Maci śmiarotnika raskazała pra apošnija dni syna
Na siońniašni dzień28-hadovy hrodzieniec Andrej Burdyka — apošni rasstralany asudžany ŭ Biełarusi. Prysud u dačynieńni da jaho pryviali ŭ vykanańnie dva miesiacy tamu.
Biełaruś zastajecca apošniaj krainaj u Jeŭropie, dzie vykonvajecca śmiarotnaje pakarańnie. Sprečki z hetaj nahody praciahvajucca. Dla adnych rasstrelny prysud — spraviadlivaja adpłata. Dla inšych — asabistaja trahiedyja. Što adčuvaje śmiarotnik u apošnija miesiacy i dni žyćcia, raskazała maci Andreja Burdyki.
«Kutok» zamiest mahiły
Karespandentka «Viačerniaha Hrodna» sustrełasia ź Ninaj Siamionaŭnaj u jaje doma, u trochpakajovaj kvatery pa vulicy Kabiaka. Dom, dzie žyŭ asudžany, raźmieščany pobač z toj šmatpaviarchoŭkaj, u jakoj chłopcy zadumali kryvavuju razborku. U dobraŭparadkavanaj kvatery pusta i cicha.
Žančyna zaprasiła ŭ zału. Mebla ŭ styli luboj tradycyjnaj savieckaj siamji — błok, kanapa, televizar. Na stale, zasłanym biełaśniežnym abrusam, fota ŭśmiešlivaha chłopca: u kampanii tavaryšaŭ pa słužbie, padčas svajho viasiella, z synam na rukach…
— Kožny viečar hladžu i malusia. Zrabiła jaho kutok, tudy pastaviła fatahrafiju i abrazy, — kaža žančyna.
Svajakam nie kažuć pra miesca pachavańnia śmiarotnikaŭ. Nina Siamionaŭna pryznałasia, što jeździć pa mohiłkach kala Minska ŭ pošukach mahiły syna:
— Jon zasłužyŭ pakarańnie, ale ž treba pachavać pa chryścijanskich kanonach. Andrej kazaŭ, što baicca, što jaho zakapajuć u čornym miašku, biez truny,— udakładniaje maci.
Śmierci Andrej Burdyka taksama bajaŭsia i pakutliva jaje čakaŭ:
— Jon da kanca spadziavaŭsia, što jaho prašeńnie ab pamiłavańni na imia prezidenta zadavolać. Łaski jon čakaŭ tamu, što zastupiŭsia za chłopčyka, kali pryjaciel prystaviŭ nož da dziciaci — u Andreja ros syn takoha ž uzrostu. Napiaredadni jon adčuŭ nabližeńnie śmierci — napisaŭ doŭhi, na niekalki arkušaŭ, pieradapošni list: pytaŭsia, što pišuć pra jaho los u hazietach.
Adzinočka biez prava na prahułki
Nina Siamionaŭna pryjazdžała da syna, jak naležała, adzin raz na try miesiacy ŭ Minski śledčy izalatar № 1 pa vulicy Vaładarskaha (z savieckaha času ŭ hetaj turmie trymali śmiarotnikaŭ i da hetaha času pryvodziać prysud u vykanańnie — zaŭv. aŭt.). Sa słovaŭ maci, apošni hod žyćcia Andrej Burdyka pravioŭ u adzinočnaj kamiery biez prava na prahułki.
— Da jaho ŭžo stavilisia nie jak da žyvoha — u «kletcy» bieź śviežaha pavietra spaŭ, jeŭ, chadziŭ u tualet.Adnojčy da jaho padsadzili jašče adnaho… prysudžanaha da śmierci, ale zatym jany paprasili ich raśsialić — abodva ŭ čakańni, razdražniajuć… — kaža Nina Siamionaŭna. Na spatkańni z maci Andrej Burdyka havaryŭ, što ŭ jaho kamiery žyvuć «susiedzi» — pavuk, mucha i kamar, jakija razbaŭlajuć jaho adzinotu.
— Andrej ni na što nie skardziŭsia. Usprymaŭ usio, što adbyvajecca, jak vykupleńnie svaich hrachoŭ. Jon paviarnuŭsia da Boha, maliŭsia i kajaŭsia, razmaŭlaŭ sa śviatarom, čytaŭ relihijnuju litaraturu, — kaža Nina Siamionaŭna.
Čytaŭ Andrej Burdyka i haziety, paprasiŭ maci vypisać «BiełHazietu» i «Arhumienty i fakty». Pažadańniaŭ pa pieradačach, jakija maci jamu vysyłała štomiesiac, nie vykazvaŭ, havaryŭ, što ježy chapała, choć davali zvyčajna tušanuju kapustu. Nina Siamionaŭna ŭkładvała ŭ pasyłki cyharety i antydepresanty.
— U jaho ź dziacinstva naziralisia zaikańnie i cik, časam jon sapraŭdy rabiŭsia razdražnionym, nie moh kantralavać svoj hnieŭ. Asabliva heta prajaŭlałasia ŭ padletkavym uzroście i kali jon razyšoŭsia z žonkaj. Jany zmahli pražyć tolki siem miesiacaŭ. A jon ža, jak u 19 hadoŭ daviedaŭsia, što jana ciažarnaja, nie staŭ zdavać apošni ekzamien u vajennaj akademii. Choć usie ŭhavorvali jaho: baćka i starejšy brat — aficery. Paśla taho jak admoviŭsia ad svajoj mary stać vajskoŭcam, a siamiejnaje žyćcio nie skłałasia, usio ŭ jaho pajšło pad adchon, — dzielicca ŭspaminami žančyna.
Zabiŭ staroha ŭ paryvie złości
Nina Siamionaŭna ŭspaminaje, što paśla złačynstva syn patelefanavaŭ joj unačy i skazaŭ: «Mama, ja zabiŭ čałavieka. Ja chacieŭ pačać novaje žyćcio, ale, daruj, u mianie nie atrymałasia». Sprava ŭ tym, što hety asudžany z troch zabojstvaŭ braŭ na siabie adkaznaść tolki za zabojstva piensijaniera. «Jon mnie pryznaŭsia, što zabiŭ staroha, tamu što toj jaho raźjušyŭ», — uspaminaje žančyna.
Na momant ździajśnieńnia hetaha złačynstva prajšło tolki paŭtara miesiaca, jak Andrej Burdyka viarnuŭsia z turmy, dzie adbyvaŭ termin bolš za čatyry hady. Uładkavaŭsia na pracu pa budaŭničaj śpiecyjalnaści.
Maci pravodzić u jaho pakoj u zialonych tonach — tachta, dyvan na ścianie, pracoŭny stoł, kamputar. «Heta jaho technika. U spravie havaryłasia, što jany zabili z karyślivaści, prychapiŭšy kamputar, fien, ale, mnie zdajecca, što hetymi rečami jany chacieli raźličycca z taksistam», — kaža maci. (Złačyncaŭ, jakija chacieli źjechać u Maskvu abo Minsk, taksist admoviŭsia vieźci. Zatym jany chacieli skraści aŭtamabil
…Ciapier na rukach u62-hadovaj žančyny zastalisia z apošnich rečaŭ syna tolki viachotka, myła i švedar, jakija vydali paśla jaho śmierci ŭ SIZA № 1, i, jak pamiać pra jaho, — fatahrafii, bo niekali jon byŭ uśmiešlivym chłopcam, jaki jašče nie zładziŭ kryvavuju raźniu.
Daviedka
Dvuch hrodziencaŭ,