BIEŁ Ł RUS

Italjancy i kitajcy pracujuć u biełaruskich kałhasach

16.12.2010 / 15:58

Siamion Piečanko, Zaleśsie — Ščarčova — Minsk

Hod na Kobrynščynie dziejničaje italjanskaja ahrafirma. Repartaž.

Hod na Kobrynščynie dziejničaje italjanskaja ahrafirma. Jana paŭstała na miescy adnoj z samych adstałych haspadarak rehijona. U susiednim Pružanskim rajonie druhi hod sprabujuć atajbavacca kitajskija raślinavody. Dla Biełarusi — vyhoda ci ekzotyka

Italjancy vybrali Zaleśsie.

Uładzimir Marčuk i Aliva Dyjeha.

Kiraŭnictva «Bisoła Habryele Farm» aranduje pamiaškańnie ŭ byłoj kałhasnaj kantory.

Hienieralisimus Suvoraŭ, jak napamin pra italjanski pachod.

Pobač z kantoraj miascovy DK z šykoŭnymi freskami na fasadzie.

Italjancy pryvieźli z saboj zachodniuju techniku.

Italjanski terminatar.

Kitajcy atajbavlisia ŭ Ščarčovie, byłym vajskovym haradku.

Kitajskaja sałata — ci nie adzinaje, što ŭ hetym hodzie dała ŭradžaj.

Razmovy z kitajcami nie ŭdalisia.

U hetym burjanie pahinuli tamaty.

U mielijaracyjnym kanale płavajuć kajstry ad piestycydaŭ.

Razburanyja parniki nahadvajuć pareštki dahistaryčnych žyviolinaŭ.

Składy «SinBiełAhra» mieściacca na terytoryi byłoj v/č.

Uradžaj viazuć u schovišča.

Niekali hety ŭčastak pilna achoŭvali, ciapier tut skroź dziry ŭ «kalučcy».

Hurby morkvy lažać proosta na padłozie.

Pieršapačatkova ja zadumaŭ zrabić repartaž pra tak zvany «kitajski kałhas» u vioscy Ščarčova na Pružanščynie, dzie druhoje zapar kitajskaje pradpryjemstva sprabuje vyroščvać harodninu. Pa infarmacyju źviarnuŭsia da svajho siabra, jaki žyvie ŭ tych miaścinach. «Kitajcy? Viedaju, byŭ u ich kolki razoŭ. A ja ž sam u italjancaŭ pracuju, u Kobrynskim rajonie. Pryjazdžaj — pakažu i raskažu, jak jany tut pracujuć». Čamu b nie? Kaleha biare videakamieru, i my vypraŭlajemsia ŭ padarožža. Pieršym punktam našaha maršrutu stała vioska Zaleśsie, što ŭ ličanych kiłamietrach ad letašniaj stalicy Dažynak.

«A što vy chacieli ŭbačyć — partret Bierłuskoni?»

Zaleśsie sustrakaje prydarožnym kryžam i šyldaj, ź jakoj vynikaje, što pieršaja zhadka pra pasielišča datujecca 1563 hodam. Zdymajem na videa šyldu, burty cukrovych burakoŭ naŭzboč darohi. U hety momant mima nas kolki razoŭ prajazdžaje naviutki džyp. Spyniajecca narešcie. Kiroŭca i pasažyr niesłavianskaj źniešnaści, u zapylenaj rabočaj vopratcy, na łamanaj rasijskaj movie pytajuć, što my robim. Pry słovie «žurnalisty» naściarožanaść na ich tvarach sastupaje miesca šyrokim uśmieškam. Nas zaprašajuć u kantoru i abiacajuć raspavieści pra ŭsio!

Kiraŭnictva italjanskaj ahrafirmy mieścicca ŭ dvuchpaviarchovym budynku standartnaj viaskovaj kantory. Pobač i sielsaviet, i pošta. U padvale kantory pryvatnik adčyniŭ kramu z patryjatyčnaj nazvaj «Našy vytoki». Pierad budynkam, jak napamin pra italjanski pachod 1799 hoda — pomnik hienieralisimusu Suvoravu. Jaho imia ŭ časy Druhoj suśvietnaj vajny nasiŭ miascovy partyzanski atrad. Fasad doma kultury, jaki staić pobač z kantoraj, upryhožany freskami z vyjavaj Francyska Skaryny i scenami z kupalskaj nočy. Praz darohu — prypynak, ź jakoha možna vypravicca na haradskim aŭtobusie ŭ blizki Kobryn.

Sa ściany prastornaha i chaładnavataha kabinieta dyrektara ahrafirmy hladzić partretny Łukašenka. «A što vy chacieli ŭbačyć? Partret Bierłuskoni i ściah Italii?», — śmiajecca moj siabar Uładzimir Marčuk, jaki pracuje tut namieśnikam dyrektara firmy pa vytvorčaści. Jon raskazvaje nam, jak i čamu na Kobrynščynie źjavilisia italjancy.

4000 hiektaraŭ ziamli i 7 miljardaŭ pazyk

Italjanskaja ahrafirma «Bisoła Habryele Farm» pachodzić ź Vierony, maje filijały na radzimie i ŭ Čechii. Zajmajecca vytvorčaściu miasa-małočnaj pradukcyi, vyroščvańniem sadaviny i harodniny. U Biełarusi adnajmiennaje zamiežnaje tavarystva z abmiežavanaj adkaznaściu źjaviłasia ŭ śniežni minułaha hoda. Čamu mienavita ŭ nas? Bo biełarusy, što pracujuć na italjanskich i češskich paletkach firmy, zarekamiendavali siabie najlepšym čynam, kažuć u Zaleśsi. U svajoj krainie i ŭ Čechii italjancy zaznali prablemy z arašeńniem. Tamu, abjeździŭšy ŭ pošukach prydatnaha miesca ŭsiu Bresckuju vobłaść, abrali SVK «Bystryca», ziemli pamiž Muchaŭcom i Dniepra-Buhskim kanałam. Niahledziačy na «imklivuju» nazvu, haspadarka apynułasia ŭ samym chvaście abłasnoha śpisu pakazčykaŭ. Jak vynik, razam z bolš jak 4000 ha ziamli inviestar atrymaŭ u spadčynu ladaščy park techniki i 7 miljardaŭ rubloŭ pazyk.

Novaje sielhaspradpryjemstva nie maje pakul navat firmovaj šyldy. Hrošy iduć na bolš važnaje — inviestar nabyvaje techniku i abstalavańnie dla arašalnaj sistemy.

Darečy, firma idzie pa prataptanaj ziemlakami ściežcy: u Ivacevickim rajonie druhi hod dziejničaje italjanskaje pradpryjemstva «Biełahrakultura». Jak i «Bisoła Habryele Farm», jano taksama paŭstała na bazie zaniapałaj haspadarki z «chvastom» pazyk u 3 miljardy rubloŭ.

«Pracavać usiudy ciažka»

Pakul Uładzimir Marčuk raskazvaje nam pra spravy ahrafirmy, u pakoj zazirajuć samyja roznyja ludzi — ad miechanizatara da ŭčastkovaha milicyjanta. Pabačyŭšy kamieru, na siekundu hublajucca. Potym prychodziać italjancy — dyrektar firmy ŭ Biełarusi Tyjoca Fabrycya i jaho pamočnik Aliva Dyjeha. «Ci ciažka pracavać u Biełarusi?» — pytajem. Italjancy na chvilinu zadumalisia: «Pracavać, kali pracavać pa-sapraŭdnamu, ciažka ŭsiudy».

Uražvaje vieroncaŭ pamier ich biełaruskaj firmy: u Italii dy Čechii ich ziemli vymiarajucca sotniami hiektaraŭ, a tut cełyja čatyry tysiačy. Italjancy chutka adaptavalisia da žyćcia siarod biełarusaŭ, ale pa svaich siemjach, jakija zastalisia na radzimie, naturalna, sumujuć. Ale na doŭhaje nastaldžy im niestaje času. Dyrektar pracuje naroŭni ź inšymi. «U mianie vopratka čyściejšaja, čym u načalnika. Padumajuć, što ja tut samy hultaj», — śmiajecca Uładzimir, fatahrafujučysia dla presy ź italjancami.

Jakija ž vyniki pieršaha siezona «Bisoła Habryele Farm» u Biełarusi? Pšanica, pivavarny jačmień i kukuruza dali dobry ŭradžaj, navat udałosia pieravykanać dziaržaŭnaje zadańnie (jano pakul što raspaŭsiudžvajecca i na zamiežnaje pradpryjemstva, ale časova, kažuć u «Bisoła Habryele Farm»). A raps i cukroviki nie ŭradzili. Na pradukcyju italjancaŭ užo pretendujuć pakupniki z Rasii i Ukrainy.

Adzin «Biełarus» siarod «Džon Dziraŭ»

Na miechdvor idziom z namieśnikam dyrektara Andrejem Paryčeŭskim. Jon jeździć na pracu z Bresta. Raniej u «Bystrycy» było trochi staroj techniki. Novyja haspadary pryhnali ź Italii ź dziasiatak traktaroŭ z pryčapnymi ahrehatami, niekalki adzinak śpiecyjalnaj techniki, daždžavalnuju ŭstanoŭku. Siarod naviutkich mašyn u anhary ŭzvyšajecca saviecki «kiraviec». «Pakul nie vyznačylisia ź jahonym losam — ci ramantavać, ci pradać», — kaža Andrej Fiodaravič. Inšaj ajčynnaj ci «sajuznaj» techniki na miechdvary nie vidno. «A jak ža łozunh: «Kuplaj biełaruskaje»? Nie zaachvočvajuć vas padtrymać MTZ?» — cikaŭlusia ŭ namieśnika. Toj kaža, što adnaho «Biełarusa» taki nabyli — pracuje na małočnaj fiermie.

Siarod miechanizataraŭ-biełarusaŭ zavichajecca čarniavy mužčyna ŭ firmovym kambiniezonie. Italjaniec pracuje na najbolš składanych ahrehatach. Ź miascovymi kalehami, jak i jaho načalniki, parazumieŭsia chutka. Kali niestaje słovaŭ, dapamahajuć žesty.

«Biełarusam treba dyktatar»

Samaje ciažkaje ŭ pracy na zamiežnym pradpryjemstvie — źmianić psichałohiju miascovych supracoŭnikaŭ, kaža Marčuk. «My vyhadavali cełaje pakaleńnie chalaŭščykaŭ: ludziam dali biaspłatnuju adukacyju, potym pracu. Dy jašče ŭ biaspłatnyja damy pasialili. I jak ich možna paśla hetaha prymusić pracavać, kali čałaviek moža ŭsio kinuć, pajechać u susiedniuju haspadarku i atrymać tam takoje samaje biaspłatnaje žytło i pracu?»

Sa svajoj inicyjatyvy italjancy nie zvolnili nivodnaha rabotnika byłoha SVK. «Usim dali mahčymaść pracavać, złosnych parušalnikaŭ dyscypliny ŭhavorvali da apošniaha», — kaža Marčuk. Ale ŭtrymalisia nie ŭsie. I heta pry tym, što pamier zarobkaŭ u niekali adstałaj haspadarcy skočyŭ na treciaje miesca ŭ rajonie, a supracoŭniki zajmieli realny vychodny pa niadzielach. Siońnia ŭ firmie stała pracuje bolš za siemdziesiat čałaviek, jašče kala tryccaci zaprašajucca siezonna.

«Paradoks, ale mnie davodzicca prymušać svaich padnačalenych zarablać bolš! — dzivicca Uładzimir. — U nas pracuješ bolej — adpaviedna maješ vyšejšy zarobak».

I ŭsio ž situacyja pakrysie źmianiajecca. U haspadarku aktyŭna paciahnułasia moładź, navat z Kobryna jeduć. Marčuk dzielicca nazirańniem: u vioskach, dzie stvoranyja čałaviečyja ŭmovy pracy i za jaje niabłaha płaciać, žyćcio viruje.

Druhaja kitajskaja sproba

Dziakujučy kitajcam, vioska Ščarčova na Pružanščynie nie vychodzić z-pad uvahi ŚMI: za hety čas tut užo druhaja kitajskaja kampanija sprabuje zajmacca vyroščvańniem aharodniny. Letaś haziety pisali pra firmu «Šenian», jakaja arandavała na hetyja mety ziamlu ŭ Ščarčoŭskim sielsaviecie, a taksama pra ambitnyja płany zbudavać pad Pružanami kompleks ź niekalkich sotniaŭ ciaplic. Skončyłasia taja historyja tym, što kitajcy z «Šeniana», padmanutyja svaim inviestaram, nie mieli hrošaj navat na kvitok i rušyli pieššu ŭ Minsk šukać praŭdy.

Ciahniki z kitajskimi ciaplicami, pra jakija havaryŭ pasoł Biełarusi ŭ Kitai Anatol Tozik, da nas dahetul nie patrapili.

U hetym hodzie tuju ž ziamlu ŭ Ščarčovie arandavała novaja kampanija — «SinBiełAhra». Zajmacca vyrašyli taksama harodninaj. Hetym razam pryjechali paŭtara dziasiatka kitajcaŭ — u razy mienš, čym letaś. Im dapamahajuć biełarusy. Pa viaskovych mierkach kitajcy płaciać ščodra: kala 30 tysiač rubloŭ za pracadzień.

«U ich sioleta atrymaŭsia niebłahi ŭradžaj sałaty i morkvy, a voś pamidory pahnili. Byli prablemy z pustaziellem — takoha kitajcy jašče nie bačyli. Dapamoh Instytut achovy raślin», — raskazaŭ Uładzimir Marčuk, jaki cikavicca «kankurentami» dy časam zajazdžaje ŭ Ščarčova.

Jašče ŭ Zaleśsi nam raspaviali, što letaś pradukcyja pieršaj kitajskaj firmy nie prajšła chimičnaha kantrolu. Nibyta ŭ pahoni za chutkim i bahatym uradžajem kitajcy nie paškadavali ŭhnajeńniaŭ i piestycydaŭ. My vyrašyli pabačyć «kitajski» kałhas na svaje vočy.

«Maja tvaja nie panimaj»

Da Ščarčova viadzie vuzkaja daroha, na jakuju treba zbočvać z pramoj, jak strała, trasy Brest — Pružany. Kitajskija paletki pačynajucca jašče da vioski: z paŭdziasiatka čałaviek nietaropka pracavali pasiarod pola, zasadžanaha niečym padobnym da kapusty (kitajskaj sałataj, jak vyśvietliłasia paźniej). Pajšli znajomicca. I dzivimsia na kitajskija ciaplicy: na ŭskrajku pola staić karkas parnika, zrobleny… z sasnovych biarvieńniaŭ. Na susiednim poli, za palavoj darohaj i mielijaracyjnaj kanavaj, bialejuć pareštki inšaj budavanki. Padobna da škileta hihanckaj dahistaryčnaj istoty.

Kitajcy pry našym nabližeńni ŭstajuć i pačynajuć niešta vykrykvać. Ich šaściora, u rukach nažy. Robicca nijakavata. Jany nie razumiejuć ni ruskaj, ni anhlijskaj ci robiać vyhlad, što «maja tvaja nie panimaj». Nie dabiŭšysia tołku, sychodzim, kab ahledzieć paletki.

Kavałak ziamli, addadzieny kitajcam, padzieleny mielijaracyjnymi kanałami na čatyry ŭčastki. Zrazumieć, što vyroščvałasia na troch biaźludnych, ciažka. Na adnym, parosłym pa pojas pustaziellem, adšukalisia šerahi ŭčarniełych raślinaŭ, padobnych da tamataŭ.

Padychodzim da kanała. Na bierazie lažyć vykarystanaja jomistaść ad hierbicydaŭ sa žmieniaj biełych hranułaŭ na dnie. Jašče adna kajstra prosta ŭ vadzie. Takoje vodzicca i za biełaruskimi haspadarkami, ale vializnyja štrafy ad pryrodaachoŭnych viedamstvaŭ prymušajuć rabić heta nie tak nachabna.

Pryčyny razbureńnia parnika, jaki zdalok nahadvaŭ dynazaŭra, robiacca zrazumiełymi na miescy: elemienty karkasa, zroblenyja z palimiernych trubak, macavalisia… kapronavym špahatam. Što tut vyroščvałasia, i ci vyroščvałasia ŭvohule, my tak i nie vyśvietlili.

Uradžaj za kalučym drotam

Na poli źjaŭlajecca traktar, na jaho pačynajuć hruzić sałatu. Kirujemsia tudy, adkul traktar pryjechaŭ. Kažuć, što niedzie tam mieścicca kantora «SinBiełAhra». Darohu padkazvajuć sałatnyja listy.

Traplajem na terytoryju haražoŭ byłoj vajskovaj čaści. Tut panuje zapuścieńnie. Praz akno kantrolna-techničnaha punkta zaŭvažajem razasłany łožak. Na padvakońni — pakunki tabletak ź ijerohlifami, zubačystki, kitajskija humovyja boty i plaška ad harełki «Biełaruś siniavokaja».

Ślady z sałaty viaduć nas da anharaŭ. Nad hałavoj šumiać chvoi. Pad adnoj ź ich znachodzim čarhovuju kajstru ad «chimii». Dachodzim da padvojnaj aharodžy z kalučaha drotu. Za drotam — anhary z uradžajem. Prataptanaja ściežka kiruje da dzirak u «kalučcy» — u rost čałavieka.

U boksach dzie-nidzie niama dźviarej. Prosta na ziamli, nasypam, u niekalki hurbaŭ zvalenaja morkva. Častka ŭradžaju zapakavanaja ŭ sietki i nakrytaja cełafanam. Pasiarod anhara — patuchłaje kastryšča. Na parozie lažać źviałyja hryby, pakusanyja jabłyki i morkvina. Za boksami ŭ niekalki šerahaŭ bialejuć znajomyja ŭžo «dynazaŭry».

Šukajem kiraŭnictva. Na parozie adnoj z byłych kazarmaŭ sustrakajem mužčyn. Jany pracujuć nie z kitajcami, ale pobač — na adnym z pradpryjemstvaŭ, adčynienych na terytoryi byłoj vajskovaj čaści. Tut dziejničajuć nievialikaja meblevaja fabryka i šviejnaje pradpryjemstva, što vyrablaje śpiecvopratku i abutak. Vypraŭka i maniera havaryć vydajuć u dziadźkach ich mahčymaje vajskovaje minułaje: mnohija z adstaŭnikoŭ znajšli tut pracu paśla rasfarmiravańnia čaści. Jany padkazvajuć nam darohu da kitajcaŭ. Kantora zamiežnikaŭ znachodzicca ŭ byłoj sałdackaj čajnoj.

Kab my tak pracavali, jak kitajcy…

Ale i tut niaŭdača! Dźviery začynienyja ź siaredziny, u pamiaškańni niechta hrukaje, ale na nas nijak nie reahuje. Na padłozie adnaho z pakojaŭ stajać vahi, na ich — ci to kapusta, ci to sałata.

Idziom u viosku, kab raspytać u miascovych pra susiedstva ź inšaj kulturaj i pobytam.

«Kab my tak pracavali, jak kitajcy, to daŭno b žyli, jak u rai», — kaža niemałady mužčyna. Jon charaktaryzuje zamiežnikaŭ jak nadzvyčaj pracavitych i zhadvaje pra vysokija zarobki, jakija ŭ kitajcaŭ moža atrymać kožny achvočy. Pobač spyniajucca «Žyhuli», ź ich vychodzić mužčyna, jaki pradstaŭlajecca staršynioj sielsavieta. Nie adrazu pahadžajecca havaryć pra kitajcaŭ. Potym usio ž kaža, što kitajcy ŭžo zhortvajucca, źbirajuć reštu ŭradžaju. I dadaje, što ŭ nastupnym hodzie jany znoŭ buduć vyroščvać harodninu. Staršynia raskazvaje nam pra novyja pradpryjemstvy na terytoryi byłoj čaści, paŭtarajučy pačutaje ŭ Zaleśsi: žyćcio ŭ sučasnaj vioscy trymajecca pry najaŭnaści pracy, infrastruktury i mahčymaści narmalna adpačyć. Ščarčova, na jaho dumku, hetym kryteram adpaviadaje.

«Nam jany nie pieraškadžajuć, pracujuć sabie i našym dajuć zarabić», — raskazvaje dziadźka, što vyjšaŭ z kramy. Sam jon na kitajcaŭ nie pracavaŭ, ale čuŭ, što zarobki ŭ ich prystojnyja.

Naviedvańnie «kitajskaha kałhasa» ŭ Ščarčovie pakinuła padvojnyja ŭražańni. Z adnaho boku, čaściej za ŭsio miascovyja vykazvajucca pra kitajcaŭ prychilna-niejtralna: i pracavityja, i nie lezuć u spravy aŭtachtonaŭ, i zarabić dajuć. Ź inšaha boku, nie mnohija z tutejšych śpiašajucca na pracu ŭ «SinBiełAhra».

Chočacca pamylicca, ale ŭbačanaje za hety karotki adrezak času stvaraje adčuvańnie peŭnaj imitacyi. A moža, heta tolki pačatak? Kitajcy abiacali viarnucca…

Artykuł byŭ nadrukavany ŭ časopisie «Abažur» №5 (87) 2010 h.

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła