Siarhiej Abłamiejka. KAROTKAJE
№ 9 (106) 11 traŭnia 1998 h.
Siarhiej Abłamiejka
KAROTKAJE
KRESOVAJE
Viedaju mnohich biełaruskich palakaŭ. Ź niekatorymi šmat razoŭ i padoŭhu razmaŭlaŭ. Jany dobra viedajuć, što ichnija prodki byli ŭnijatami, i navat pravasłaŭnymi. I ŭsio roŭna jany — palaki.
I, zdajecca, što ja zrazumieŭ toje, čaho jany sami nie razumiejuć. I ŭ ChICh stahodździ, i ŭ XX ichniaja polskaść — heta ŭnutranaja emihracyja, ichni pratest, ichnija ŭnutranyja ŭcioki ad rasiejskaha chamstva ŭ Biełarusi.
Unutranaja emihracyja pry zachavańni miesca žycharstva. Lubiać Radzimu.
BIEZNADZIEJNAJE
Bieznadziejna damahacca spraviadlivaści. Čałaviek nia moža jaje damahčysia. Jana moža być tolki vyšejšaja, niabiosami pasłanaja. A ad niabiosaŭ marna čaho-niebudź damahacca. U ich možna tolki prasić.
I sumna, što absalutnaja bolšaść ludziej spraviadlivaści mienavita damahajecca, patrabuje, čakaje, prahnie... Zamiest taho, kab uklenčyć i paprasić.
I jašče kožny musić viedać, što spraviadlivaść — reč adnosnaja, subjektyŭnaja. Toj, chto jaje damohsia ci nie dačakaŭsia, pavinien zrazumieć, što heta, mahčyma, i jość Vyšejšaja spraviadlivaść.
Prosta vyrašajem nia my, bo dumajem tolki pra siabie.
CHAŁUJSKAJE
Niekatoryja nazirańni i žyćciovy vopyt dazvalajuć zajavić, što chałujstva — źjava prahresiŭnaja.
Prynamsi, niekatoryja damahajucca ź jaho dapamohaj niebłahich vynikaŭ. Jano moža być nieprymalnym z punktu hledžańnia marali, etyki, ale z hledzišča vyniku — całkam narmalovaja źjava.
Mocny — amal zaŭsiody nierazumny, i jamu važna dahadzić. Heta amal aksyjoma: razumny, staŭšy mocnym i adčuŭšy, što ad jaho niechta ci niešta zaležyć, razumova dehraduje, paprostu — durnieje.
Heta navat krainaŭ stasujecca. Prykładaŭ bieźlič. A siarod ludziej — pahatoŭ. Hety, hladziš, liśliviŭ, i dobruju pracu dastaŭ, heny dahadžaŭ — i pasadu maje.
Zrazumieła, što dla hanarlivych biełarusaŭ heta šlach nieprymalny. Ale ŭvohule-to, chałujstva — amal biespamyłkovy šlach da pośpiechu. Treba tolki viedać, jakomu durniu i jak dahadzić.
REFLEKSIJNAJe
Kali dapuścić, što pisańnie — heta svojeasablivaje «vypuskańnie pary», dyk značyć, što pamiž refleksijaj i ŭłasna tvorčaściu pavinna być niejkaja miaža. I tvorcam moža ličycca toj, chto ŭźniaŭsia pa-nad hetaj miažoj, toj, chto mienavita tvoryć, stvaraje.
Z druhoha boku, toj, chto refleksuje — taksama piša, stvaraje svoj tvor.
Dyk dzie ž taja miaža? Chto i jak jaje vyznačyŭ? I ci isnuje jana?
Vyhladaje što treba pryznać refleksiju adnoj z padstavaŭ tvorčaści, i, badaj što, — hałoŭnaj.
Inšaja sprava, što ŭ niazdary i hienija — rozny ŭzrovień refleksii, roznyja pryčyny refleksii i rozny ŭzrovień asensavańnia hetaj refleksii.
HISTARYJaSOFSKAJe
Kažuć, biełarusam paškodzili žydy. Maŭlaŭ, kali ŭ našych haradoch farmavałasia buržuazija, jakaja zvyčajna jość nośbitam nacyjanalnaje idei i lideram nacyjanalnaha ruchu, jakraz nadaryłasia sumnaviadomaja «rysa asiełaści», a chutka — i zabarona Kaciaryny II žydam žyć u sielskaj miascovaści. Pišuć, što voś panajechali jany ŭ harady i vycieśnili biełaruskich handlaroŭ i cechavych majstroŭ.
Moža i tak. Choć, darečy, čamu ŭsio ž vycieśnili? A čamu siońnia ci nia kožny druhi mienski biznesmen — rasiejec?
Majem i my niejkuju prablemu. Niešta z nami nia toje.
ŠLACHIECKAJE
U nas adradžeńniem zajmałasia i zajmajecca pieravažna šlachta. nielha nie pryznać jejnych zasłuhaŭ. Blizka ŭsio, što majem, — dziakujučy šlachcie.
Ale nielha nie pryznać, što mieła i maje šlachta niejkuju sanlivaść, sacyjalnuju lanotu i infantylizm. Nie hladzić jana ćviaroza na rečy.
Moža i biada biełarusaŭ ad taho, što hetak šmat było ŭ nas šlachty. Hołaja bo pretenzija: nie pierajmajucca, što basanož — zatoje šablu majuć prava nasić... Hetak i zaraz, siarod lamantu pra vialikuju biełaruskuju minułaść u VKŁ nichto i nie ŭspaminaje, što jano, navat karaleŭstvam nie patrapiła stać, jak usie narmalnyja (nie vialikija!) tahačasnyja eŭrapiejskija dziaržavy, albo chacia b satrapijaj, jak Rasieja. Šlachieckaja anarchija i chaos stalisia zakanamiernym vynikam šlachieckich ža (a nie demakratyčnych) volnaściaŭ i padstavaju dla aneksii. Razumnych hałovaŭ i palityčnaj voli nie znajšłosia...
Ja taksama maju ad maci šlachieckuju kroŭ.
EPISTAŁJaRNAJe
U čas telefonaŭ, faksaŭ i Internetu my niedaaceńvajem zvyčajnyja listy. A tym časam niekatoryja z dapamohaj asadki, papiery dy kaperty robiać sabie ŭ biełaruščynie imia i karjeru.
U nas tradycyjna vysoki status maje biełaruskaja emihracyja, i tamu ludzi časta spaborničajuć za ŭpłyŭ na jaje. I voś kaho viedaje biełaruskaja emihracyja? Taho, chto niešta robić? Nie, jana i radyjo nia słuchaje, i hazetaŭ našych nie čytaje. Jana čytaje listy i viedaje imiony ich aŭtaraŭ.
SAMAKRYTYČNAJE
Ja spryčyniŭ Biełarusi vialikuju škodu. Ja zhubiŭ recept našaha piva i syru. Z padmirskich viosak Kožava i Žuchavičy.
Niekali babcia kazała, što siastra jejnaje mamy, prababci Lizy, była zamužam za syravaram z susiednich z Kožavam Vialikich Žuchavičaŭ, i što voś jana maje zapisany recept taho syru. Ja, naturalna, pierapisaŭ dy zachoŭvaŭ. I voś zhubiŭ. A babci ŭžo taksama niama. Pamiataju tolki, što asnoŭnym kampanentam zakvaski i asnoŭnym sakretam byŭ, jak kazała babcia, «kindziučok» — sušany i zdrabniony mačavy puchir maładoha cialaci. I bolš ničoha. Bolš za 10 tamu było. Babcia kaštavała pryviezieny ź Miensku «Rośsijskij» i kazała: «Što heta za syr... U nas daŭniej rabili...»
Pobač z syravaram pivavar mieŭ nievialiki brovar. Mieła čamuści babcia i recept taho piva. Ja zhubiŭ jaho razam z receptam syru.
Ja — škodnik.
PAŚPIACHOVAJE
Kali pobač z vami miarzotnik damohsia pośpiechu, nie pierajmajciesia. Pa-pieršaje, nieviadoma, ci jon — sapraŭdy miarzotnik. Pa-druhoje, nieviadoma, ci heta sapraŭdy — pośpiech.
Ale kali navat i pieršaje, i druhoje — praŭda, nie pierajmajciesia. Nieviadoma, što budzie zaŭtra, kudy paviernie chada padziejaŭ. Prosta rabicie dobra svaju spravu.
Heta i jość šlach da pośpiechu.
NIAZROBLENAJE
Čamu my zaŭsiody nia zrobim, a paśla škadujem? Čamu hetak škada mienavita niazroblenaha?
Jak pahladžu, dyk ludzi čaściej škadujuć paśla taho, jak niešta nie zrabili, čym pa ŭłasna zroblenym.
Što zaminaje zrabić?
Što zaminaje pryjechać da bližniaha, pakłapacicca ab im, pakul jon žyvy? Što zaminaje abniać jaho, prytulić da siabie i skazać, jak ty jaho lubiš? Što zaminaje rabić dla jaho hetuju drabiazu čaściej?
Ničoha.
I nia zroblena.
SUPIAREČNAJE
Viedaješ, što ty nie adzin.
Viedaješ, što i tak užo tabie šmat dadziena.
Viedaješ, što treba ŭsim.
Nia viedaješ, ci toj, što pobač — sapraŭdy mienš varty, čym ty.
Nia viedaješ, ci varty taho, što chočaš.
Nia viedaješ, urešcie, dakładna, ci sapraŭdy toje tabie treba.
Nie viadoma, ci zdoleješ.
Nie viadoma, ci jano — budzie.
I nie viadoma, ci sam — budzieš.
Viedaješ, što moža — tak, a moža i — nie.
I ŭsio roŭna — tak balić u hrudzioch...
I niejki stylist piša, što skaz nia moža pačynacca z «I».
I ŭsio ž, tak chočacca.
BAĆKOŬSKAJE
Mnie 14-15 hod. Ja idu niekudy z baćkam. Razmova vyjšła na vielmi asabistyja i ščyryja temy. Niejki čas ja vahajusia i, urešcie, naśmielvajusia spytać u baćki pra svaju prablemu.
Ja kažu jamu, što pakutuju ad ścipłaści i nierašučaści ŭ adnosinach ź dziaŭčatami. U padmacavańnie raskazvaju niekalki vypadkaŭ, kali, padčas školnaj dyskateki ci niedzie jašče, ja ad ścipłaści hetak i nie navažyŭsia padyści da dziaŭčyny, jakaja spadabałasia.
Baćka zdumliva maŭčyć, a paśla kaža:
— Ty nia ścipły i nie nierašučy. Ty prosta baiśsia, što jana z taboj nia pojdzie. Baiśsia prajhrać...
ŠUFLADA
Polska-biełaruska-rasiejskaja moŭnaja kalizija.
Moj siabar-palak Ryčard prymaje ŭ siabie ŭ Lublinie dvuch chłopcaŭ —Vałodziu z Tomsku i Andrusia ź Biełarusi. Usie troje havorać pa-polsku. Ryčard prosić Vałodziu, kab padaŭ jamu niejkuju kinhu z šuflady piśmovaha stała. Vałodzia staić i razhublena azirajecca navokał. Ryčard paŭtaraje prośbu.
— Nie razumieju, dzie ŭziać? — nijakavata pierapytvaje Vałodzia.
Ryčard kryčyć z susiedniaha pakoju, kab Andruś pierakazaŭ Vałodziu pa-rasiejsku.
— Vołodia, voźmi jejo v šufladie stoła, — kaža Andruś.
— Ale što takoje šuflada? — kaža zusim źbiantežany chłopiec ź Sibiry.
— Ŭvaj! — Andruś bje sabie pa iłbie. — U vas niama słova «šuflada»! A jak u vas heta nazyvajecca?
Jon vysoŭvaje adnu z šufladaŭ piśmovaha stała.
— V stole, pod stołom, v jaŝikie...
ČESKAJE
Ja zrazumieŭ, čamu čechi nia lubiać ludziej z byłoha SSSR. Usich nas, i ŭkraincaŭ, i biełarusaŭ, i inšych, jany nazyvajuć «rusami» i nia vielmi prychilna sustrakajuć u kramach, restaranach i muzejach. Kažuć, što heta nastupstva 1968 hodu.
Ale ja zrazumieŭ inšaje. I zrazumieŭ paśla 1,5 hod žyćcia ŭ Prazie, tolki trapiŭšy čarhovy raz u Niamieččynu. Pamiž niemcami i čechami isnuje prablema Sudetaŭ, ale aŭtarytet niamieckaje cyvilizacyi dla čechaŭ niepachisny. U ich bolš ludziej havorać pa-niamiecku, čym u nas pa-polsku.
Niekalki razoŭ ja i maje kalehi sa «Svabody» traplali na miažy, pry vyjeździe z krainy ci pry ŭjeździe ŭ jaje, u niepryjemnyja sytuacyi. Nam u dosyć nieprychavanaj formie davali zrazumieć, chto my i adkul. Nam amal uvadkrytuju kazali: vy, barbary, jedziecie ŭ cyvilizavanuju eŭrapiejskuju krainu, da vialikaha 10-miljonnaha eŭrapiejskaha narodu... Było vielmi kryŭdna. Asabliva trymajučy ŭ pamiaci biełaruska-českija stasunki z 14-ha stahodździa i viedajučy, što my — hetkaja ž achviara Maskvy, jak i jany, tolki bolš harotnaja, bo raniej pad Maskvu trapili.
I voś jedu ja z žonkaj na aŭto ŭ Miunchien. Pierasiekšy česka-niamieckuju miažu, kilametrach u 60-80-ci ad jaje spyniajemsia na prydarožnaj placoŭcy, kab pieradychnuć dy vypić kavy. Siadajem za adziny na placoŭcy stolik i, raptam, ja zaŭvažaju niepadalok dosyć vialikuju, prymacavanuju na dychtoŭnym metalovym słupie šyldu. Na joj namalavanaja našaja placoŭka, spres zakidanaja pustymi butelkami, pakietami i kostkami. Namalavany taksama čałaviek, jaki źbiraje ŭsio hetaje śmiećcie ŭ adčynieny bahažnik svajho aŭto. I, samaje hałoŭnaje, uviersie šyldy nadpis pa-česku (!!), dakładna: «Vy, kali łaska, svajo śmiećcie zabirajcie z saboj». Ja nie ŭtrymaŭsia i navat zafatahrafavaŭ.
Ciapier ja čechaŭ zrazumieŭ.
A ŭvohule, Čechi — vielmi cyvilizavanaja i pryhožaja kraina. I nacyjanalna zdarovaja. I ludzi pryhožyja. Litaralna. Ja ich vielmi lublu, choć jany mianie — nie.
Ja ich razumieju.
1996-98, Praha