Jania Ždanovič. Trynaccataja noč
№ 15 (136) 1999 h.
Jania ŽDANOVIČ
Trynaccataja noč
Jany vyjšli na vulicu, kali pa Śvisłačy ŭžo daŭno płyli ahni načnoha praspektu. Čas pieravaliŭ na treciuju hadzinu, ale horad nia spaŭ — dychaŭ i nia moh nadychacca čakanaj prachałodaju. Ślady žachlivaj śpioki zastalisia tolki ŭ asfalcie. Ciapier pa im biezupynna šapacieli koły aŭtamabilaŭ.
«Dobry viečar!» — padumała Maryčka, azirnuŭšysia na neonavaje źziańnie nad uvachodam u restaracyju. Niespadziavana prasiedzieli ź siabrami tut paŭnočy.
— Heta što, taja samaja Niamiha? — pierapytvała tym časam vinoŭnica ŭračystaści, žycharka rasiejskaha Dalokaha Ŭschodu.
— Taja samaja, — prahučała pad naciskam.
— Inšaj u nas niama,— skazaŭ Aleś.
Druhi vinoŭnik uračystaści, taksama žychar Prymorja, užo źviartaŭ uvahu na aktualnuju dla kampanii prablemu. Pakul adznačali pryjezd haściej, sabralisia jašče siabry. Transpart nie chadziŭ, aŭto ž było adno na cełuju tusoŭku.
— Pajedziem pa čarzie?
— Ci lepiej taksi?..
— A nam tut niedaloka, mo prahulajemsia?
Maryčka z Alesiem, nie zmaŭlajučysia, paviarnuli hałovy ŭ bok domu za carkvoj. I nie pavieryli vačam.
Ad biełaha chramu ruchalisia dźvie postaci — chłopiec i dziaŭčyna.
Štości było ŭ postaciach na tym baku strašna pryciahalnaje. Što?
Dziaŭčyna była ŭ biełaj viasielnaj sukiency. Vietryk lohka pahojdvaŭ jaje daŭhija vałasy, nie pakrytyja velumam, ale ŭpryhožanyja biełaj kvietkaj. Chłopiec taksama byŭ u viasielnym stroi. «Nikoli b nie pajšła badziacca ŭ taki čas na svajo viasielle!» — padumała Maryčka, pryhadaŭšy, jak jano prajšło ŭ baćkoŭskim domie. Adarvaŭšysia ad imhniennaha ŭspaminu, jana adčuła tryvohu. Muž ź siabrami ŭsio hetak ža stajali kala aŭto. A viasielnaja para ŭsio išła da ich, pavolna-pavolna.
U žanicha ź niaviestaj byli vielmi charošyja tvary — napeŭna, pra takija kažuć «aniolskaja pryhažość» — takija hožyja, što rabiłasia až strašna.
Maryčka adčuła raptoŭny žach, kali maładyja hetaksama, byccam u śnie, stupili na prajeznuju častku.
— ... Hej! Užo śpiš, Maryša? — huknuŭ jaje niechta.
— Chutčej siadajcie, dy jedziem. Ja — da Alesia na kaleni, — adkazała jana.
Ichny siabra, duša kampanii, užo raspaviadaŭ anekdot. U jaho ŭsio žyćcio składałasia ź niejkich anekdotaŭ.
— Vo, blin! Chiba tak pjuć? — rezka pierabiŭ dušu kampanii hość z Prymorja.
Usie paviarnulisia.
Chłopiec i dziaŭčyna ŭ viasielnych uborach sunulisia praz darohu. Naha ŭ nahu, zapavolenyja kroki. Tyja samyja ŭśmieški, aniolskija rysy... Taja samaja adsutnaść... Mašyny spynialisia pierad imi.
Žarty ścichli. Usie nia zvodzili vačej ź niaviesty z žanichom. Tyja nikoha j ničoha nie zaŭvažali. Biełaja sukienka dakranułasia da bliskučaha boku inšamarki. Nichto ŭ salonie nie varuchnuŭsia.
— Haściej pakłali spać, a sami — u «Dobry viečar». Dzivaki! — prakamentavaŭ duša kampanii.
— Śpioka, a niezaharełyja, — zaŭvažyła žonka hościa z Dalokaha Ŭschodu.
Maryčka z Alesiem pierahlanulisia.
A maładyja ŭžo išli nazad. Prosta na ich. Voś jany kružać vakoł mašyny, abychodziać. Płaŭna. Nietaropka. Im niama kudy śpiašacca.
— Jo-majo! — šapnuŭ niechta.
— Nie, nie pjanyja, — zmročna adznačyŭ prymorac.
— Začynicie vakno! — šapnuła Maryčka.
Škło pajechała ŭharu, i maładyja hetak ža pavolna papłyli ŭpročki, spyniajučy mašyny.
— Voś tut?.. — kiŭnuŭ nietutejšy siabra Alesia.
— Tak. Ich pachavali ŭ takim samym adzieńni.
***
Paśla Niamihi prajšło 12 dzion i načej. Hetaja noč była trynaccataj. Jakraz napiaredadni minułaj nočy nieba nad Mienskam iznoŭ razraziłasia zalevaj.
Ranicaj Maryčka z Alesiem pačuli praciah načnoj historyi. Zrešty, toje było prosta dziŭnym supadzieńniem...
Žančyna, jakoj jany ŭviečary pakinuli niančyć svajho dzicionka, pračnułasia siarod nočy niaviedama ad čaho. Raptoŭna, jak ad šturška.
Žančyna taksama nia viedała, čamu chočacca na dvor. Jana prajšła na kuchniu j rasčyniła šyrej vakno. Z boku Niamihi danosiŭsia cichi, uračysty, uźniosły huk. Jana stała słuchać i zrazumieła: heta niečaja malitva, albo himn, albo śpievy arhanu. Žančynie stała choraša na dušy. Jana padumała, što ŭsie chramy ciapier začynienyja, a jana daŭno nie zachodziła ŭ chram.
Dzicionak spaŭ. Hadzińnik pakazvaŭ pačatak na treciuju.
... Usie, chto ŭ trynaccatuju noč paśla Trojcy apynuŭsia bliz Niamihi, śćviardžajuć, što nijakich carkoŭnych śpievaŭ tam nie było. Inšyja ž kažuć, što trynaccać — heta ličba, źviazanaja z Pannaj Maryjaj. Nichto dahetul nia viedaje, ci prychodziła ź niabiosaŭ na ziamlu adna ź niaviestaŭ Chrysta, a kali prychodziła — jak jaje zvali j kaho jana brała z saboju. Pa-nad staroj Niamihaj pajšła lehienda, byccam niaviestu zvali Dašaj, i Panna Maryja pasłała jaje ŭpeŭnicca, što jejnaje imia ludzi nie zabylisia napisać na marmurovych plitach.
Ja nie mahła pavieryć u sapraŭdnaść hetaj historyi. Ja zajšła ŭ pierachod i pabačyła inšaje, ad čaho mnie stała nia mienš strašna, čym Maryčcy ŭ trynaccatuju noč pry spatkańni ci to ź ludźmi, ci to z aniołami. Na adnoj sa ścienaŭ byli pryleplenyja try arkušy z tekstam na carkoŭnasłavianskaj. Na kožnym ad ruki byli prypisanyja sataninskija znaki i try ličby. Try šaściorki...