Budzimir. Dziońnik haładoŭščyka
Dźmitry Hałko trymaje haładoŭku dziaviaty dzień. Za hety čas da jaho tajemna dałučyłasia žonka.
Dźmitry Hałko trymaje haładoŭku dziaviaty dzień. Za hety čas da jaho tajemna dałučyłasia žonka, rasijski Pieršy kanał padrychtavaŭ siužet pra Budzimira.
Fota Siarhieja Hudzilina.
Tydzień tamu 30 sakavika błohier Dźmitry Hałko (budzimir) abviaściŭ biesterminovuju haładoŭku. Jon patrabuje vyzvaleńnia Mikity Lichavida, adnaho z asudžanych pa spravie 19 śniežnia. 31 sakavika haładoŭku abviaściŭ i sam Mikita, ale ŭžo praz dva dni adkłaŭ jaje paśla sustrečy z advakatam da razhladu svajoj kasacyjnaj skarhi ŭ Viarchoŭnym sudzie. Hety krok prymusiŭ zasumniavacca i Budzimira, jaki ličyć, što supolnaja haładoŭka maje bolš šancaŭ na pośpiech. I ŭsio ž jon pakul nie spyniŭ svaju akcyju pratestu. Za tydzień haładoŭki da jaho naviedalisia žurnalisty, u tym liku z rasijskaha Pieršaha kanała, jakija źniali pra biełaruskaha błohiera siužet dla niadzielnaha vypusku prahramy «Vriemia». Za vosiem dzion haładoŭki pastupova źmianiajecca staŭleńnie baćkoŭ Dźmitryja da ŭčynku syna. Za hety čas da jaho tajemna dałučyłasia žonka.
Prapanujem vašaj uvazie ŭryŭki z dziońnika Budzimira, u jakim jon apisvaje padziei apošnich dzion, dzielicca pieražyvańniami i sumnieńniami.
2 krasavika
Mnohija mnie kazali ab nieabchodnaści maksimalna kankretyzavać svaje patrabavańni. Kab nie atrymałasia jak u tym aniekdocie: «Pajšła Mašańka ŭ les pa hryby, dy pa jahady ... Viarnułasia ni z čym. Tamu što treba stavić kankretnyja mety!». Maja žonka jak raz ŭspomniła pra Mikitu Lichavida. Dvaccacihadovaha chłopca, jaki byŭ asudžany pavodle 293 art. KK RB i atrymaŭ try z pałovaj hoda ŭzmocnienaha režymu — tolki tamu, što patrapiŭ na videakamieru ŭ natoŭpie ŭ złaščasnaha Doma ŭrada.
U mianie jość z im niejkaja asabistaja suviaź — kali my ź siabrami pieradavali pieradaču «sutačnikam» u Žodzina, to sustreli tam zapłakanuju mamu Mikity, jakaja tolki što daviedałasia, što jaje synu pierakvalifikavali spravu z administracyjnaj na kryminalnuju.
U žodzinskaj turmie ŭ toj čas jašče znachodziŭsia moj pasynak, adnahodak Mikity, jaho sapraŭdy hetak ža mahli ŭziać u abarot, kali b znajšli na zdymkach, tamu ja asabliva vostra zapomniŭ spravu Lichavida.(…) Pajšli čaćviortyja sutki haładoŭki. Abiacanych Huhłam ejfaryi i pačućcia ačyščeńnia dahetul niama. Hałava balić, jak pry ciažkaj prastudzie. Źjaviŭsia ŭnutrany paŭzun horłum, jaki ŭ biesprytomnaści ciahnie ruki da «svajoj vabnoty» — u maim vypadku da nieabdumana pakinutaha na vidavoku jabłyka, kavałku chleba i da t.p. Najavie pa niepasłuchmianym rukach ŭdajecca svoječasova bić, zatoje ŭ śnie ŭnutrany horłum adarvaŭsia — nieprykmietna ściahnuŭ ŭ haściach u siabroŭ z chaładzilnika plitku šakaładu i nieadkładna zžavaŭ! Ja navat pračnuŭsia z pačućciom: «usio prapała! ».
Naohuł, sny stali śnicca vielmi padrabiaznyja, vyraznyja, takija, što ustanieš ranicaj i pamiataješ.
Učora, naprykład, pryśniłasia prababula. Było niejkaje śviata i ja sprabavaŭ jaje abniać, kab pavinšavać. Ale jana čamuści adchiliłasia i surova na mianie pahladzieła» — što heta ty nadumaŭ?! Vidać, pakul mianie nie čakaje.Pakolki prababula, zhodna ź siamiejnaha padańnia, dačka hubiernatara Ryhi, dalej siužet snu pieramiaściŭsia ŭ Ryhu, u niejkuju simpatyčnuju kaviarańku ... dobra, nie budziem pra sumnaje.
4 krasavika
Mikita Lichavid, moj ... jak by heta skazać ... padapiečny? .. uvohule, toj samy chłopiec, za jakoha ja vyrašyŭ zaprehčysia, adkładaje haładoŭku i prosić mianie pastupić tak ža. Pieršaj dumkaj było, viadoma, pajści i nieadkładna zvarhanić «chatni syr, zasmažany u cieście da chrabustkaj skarynački». Mlacha-mucha, mnie soramna, ale ja čytaŭ učora niejkaje kulinarnaje abmierkavańnie, čym nikoli nie hrašyŭ, adkul i daviedaŭsia pra isnavańnie hetaj prostaj, ale vytančanaj stravy. Ničoha smačniej być prosta nie moža, ja ŭpeŭnieny ... Hchm, prabačcie, zadumaŭsia.
Jakoj by vialikaj ni była spakusa pasłuchać Mikitu, źbiantežyła toje, što jon vyrašyŭ adkłaści haładoŭku, da čaho i mianie ŭskosna zaklikaŭ, «da pierahladu spravy Viarchoŭnym sudom».Viarchoŭny sud, jak ja razumieju, źjaŭlajecca apošniaj instancyjaj, čyjo rašeńnie abskardžańniu nie padlahaje. Kali jon pakinie prysud u sile, tam užo haładaj — nie haładaj, čysta pracesualna składana vypravić situacyju. Tamu łahična było b ŭździejničać na sud jak raz da pierahladu spravy, pa-mojmu. (…)
Tym nie mienš, impieratyŭ «nie naškodź» nichto nie admianiaŭ.
Chto viedaje, ci nie stanie maja haładoŭka niehatyŭnym faktaram dla Mikity: ułady z čystaha ŭpartaści i niežadańnia iści na jakija-niebudź sastupki, a ŭ hetym dačynieńni jany mohuć pieraplunuć i Marharet Tetčer, pakinuć jamu prysud u sile.Tady jak pa ŭłasnaj prychamaci mahli b i rasščodrycca na vyzvaleńnie samaha małodšaha fihuranta «spravy dziekabrystaŭ». Jość i jašče adzin momant. Jak faktar cisku, pieratvaryŭšysia z rašeńniem Mikity z «sterea» u «mona», haładoŭka, kali nie nie stračvaje sens całkam, to istotna hublaje ŭ vazie i vastryni ...
6 krasavika
Kali hramadskaja karyść ad majoj haładoŭki, jakaja doŭžycca vośmy dzień, pakul zastajecca sumnieŭnaj, na indyvidualnym uzroŭni jana ŭžo niesumnieŭnaja. Ja niešta daviedaŭsia pra siabie i pra navakolnych. Vielmi vypukła, naprykład, vymalavalisia roznyja charaktary maich kreŭnych.
Žonka, jak čałaviek samy blizki, tajemna pierastała jeści z salidarnaści. Kali tajemnaje stała vidavočnym, ledź adhavaryŭ jaje spynicca. Inakš daviałosia b spyniacca mnie samomu.
Mama, jakaja spačatku ledź nie addała mianie anafiemie za, jak jana ličyła, biezadkaznyja ŭ dačynieńni da siamji pavodziny, pryviezła siakija-takija pradukty ź vioski dla maich užykaŭ (chatnija, svajaki — staražytnarusk.). Ja ź joj sustreŭsia ŭ horadzie, kab ich zabrać.
Viartajusia dadomu, telefanuje mama i vielmi zaniepakojena pytajecca: ty vypadkam ničoha pa darozie z torby nie źjeŭ? Hladzi tam, maŭlaŭ, nie padviadzi, trymajsia małajcom, raz takaja sprava.(…)
Starejšy syn pacikaviŭsia, chto i jak moža pravieryć, ci sapraŭdy ja ničoha nie jem. Daviedaŭšysia, što takich miechanizmaŭ ciapier niama, usio trymajecca na słovie honaru, paraiŭ: dyk ty heta, ješ tady cichieńka, jakaja roźnica, efiekt toj ža. Daviałosia rastłumačyć, što toj, dy nie toj. Lubaja chłuśnia sčytvajecca na «tonkim uzroŭni», ciabie samoha ad jaje kryvić i kurčyć, tamu jana «nie pracuje». Zbolšaha dla hetaha syn mianie i pravakavaŭ — chłopiec choča ŭsio viedać i razumieć, śviet spaznaje. (…)
Małodšy syn aburyŭsia, čamu heta ja haładaju «za niejkaha Mikitku, a nie za Sańnikava?!» Sańnikaŭ — adzin z eks-kandydataŭ u prezidenty, ciapier siadzielec, jakoha syn upadabaŭ, choć u nas u siamji za jaho nie hałasavaŭ nichto: «Tamu što jon sapraŭdny — u jaho barada!».Čas ad času pa darozie sa škoły dadomu syn ładzić u aŭtobusie palityčny pierformans pierad pracoŭnymi zavoda imia Vaviłava, patrabujučy praniźlivym tonkim hołasam voli dla svajho kandydata. Adzin z rabočych adnojčy łaskava spytaŭ u jaho paśla pierformansu: «Ty, napeŭna, vydatnik?».
Katalickaja ciotačka paŭšeptam paviedamiła pa telefonie, što haładać zaraz niama sensu, bo «režym chutka abvalicca», infarmacyja dakładnaja 100%. Padrabiaznaści jana «pa zrazumiełych pryčynach » paviedamić nie moža, jak-niebudź pry sustrečy.
Tata napisaŭ list, pryviadu adtul vytrymku: «Ty ŭsio bolš robišsia Budzimiram, ty tak chočaš, a dla nas ty zastaješsia Dzimam, Dzimkam... Kali b u mianie była trybuna, to ja paprasiŭ by ŭsich, chto śpiašajecca natchnić ciabie na podźvih (tak ci inakš) być vielmi abačlivymi: spadary, a vy sami zašyjcie sabie rot. Niešta nie vidać, syn moj, paśladoŭnikaŭ, bo heta žudasnaja hulnia, a čałavieku, kali jon pry svaim rozumie, ułaściva ścierahčysia niebiaśpieki...
Ty siabie pazicyjanuješ pratestantam-adzinočkam, «niepalitykam». Ale patrabavańni tvaje palityčnyja, heta vidavočna. Damahacca ich vykanańnia ŭ krainie, dzie žyćcio čałavieka ničoha nie vartaje, adnamu, biez paplečnikaŭ, biez adnadumcaŭ, bieź źlićcia žadańniaŭ, rozumaŭ, resursaŭ, jak čałaviečych, tak i materyjalnych, — heta płavańnie pa mory ŭ dziravym karycie...».
Napeŭna, heta jašče abščynna-sialanskaja śviadomaść, jakoj nieviadomaja kaštoŭnaść indyvidualnych praryvaŭ, surjoznyja spravy robiacca hurtam, a nie ŭ adzinočku. Jano, viadoma, hurtam i baćku bić lepiej, ale, jak kažuć, «kali nam nie adlili zvon, značyć, tut — čas zvanočkaŭ».