Adam Hlobus. LONDANSKI ANDEHRAŬND
№ 9 (106) 11 traŭnia 1998 h.
Adam Hlobus
LONDANSKI ANDEHRAŬND
PADAROŽNYJA NATATKI
Anhlija — vialikaja kraina. Londan — centar suśvietu, anhielcy — vybitnaja nacyja... Na hetym možna było b i skončyć, ale lublu ja drobiazi roznyja zaŭvažać i źbirać. Tak, biez asablivych metaŭ. I kali ŭžo daviałosia trapić u kamandziroŭku na Brytanskija astravy, dyk čamu ž nie panazirać za anhielkami i anhielcami, kab było pra što raspavieści tabie za šklankaju harbaty ci viski. Lepiej za pryviezienym z Anhlii viski.
Anhielcy — nacyja špijonaŭ, masonaŭ, raźviedčykaŭ. A vysnovu takuju ja zrabiŭ jašče ŭ karavan-sarai (inakš stary IŁ-89 i nie achryściš), dzie sprabavaŭ niezaŭvažna pasačyć za studentami, jakija viartalisia z Indyi na radzimu ŭ Vialikabrytaniju. Maładyja anhielcy, apranutyja ŭ indyjskija strakata-brudnyja anučy, vyhladali mienš ekzatyčna za sapraŭdnych baradatych cyhanistatvarych indusaŭ u čałmach. Ale Indyja, jak i Ehipet, z peŭnaha času mianie mała abychodzić. U mianie duša školnika, jaki nie rasčaravaŭsia ŭ navukach i žadaje navučycca dobramu, ščyramu, viečnamu, a takoha ni ŭ indusach, ni ŭ nasielnictvie sučasnaha Ehiptu ja nie zaŭvažyŭ. A voś u anhielcach stanoŭčaha šmat. Ty za imi sprabuješ padhladać, i kožnaha razu pozirk upinajecca ŭ ich vočy. Atrymlivajecca, nia ty sočyš za imi, a jany za taboju. I chaj by tolki dziaŭčaty na mianie zahladalisia, a to j chłopcy nie pakinuli maju personu pa-za ŭvahaju. Peŭna, hetaje ŭmieńnie sačyć, nazirać, kantralavać zastałosia ŭ kožnym anhielcy z časoŭ vielizarnaj Brytanskaj imperyi, kali dosyć nievialikaja (nie Kitaj, nie Rasieja) nacyja kantralavała ledź nie pałovu čałaviectva.
Kab pierakanać ciabie kančatkova, skažu, što i ŭ londanskaj padziemcy spakojna parazhladać anhielskich hramadzian dosyć prablematyčna. Ty tolki pačynaješ łaskavym pozirkam ahladać pavabnuju postać, jak čatyry čornyja dzirački nakiroŭvajucca prosta na ciabie. Čamu čatyry? A tamu što ŭ anhielcaŭ kurnosyja nasy, i jany pazirajuć na luby abjekt, kryšku zadraŭšy padbarodździe, kryšku źvierchu. Anhielcy hladziać zrenkami j chrapkami. Jany nia tolki ŭhladajucca, jany jašče j pryniuchvajucca: svoj, nia svoj. Ja, zdajecca, nia vyklikaŭ u ich admaŭleńnia, ci, skažam dakładniej, jaŭnaha admaŭleńnia. Tak, prosta čužy, nia svoj, i nia bolš za toje. Ale śviadomaść padkazvaje, što anhielcy jak zasnavalniki rasizmu, mała taho, što navučylisia chavać svaje emocyi, jany navučylisia tyja emocyi pieranosić u inšyja nacyi. Nu chto najvialikšy rasist? Spytaj. Pačuješ adkaz: niemiec — Adolf Hitler. Nu nia Redjard ža Kiplinh, aŭtar bieśśmiarotnaha «Maŭhli». I nia Čarlz Darvin, vynachodnik evalucyjnaj teoryi. Zrešty i Kiplinh, i Darvin vielmi sympatyčnyja tvorcy. Ich teksty pryvablivajuć svaim šmatrazovym bieśpierapynnym vykarystańniem. Pra hieroja Maŭhli ty čytaješ sam, čytaješ dzieciam, čytaješ unukam, jakija buduć čytać pra žyćcio chłopčyka ŭ džunhlach svaim unukam. Anhielcy navučylisia j robiać rečy šmatrazovaha karystańnia. U ich nadziejny abutak. I chaj anhielskija žanočyja čaravički nia buduć elehantnymi, a čornyja pančochi sastarać žanočyja nohi, heta nie pieraškodzić anhielkam być seksualnymi j zvablivymi. I nia treba mnie ničoha kazać. Jakija anhielki ŭ seksie, ja viedaju. Viedaju dakładna. Strymanyja, daścipnyja, achajnyja, nu i krychu merkantylnyja. Anhielki ŭ seksie krychu padobnyja da chłopčykaŭ, peŭna tamu zakanadaŭstva ŭ modzie hiejaŭ zastajecca za anhielcami. Chaj nia kryŭdziacca na mianie ideolahi mužčynskaha kachańnia, ale najlepšaje ŭ homaseksualnaj kultury vielmi nahadvaje mnie pra anhielek. U Anhlii dobra vidać, što ŭsie mužčyny kryšku žančyny, a ŭsie žančyny — mužčyny. Nu, klasyčny prykład: u Šerłaka Chołmsa była žonka — doktar Vatsan, a ŭ Don Kichota za žonku byŭ Sanča, a Dulsineja była tolki ŭjaŭnym kachańniem, ujaŭnym zdradžvańniem tamu ž viernamu Sanča Pansu. Zhadaŭšy hetych mužalubaŭ, nielha zabyć i Švejka, jaki byŭ nienazvanaj žonkaju aficera aŭstryjskaj imperyi. Ja znarok namalavaŭ hieahrafičny trochkutnik: Londan, Madryd, Praha, kab akreślić Abjadnanuju Eŭropu, bo roźnica pamiž Londanam i Prahaju ŭ sto razoŭ mienšaja, čym pamiž Prahaju i Maskvoju, Madrydam i Banhkokam, Londanam i Ńju-Jorkam. Eŭropa tamu i abjadnałasia, što roźnica źnikła. Vialikija supiarečnaści źnikli, drobiazi zastalisia. Anhielki lubiać ciomnyja pančochi, a češki śvietłyja, ale i ŭ tych i ŭ druhich vielmi praktyčny abutak. Tolki ŭ češak, na moj asabisty hust, kryšku bolej słavianskaj samaachviarnaści. Nu nia budzie apranutaja ŭ ciomna-sini pinžak šaścidziesiacihadovaja češka nadziavać vydziaryvoka-zialony rovarny šałom, kab prakacicca na rovary pa centralnaj haradzkoj vulicy, a voś anhielka budzie. Anhielka nadzienie šałom, nadaść tvaru ŭsiepieramožny vyraz i pahonić svoj tonkakoły rovar paŭz Bih Ben i Vestminsterskaje abactva. Anhielskim mužčynam budzie dosyć ciažka supierničać z vyraznaściu padobnych pavodzinaŭ, ale znojdziecca indyvid, jaki pašyje sabie karaleŭskuju mantyju z cukieračnych abhortak, nadzienie na hołaŭ plastmasavuju karonu, voźmie ŭ ruki plakat ź lozunham u abaronu apietych Kiplinham dzikich žyvioł i pačnie prachodžvacca pa vulicy karalevy Viktoryi. Takim čynam, honar mužčyny budzie zachavany. I ja spakojna pajdu dalej pa Londanie nazirać za anhielkami i anhielcami. Pajdu vyšukvać drobnyja rysački admietnaści ich ad mianie j majho nievialikaha amal eŭrapiejskaha narodu. Dziela čaho? Kab «amal» źnikła. Kab na partrecie biełarusa zazichacieła emal eŭrapiejskaj vychavanaści j cyvilizavanaści. Kab z tvaraŭ maich suajčyńnikaŭ zmyŭsia brudny kurodym zaciataści j vajaŭničaści. Jon zmyjecca, upeŭnieny. Chaj nia zaŭtra, a praz stahodździe. My napracujem kulturny płast, stvorym hodnuju kulturu, razaŭjem movu da łacinskaha napisańnia, zžyviem barbarstva j vierniemsia ŭ eŭrapiejskuju cyvilizacyju. Zrazumieła, i ŭ joj nia ŭsio prosta, jak nia prosta razabracca ŭ ruchu londanskaha metro, jakoje zaviecca — andehraŭnd. O hety levabakovy čysta anhielski ruch. Składajecca ŭražańnie, što ŭvieś čas jedzieš nia ŭ toj bok. I tak zabłytvajeśsia, što j sapraŭdy siadaješ i jmčyśsia ŭ suproćlehły nakirunak. Ale heta zdarajecca tolki raz, kab stać bolš aściarožnym i bolš uvažlivym, jak našy vietlivyja siabry anhielcy. I voś nakirunak spraŭdžany. Možna spadciška nazirać za anhielcami ŭ padziemcy. Žančyny čytajuć hazety. Bolšaść anhielcaŭ u metro čytaje, i kali ty nie kupiŭ sam jaki časopis ci bulvarny listok, nie sumuj. U anhielskich časopisach i hazetach takija vialikija j kidkija zahałoŭki, što lohka pračytvajucca ŭ vydańni susieda. Ale što mnie tyja hazetnyja šapki, mnie cikavyja anhielki... Jany lubiać pajeści apelsiny ŭ metro. Jany jaduć apelsiny j vycirajuć palcy (doŭhija, dahledžanyja, ź lakiravanymi paznohcikami-kipcikami, vypieščanyja dobrym myłam i abłaščanyja kremami palcy) ab siadzieńni. Voś tak prosta lipkija ad soku palcy vycirajucca ab vyhonnyja kresły. A kostački syplucca na padłohu. A pustyja blašanki z-pad napojaŭ staŭlajucca na padvakońni. A papiarovyja pakiety z-pad smažanaj bulby kamiečacca i špurlajucca pad nohi. Andehraŭnd. Padziemnaje žyćcio. Praź jakoje sunucca muryny ŭ pamarančakavych marynarkach ź vializnymi čornymi miachami, kudy źbirajuć paraskidanaje anhielkami śmiećcie. Anhielki lubiać raskidvać vakoł siabie śmiećcie. Jany raskidajuć jaho paŭsiul u metro, u samalotach, u restaracyjach, na vulicach i ŭ haściach. Ale siarod ich traplajucca j vielmi pryhožyja asoby z rusymi vałasami, błakitnymi vačyma j ružovymi nosikami. Jość vielmi pryvabnyja anhielki, zrazumieła, kali tabie naohuł padabajecca Vialikaja Brytanija, Londan i anhielskaja mova. A kali nie. Prabač. Mnie jany ŭsie daspadoby: i Anhlija z histaryčnymi kronikami, i Londan ź pierakryžavańniem paralelaŭ merydyjanaŭ, i rokenrolnaja mova, i anhielki ŭ čornych, čyrvonych i sinich pančochach. Anhielskija mužčyny, jano j zrazumieła, mnie padabajucca mienš. Jany, stojačy ŭ metro, razhadvajuć kryžavanki, jany, siedziačy ŭ vahonie, čytajuć abo śpiać. Kali ja hladžu na anhielcaŭ, dyk razumieju čamu ŭ Londanie tak mała ciažarnych žančyn. A našto im naradžać? Usie razumnyja j pryhožyja ludzi z roznych kutkoŭ śvietu sami imknucca ŭ vialiki Londan. I šmat chto zastajecca, ale zastajecca jon sam-nasam ź Londanam, dzie tak mała kupak i paraŭ. U Anhlii anhielcy isnujuć asobna, anhielki asobna. Anhielec — reč u sabie, asoba ŭ sabie. I kali jość na śviecie etalonnaje urbanistyčnaje asiarodździe, dyk heta — Londan. Anhielcy siarod zvyšnadziejnych ścienaŭ, siarod hładkich daroh, masyŭnych dźviarej i zaštoranych voknaŭ vyhladajuć drobnymi draŭlanymi lalkami z tonkimi nožkami j akuratnymi ćviordymi hałoŭkami. Kali jany kročać pa vylizanych chodnikach, možna pačuć, jak cichieńka parypvajuć ich dobra adrehulavanyja sustavy. Čamu italjancy vynajšli buracini (draŭlanuju cacku) Pinokio? Tajamnica. Pinokio — typovy anhielski školnik, z vuzkimi draŭlanymi hrudziami, u jakich niama miesca dla dušy... Nu jak ja zakruciŭ? Padabajecca? Nie? I mnie zusim nie padabajecca. Pierabraŭ. Byvaje. Ci jość u mianie samoha duša, pytaješ? Viadoma, jość. Nie zakładzienaja, nie pradadzienaja, nie zapazyčanaja, maleńkaja duša biełarusa. A što ja rablu ŭ Londanie? Cikava tabie? Pracuju. Ty nia vieryš. A ja pryjechaŭ u Londan pavučycca ŭ anhielskich knihavydaŭcoŭ i papracavać na adnym z najbujniejšych u śviecie knižnym kirmašy. Tolki heta nieistotna. Istotna? Dobra, pahadžajusia, piaćsot hadoŭ biełarusy ŭščylnuju zajmajucca knihadrukavańniem ad Skaryny j da majoj nia vielmi ścipłaj asoby. Paŭtysiačahodździa biełarusy jeździać u Eŭropu vučycca rabić knihi. Pajechaŭ i ja: spačatku ŭ Prahu, potym u Barselonu i Varšavu, ciapier voś u Londan. I kali ja kažu, što anhielskim žurnalistam, piśmieńnikam i knihavydaŭcam dobra žyviecca, bo ŭvieś andehraŭnd čytaje drukavanaje słova, dyk maja hironija pachodzić ad zajzdraści. Ad samaj čornaj, jakoj moža być drukarskaja farba tolki ŭ Polščy (sakretu ja tak i nie daznaŭsia, biełaruski špijon horšy za anhielskaha), najčarniejšaj zajzdraści. U chryścijanaŭ zajzdraść — hrech śmiarotny. A mnie jana dapamahaje vučycca. U navucy nieabchodna być złym, heta ŭ relihii j kachańni varta pavodzić siabie talerantna j łaskava, a ŭ mastactvie j navucy ruchavikom prahresu (słova niedakładnaje, ale ahulnapryniataje) źjaŭlajecca złość i zajzdraść taksama. Ty pytajeśsia, ci złyja anhielcy? Tak, złyja. Ale pa ich vyhladu hetaha nia skažaš. Navučylisia chavać emocyi. Tolki nia ŭsie j nie zaŭsiody. Anhielec moža valacca pjany pasiarod stancyi metro. I vyraz spakoju j zadavalnieńnia budzie źziać na rudabarodym tvary. Jon moža siadzieć, zaharnuŭšsia ŭ žoŭtuju koŭdru na hanku začynienaj kramy j nachabna pazirać tabie ŭ vočy. Nibyta nia jon, a ty žabrak. Anhielki hetaksama załaziać u kardonnyja skryni na ludnaj Oksfard-stryt i nakryvajucca sinimi koŭdrami z hałavoju. Čamu ich nie zabiraje palicyja? Musić, nia choča karmić i dahladać u turmie. Ale bolšaść anhielek usio ž nia lubić valacca ŭ sinich koŭdrach na londanskich vulicach. Bolšaść šanuje čorny koler i cokaje na šyrokich abcasach. Usim cakatlivym vyhladam anhielki demanstrujuć poŭnuju pierakananaść u svajoj pryhažości, a kali nie pryhažości, dyk hodnaści, a kali nia hodnaści, dyk rozumie, a kali nia rozumie, dyk chitraści. Nia vieryš? Pačytaj staruju Ahatu Kryści. Jana moža padmanuć. Praŭda. Abvieści vakoł palca kaho zaŭhodna j naviet siabie. I padmanvaje siabie, kali dumaje, što razumnaja, što hodnaja piśmieńnica, što pryhožaja... Kryści — typovaja anhielka, chvoraja na špijonamaniju j kryminalizm. Anhielcy taksama mocna chvarejuć na kryminalizm. U Londanie paŭsiul chodzić achova, paŭsiul zamki, paŭsiul kraty j jość niekalki debilnych pomnikaŭ palicyjantam. Tolki ŭjavi, kab u nas pastavili pomnik miantu. Chacia, što chłusić. Staić i ŭ centry Miensku, biuścik čyrvonaha kata, čekista, sadysta — Feli Dziaržynskaha. I nia śmiešna na jaho hladzieć. A ŭ Londanie śmiešna. Zirnieš na bronzavaha čałavieka z dubinkaju j mižvoli ŭśmichnieśsia. Bronzavy čałaviek z dubinkaj vyklikaje śmiech, a ź miačom na kani — nie. I žyvy palicyjant na kani ŭ Hajd-parku nia śmiešny, naviet kryšku ŭračysty, nakolki moža być uračysty žyvy końnik u haradzkim parku naprykancy druhoha tysiačahodździa ad Božaha naradžeńnia. Dy Boh ź imi, z hetymi skotłendjardystami. Čym ich mienš vakoł mianie, tym lepš. Ty ž viedaješ: nie lublu. Hienetyčna, pa-biełarusku, tradycyjna nie šanuju ludziej u formie. Naviet pradaŭcy ŭ formiennych strojach vyklikajuć naściarožanaść. A voś masažysty z adnoj z najbujniejšych kramaŭ u śviecie Sełfrydžyz vyklikali žyvuju cikavaść. Uzdymajusia sabie na eskalatary ŭsio vyšej i vyšej i baču, jak adna žančyna rasšpiliła kašulu druhoj žančynie j pačała masiravać kapiušonnuju ciahlicu, što pačynajecca ad patylicy j lažyć na łapatkach. Pobač stajali dva stały, na jakich lažali dźvie anhielki i dva muryny ŭ formiennych kašulach raźminali im ruki j nohi. Anhielki mohuć lehčy ŭ kramie na stoł i, nie saromiejučysia tysiačy cikaŭnych pakupnikoŭ i raziavak, turystaŭ i handlaroŭ, atrymlivać asałodu ad masažu. A toje, što masaž — adna z łatentnych formaŭ seksu, ich vidavočna nie rasstrojvaje, kali nie naadvarot. U Anhlii ŭsio naadvarot. Mašyny jeździać nie pa tym baku vulicy j aryjentacyja, jak u kožnaj kultury na vyśpie, idzie nia prava—leva, uvierch—uniz, a ad centru vyspy da mora, i ad šeraha mora da centru, a centar, jak viadoma ŭsim školnikam śvietu, znachodzicca ŭ Londanie, kudy mianie zaniesła pa knižnych spravach. Kirmaš kryšku rasčaravaŭ. Dzievianosta adsotkaŭ usich ekspanataŭ naležała vyklučna anhielcam. Ni amerykancaŭ, ni niemcaŭ, ni hišpancaŭ amal zusim nie było. Francuzy byli, ale parazmaŭlać z pradstaŭnikom vydaviectva Halimar na pradmiet nabyćcia pravoŭ na vydańnie Bataja, Derydy, Kamiu ŭ maim statomniku filazofskaj dumki tak i nie daviałosia, to jaho nie było na miescy, to jon voś-voś pavinien byŭ źjavicca, a ŭsio nijak nie źjaŭlaŭsia, a kali narešcie pryjšoŭ, dyk byŭ nia jon, a jana, jakaja nia mieła prava vyrašyć, što možna pradavać u Biełaruś, a što nielha. Ź pieršaha pohladu kachańnia z Halimaram, halimarychaju j sučasnaj francuskaj filazofijaj nie atrymałasia. Nu i čort ź joj. Budu vydavać Dzidro, Lametry i pacichu palemizavać z Vavenarham. Dy j nie lublu pasiarod dnia pić čyrvonaje vino, jak pradstaŭniki francuskaje palihrafii. Lepš uviečary zajści ŭ irlandzki pab, zamović eskalop i pintu piva Hines. Pasiadzieć, pasłuchać razmovy j śmiech maładych anhielcaŭ. Padumać, što Anhlija vialikaja kraina, a Londan — centar suśvietu.
Londan. Sakavik. 1998 hod