BIEŁ Ł RUS

Vasil Bykaŭ. BAJKI ŽYĆCIA (Trypcich)

12.04.1999 / 13:0

Nashaniva.com

№ 07 (128) 1999 h.


 

Vasil Bykaŭ

BAJKI ŽYĆCIA

trypcich

1.STRACH

Samaj šanoŭnaj śviatyniaj u hetaj krainie z časoŭ viekapomnaj daŭniny byŭ nievialički, upryhožany malaŭničym rośpisam dy inkrustacyjaj kieramičny harščečak, u jakim zachoŭvaŭsia Strach.

Strachu taho z prostych śmiarotnych nia bačyŭ nichto. Dzień i noč jaho achoŭvali piać čałaviek śviataroŭ i piać vajaroŭ, i ŭsie viedali pra jaho niezvyčajnuju strachavituju siłu. Mienavita z taje pryčyny ludzi tamtejšaha kraju i zvalisia strachavitami. Niekali za kieramičny harščečak bilisia ŭ dvuboi hałoŭny śviatar plemia i jahony supiernik — vajar. Viedama ž, pieramoh śviatar, bo jon užo vałodaŭ Stracham, a jahony supiernik — tolki miačom. Ale mieč — słaby srodak pierad mahutnym Stracham.

Imia hałoŭnaha śviatara, jaki ŭziaŭ na siabie ŭsiu ŭładu ŭ krainie, było Hałaburdacham. Paśla svajoj pieramohi jon jašče bolš, čym raniej, ustalavaŭ kult Strachu. Ź jahonaha zahadu ŭ samym centry staličnaha pasielišča zbudavali marmurovy pałac — dla jaho samoha i dla Strachu. Była stvorana admysłovaja sotnia z vajaroŭ, śviataroŭ i tajemnikaŭ, jakija dbali pra biaśpieku Strachu i Vaładara zaadno. Siarod ułady i paduładnych na toj čas zapanavali mir i zhoda, nichto nie advažvaŭsia vystupić suprać Hałaburdachama. Nichto nia moh pra toje navat padumać — takaja vialikaja była pierakanaŭčaja siła Strachu. Kali zdaralisia jakija nieparadki ŭ pravincyjach, naprykład, niedabirali padatki, tudy skiroŭvali ŭzbrojenuju kamandu, viadoma ž, u supravadžeńni mahutnaha Strachu, i padatkaŭ źbirali navat bolš, čym było patrebna. Adnojčy ŭźnik pamiežny kanflikt z susiedniaj dziaržavaj i pačalisia pieramovy, jakija tryvali čatyrnaccać tydniaŭ zapar. I ŭsio biaz vyniku. Tady Vaładar Hałaburdacham skiravaŭ tudy svajho siłavoha ministra sa Stracham u vazku. Pieramovy chutka skončylisia z pośpiecham dla strachavitaŭ.

Pravicieli krainy na čale z mudrym Hałaburdachamam vyrašyli zbudavać dla Strachu jašče lepšy, nadzvyčajny architekturny ansambal pobač z raniejšym, jaki całkam zaniaŭ Vaładar. U dzień pieranosu Strachu ŭ novuju šykoŭnuju budyninu dali salut z 101 harmaty. Toj dzień byŭ nazvany Dniom Dziaržaŭnaha Strachu — hałoŭnym śviatam dziaržavy.

Ź ciaham času sama saboju skłałasia admysłovaja nacyjanalnaja idealohija, zasnavanaja na daktrynie Strachu. Usie źjavy i ŭčynki ŭsprymalisia i rasceńvalisia ciapier pavodle staražytnych zakonaŭ Strachu. U filazofii zapanavaŭ nakirunak strachalohii, jaki nieŭzabavie sastupiŭ miesca strachafilii. Idealnym hramadzianinam staŭ strachavity hramadzianin, jaki ŭsiaho bajaŭsia. Mienavita taki vobraz zapanavaŭ u tealahičnaj litaratury i mastactvie hrafici. Relihija strachaludztva stała nadzvyčaj papularnaj siarod viernikaŭ i zajmałasia adkarmleńniem ich u duchu biaźmiežnaha, bohadadzienaha Strachu. Pabudavali bieźlič chramaŭ, malelniaŭ i navat davoli dobraŭparadkavanych na malaŭničaj pryrodzie letniščaŭ-skitaŭ z saŭnami. Hetyja apošnija byli vielmi papularnyja siarod viernikaŭ usich sasłoŭjaŭ dy asabliva — ijerarchaŭ. Kazali, z taje pryčyny, što ŭ najbolšaj miery adpaviadali patrabavańniam idei Strachu.

Miž tym, dziaržaŭnaje bytavańnie doŭžyłasia; adzin za adnym milhali hady ŭładarańnia dynastyi Hałaburdachama. Pramilhnuli taksama dynastyi Parasturfudžyna 1, 2 i 3. Parasturfudžyn 4 pierajmienavaŭ siabie ŭ Strachaluda Pieršaha, tak było bolej zvykła, a krainu — u Strachaludyju. I słušna zrabiŭ, bo za šmat hadoŭ uładarańnia pad ehidaj strachu ludzi amal stracili ŭsie raniejšyja antrapalahičnyja rysy i nabyli zusim novyja. Najpierš u krainie daŭno ŭžo nichto nie śmiajaŭsia, navat pierastali ŭśmichacca; viesiałość usprymałasia jak bluźnierstva. Samym miłym vyrazam dziavočaha tvaru staŭ vyraz spałochu. Staryja ž ludzi za svajo doŭhaje žyćcio vychavali na tvarach taki žachlivy vyraz, jaki vyklikaŭ dryžyki. Mienavita toje i patrabavałasia. Samych lepšych u hetym sensie ŭznaharodžvali i šanavali. Uźnikła i paśpiachova raźvivałasia muzyčnaje i piaśniarskaje mastactva ŭ styli strach-madern, — kali ad muzyki sa śpievami ŭ słuchačoŭ vałasy na hałavie stanavilisia dybaram. Heta vielmi padabałasia ŭładam i veteranam-doŭhažycharam.

Navuka taksama nie stajała na miescy, plonna raźvivałasia pad uździejańniem žyvatvornych strachavitych idejaŭ. Pisalisia manahrafii pra sakralnuju strukturu Strachu, jahonuju metafizyčnuju sutnaść. Vučonyja ŭparta daśledavali tajamničy ŭpłyŭ słavutaha harščečka na stan atmasfery i stratasfery, suviaź jaho niabačnych vypramieńvańniaŭ z peryjadyčnaściu plamaŭ na soncy. Ahraryi vielmi dakładna ŭstanavili, jak dabratvorna ŭździejničaje Strach na vehietacyju raślinaŭ, asabliva takich jak kukuruza i bulba. Palitolahi vyvieli zaležnaść palityki Vaładara ad sakralnaha ŭpłyvu Strachu. Było pierakanaŭča dakazana, što ŭsie pieramožnyja akcyi va ŭnutranaj i źniešniaj palitycy ciesna ŭviazvalisia im ź infernalnym vypramieńvańniem Strachu. Adnak ža sakret palahaŭ u tym, što sens taje infernalnaści byŭ dastupny tolki Vaładaru, u jakoha mieŭsia na toje maleńki čorny sakvajažyk. U krainie znajšli šyrokaje raźvićcio roznaha kštałtu navuki — parapsychalohija, kabalistyka i asabliva — astralohija. Hetaja apošniaja pieršaj vyvučyła astralnuju pryrodu Strachu i pačała rabić samyja padrabiaznyja prahnozy va ŭsich halinach žyćcia. Prahnozy byli zaŭždy spryjalnyja dla krainy i asabliva dla jaje Vaładara, jakomu nakanavana było vaładaryć sorak sarakoŭ hadoŭ. Vaładar byŭ zadavoleny i pryznačyŭ Astrolaha prezydentam Akademii paranavuk, jakaja ŭ toj hod była adčyniena. Pieršym aktam Akademii stała raspracoŭka novaj kanstytucyi — Kanstytucyi Vialikaha Strachu, jakuju pryniali ŭ 996 hodzie.

Ale kab pačućcio strachu pieramahło ŭ masach kančatkova, treba było vykaranić antynomnaje pačućcio. I ŭ krainie byŭ pryniaty novy kryminalny kodeks ab adkaznaści hramadzianaŭ za nienarmatyŭnyja pavodziny — śmiech, uśmiešku, biespadstaŭnyja žarty. A taksama za haniebnyja prajavy advahi. Za advahu ŭ abaronie tavaryša ad źviaroŭ davali try hady turmy, ad žonki — piać hadoŭ. Ale asablivaja kara pryznačałasia tym, chto advažvaŭsia baranić kaho b tam ni było ad zamachu ŭłady. Takija padlahali pažyćciovamu źniavoleńniu. Za abrazu Jaho Vialikaści Strachu, viadoma ž, naležała śmiarotnaja kara.

Naturalna, nia ŭsio išło hładka, časam u vialikaj krainie ŭźnikali niepasłušenstvy i navat jerasi. U siaredzinie stahodździa ledźvie nia staŭsia raskoł. Heta kali peŭnaja častka śviataroŭ zaprapanavała pašyryć ideju strachu i na adnosiny da svojskaj žyvioły. Kab ščaniukoŭ, jahniat, žarabiat vychoŭvać, žorstka karajučy, u atmasfery žyviolnaha strachu. Ale tady akazałasia, što ŭ hetkaj atmasfery kozy, asły dy sabaki abo zdychajuć, abo ŭciakajuć u ciomny les, dzie ich ciažka znajści. Musić, i praŭda, žyvioła — nie čałaviek, jaje nie pieravychavaješ stracham. Haspadary i cełyja haspadarki tryvali straty, niekatoryja pravincyi navat spaznali hoład. Heta patrabavała ad viarchoŭnaj ułady radykalnych mieraŭ. U pravincyju Strach-Put vyjechaŭ vaładar Strachalud XII ź vialikim adździełam vojska. Jon ža pavioz z saboju i Strach. Strach vieźli na bahata ŭbranaj kalaśnicy, u jakuju było zaprežana 12 čornych koniej pad załatymi nakidkami. I paśla taho jak buntaŭniki byli abkružanyja vojskam i pierad imi vynieśli Strach, tyja kapitulavali. Strachalud XII viarnuŭsia ŭ stalicu pieramožcam i byŭ uračysta sustrety ŭdziačnym narodam. Kaniečnie, hramadzianie šanavali Vaładara, jaho rozum i siłu, ale ž razumieli, što svajoj pieramohaj jon najpierš abaviazany Strachu.

Jašče adnu vialikuju pieramohu zdabyła dziaržava ŭ jaje zastarełym kanflikcie z susiedziami — durnymi śmiechavitami, relihijaj jakich była viesiałość. Strachavity chutka zavajavali hetuju nievialikuju, kiepska arhanizavanuju krainu. Ale nieŭzabavie było zaŭvažana, što pieramožanyja nia nadta z taho turbujucca, bo žyvuć našmat lepš za pieramožcaŭ. I hrošaj u ich bolš, i chleba, i žyvioły. Jany navat pjuć vino, što było zusim niezrazumieła. I nichto ŭ ich nikoha nie prymušaje nabyvać ź dziacinstva spałochany vyraz tvaru, kožny śmiajecca, kolki zachoča. Navat maje prava hołasna rahatać.

Nie zaŭsiody ŭ žyćci ŭsio adbyvajecca, jak chočacca, navat Vaładaru. Kab Strachalud XII viedaŭ heta, jon by nie zavajoŭvaŭ tuju biazładnuju krainu. Stałasia tak, što amaralnyja idei pieramožanych śmiechavitaŭ stali pranikać u krainu strachavitaŭ — śpiarša praz vojska, a zatym — praz handlovyja suviazi. Ich padchapiła najpierš niaŭstojlivaja častka hramadztva, — niedastatkova vychavanaja ŭ strachu moładź. Raptam niekatoryja ź jaje ŭpadabali viasiołyja pieśni susiedziaŭ i navat pačali ich śpiavać. A tady va ŭžytak pajšło vino i tytuń, što ŭvohule było žachliva. I choć na baraćbu z zahanami zmabilizavali ŭsie siły dziaržavy — ad vojska da hramadzkich pamahatych — sieksotaŭ, stukačoŭ, taptunoŭ — karyści było mała. Niahledziačy na sudy, zatrymańni, aryšty i surovyja vyraki, žachlivyja parušeńni pravaviernaj marali i etyki nie spynialisia. Patrabavałasia jašče vyšej padniać rolu Strachu, jahonych žyvatvornych idejaŭ. Nablizić ich da narodu.

Tady Vaładar krainy za karotki termin pabudavaŭ u stalicy vializny 50-sažnievy ansambal, jaki zaviaršaŭsia ŭhary marmurovym porcikam sa źmieščanym u im pazałočanym harščečkam Strachu. U soniečny pahodny dzień jahonyja vypramieńvańni možna było bačyć daloka za miežami Strachaludyi. Byli ŭstanoŭlenyja sto premijaŭ muzykam, mastakam i piśmieńnikam, jakija z najbolšaj siłaju ŭvasobiać u tvorach załaty voblik Strachu. Užo praz paŭhodu roŭna sto tvorcaŭ byli hanaravanyja premijami, ich marmurovyja biusty vystavili ŭzdoŭž alei haradzkoha parku kultury i strachaludztva. Miažu ź śmiechavitami abstalavali dvanaccacimetrovaj žaleznaj zasłonaj. Pierasiakać jaje mieli prava tolki asabliva ŭstojlivyja da śmiechu ludzi, jakim pierad pajezdkaj rabili injekcyju syrovatki sumu. I tym nia mienš, padryŭnaja idealohija i jaje materyjalnaja kultura šyroka pranikali ŭ krainu sumu i strachu. Praź niedahlad cenzaraŭ u druku źjaviłasia publikacyja adnaho ekanamista, nibyta viasioły pracaŭnik bolej pradukcyjny za sumnaha, — hetkaj jerasi ŭ krainie nie było ŭžo amal dva stahodździ. Aŭtara publikacyi, naturalna, vysłali za miažu, dzie jaho chutka zabili jahonyja ž adnadumcy. Niekatoryja, praŭda, kazali, što zabojstva było spravaj ruk strachavitych specsłužbaŭ. Ale to byŭ varožy paklop.

Vaładar krainy Strachaludyi vielmi ŭstryvožyŭsia i ŭsie strachavickija siły kinuŭ na baraćbu z padryŭnoj idealohijaj. Kab ideja strachu dziejničała bolš efektyŭna, jon uvioŭ śmiarotnuju karu navat za samy drobny amaralny ŭčynak, kali toj vyklikaŭ śmiech. Złačyncaŭ stała zvyš usialakaj miery. Asabliva kali ŭ krainie pačaŭsia ekanamičny spad, a zatym kryza, i nia stała čaho jeści. Dajšło da taho, što adnojčy ŭ śviatočny dzień na hałoŭnaj płoščy stalicy sabrałasia demanstracyja za prava jeści. (Hetyja niečuvanyja raniej pretenzii na niejkija tam pravy taksama byli kantrabandaj uviezienyja z krainy śmiechavitaŭ). Vaładar abkružyŭ vojskam płošču i pierad śviatyniaj Strachu naładziŭ demanstrantam kryvavuju łaźniu. Byli sotni zabitych i jašče bolej paranienych. Ułady toj lik pierabolšyli ŭ dziasiatki razoŭ — u adpaviednaści ź śviatoj i nieparušnaj idejaj Strachu. I padziejničała. Usie ŭbačyli, što Strach pa-raniejšamu maje siłu i nie aby- jakuju. Pačalisia razmovy, što nia varta suprać jaho vystupać, što pieramohi ŭsio roŭna nia budzie, što treba šukać kansensus z Vaładarom. Strach niepieramožny, bo ŭ im jość niejkaja niespaznanaja sataninskaja siła. Heta ŭvohule było padobna na praŭdu. I ŭsio adno ludzi chacieli jeści, a jeści nie było čaho. Daviedzienyja da adčaju, jany ŭžo nikoha ŭ krainie nie bajalisia — ni specfarmavańniaŭ, ni tajnaj palicyi, ni Vaładara, — jany tolki nie mahli pieramahčy ŭ sabie pryrodžanaje, hiennaje pačućcio Strachu. Heta, miž inšym, vydatna razumieŭ i Vaładar, jaki staranna ŭdaskanalvaŭ śviatyniu. Hrupa laŭreataŭ-inžyneraŭ sprajektavała na płoščy ceły inžynerna-techničny kompleks vakoł pjedestału Strachu. Porcik naviersie pakryli braniavym kaŭpakom, naładzili łazernaje zabieśpiačeńnie ź niabačnym, ale duža efektyŭnym vypramieńvańniem — u intaresach biaśpieki. U kosmas zapuścili admysłovy spadarožnik Strachu, jaki dzień i noč kruciŭsia nad płoščaj, adhaniajučy ad jaje navat vierabjoŭ; tyja ź ich, što pierasiakali pa-durnomu miažu, adrazu ž miortvymi padali na bruk. U sutareńniach na hłybini sta i bolš metraŭ siadzieli dziažurnyja aperatary, — utyknuŭšysia ŭ svaje ekrany, jany pilnavali kompleks ad mahčymaj dyversii.

I tady ŭ horadzie pajaviŭsia Miron.

Heta byŭ małady chłapiec rodam z samaj hałodnaj pravincyi, jon vałodaŭ nievierahodnymi zdolnaściami. Vyrasšy ŭ lesie, moh uźleźci na samaje vysokaje dreva, navat na hoły stvoł palmy. Jak jon toje rabiŭ, nichto nikoli nia bačyŭ. Zvyčajna jaho zaŭvažali, kali jon užo byŭ naviersie i špurlaŭ adtul kakosavyja harechi, jakija viasioła padbirała dziatva. Charaktaram jon byŭ svavolnik.

I voś adnojčy pa horadzie panieślisia čutki, što na płoščy ŭ paŭdzion adbudziecca štoś nievierahodnaje. Ludzi zranku pačali źbiracca da płoščy; blizka da ansamblu Strachu nie puščała achova. Zdala ludzi nazirali, lubavalisia zichacieńniem załatoha porciku, u jakim źziaŭ niepieramožny, śviatarny Strach. Ułady, viadoma ž, nie hublali pilnaści, uzmacnili achovu. Sotnia zakamuflavanych u žabski koler «haryłaŭ» sačyła za publikaj. Pierad ekranami ŭ sutareńniach harbacilisia dziažurnyja. U dyversiju ci sabataž mała chto vieryŭ — historyja krainy jašče nia mieła vypadku, kab niechta pieraadoleŭ vialiki tatalny Strach abo samochać nabliziŭsia da jaho.

Ale vo ŭ paŭdzion, jak hadzińnik na krepaści adzvaniŭ 12 razoŭ, usie ź pieravułkaŭ, vulic, dachaŭ i voknaŭ zhledzieli, što la załatoha porciku pajaviŭsia čałaviek. U śvietłaj saročcy, biaz šapki, staić i štości machaje ŭsim unizie. I navat kryčyć štoś — zusim, adnak, nia sumnaje.

Ludzi nie razumieli, što adbyvajecca. Nie razumieła achova, jakaja zamitusiłasia ŭ panicy. Z zavułkaŭ, ad skveru i pałacu Vaładara na złydnia nacelili ruli dyvizijony «Hradaŭ», «Tunhuzak», sotni rulaŭ AK. Ale nichto nie advažvaŭsia pulnuć, bo tam ža była śviatynia — Strach. A chłopiec tym časam štości tam pakałupaŭsia, nachiliŭsia, i ŭsie ŭbačyli, jak źvierchu, kulajučysia, by kakosavy arech, lacić uniz znajomy kožnamu sa školnych padručnikaŭ harščečak Strachu. Dapiaŭšy bruku, toj z hramavym laskatam raźbiŭsia na drobnyja askialopki.

Paśla sekundavaha palarušu ŭsie, chto byŭ blizka, kinulisia da tych askialopkaŭ — ci acaleŭ choć Strach? Dy dzie tam — nie akazałasia nijakaha Strachu. Siarod hrudy askiepkaŭ lažała na kamianiach žmieńka niejkaj rudoj ziamli — i ŭsio. Kali, moža, heta i byŭ niekali Strach, dyk jaho daŭno stačyli muraški. A moža, nikoli j nie było nijakaha strachu. Pieršy, umomant zvarjacieŭšy, hučna zarahataŭ, by stary muł, načalnik vaładarskaj achovy, haryłapadobny pałkoŭnik. Za im ździčeła, pa-varjacku zairžali jaho padnačalenyja — padpałkoŭniki, majory, kapitany, lejtenanty i praparščyki, tajnyja i jaŭnyja sieksoty, stukačy i taptuny, achoŭniki. U dzikim isteryčnym rohacie zajšoŭsia ŭvieś zbłytany, pieramiašany, šmatsłoŭny hałodny lud. Ludzi śmiajalisia, abdymalisia, rahatali, ściamiŭšy, što doŭhaje vaładarstva strachu skončyłasia.

Da pačatku novaha vaładarstva — Śmiechu — zastavałasia niebahata času. Dy ludzi nia viedali pra toje.


Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła