusskij jazyk?»
— Kali Hienadź Mikałajevič užo byŭ kiraŭnikom «Dziaržteleradyjo BSSR», raiŭsia z vami?
— Złyja jazyki navat havaryli, što ja kiruju nie tolki vydaviectvam, dzie pracavała hałoŭnym redaktaram, a jašče i telebačańniem. Ale heta, kaniešnie, nie tak. U mianie była svaja praca, u jaho svaja.
Hienadź uvohule vielmi chutka avałodvaŭ prafiesijnymi navykami. Ja prosta dziviłasia, jak jon moh i radyjo słuchać, i telebačańnie hladzieć, i hazietu adnačasova čytać. U jaho hety televizar u słužbovaj mašynie navat byŭ. Ni ŭ kaho tady nie było.
Jon raskazvaŭ, što ŭ pieršy dzień, jak tolki pryjšoŭ na pracu, vyrašyŭ pahladzieć televizar. Uklučaje, a toj nie ŭklučajecca. Vyzvali technikaŭ. I akazałasia, što niešta tam zapajanaje, bo raniejšy kiraŭnik jaho zusim nie hladzieŭ.
— Dla Hienadzia Mikałajeviča telebačańnie było nieviadomaj stychijaj?
— Nu čamu? Jon ža pisaŭ scenaryi, u jaho byŭ dobry hust, raźbiraŭsia i ŭ mastactvie, i ŭ muzycy. Asabliva narodnyja pieśni lubiŭ. Jany časam tak z Hilevičam śpiavali, što ludzi pad voknami spynialisia, kab pasłuchać. Talent u jaho byŭ ad naroda, ad baćkoŭ, ad ziamli. Heta źvierchu dadziena.
Praz hod Hienadź užo avałodaŭ usim, u tym liku techničnym bokam. Dahetul jaho ŭspaminajuć nie tolki tvorčyja rabotniki.
— A ŭ kantent, jak zaraz kažuć, jon jak kiraŭnik umiešvaŭsia?
— Aščadna staviŭsia da taho, što tyčyłasia litaraturnaha viaščańnia. I movu jon vyznačaŭ. Z movaj spačatku naohuł ciažka było. Asabliva kali pačali całkam pierachodzić na biełaruskuju. Pamiataju, jak siadžu ŭ siabie ŭ vydaviectvie, zachodzić Suvoraŭ, brat žonki Bykava, i da mianie: «Skažitie požałujsta, Julija Jakovlevna, kakoj durak pierievieł vieś futboł na biełorusskij jazyk?» Kažu: «Ja jamu pieradam!» Suvoraŭ raźviarnuŭsia i pajšoŭ. Heta ž byŭ tolki 1983—1984 hod.
Ale tak było pryjemna, što na biełaruskaj movie ŭsio idzie. A paśla «nieravnodušnyje hraždanie» z telebačańnia napisali list u CK, što ich kiraŭnik — nacyjanalist, što ciahnie tolki biełaruskich na rabotu, a ruskich zaciskaje. I hetuju ananimku raźbirali ŭ CK partyi. A potym vyrašyli pračytać u kalektyvie. Heta taki žach! Ja dumała, jak Hienadź pieražyvie?! Sabrali schod. I tam jany ŭžo padličyli, kolki za hety pieryjad kiraŭnik pryniaŭ na rabotu biełarusaŭ, a kolki ruskich.
Kaniešnie, zaraz heta śmiešna, ale tady ja vielmi bajałasia za Hienadzia. Urešcie vyrašyli, što jon charošy čałaviek i nie taki nacyjanalist, jak tam napisana ŭ ananimcy. Dy i kalektyŭ abaraniaŭ jaho.
Staršynia Biełteleradyjo Hienadź Buraŭkin z savieckimi kasmanaŭtami. Źleva naprava: Uładzimir Kavalonak, Alaksandr Ivančankaŭ, Valancina Cieraškova, Hienadź Buraŭkin, Valeryj Skvarcoŭ (sakratar partkama Dziaržteleradyjo), Piatro Klimuk. Fota baj.by
«U našym pakoi była ŭstalavanaja«prasłuška»
— Kali Hienadzia Mikałajeviča pryznačyli pastajannym pradstaŭnikom u AAN, jak vy adreahavali?
— Oj, ja vielmi nie chacieła jechać u ZŠA.
— Niaŭžo? Heta ž zusim inšy śviet u paraŭnańni z tahačasnym «saŭkom», inšy ŭzrovień žyćcia, inšyja ludzi…
— Pa-pieršaje, mnie ŭžo było 50 hadoŭ, Hienadziu 54. Majo žyćcio prajšło tut. Ja adbyłasia jak asoba i ŭ karjery ŭ mianie ŭsio było niabłaha.
A pa-druhoje, dobra być bahatym u biednaj krainie i vielmi drenna biednym u bahataj. Kali my pryjechali, u nas nijakich dołaraŭ nie było. Heta ž 1990 hod! My jašče i pazyčali, kab Hienadziu kaścium nabyć, tufli. Bo tut žach u čym chadzili. I ŭ mianie adny tolki krymplenavyja kaściumy dy sukienki. Heta tut ja była takaja ŭsia ź siabie, dobra apranutaja, a tam akazałasia nieviadoma što.
Pamiataju, padčas pryjomu (u nas jany časta byli) hlanuła na hety reh, dzie adzieńnie vierchniaje viešajuć, dyk tam usie norkavyja futry, a pa centry moj saŭkovy šerańki płaščyk. Až soramna stała.
— Nu choć nabyli futra za toj čas, što byli?
— Dy dzie tam! Płacili mała, dyk my jašče i adkładali, bo treba i dzieciam niešta pakinuć. Zarpłata ŭ Hienadzia była 1300 dołaraŭ. Naš vadziciel raskazvaŭ, što kali ŭ jaho inšy vadziciel, jaki češskaha pradstaŭnika vaziŭ, zapytaŭsia pra zarpłatu haspadara, to nie zrazumieŭ, kali toj nazvaŭ 1300. Čech kaža: «Ja ž nie pra tvaju pytajusia, ja pra haspadara».
— Vy žyli ŭ ZŠA čatyry hady. Ci ciažka było z kamunikacyjaj?
— Dom, dzie my žyli na 68 vulicy, naležaŭ SSSR. Usie svaje. My zajmali treci pavierch, Ukraina čaćviorty. A na 6-m paviersie byli eseseseraŭskija šyfravalščyki.
— I što, usie viedali, što tam špijony?
— Prynamsi, tyja, chto žyli, viedali. U našym pakoi taksama byŭ ustalavany prasłuchoŭvajučy aparat. Usio navierch išło. Spadziajusia, choć u spalni nie było (śmiajecca).
— I jak žyć, kali viedaješ, što ciabie ŭvieś čas prasłuchoŭvajuć?
— Nu, u 90-m hodzie my ŭžo stali takimi niezaležnymi, svabodnymi. Nam navat dazvolili źniać z voknaŭ kraty…
Tak što heta byŭ jakraz dobry čas. Žonki dypłamataŭ, jakija byli pierad nami, raskazvali, što ich dziaciej navat u aŭtobus, kab ŭ škołu advieści, viali praz kanvoj. Stanavilisia ad vychadu da aŭtobusu słužboŭcy, i dzieci išli pa hetym kalidory, kab, nie daj boh, nie było nijakich pravakacyj.
A my ŭžo byli volnyja. Vielmi časta sustrakalisia z našaj dyjasparaj, bo Hienadziu abaviazkova treba było voś hetaje svajo, biełaruskaje. A jany tam usie pa-biełarusku havaryli. I Kipieli byli, i Zaprudnik, i Dančyk, i inšyja. Jakraz voś tady pačaŭsia hety ruch dyjaspary siudy, u Biełaruś.
— Vy raspaviadali, što sami ź dziaŭčatami šyli bieł-čyrvona-bieły ściah, kab paviesić na misiju.
— Tak, usio nijak nie mahli znajści paramietraŭ. Toje, što bieł-čyrvona-bieły, było jasna, a kolki mienavita biełaha, kolki čyrvonaha, jakaja praporcyja? Ale ž zrabili. I kali paviesili, dyk ślozy byli na vačach. Zdavałasia, novy ściah, novaje žyćcio, novaja kraina! Taki spadzieŭ byŭ na niešta cudoŭnaje.
Hienadź tamu i chacieŭ viarnucca chutčej na radzimu, być tut, u hetaj vichury žyćcia. Jon sam dasyłaŭ listy z prośbaj vyzvalić ad pasady. Jamu Matukoŭski ŭsio pisaŭ: «Navošta ty rviešsia siudy! Ty nie razumieješ, ty nikomu tut nie patrebny!» Matukoŭski ŭžo razumieŭ, adčuvaŭ, što budzie.
Narešcie Hienadzia vyzvalili. Jon pryjechaŭ i sapraŭdy akazaŭsia nikomu nie patrebny. Nikudy jaho nie biaruć, ni na jakuju pracu. Sprabavaŭ namieśnikam ministra kultury, ale adrazu adčuŭ, što «nie ko dvoru». Praz paŭhoda jon syšoŭ, nie zmoh tam być.
1994 hod. Minsk. Fota Ja. Koktyša
— Hienadź Mikałajevič pakinuŭ paśla siabie dziońniki i zaviaščaŭ apublikavać nie raniej jak praź piać hod paśla jaho śmierci. Jaki ich los?
— Jany lažać. Ja ich nie čytała jašče. Ja nie mahu pakul.
— Vy niečaha baiciesia?
— Mnie patrebny siły, kab ich pračytać. Mnie baluča. Ja adrazu jaho čuju, baču. Mnie ciažka jašče. A prosta tak pieradać kamuści, nie čytajučy, taksama nie mahu.
Ja tolki-tolki adyšła. Try hady paśla jaho śmierci ja bieśpierapynna chvareła. Uvieś čas płakała. Zdajecca, i nie dumaju ni pra što, a ślozy sami kociacca. Spać nie mahła. U adzinaccać viečara telefanavała siabroŭcy, kažu: «Łarysa, havary što-niebudź. Što chočaš havary, a to ja nie mahu». I jana pačynaje tam pra niešta svajo. Tady niejak supakojvajusia. A tak uvieś čas ślozy prosta ciakli. Ja navat antydepresanty piła paŭhoda.
I zaraz jašče, kali pieśni jaho čuju, nie mahu strymacca.
I tak mnie škada, što jon nie da kanca svoj patencyjał realizavaŭ. Što nie spatrebiŭsia dziaržavie. Mienavita tady, kali moh jašče. A zamiest hetaha tolki ckavańnie. Dumaju, u Łukašenki było asabistaje nieprymańnie Hienadzia. Za toje, što jak dziaržaŭny dziejač nie padtrymlivaŭ jaho, za rozum, za biełaruščynu.
Hienadź vielmi pieražyvaŭ, što navat sa studentami i školnikami nie davali sustrecca, što vykraślili adusiul. A za što? Za toje, što lubiŭ Biełaruś? Boža miły, choć ty bisia hałavoj ab ścienku.
A heta ž syny Biełarusi! Jany chacieli, kab kraina była niezaležnaja. A ciapier tak i nie zrazumieć, ci jana niezaležnaja, ci jana zaležnaja? Hienadź pisaŭ u svaich vieršach: «Biełaruś, svaje talenty bieražy, kali chočaš ščaślivaju być!»
Ale ž chto jaho čuje?