BIEŁ Ł RUS

Kirkievič byŭ u Amierykancy, kali tudy pryvieźli Kanavałava j Kavalova: uspaminy

18.03.2012 / 1:16

Aleś Kirkievič, Hrodna

Adzin ź ich znachodziŭsia akurat praź ścienku.

11 krasavika sireny niejak padazrona praciahła i nastojliva vyli z praśpiektu Niezaležnaści. Jasna, što nichto spačatku nie nadaŭ hetamu značeńnia — ci mała što mahło zdarycca ŭ horadzie-miljaniery? Adnak bližej viečaru ad kantralora pa ŭsich kamierach prahučała niečakania kamanda: «Usim uklučyć televizary!» Zamiest łuchty pra škodu paleńnia na ekranie źjavilisia kaliści zvykłyja kadry dziaržaŭnych navinaŭ (a nam ža kazali, što viaščańnie niemažlivaje z-za paškodžanaj anteny!). Navina šakavała: U MIENSKU ADBYŬSIA TERAKT! Zabityja, paranienyja, radki z proźviščami, śpiecnazaŭskaje ačapleńnie, prezident z synam byccam na poli boju i spakojny hołas dyktara: «…pa adnoj ź viersij, da teraktu mohuć być datyčnyja radykalnyja moładzievyja hrupoŭki»! Na nastupny dzień pa kamierach nasili śpisy zabitych i paranienych, jakija mamientalna stvarali čarhu kala «karmuški». A viečaram 11-ha my jašče doŭha čuli praciahły voj, jaki pranosiŭsia pa centry horada… Dobra zapomniłasia, jak usiu noč laskali dźviery ŭ dvary, była čutnaja mituśnia, a vokny centralnaha ŭpraŭleńnia kamiteta hareli chiba da samaj ranicy.

Praz paru dzion ich pryvieźli… Było heta siarod nočy. Jak my zrazumieli, «terarystaŭ» raskinuli ŭ druhuju i treciuju kamiery-adzinočki, jakija pierad hetym (druhaja — dakładna) vykonvali funkcyi karcaraŭ. Atrymlivajecca, što adzin ź ich znachodziŭsia akurat praź ścienku. Nie pamiataju, čyja tam była źmiena (chiba što «Žaby»), ale achova adryvałasia: nie zmaŭkali kryki, kamandy: «Leċ-vstať», łajanka, udary dubinkaj ab draŭlany borcik… Zranicy, kali paśla padjomu nas paviali u prybiralniu, kantralory padavalisia stomlenymi, ale ŭsio jašče napružanymi: noč prajšła pa nadzvyčajnym hrafiku…

Na nastupny dzień my znoŭku ŭbačyli… masak! Papiarednie ich vyvieli ź SIZA paśla šumichi z zajavami Michaleviča i tut iznoŭku — bačyli my ich, praŭda, užo zredku… Praź niejki čas kala druhoj kamiery ŭžo stajała torba z rečami — peŭna, pieradaŭ niechta z rodnych. Susiednija dźviery zaŭždy laskali vielmi pozna — śledstva išło va ŭsiu, doŭžylisia dopyty i vočnyja staŭki. Niekalki dzion u kamiery, chutčej za ŭsio, nikoha nie było — chiba što vazili ŭ Viciebsk, jak my mierkavali. Zapomniŭsia vypadak, kali hulać kahości ź ich vyvieli ŭ adnu źmienu z nami i vidać było, jak adzin z kantraloraŭ nastojliva ŭhladaŭsia z mościka ŭ piaty dvoryk, nibyta sprabavaŭ niešta zrazumieć, a mažliva naŭprost dziviŭsia jak na kazačnuju žyviołu — žar-ptušku ci adzinaroha, jakuju akurat JAMU paščaściła ŭbačyć voś tak — tvaram u tvar…

* * *

Palitviazień Aleś Kirkievič toju paroj čakaŭ suda ŭ Amierykancy.

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła