BIEŁ Ł RUS

Hienadź Sahanovič. Adzin, jak cełaje vojska

12.07.1999 / 13:0

Nashaniva.com

№ 14 (135) 1999 h.


 

Hienadź Sahanovič

Adzin, jak cełaje vojska

 

Kniaziu Bahusłavu Radziviłu, jaki nia raz dziviŭ sučaśnikaŭ advahaju, ale byŭ tak źniasłaŭleny Siankievičam u «Patopie», daviałosia z čužym vojskam baranić nie svaju ziamlu ad charuhvaŭ Vialikaha Kniastva. I adnaho dnia lićviny z tatarami tak nacisnuli, što jaho ščupłyja adździeły kinulisia ŭciakać. Panika ŭmomant achapiła ŭsich, i vojska pieratvaryłasia ŭ natoŭp. Jak ad śmiarotnaj łavy, pabiehli ŭsie, aprača jaho – kniazia Bahusłava. Na momant padchopleny było ŭciekačami, jon ćviorda paviarnuŭ kania nasustrač niepryjacielu. To byŭ čyn śmiarotnika — adnamu stajać suprać chmary raźjatranych tataraŭ! Tak moh dziejničać tolki djabał! U tym psychozie čałaviek z narmalnym hłuzdam nia zdoleje pieraadoleć pryrodny instynkt samazachavańnia. Ale jon, Bahusłaŭ, nie ŭciakaŭ nikoli ŭ žyćci. Jamu zaŭždy najbolšaj hańbaj było pakazać, što baicca. Tak vychavaŭsia, i takuju ŭžo mieŭ rolu – musiŭ być hodnym słavutaha rodu! Dumaju, mienavita histaryčna-rodavaja identyfikacyja davała takuju maralnuju siłu, što neŭratyčnaj reakcyi natoŭpu kniaź zdoleŭ supraćpastavić ćviordy valavy čyn. I ŭ tyja chvili duchova jon adzin staŭ vyšej cełaj armii!

Adnak fizyčna chiba možna adnamu vytrymać ataku sotniaŭ? Zacisnuty z usich bakoŭ, paranieny ŭ hałavu, Bahusłaŭ zvaliŭsia dołu, što stała naturalnym kancom jaho šalonaha ŭčynku. U imhnieńnie nad raspłastanym kniaziem uźniesłasia tatarskaja dzida. Udar i... ruka Bahusłava ŭ locie łović nakaniečnik dzidy, dreŭca traščyć, i śmiarotnaje vastryjo zastajecca ŭ jaho skryvaŭlenaj dałoni.

Skručany, jon trapiŭ u pałon, ale nieŭzabavie znoŭ byŭ na voli. Ździejśniłasia niemahčymaje: kniaź vyrvaŭ siabie z abdymkaŭ kaščavaj! Niby rvučy rabskuju pakoru pierad ślapoj pryrodnaj zaležnaściu i ćvierdziačy, što historyja – učynak čałavieka.

Nia viedaju, chto jašče hetak chaładnakroŭna hulaŭ sa śmierciu! Tym bolš zahadkavym staŭ apošni dzień kniazia. Jon pryśniŭ pryhažuniu ŭ biełym, jakaja padyšła i raptam tyrkanuła jamu nažom u hrudzi. Abudziŭšysia, mocna zamarkociŭsia i skazaŭ prysłuzie: «At, pabačycie, doŭha nie pažyvu ŭžo». I sapraŭdy, pamior nastupnaha ž dnia ŭ svajoj karecie.


Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła