Vadzim Karcaŭ. Pra «lohkija» narkotyki
№ 15 (136) 1999 h.
Vadzim KARCAŬ
Pra «lohkija» narkotyki
Niejak ja pa spravach firmy byŭ u zamiežnaj kamandyroŭcy ŭ horadzie Azovie Rastoŭskaje vobłaści Rasiei.
Uražańni? Narmalova. Dla Rasiei narmalova.
Firmy, dziela spraŭdžvańnia płaciožazdolnaści jakoje ja pryjechaŭ, nie isnavała ŭ pryrodzie. Dabradušnyja abaryhieny za nievialikuju płatu (jak u mienskim «Minsku») pradstavili apartamenty z vyhodami ŭ dvary. Miod, ryba, sadavina, arechi, samatužny chleb pradavalisia prosta na vulicy (praŭda, pa cenach mienskaha «Prestan-markietu»). Pavietra — 30°S, vada — 20°S.
Karaciej, zatelefanavaŭšy dyrektaru, ja zastaŭsia «dla vyvučeńnia mahčymaściaŭ naładžvańnia dziełavych kantaktaŭ».
Siarod dzivosaŭ, ź jakimi jon sutykajecca ŭ ciopłych rasiejskich rehijonach, eŭrapiejca, kali jon nie z Halandyi, najbolš kranaje amal volny prodaž «lohkich» narkotykaŭ.
Dniom i nočču «kasiaki», «karabli» j cełyja «bavulčyki» marychuany možna nabyć tanna j amal biaz bojazi być zatrymanym.
Achoŭniki paradku ŭžo prosta nie zvažajuć na hetkija «drobiazi» jak narkaździełka: ci to jany kuplenyja dylerami, ci to realna aceńvajuć svaje siły j nia kidajucca, jak toj Don Kichot, ź dzidaju na viatrak.
Małoje j staroje, sieŭšy na kukiški, «dźmuć» pad naviesami, stvarajučy ŭ viečarovym pavietry pravincyjnych vułak kurodym ź niepaŭtornym pacham biarozavych vienikaŭ.
Pieršaja vysnova — pamyłkovaja — pra tatalnuju narkamaniju. Jana kasujecca pa miery abrastańnia znajomstvami ź mieścičami.
Akazvajecca — i heta druhaja pamyłkovaja vysnova — što «traŭku» palać nia ŭsie, a pieravažna biespracoŭnyja, ludzi biaz stałaha dachodu, łajdaki — ahułam pradstaŭniki nižejšych sacyjalnych hrupaŭ; palać ad biadoty j biezvychodnaści.
Čym ža ž niasłušnaja druhaja vysnova? A tym, i inšyja tuziemcy pra heta kažuć, što, jak praviła, nie haleča prymušaje šukać paratunku ŭ «kumary», a naadvarot: abpaleny horkim dymam kanoplaŭ mozh rehularna supakojvajecca ŭ «nirvanie» i ŭžo nie puskaje svajho haspadara vyšej pa žyćciovaj leśvicy.
Ci ž moža dobraja praca, narmalovaja siamja «pierci» hetaksama, jak žmieńka dreni sa śviežaha ŭradžaju Čujskaj daliny?
Navošta «rvać», piacca z usiaje mocy, kali dla ščaścia dastatkova krychu ježy dy kišenia «šmali»?
Nastojaŝiemu indiejcu*
Nado tolko odnoho.
Da i etoho niemnoho,
Da počti čto ničieho.
Jeśli ty, čuvak, indiejec,
Ty najdioš siebie ottiah.
Nastojaŝiemu indiejcu
Zavsiehda viezdie ništiak.*«Indziejec» — toj, chto
stała palić marychuanu (V. K.)
Hetak śpiavaŭ Fiodar Čyściakoŭ, salist viadomaha niekali picierskaha rok-hurta «Nol». Śpiavaŭ, pakul narkotyki nie daviali jaho da durdomu, tvorčaha zaniapadu j zabyćcia.
Jon viedaŭ, pra što piaje. Hetaha nia viedajuć ci nia chočuć uciamić biezadkaznyja asoby, palityki, jakija, padtasoŭvajučy demakratyčnyja paniaćci, vystupajuć za lehalizacyju kurycielnych narkotykaŭ.
Užyvańnie marychuany radykalna j destruktyŭna źmianiaje systemu kaštoŭnaściaŭ čałavieka. Ź pieršych cyharetaŭ jon jak asoba zhubleny dla hramadztva j adkryty da dehradacyi.
Ź ciaham času ŭ jaho źnikaje naturalnaja bojaź za ŭłasnyja žyćcio j zdaroŭje. A tady ŭžo možna ŭsio: katacca na «kalosach», «pudrycca», «šyracca»...
Niama lohkich narkotykaŭ — jość lehkadumnyja palityki.