Žonka Bialackaha: «Kali ja vyjšła zamuž, baćka papiaredziŭ: hladzi, kab Sibirju heta nie skončyłasia»
Lubimaja žančyna Alesia Bialackaha Natalla raskazvaje pra siabie i dolu.
My sustrelisia za Natallaj u kaviarni i, hartajučy siamiejny albom, pačali z samaha cikavaha — historyi ich znajomstva.
Natalla Pinčuk paśla prysudu Bialackamu.
Šlub.
Aleś Bialacki z maleńkim synam Adamam.
Syn Bialackaha Adam na mitynhu z nahody Dnia voli.
Bialacki ŭ vandroŭcy pa biełaruskaj hłušy.
I za kratami Bialacki nie hublaje duchu.
Aleś Bialacki z mamaj.
Ca starejšym bratam.
Ź dziembielskaha alboma.
U maładości Bialacki pastaviŭ na nohi muziej Bahdanoviča ŭ Minsku.
– Z Alesiem ja paznajomiłasia na viasielli majho stryječnaha brata, – raspaviała Natalla. – Na toj čas brat vučyŭsia na histaryčnym fakultecie Homielskaha dziaržaŭnaha ŭniviersiteta. Na svajo viasielle zaprasiŭ rok-hurt «Baski». U hetym hurcie Aleś byŭ hitarystam.
U nas, moža być, ničoha i nie adbyłosia b. Tak, pryjemnaje znajomstva, ale atrymałasia, što potym nas adpravili adpracoŭvać praktyku ŭ łahiary, jakija znachodzilisia pobač – praz płot. Tam byŭ čas biehać na spatkańni bieskantrolna, biez voka baćkoŭskaha.
— Jak ja razumieju, heta nie było kachańnie ź pieršaha pozirku. Čym Aleś vas pakaryŭ?
— – Mnie spadabałasia, što jon taki vielmi hałantny, vykštałcony kavaler. Nachabstva ŭ mieru – tamu što bieź jaho chłopcu niemahčyma zalacacca – i ŭ toj ža čas dalikatny. Usie ŭ jaho było dobra ŭzvažana. Vielmi cikavy apaviadalnik, dobra śpiavaŭ. Mianie adrazu padkupiła toje, što Aleś vysakarodny čałaviek.
Ja pranikłasia tym, što rabiŭ Aleś, čym jon žyŭ, bo jon zaŭsiody byŭ na baku spraviadlivaści, praŭdy. I taksama ja razumieła, čym heta moža abiarnucca ŭ tyja časy.
— A jak baćki stavilisia da vašych adnosinaŭ?
— Baćka moj byŭ partyjnym rabotnikam. Jon čytaŭ tyja papiery, jakija raspaŭsiudžvalisia im pa partyjnaj linii – i na «Tutejšych», i na «Tałaku»… Tamu baćka nie nadta chacieŭ, kab my z Alesiem praciahvali adnosiny. A maci Aleś spadabaŭsia.
…Baćka nie adrazu daviedaŭsia, što ja vyjšła zamuž. Dumała, pry zručnym momancie jamu skažu, tamu što viasielle ŭsio roŭna nie źbiralisia ładzić. Na toj momant ja vučyłasia ŭ Homielskim ŭniviersitecie. Uziała try volnyja dni ŭ dekanacie. Pamiataju, pryjšła da dekana. Toj spytaŭsia: «A chto vaš abraniec?». – «Małodšy navukovy supracoŭnik». – «Što ž vy za MNSa zamuž vychodzicie?», – pakpiŭ ź mianie dekan.
Kali baćka pastfaktum daviedaŭsia pra majo zamužža, jon mianie papiaredziŭ: «Hladzi, kab Sibirju heta ŭsio nie skončyłasia!».
Viasielle adbyłosia ŭ Minsku 17 krasavika. Byli tolki my z Alesiem i śviedki. Raśpisalisia, ŭskłali kvietki da pomnika Bahdanoviču, a potym pajšli ŭ restaran «Na rostaniach». Paśla ja pajechała vučycca, a jon zastaŭsia ŭ Miensku.
— A jak ža miadovy miesiac?
— Nijakaha sumiesnaha žyćcia nie było, pakul ja nie skončyła ŭniviersitet. Aleś pryjazdžaŭ da mianie ŭ internat. Tak paasobku my pražyli bolš za hod. A potym mianie raźmierkavali ŭ Kalinkavicki rajon, ja tam pracavała. Paśla ŭ dekretny pajšła.
— Dzicionka płanavali?
— Raskopačny dzicionak naš Adam. My na raskopkach byli ŭ Stolinskim rajonie. Ja tak lubiła jeździć, ale bolej nie daviałosia. Syn naradziŭsia – nikudy ŭžo pajedzieš…
Adasiu było čatyry miesiacy, kali my ź im pierajechali ŭ Minsk da Alesia. Śviakroŭ u mianie vielmi dobraja, razumnaja žančyna. Vyraściła kłubnicy, pradała, addała nam usie hrošy i skazała zdymać kvateru, niama čaho paasobku žyć.
Potym Alesia abrali dyrektaram muzieja Maksima Bahdanoviča. I jamu ciažkaja misija vypała. Treba było muziej adkryvać, rabić ekspazicyju. Heta było jaho dziecišča.
— Jak čałaviek apantany Aleś zaŭsiody žyvie pracaj?
— Tak. Skažu adrazu, mianie heta absalutna zadavalniała, tamu što ja razumieju, što mužčyna pavinien pracavać. Heta jahonaja nieadjemnaja ŭłaścivaść. Ja razumieła, čym jon zajmaŭsia, čaho damahaŭsia. Heta mnie było blizka. Ja nie pakutavała ad taho, što jon zaniaty pracaj. Adzinaje – vielmi ciažka było dzicia hadavać. U stalicy u nas nie było svajakoŭ, jakija b mahli dapamahčy, padkazać, što rabić. Ja nikoli nie zabudu, jak Aleś byŭ u kamandziroŭcy, a ŭ Adama tempieratura padskočyła pad sorak. Jon zvyčajna vielmi ciažka chvareŭ, i ja kolki dzion nie mahła navat vyjści što-niebudź kupić. Nie viedaju, jakim čynam susiedka zrazumieła majo stanovišča, bo ja ni ab čym nie prasiła. Choć, peŭna, treba ŭmieć pajści paskardzicca, paprasić. Zvanok u dźviery. Susiedka pryniesła ceły pakiet tvarahu. Takoje nie zabyvajecca...
Ale kali ŭžo Aleś byŭ doma, jon dapamahaŭ. Razumieŭ, što ad zaŭsiodnaha znachodžańnia ź dziciom žančyna stamlajecca, i raz na tydzień adpuskaŭ mianie na ceły dzień. Pamiataju, chadziła ŭ kino, teatr.
Niahledziačy na zaniataść, Aleś zaŭsiody znachodziŭ čas na dzicia. Pamiataju zvyčajnyja situacyi. Jon prychodzić stomleny, kładziecca, Adaś da jaho padychodzić: «Raskažy kazku». Aleś pačynaje raskazvać. Praź niejki čas słuchaju, pačatak byŭ dušeŭny, zrazumieły, potym adniekul źjavilisia inšyja hieroi, harady, losy. Płyń śviadomaści. (Śmiajecca). A mały słuchaje u zachapleńni. Nu, kaniečnie ž, samy lubimy byŭ tata, tamu što mama kožny dzień pobač. Jon i pieršaje słova skazaŭ: «Tata».
— Natalla, a Aleś — strohi baćka?
— Nie. Jon miakki ŭ adnosinach da taho, što dla jaho nie pryncypova. A va ŭsim astatnim bačna, jak jon vyjaŭlaje svaju pazicyju. Choć pavučalnych nudnych hutarak z synam nie pravodziŭ i papruhi nie braŭ. Dla Adama tata – heta usie.
— Na maju dumku, dzieci vychoŭvajucca baćkoŭskim prykładam. Mnie navat zdajecca, što nie my ich vychoŭvajem, a jany nas.
— Adnaznačna. Mianie moj syn vychavaŭ. Ja daviedałasia, što takoje mužčynski charaktar tolki praz syna. Tamu što Aleś imknuŭsia mnie dahadzić, nie iści na peŭnyja kanflikty, nie vyjaŭlać mocna svaje žadańni, patrabavańni, a Adam pakazaŭ, što takoje ŭpartaść da apošniaha. Ja synu vielmi ŭdziačnaja, tamu što jon mianie navučyŭ šmat čamu. I ja, ščyra kažučy, zajzdrošču sučasnaj moładzi, tamu što jany žyvuć značna ŭ cikaviejšy čas.
— Ci jość u vas siamiejnyja tradycyi?
— Adzinaja ŭ nas była tradycyja na stary Novy hod źbiralisia z kampanijaj u kaviarni i adtancoŭvali. U nas nie pryniata zastolli rabić. My navat dni naradžeńnia nie śviatkavali nikoli. Nie ličyli my heta za śviata, vartaje taho, kab jaho adznačać.
My redka bačylisia, asabliva apošnim časam, praz zaniataść Alesia. U volnuju chvilinku jon imknuŭsia pajechać na lecišča. Aleś – haradski chłopiec, u jakoha pračnułasia luboŭ da ziamli. Jon pasadziŭ sad, dahladaŭ aharod. Navat kvietki vyroščvaŭ! Uvosień, dziakuj siabram i rodnym, dapamahli sabrać uradžaj z aharoda, jaki jon pasadziŭ.
— Vy nie bačylisia z Alesiem try miesiacy, pakul išło śledstva pa jahonaj spravie. Heta było samaje doŭhaje ŭ vašym supolnym žyćci rasstańnie?
— Tak. I pieršaje, i pakul adzinaje spatkańnie ja atrymała 28 listapada. Ja navat nie pamiataju, jak my ź im raźvitalisia 4 žniŭnia. Pamiataju pieratrus. Mnie było baluča hladzieć na Alesia. Ja paźbiahała na jaho hladzieć, adčuvała jaho prysutnaść i vačej na jaho nie padnimała… U studzieni, kali ŭ nas doma pravodzili vobšuk, Alesia nie było, i mnie było praściej.
— Jak adreahavali vašyja znajomyja, siabry na aryšt muža?
— Ja nie raźličvała ni na što. Ale maju adzinotu, hetuju abłohu prarvali zvanki, prapanovy dapamohi, padtrymki, i ja pasaromiełasia navat siabie i svaich dumak, i taho, što ja, moža być, dystancyravałasia ad ludziej raniej.
Niekatoryja znajomyja, ź jakimi hod dvaccać nie bačyłasia, znajšli numar majho telefona i pazvanili.
— Čamu Aleś prasiŭ vas nie prychodzić na sud?
— Ja zrazumieła, što jamu tak praściej. Jon budzie zaniaty ŭłasna toj pracaj, jakaja na toj čas vielmi važnaja. Aleś mianie paškadavaŭ. Kali mianie vyklikali śviedkaj, ja prabyła kala dziesiaci chvilin u sudovaj zale, ale adčuła, byccam by praviała tam nie adno pasiedžańnie. Abviaścili pierapynak. Ja padbiehła da jaho, kab paraj słovaŭ abmianiacca. I tut jany jamu dajuć zahad paviarnucca, ruki nazad, kab naručniki nadzieć. Jon na mianie pahladzieŭ, i ja zrazumieła, što treba advaročvacca i iści. Jamu taksama niepryjemna, što ja za ŭsim hetym naziraju. I ja syjšła.
…Aleś amal kožny dzień piša. Spačatku sprabavaŭ numaravać listy, ale potym sam zabłytaŭsia. (Uśmichajecca). Adzin raz list pryjšoŭ u niezaklejenym kanviercie. I ja kampleksuju z taho, što ŭsie listy pieračytvajucca. Staraješsia pisać tak, kab prapuścili, kab dajšoŭ hety list.
Voś paśla prysudu pabačylisia. Dazvolili nam spatkańnie. Praz škło havaryli.
— Aleś raskazvaŭ vam pra ŭmovy ŭtrymańnia?
— Nie. Na škle visić instrukcyja, u jakoj napisana, što raskazvać pra ŭmovy ŭtrymańnia zabaroniena. Havaryli šmat pra što. Razumieła, što naša razmova prasłuchvajecca, ale ŭsio roŭna była iluzija taho, što ty sam-nasam z mužam.
Pytaŭsia pra rodnych. Kali prysud byŭ, Aleś nie vytrymaŭ i pieršaje pytańnie mnie zadaŭ pra baćku. Ja nie mahła zrazumieć, pra što jon pytajecca, a jon usio paŭtaraŭ: «Jak baćka?». Ja na sudzie skazała, što narmalna, a na spatkańni raspaviała, što ŭ baćki rak čaćviortaj stupieni. Jon pakul trymajecca, chodzić, ale taje na vačach.
Aleś prasiŭ padziakavać tym, chto jaho padtrymlivaŭ. Stolki listoŭ jon atrymlivaŭ, što navat nie paśpieŭ na ŭsie adkazać. Pieražyvaje vielmi za viasnoŭcaŭ, bačyŭ, što šmat chto na sudzie sa ślaźmi byli. Kaža: «Niachaj nie pierajmajucca. Sa mnoj usio narmalna».
— Vy pražyli z mužam šmat hadoŭ razam. Jak u vas atrymałasia zachavać adnosiny?
— Sakretaŭ asablivych niama. My dumajem adnolkava, viedajem, što ŭ luboj biadzie ci składanaj žyćcievaj situacyi možam abapiercisia adno na adnaho. Nam kamfortna maŭčać. Jon mnie davaŭ dastatkovuju svabodu, asabliva ni ŭ čym nie abmiažoŭvajučy. Žartam my kažam, što ŭdziačnyja adzin adnamu za ciarpieńnie.
U našych ź im stasunkach ja mahła jak žančyna nadumać roznyja prablemy, potym natykajusia na jaho niezrazumieły pozirk. Jon nikoli nie kryčaŭ na maje roznyja zajavy. Ja bačyła, što jon prosta nie razumieje, z čaho ŭvieś syr-bor. (Uśmichajecca). I ja nie viedała, čym adkazać na niamoje pytańnie ŭ jahonych vačach.
— Vy ščaślivaja žančyna, što sustreli svajho mužčynu.
— Ja bajałasia pra takoje havaryć nie tamu, što prymchlivaja, a tamu, što dumaješ, nieviadoma, jak žyćcio pavierniecca. Nu, užo ciapier, kali žyćcio paviarnułasia nie lepšym bokam, ja mahu pahladzieć na svajo minułaje i skazać, što sapraŭdy ščaślivym jano było.
Aleś dla mianie zaŭsiody byŭ aŭtarytetam. Ja viedała, što jon razumny, dobry, spraviadlivy, i jon nikoli nie daŭ padstavy ŭ hetym sumniavacca. Heta vielmi važna dla žančyny. Kali ty zachaplaješsia mužčynam, možna ŭsio prajści i daravać. Uva ŭsim jon vysakarodny. Takich ludziej, jak Aleś, adzinki. Ja ščaślivaja, što majo žyćcio, cikavaje i jarkaje, prajšło z takim čałaviekam. …Ale nie prajšło – praciahvajecca. Toje, što zaraz adbyvajecca, heta prosta etap.