BIEŁ Ł RUS

Ulana Zacharanka: Kab mnie jaho choć zdali ŭbačyć!

12.07.1999 / 13:0

Nashaniva.com

№ 14 (135) 1999 h.


 Ulana Zacharanka: Kab mnie jaho choć zdali ŭbačyć!

 

Dva miesiacy tamu interviju ź Jurjem Zacharankam tak i nie źjaviłasia na staronkach «Našaj Nivy». Jon chacieŭ raspavieści niešta, što, vidać, ličyŭ vielmi važnym. Damovilisia ab sustrečy. Ja była pryjemna ździŭlenaja jahonaj dobraj biełaruskaj movaj — raniej jaje ad eks-ministra nia čuła. «Što heta vy ździŭlajeciesia? — niby pračytaŭ maje dumki spadar Jury. — Pa-vašamu, ja nie taki ž biełarus?»

Vysłuchaŭšy pytańni, Zacharanka tut ža pačaŭ raspaviadać. Ja ščoŭknuła dyktafonam. Padumała, narešcie čytač daviedajecca nia tolki pra Zacharanku-ministra, kryminalista i dziejača apazycyi... «Nie!» — raptam abarvaŭ jon interviju. Heta było zusim dziŭna dla jaho, jaki zaŭsiody vykonvaŭ abiacańni. «Voś što: davajcie pieraniasiem, pahutarym praz paru dzion», — paprasiŭ jon. Čamu? Nieviadoma. Kali praz paru dzion redaktar «NN» patelefanavaŭ mnie, kab nahadać pra abiacanaje interviju, Zacharanka ŭžo źnik. My spačatku padumali, što jon prosta pajšoŭ u padpolle. «Nu, kali raptam sustreniecie na vulicy, dyk usio ž zadajcie jamu paru niŭskich pytańniaŭ», — pažartavaŭ redaktar.

Minuła bolš za dva miesiacy. Ciapier nia tak važna, ci adkaža ŭrešcie Jury Zacharanka na pytańni «NN». Kali vierniecca, dyk i adkaža.

Maci čałavieka, jaki moh by stać realnym kankurentam prezydenta Łukašenki, žyvie ŭ miastečku Vasilevičy la Rečycy. «Ja ŭžo nie vytrymlivaju hetaha pieražyvańnia», — kaža jana i amal usiu razmovu płača. — «Jak mnie pieranieści hetaje hora?!»

«NN»: Ci adčuvali Vy tam, u siabie, niejki ŭcisk paśla adstaŭki Vašaha syna? Ci niešta źmianiłasia za apošnija dva miesiacy?

Ulana Zacharanka: Usio tut cicha, spakojna, mianie nichto nie tryvožyŭ... Moža, ludzi dzie što j kazały, ale ŭsie tak ža, jak raniej, da nas adnosiacca. Jura ros charošym, dobrym, u trudnych umovach. Baćka byŭ chvory. Jak tolki kanikuły prychodyły — jon u kałhas pracavać, dapamahać... Jon byŭ taki addany baćkam, domu, što ŭsie ludy zavidavały. A potym mnie tak nie pašancavała. Syn staršy pamior, a tepier i Jura źnik... Jaho brat rabiŭ padvodnikam na atamnaj padvodnaj łodcy. Jon kazaŭ mnie: «Mama, ja niedaŭhaviečny. Tut doŭha nie vytrymlivajuć». Paśla jaho śmierci ŭ lutym u tym hodzie ja ledź nie dajšła... Jura mianie vielmi padtrymlivaŭ. A tut jašče takoje hora. Ja astałasia adna... U balnicy ŭsio žyćcio prapracavała, 16 hod prarabiła zvyš pensii.

Možna pryjechać k nam, pabačyć, u nas niama taho, što jany tam havorać. Jon ničoha nia kraŭ, ja jamu sama ŭsio žyćcio pamahała. A jaho źniały, u varažnieču ŭtaptały. Jura z małych hod byŭ ščyrym i česnym, nia piŭ, nie kuryŭ. Jon mnoha čytaŭ! Va ŭsich charaktarystykach u škole admiačali heta, pisali: «Vielmi raźvity humanitarna». Nastaŭniki mnie kazały: «Adzin u nas u škole taki chłopiec! Taki akuracist, u kaho ŭdaŭsia — u tatu ci ŭ mamu?» A jak słužyŭ u marfłocie, usio išli błahadarnaści z Kranštatu! «Spasibo, darahaja mamaša, što vychavały syna takoha dobraha...»

Nia znaju, što dalš rabić. Jak skazały, što jon prapaŭ, dva tydni deržały mianie na ŭkołach... Usie zavidavały raniej: takija dva syny! Baćka naš užo 20 hod jak pamior, a tut biada i z synami. Jany tak mianie hladzieły, pryjaždžały pamahały ŭsio: i prybiaruć, i pasiejuć, droŭ narubajuć... Vielmi lubyły svoj dvor. Ciapier adna siadžu, deń i noč, i płaču. I nia splu. Chiba nočču na piać chvilin zasnu — i toje samaje. Chacia znać, što Jury žyvy — mnie było b lahčej... Miareščycca, byvaje, što niežyvy. Što miortvy.

 

«NN»: Ulana Ryhoraŭna, pierad źniknieńniem vaš syn davoli šmat času, jak mnie kazali, pravodziŭ u baćkoŭskim domie. Štości jaho asabliva tudy ciahnuła?

U.Z.: 5-ha maja jon pajechaŭ u Minsk. Pierad tym mnie kazaŭ: «Mama, nie biespakojsia, ja pabudu na mitynhu na Deń Pabiedy i viarnusia dadomu. Usio zrobim». Aharod tre buło siejać, drovy siekčy... I tut mnie kažuć, što Juru pachityły!..

Ja ŭsio roŭna starajusia, usio zahatoŭlaju, štob siamji było što jeści. U vioscy ž usio jość. Byvaje, daju viaskovyja prypasy — bulbu, burački dy ŭsio svajo, — a Jura kaža: «Kalosa ŭ mašyny prahnucca!» Moža, niechta hladzieŭ dy kazaŭ: «Vo, nakraŭ i viazie...» Maje dzieci — nie bandyty! Rabotniki abodva, lubili svoj dvor, pamahały ŭsie adzin adnomu.

 

«NN»: Ci zaŭvažali Vy pad čas pryjezdaŭ syna niejkija tryvožnyja znaki? Pahrozy ci ludziej jakich niadobrych?

U.Z.: Ničoha nie buło. Kali Jura buŭ doma, jon tut nikudy nie chadziŭ, nia jeździŭ, buŭ spakojny, ničoha nie raskazvaŭ. Jon kazaŭ mnie: «Jak siudy pryjedu, to jak na śviet naradžusia. Doma mnie spakojna, dobra». Kazaŭ: «Ja taki rady, mama, što ty tut jość! Nia znaju, jak ja budu žyć na śviecie, kali ciabie pieražyvu».

 

«NN»: Vy kali-niebudź svarylisia na syna?

U.Z.: Ja nikoły na ich abodvuch nie svaryłasia, nia łajała ich. Baćka jak žyŭ, ni płachoha słova nie havaryŭ. I maje syny nikoły pamiž saboj nie ruhałysia. My z baćkam ichnym usio žyćcio pobač u bolnicy rabyły.

 

«NN»: A čamu ŭsio ž spadar Jury vyrašyŭ u milicyju pajści? Vy, kali jon vyrašyŭ, nie byli suprać?

U.Z.: Jak jon vybraŭ, ja tady jašče j nie razbyrałasia dobra, što heta za prafesija. Kab viedały, što čakaje takoje hora, to nikoły my b jaho, nikoły b nie dapustyły! Jon taki spasobny, a trapiŭ u hetu milicyju.

Niaŭžo moj syn — taki złačyniec, jak jaho tam nazyvały? Von i Čyhira zabrali, i inšych. Niachaj paviedamiać tady, što jon zrabiŭ błahoha, napišuć u hazetach, kali jon niešta narabiŭ. A jaho jak u vadu kinuły! Nie mahu pradstavić, što dalej rabić. Nie mahu pradstavić, kudy syna majho možna dzieć. My b jamu ježu, adziežu choć pieradały. Ja jaho ŭsio raŭno ždu, pryhataŭlajusia. U nas kłubniki mnoha było, vareńnie zvaryła. Dumaju: viernieśsia — kab nie haładaŭ.

Usie jaho ŭvažały, tak łaskava da jaho adnosyłysia. Bo Jura ž taki: ni hołasu nikoli nie pavysić, nie pakryŭdzić čałavieka. Voś usie pytajucca, što ja adčuvaju, ci žyvy. Nia viedaju, ja ŭžo nie adčuvaju. Ale ja dumaju čamuści, što jon dzieści žyvy. Kab zasudyły, to dalej Biełarusi nie zaviezły b. A tak dzie jon? Zara ja adno chaču: štob byŭ jon žyvy. Štob mnie jaho choć zdali ŭbačyć.

Taciana Śnitko


Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła