Cimoch Drančuk: Usie paniatyja padčas našaha aryštu byli aktyvisty BRSM
Usie pastanovy byli padpisany numaram spravy ab «Multkłubie», a toje, što sprava datyčycca «Partniorstva», vyśvietliłasia tolki ŭviečary, kali da mianie pryjšoŭ adzin sa śledčych i dapytaŭ u jakaści śviedki.
U minuły aŭtorak, praź niekalki hadzin paśla svajho vyzvaleńnia, aktyvist niezarehistravanaj arhanizacyi «Partniorstva» Cimafiej Drančuk sustreŭsia z karespandentam «Narodnaj voli». ...Cimafieja Drančuka aryštavali 21 lutaha hetaha hoda. Paśla pa BT demanstravalisia zaraniej zahatavanyja biuleteni ekzit‑pułaŭ, jakija byccam by nadrukavała «Partniorstva», jaje aktyvistaŭ abvinavačvali ledź nie ŭ teraryźmie i dziaržaŭnym pieravarocie, u rešcie rešt — asudzili za dziejnaść ad imia niezarehistravanaj arhanizacyi. Cimafiej Drančuk atrymaŭ hod źniavoleńnia.
— Majo zatrymańnie było ŭ niejkim sensie simvaličnym, bo adbyłosia jano ŭ dzień naradžeńnia majoj žonki Volhi, — uspaminaje Cimafiej. — Žonka była ciažarnaja, praź miesiac pavinna była naradzić, a pałovie vośmaj ranicy ja pajechaŭ kuplać joj kvietki. A samo zatrymańnie prachodziła jak u detektyvie. Maju mašynu spynili supracoŭniki padraździaleńnia «Strała», pakul praviarali dakumienty, padjechała «Haziel», całkam zabitaja ludźmi sa zbrojaj i ŭ čornych maskach, na miescy akazalisia apieratar z videakamieraj i dvoje paniatych. Darečy, jak paźniej vyśvietliłasia, usie paniatyja i padčas majho vobysku, i na ofisie, i pry aryšcie Mikałaja Astrejki — heta kamanda aktyvistaŭ z BRSM. Mianie zatrymali, praviali spačatku vobysk mašyny, zatym kvatery. Zabirali absalutna ŭsio, u mianie tolki z kvatery niekalki skryniaŭ roznaj litaratury vyniesli, u tym liku i absalutna lehalnaj. Usie knižki, jakija byli choć niejkim čynam źviazany z palitykaj, zahruzili i niekudy adviezli. Akramia taho, zabrali fotazdymki i kampakt‑dyski.
— Tady, nakolki viadoma, Vy prachodzili pa spravie «Multkłuba»...
— Tak, usie pastanovy byli padpisany numaram spravy ab «Multkłubie», a toje, što sprava datyčycca «Partniorstva», vyśvietliłasia tolki ŭviečary, kali da mianie pryjšoŭ adzin sa śledčych i dapytaŭ u jakasci śviedki. Jaho cikaviła: ci maju ja dačynieńnie da «Partniorstva» i ci viedaju hetuju arhanizacyju? Ja raspavioŭ, što asablivaha dačynieńnia nie maju, tamu što nasamreč supracoŭnictva z «Partniorstvam» było dla mianie nie pryjarytetnym. Adnak skazaŭ, što dapamahaŭ «Partniorstvu», my niekalki razoŭ sprabavali zarehistravać arhanizacyju, adnak usio daremna... Adnym słovam, ščyra ŭsio raspavioŭ, različvajučy, što heta niejkija pabočnyja pytanni. A praź niekalki hadzin źjaviŭsia jašče adzin śledčy, jaki pradjaviŭ mnie pastanovu ab tym, što zaviedziena kryminalnaja sprava. Hałoŭnaje abvinavačvańnie hučała tak, što my, maŭlaŭ, akramia ŭsiaho, chacieli jašče i sfalsifikavać vybary. U spravie fihuravali, zdajecca, siem byccam by znojdzienych u nas ekziemplaraŭ razdrukavanych vynikaŭ hałasavańnia. Zrobleny hetyja papiery byli absalutna biazhłuzdna, vučań siomaha kłasa moh zrabić značna lepiej! Ale tym nie mienš nas abvinavačvali ŭ tym, što hetyja papiery zrabili mienavita my.
— Ale ž byli jašče zajavy členaŭ «Partniorstva».
— Byli, i heta samy intymny bok spravy. Bo nasamreč kryminalnaja sprava była zaviedziena nie pa fakcie niejkaha złačynstva, a pa zajavach niekalkich ludziej, jakija mieli peŭnaje dačynieńnie da «Partniorstva». Pry hetym niekatoryja z ich mieli nie prosta peŭnaje dačynieńnie, a davoli surjoznaje. Ja nie chaču siońnia rabić analiz taho, čamu hetyja ludzi napisali zajavy i jak ich da hetaha vymušali. Niechta zrabiŭ heta, možna skazać, asensavana, a niechta padpisaŭ papiery pad vielmi surjoznym ciskam. Padčas śledstva, naprykład, vyśvietliłasia (i śledčy hetaha nie chavaŭ), što adnaho z zajaŭlalnikaŭ zabrali ŭ restaranie padčas śviatkavańnia Dnia narodzinaŭ u pjanym stanie. Adviezli ŭ kamitet, dzie skazali: «Albo ty pišaš zajavu na voś hetych čaćviarych maładych ludziej, albo sam budzieš siadzieć u »amierykancy». Paśla hety čałaviek u prakuratury sprabavaŭ admovicca ad svaich pakazańniaŭ, častkova navat admoviŭsia, adnak vidavočnaja praŭda stała viadoma na sudzie. Mnohija ludzi, jakija pisali zajavy, tudy navat nie źjavilisia, skazali, što ich, maŭlaŭ, nie zmahli znajsci. A mnie padajecca, što jany prosta nie zmahli b pahladzieć u vočy tym, na kaho łhali. Usie astatnija śviedki, jakija vystupali ŭ sudzie, kazali, što «Partniorstva» isnavała jak ideja arhanizacyi, jakuju my niekalki razoŭ sprabavali zarehistravać i jakuju nie dali zarehistravać. A tamu my jak zakonapasłuchmianyja hramadzianie dziejničali ad imia zarehistravanaj arhanizacyi «Alternatyva XXI». Inakš i być nie mahło, bo naziralniki mahli vyłučacca na ŭčastki tolki ad aficyjna zarehistravanych arhanizacyj, ad «Partniorstva» heta było niemahčyma. U rešcie rešt sud zrabiŭ nastolki składanuju vysnovu, što jaje navat śmiešna tłumačyć. Maŭlaŭ, my ŭsio ž taki dziejničali ad imia «Alternatyvy XXI», ale ludzi, jakija vyłučalisia na ŭčastki, ujaŭlali siabie aktyvistami niezarehistravanaj arhanizacyi «Partniorstva». U pryncypie, za heta i asudzili.
— Aryšt, prysud — heta dla Vas było niečakanaściu ci Vy zaraniej nie vyklučali takoha razvićcia padziej?
— Asabista dla mianie — poŭnaja niečakanaść! Ja, naturalna, razumieŭ, dzie žyvu, razumieŭ, što pierad vybarami mahčyma ŭsialakaje, ale ž niejki ramantyzm u mianie prysutničaŭ, i ja dumaŭ, što toje, čym my zajmajemsia, jano ŭ lubym vypadku nikomu nie škodzić. Nasamreč my sprabavali zakonna nazirać za vybarami, nie stvarajučy anijakich kanfliktnych situacyj. Paŭtarusia, nam nie patrebna było niešta falsifikavać, nam patrebna była realnaja karcina, realny manitorynh. Tamu aryšt i byŭ dla mianie niečakanaściu. Niekalki apošnich dzion pierad zatrymańniem ja adčuvaŭ nazirańnie za saboj, adnak za kvietkami dla žonki ja jechaŭ z absalutna spakojnym sercam i dušoj i zbiraŭsia viarnucca praz paŭhadziny. A viarnuŭsia praź dziesiać miesiacaŭ.
— Pieršyja dni ŭ izalatary było ciažka?
— Ciažka — maralna. Kali nie razumieješ, što adbyvajecca, što budzie dalej... Kali viedaješ, što tvaje rodnyja chvalujucca, słuchajuć pa telebačanni, što ich syn zbiraŭsia sa zbrojaj rabić ledź nie dziaržaŭny pieravarot, a mianie abvinavačvajuć zusim pa inšym artykule. I advakat nie moža aničoha skazać, bo ź jaho ŭziali padpisku. Voś heta — ciažka. Choć z sakamiernikami mnie šancavała na ŭsim turemnym šlachu — i ŭ «amierykancy», i na «Vaładarcy», i ŭ «kałonii‑adzinočcy». U izalatary KDB — tam bolš surjozny kantynhient, u asnoŭnym nievinavatyja ludzi, jakija stali raźmiennymi pieškami ŭ baraćbie pamiž siłavymi strukturami. Ničoha nie mahu skazać drennaha i ab supracoŭnikach «amierykanki» — intelihientnyja ludzi.
— U «amierykancy» Vam i paviedamili ab naradženni syna?
— Tak, u toj ža dzień, kali naradziŭsia — 5 krasavika. Pamiataju, što pryjšli ŭ kamieru načalnik źmieny, dva supracoŭniki, paklikali mianie i aficyjna paviedamili: «U vas siońnia naradziŭsia syn, vaha takaja, rost taki, žonka adčuvaje siabie dobra». Voś i ŭsio. U «amierykancy» ja znachodziŭsia až da žniŭnia. A voś na «Vaładarcy» — tam publika krychu inšaja, choć dobrych ludziej možna znajsci ŭsiudy. Mnohija taksama traplajuć tudy niespraviadliva. Naprykład, ludziam, jakija ŭžyvajuć, ale nie handlujuć narkotykami, dajuć pa dva‑try hady turmy. Dyk heta ž chvoryja ludzi, ich lačyć treba, a nie ŭ turmie ŭtrymlivać. Ja maju peŭny jurydyčny dośvied, a tamu nie raz dapamahaŭ sakamiernikam pisać kasacyjnyja skarhi. Što ž datyčycca apošniaj ustanovy, dzie ja znachodziŭsia, — Minskaj kałonii №1, to tut asobnaja razmova.
— Kažuć, što jaje zbirajucca znosić...
— I heta, darečy, hałoŭnaja tema razmoŭ na zonie. Štodzionna. Kudy kaho paviazuć, kudy kaho raźmiarkujuć... Zona nasamreč vielmi śpiecyfičnaja, i kantynhient taksama surjozny. Drobiaznych kryminalnych elemientaŭ tam niama. Jość pradstaŭniki kryminalnaha śvietu, jakija majuć peŭny aŭtarytet, i, jak ni paradaksalna, heta vielmi dastojnyja ludzi, jakim možna daviarać, i jakija dapamahajuć. Druhaja častka — byłyja čynoŭniki, jakich nichto inakš jak «šaściorkami» tam nie nazyvaje. Heta ludzi, jakija patrapili zusim u inšy śviet, i jakija prosta patanajuć u hetaj atmaśfiery. Jany pišuć adzin na adnaho danosy, raparty tolki dziela taho, naprykład, kab atrymać mahčymaść na 15 chvilin patelefanavać dachaty albo daterminova atrymać pieradaču. U hetym płanie heta prosta strašnaje miesca. Ludzi, u jakich niama siły voli ŭsiamu hetamu supraćstajać, apuskajucca da takoj stupieni, što mohuć za kavałak kaŭbasy strelić tabie ŭ spinu.
— A jak Vam administracyja kałonii?
— Kali ja tudy pryjechaŭ, na ahulnym schodzie, jaki byŭ adrazu ž paśla karancinu, načalnik apieratyŭnaha adździeła ščyra skazaŭ mnie: «U nas tut — dziaržava ŭ dziaržavie. I ničoha źmianiać tut tabie my nie dazvolim». Paśla ja jašče nie raz uspaminaŭ jahonyja słovy i nasamreč razumieŭ, što tak jano i jość. Zona — heta naša kraina ŭ minijaciury. Tam jość kiraŭnictva kałonii, jakomu dazvolena absalutna ŭsio i jakoje ździekujecca z asudžanych, što majuć svaje pohlady. I jość ludzi, jakija adstojvajuć svaje elemientarnyja pravy, chočuć, kab im davali stolki ježy, kolki napisana ŭ peŭnym zakonie, jakija chočuć, kab u ich było ŭvieś čas śviatło, a nie tak, što ź dziesiaci ranicy i da troch hadzin dnia adklučajuć. Takich ludziej i «dušać». Ničoha nie varta skłasci na takoha čałavieka rapart, što jon, naprykład, drenna rabiŭ ranišniuju zaradku i dać 15 sutak štrafnoha izalatara. Byli vypadki, kali paśla «ŠIZO» ludzi adpraŭlalisia adrazu ž u Oršu, dzie znachodzicca «tubierkuloznaja zona».
— Cimafiej, a jaki stan zdaroŭja zaraz u vaŭkavyskaha pradprymalnika Mikałaja Aŭtuchoviča? Vy ž byli ŭ adnoj kałonii?
— Narmalna siabie adčuvaje, za dzień da vychadu ja bačyŭ jaho, razmaŭlali. My prykładna razam pryjechali ŭ karancin, Mikałaj byŭ davoli źniamohły, adnak zaraz ačomaŭsia, kaža, što ŭpeŭnieny ŭ svajoj pravacie i svaich siłach.
— Kali Vy daviedalisia ab svaim daterminovym vyzvalenni?
— Ja viedaju, što situacyja skłałasia takim čynam, što asobnyja ludzi nie chacieli brać na siabie adkaznaść, kab mianie adpuscili daterminova. Tamu što anijakich ukazańniaŭ nakont mianie ŭžo nie było, ale ž, viedajučy maju spravu, prosta bajalisia brać adkaznaść na siabie. Zvanili prakuroru horada, staršyni haradskoha suda, kab tyja dali «admaški». I apošni, pavodle infarmacyi, skazaŭ: «Možna adpuskać». Na nastupny dzień pryjšli ŭžo ŭ šeść hadzin ranicy i skazali: «Zbirajsia». Dobra što choć dali mahčymaść narmalna sabracca i razvitacca ź ludźmi.
— Čym budziecie zajmacca zaraz?
— Ciažka skazać pakul, tolki ž vyjšaŭ na volu. Hałoŭnaje, što pohlady maje nie źmianilisia. U hetym nakirunku i budziem pracavać.