BIEŁ Ł RUS

Lida Kuratava. Letapis dziažurstva pa-biełarusku, abo historyja chvaroby adnoj rečaisnaści

12.04.1999 / 13:0

Nashaniva.com

№ 07 (128) 1999 h.


 

Letapis dziažurstva pa-biełarusku, abo historyja chvaroby adnoj rečaisnaści

 

Jašče kali ŭzrost moj nie siahaŭ za miežy adnaznačnych ličbaŭ, navahodnija ŭračystaści nikoli nie abychodzilisia biaz proćmy samych nievierahodnych žadańniaŭ. Usie ździajśnialisia. Z časam ich robicca mienš i mienš, ale zbyvajucca jany značna radziej.

Oskar Uajld mieŭ racyju, pieranasyčajučy kaliści «Daryjana Hreja» afarystyčna ablamavanymi paradoksami kštałtu «Zabojstva — zaŭsiody promach» ci «Žančyna — istota dekaratyŭnaja». Chto budzie asprečvać zhadanaje siońnia, kali naŭkruh — adnyja niedarečnaści.

Siońnia — Dzień biez čužoha słova. Hadzińnik zaviedzieny na pałovu siomaj. Dakładna a šostaj čujecca praniźlivaje i patrabavalnaje miaŭkańnie Miłorda: jašče ŭčora skončylisia jahonyja «suchija śniadanki». Na krajni vypadak u ladoŭni jość kolki kurynych hałovaŭ. Idu da susiedki, prašu vyciahnuć ich z chaładzilnika i pakłaści žyviolincy. Niezadavolenaja rańnim vizytam, jana zmročna ŭzdychaje : «Hołovy vytianuť boišsia, a po-biełorusski śmieło hovoriš».

Da śniedańnia daloka, vyciahvaju z palicy «Hiroshima mon amour» spadaryni Dziuras. Dajšoŭšy da «C'est comme l'intelligence, la folie, tu sais. On ne peut pas l'expliquer», vyrašaju, što hodzie, i zanatoŭvaju hetyja frazy na arkušy, jaki visić nad piśmovym stałom. Vialikimi litarami jašče ź niadzieli tam paznačana: «Ja skažu tiebie s pośledniej Priamotoj: Vsio liš briedni — šierri-briendi, — Anhieł moj»...

Pišu dziažurnaha lista babuli i dziaduli, uščuvajučy siabie za čerstvaść: apošnija hadoŭ piać nijak nie pazbaŭlusia ad pačućcia «dziažurnaści».

Zvoniać u dźviery. Adčyniaju: susied z čaćviertaha pavierchu. Patrebny jaki-niebudź zbornik vieršaŭ («tolko čtob nie tiažiełyj!») — urok litaratury ŭ PTV. Padchoplivaju havorku pa-biełarusku — jon byccam nijakavieje. Nu što ž, viadoma, «le langage est la source des malentendus». Moŭčki addaju «Skryžavańni» Hlobusa.

Śniedaju. Myjučy posud, adčuvaju: nastupiła na niešta vostraje. Hladžu pad nohi — usia padłoha ŭ kuračych dziubach.

U elektryčcy dačytvaju apošni «LiM». «Adhukajusia» na numar, paznačajučy ŭnizie radok z taho ž Mandelštama: «Dušno — i vsio-taki do śmierti chočietsia žiť». Čamuści zhadvaju «Aŭtobus koleru bez» Sidarukoŭ. Štości nijak nie mahu prystasavać hetaje apaviadańnie da katehoryi viečnaści.

«Naša Niva» — unikalnaje vydańnie. U sensie stvareńnia kanceptaŭ. U Platona — «idei», u Lajbnica — «praŭda», u Ćviatajevaj — navat «stoł». Daminujučym kanceptam «NN» da niadaŭniaha času była, pa-mojmu, «nianaviść», ale vysakarodnaja. Jon, darečy, i stvaraje svojeasablivy nimb nad vydańniem.

Z vakzału nakiroŭvajusia ŭ Puškinskuju biblijateku, kab dačytać «dziažurnuju» knihu, Rozanava. Pa darozie razdumvaju, ci mohuć być u realnym žyćci Nahieli (što ni kažycie, varty ŭvahi persanaž, hienijalna vypisany hienijalnym piśmieńnikam); Arla ci Zamzu niekali ž prydumali, a jany — rečaisnaść...

Paśla — dachaty. Listy z Kitaju i Symferopalu. Prahladaju stosik «LiMaŭ», hartaju Hareckaha. Kolki razoŭ pieračytvaju «Fantaziju».

Zvanok. Spadar M. pytajecca pra nastroj. Vyrašajem zrabić śviata. Dobry surazmoŭca i dobraja kava — usio jość.

Toj raz abmiarkoŭvali ź im «Radziviłłov...» Bahadziaža j Maślanicynaj, dakładniej, łajali. (Jakim słenham napisanaja hetaja kniha? I niaŭžo nia soramna prykryvacca papularyzacyjaj histaryčnaje minuŭščyny?) Na hety raz peŭna abydziecca biez adrenalinu — «Ritter, Burgen und Turniere» Stephan'a Kuhn'a.

La poŭnačy ja iznoŭ doma. Jašče treba prahłynuć čarhovyja raździeły ź Biblii.

Tak adździažurany Dzień biez čužoha słova nie pa hrafiku (ščyra-ščyra — ni razu nivodnaha słoŭca nie vymaviła pa-rasiejsku, a što da niamieckich, anhielskich... Dy chiba ž jany čužyja?).

Zastajecca adno niapeŭnaść. Časam tak byvaje napiaredadni novaha dnia; časam tak nahadvaje pra siabie stoma ad dziažurnych vieršaŭ, hazetaŭ, knih, uśmiešak, kamplimentaŭ, sympatyjaŭ u abaviazkovym paradku — dziažurnych. A kali-niebudź ź ich narodzicca nia mienš dziažurnaje kachańnie (Andersen daŭno pieratvaryŭ «vialikaje sardečnaje pačućcio» ŭ šum, skul toje niekali vyjšła Afradytaj. Tonki psycholah, jon da ŭsiaho čałaviectva staviŭsia jak da dziciaci. Kudy nam da jaho sa svaimi źviedzienymi da ehacentryzmu ambicyjami!).

Siońnia ja spryčyniłasia da «hietto izbrańničiestva» (trapnaje ćviatajeŭskaje), dzie za movu — sudziacca. Ale, spadarovie, jak spravu ni paviarni, kłopatu — choć raśpieražysia. Zhadajma Prarokava: «A ludzi, hlanuŭšy na Sonca, Adkaz kazali hramadoj: «Pa kolki nam dasi čyrvoncaŭ, Kali my pojdziem za taboj?..»

Lida Kuratava, Družny


Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła