Aleś Čobat. Dzieci tłumu
№ 35 (244), 27 žniŭnia 2001 h.
Aleś Čobat
Dzieci tłumu
“Tłum dziaciej”, albo sučasnaja biełaruskaja savieckaja nacyja, u apošnija dźvie dekady XX st. puściła novyja parastki. Maju na ŭvazie nia tolki “pakaleńnie vasiem-dziasiatych”, kamu ciapier pa dvaccać hod, ale i sarakahadovych, čyje pohlady, charaktary i žyćciovyja losy kančatkova dafarmavalisia ŭ 80-ja i 90-ja.
BNF
Trapiŭšy viasnoj 1989 h. u hety “šyroki hramadzki ruch”, ja doŭha namahaŭsia zrazumieć, čamu eklektyčnaja Prahrama BNF imkniecca asiahnuć nieabsiažnaje, čamu dźvie traciny Sojmu składajuć kamunisty, čamu paśla ŭstalavańnia šmatpartyjnaści kiraŭnictvu BNF ani da hałavy było padličyć, narešcie, svajo realnaje jadro ŭ tym fikcyjnym “šyrokim ruchu” i transfarmavacca ŭ narmalovuju centrysckuju, respublikanskuju (u sensie adstojvańnia niezaležnaści i niedapuščeńnia dyktatury ŭ vyhladzie prezydenctva) partyju. Čym dalej, tym vyraźniej hety “šyroki ruch” pieratvaraŭsia navat nia ŭ “klub pa intaresach”, ale ŭ prachadny dvor niedaloka ad bočki ź pivam.
Tłusty kryž na sabie jak na zarodku palityčnaj realii BNF pastaviŭ na pačatku 1992 h., kali jahonaja deputackaja hrupa na čale z Paźniakom, padmianiŭšy saboj Sojm i Źjezd, inicyjavała referendum pra rospusk Viarchoŭnaha Savietu. Nia majučy ni novaj Kanstytucyi, ni navat novaha zakonu ab vybarach. A pavodle “staroj” Kanstytucyi raspuścić VS BSSR i pryznačyć novyja vybary moh tolki śpikier Šuškievič.
“Ajcy-zasnavalniki” BNF jak dźvie kropli vady padobnyja da sacyjalistaŭ-ramantykaŭ pačatku XX st. Pryhožyja słovy, historyka-paetyčnyja fantazii nakštałt viartańnia Vilni, Smalensku i Biełastoku šlacham pieramovaŭ, spa-dziavańni, što da ich na mitynhi budzie zachodzić narod saviecki i “ruskahavaraščy”, a vychodzić ź mitynhaŭ “śviadomyja i ščyryja biełaruskamoŭnyja patryjoty”.
“Ajcy-zasnavalniki” nie zaŭvažyli, što na dvary ŭžo nia “zmročnaja brežnieŭščyna” ź jaje saplivym padpollem, tvorčymi paddaškami, siabroŭskimi supołkami, rukapisnymi biuleteniami, kali ŭsia Biełaruś była dla ich dvuma dziasiatkami siabroŭ-adnadumcaŭ (časta z adnoj dumkaj u hałavie). Novy čas patrabavaŭ inšaha maštabu dziejańnia i kudy šyrejšaha śvietapohladu, bolš hłybokaj filazofii budučyni Biełarusi, čym lozunhavaje “adradžeńnie”.
Chaos u strukturach BNF adpaviadaŭ asabistym ambicyjam Paźniaka dy jahonaha atačeńnia. Bo kali rehijanalnaja arhanizacyja BNF u sto piaćdziesiat čałaviek delehuje na Źjezd adnaho delehata z adnym hołasam, a try čaćviertyja delehataŭ zachodziać z vulicy jak ziemlaki, svajaki i adnadumcy-mastaki “ajcoŭ-zasnavalnikaŭ”, to pry takich štatnych delehatach i asabliva delehatkach luby Paźniak moža rulavać viečna. Biazhrešny i nieabmylny. Jak pisali jašče ŭ “niefarmalnym samvydacie”, Chrystos-Zianon; heta ŭžo potym Vasil Bykaŭ paniziŭ jaho da apostała.
BNF mieŭ sens tolki da kanca kamunizmu. Dalejšaje ž jaho isnavańnie — heta śmiešnaja sproba kupki “iścinnych biełarusaŭ” zachavać niejkaje hieta biełaruščyny, niejki “čysty nacyjanalizm”, abviaścić siabie i tolki siabie “adzinymi nośbitami”. Jak heta pa-viaskovamu zrazumieła! Jak škada vykinuć staroje i daŭno znošanaje z chaty! Bo stolki z tym starym i znošanym źviazana sentymentalnych uspaminaŭ pra maładość...
Kamsamolcy
Pad ahulnym terminam kamsamolcy razumieju pakaleńnie 1950—60 h. U toj VŁKSM-ŁKSMB nas zapisvali pahałoŭna i nie pytalisia. Potym adny dehradavali, druhija rabili drobnuju karjeru, trecija vehietavali ŭ “sieradniakach”: viadučy specyjalist, načalnik cechu etc. Pad drobnaj karjeraj majecca na ŭvazie “rajonnaja namenklatura” – dyrektar škoły, staršynia kałhasu, načalnik učastku “Horadniaenerha”. Adroźnieńnie pamiž imi i sapraŭdnaj namenklaturaj, jakaja była dapuščanaja dzialić i kiravać, pryblizna takoje, jak pamiž navonak bliskučymi dy viečna sytymi i prapitymi kapitanami, majorami i padpałkoŭnikami z pravincyjnych harnizonaŭ i ružovamordymi pałkoŭnikami ŭ papachach ź mienskich štaboŭ i vučelniaŭ. Za savieckim časam kožny cudoŭna viedaŭ, vyšej čaho jon nikoli nia skočyć. Pravincyjny dyrektarski, ad siły drobnakaliberny staličny kabinet byŭ tvaim viercham, tvaim “siomym niebam” i nadmahilnym kamieniem adnačasova. Tamu, kali vybary 1990 h. u Viarchoŭny Saviet BSSR – u suviazi z maskoŭskimi padziejami – vyjšli z-pad kantrolu CK KPB, u deputaty kinulisia h.zv. “kiraŭniki siaredniaha źviana j specyjalisty”. Hančar, Bułachaŭ, Łukašenka, Kučynski, Hrybanaŭ, Ciciankoŭ, Hryb, Karatčenia... Paźniej deputat Łukašenka ŭtvaryŭ hrupu “Kommunisty za diemokratiju” mienavita sa svaich adnahodkaŭ, heta była partyja pakaleńnia, jakoje nie žadała zmarnieć pad starymi porchaŭkami z CK. U adroźnieńnie ad inšych kandydataŭ u prezydenckaj kampanii 1994 h., Łukašenka mieŭ svaju sacyjalnuju klasu, svajo apiryšča – “maładuju namenklaturu”, pakaleńnie zablakavanych, pazbaŭlenych perspektyvy. Łučyła ich ahulnaje vychavańnie, to byli dzieci tłumu, “lepšyja chłopcy ź miastečak”, “dzieci Imperyi”, čyjoj nacyjanalnaściu i relihijaj stałasia asabistaja karjera. Heta była realnaja – u adroźnieńnie ad sonnych kiebičaŭskich čynoŭnikaŭ i šmatmoŭnych paźniakoŭskich chłopcaŭ! – siła. Z praktyčnym dośviedam raboty ŭ našaj biełaruskaj realnaści, ź viedańniem psychalohii tłumu dziaciej. “Prosty narod” nikoli i nidzie nia byŭ ničyjoj sacyjalnaj bazaj. Nia moža być sacyjalnaj aporaj, a tym bolš palityčna samastojnaj sacyjalnaj klasaj toj, chto žyvie adnym dniom i kaho raspuściła, jak cyhanskuju puhu, savieckaja ŭłada, kormiačy z łyžački (kvatera ad fabryki, lecišča ad fabryki, sadok ad fabryki, pakiet z suchoj kaŭbasoj ad fabryki). Hetkaja “klasa” nia maje druhich intaresaŭ pa-za škurnymi i chvilinnymi, tamu kupić jaje možna adnoj pramovaj, a zastrašyć zvalnieńniem troch krykunoŭ. Što i nazirajem u Miensku i na pravincyi apošnija dziesiać hod.
Pieramoha Łukašenki na vybarach 1994 h. paznačała źmienu pakaleńniaŭ u Biełarusi. Naturalna, taja “revalucyja narodnaha prezydenta” adbyłasia ŭ asiarodku biełarusaŭ savieckich, a biełarusy biełaruskija byli i zastajucca pa-za hulnioj. Darečy, u druhim tury ŭ 94-m za Łukašenku hałasavała samaje mienšaje pałova tych, chto ŭ pieršym tury byŭ za Paźniaka i Šuškieviča, usio “namenklaturu” karcieła skinuć...
Łukašenka
Aficyjnaj idealohijaj novaabrany prezydent abviaściŭ... nastalhiju pa minułym. Heta vyjaviłasia ŭ demanstracyjnym ździrańni i taptańni ciciankovymi-paškievičami ŭsiaho bieł-čyrvona-biełaha, čarhovym prystupie “narodnaj histeryi” “protiv fašistov” dy “vmiestie s Rośsijej”, aryjentacyjaj haspadarki na “pokazatieli 1990 h.” i ŭ pastupovaj refarmacyi kanstytucyjnaha ładu, u pieratvareńni Biełarusi ŭ pažyćciovuju prezydenckuju respubliku.
Łukašenka nia mieŭ vybaru. Nastalhija pa minułym była adzinym, vakoł čaho moh choć niejak skansalidavacca zdemaralizavany i razhubleny postsaviecki tłum dziaciej. Prezydent instynktyŭna adčuŭ, što ŭ hetaj krainie i ŭ hetym tradycyjnym hramadztvie, kłanie kłanaŭ, ničoha nielha źmianiać. Ničoha novaha tut nia tolki nie naradžajecca, ale navat nie pryžyvajecca — užo hatovaje, zroblenaje, pryviezienaje i addadzienaje pad kluč! Łukašenka apynuŭsia ŭ svaim časie na svaim miescy. Hetki małady i enerhičny kanservatar i restaŭratar. Pytańnie ŭ tym tolki, ci doŭha možna zajmacca kanservacyjaj i restaŭracyjaj... Usie demahrafičnyja i haspadarčyja vykładki śviedčać, što Łukašenka i jahonaje pakaleńnie – jak luboje pakaleńnie! – majuć nia bolš dvaccaci hadoŭ. Heta značyć, epochu 1994—2016.
Sens “režymu Łukašenki” ŭ tym, kab tradycyjnaje hramadztva — “tłum dziaciej” albo “niebolšoj kołchoz” — kančatkova vyčarpała siabie. Ale pakul moładź u bolšaści svajoj adno biazdumna śmiajecca što z “režymu”, što z “apazycyi”, pakul uvažaje palityku nia vartaj času durnotaj, a samyja “palityzavanyja” ličać za hramadzianski podźvih schadzić na vulicu i atrymać pa mordzie ad AMONu, bo heta modna — idyjatyzm tradycyjnaha hramadztva, jakoje sprabuje pierasieści na «BMV» i za kamputar, jašče nia vyčarpany. Bo maładyja takija samyja, jak ichnyja baćki i dziady. U takich samych katehoryjach razvažajuć – tolki zamiest tradycyi vioski ciapier tradycyja dvara i vulicy. Pieralacieŭšy na praciahu pakaleńnia da miesta, naša siaredniaviečnaja vioska ciapier rehieneruje ŭ spalnych mikrarajonach i na dačnych sotkach. Režym Łukašenki tearetyčna moh by isnavać viečna, bo maładoje pakaleńnie abviaściła jamu bajkot, jaki nasamreč jość spryjalnym dla režymu “neŭtralitetam”.
Kudy bolš niebiaśpiečnaj za ŭsiu “apazycyju” dla Łukašenki źjaŭlajecca namenklatura ŭsich uzroŭniaŭ – i staraja savieckaja, i taja, što pryjšła ź im razam, vyniesła siabie j jaho na samy vierch. “Niebolšoj kołchoz” — heta ŭsio-taki metafara. Na spravie Biełaruś niemałaja kraina — 10 młn. čałaviek, 600 na 600 kilametraŭ, chitrasplacieńni infrastruktury, pociemki i tajamnicy kalidoraŭ ułady ŭ kožnym asobna ŭziatym ministerstvie, miastečku, fabrycy, banku, ustojlivyja tradycyi, zakaścianiełyja kłany... Mianie zaŭždy śmiašyła da śloz, što ŭ našym 400-tysiačnym hubernskim miastečku mer užo ci piaty, ci šosty, a sakratarka ŭsio taja samaja. Chto nami kiruje, chalera?!
Łukašenka zrabiŭ vielmi mudra — nie pajšoŭ na masavyja čystki, abmiežavaŭsia pieratasoŭkaj “karaloŭ”, “damaŭ” i «valetaŭ”. A “šaściorki” chutka zaryjentavalisia, što pry zusim inšaj sutnaści režymu (u paraŭnańni z “mašeraŭskim”) znadvoru ŭsio vyhladaje hetaksama da drobiaziaŭ. Što hałoŭnaje ŭ pracy — “pakaźniki”, daŭno znajomaja savieckaja pakazucha. Padvojnyja ličby, padvojnaja maral, padvojnaje žyćcio idealna pasujuć biełaruskamu savieckamu šyzafreniku ŭvohule i biełaruskamu savieckamu čynoŭniku ŭ pryvatnaści.
Peŭny čas dla mianie była zahadkaj nieabačlivaść, a navat lehkadumnaść prezydenta: premjer-ministra — u turmu, prostaha ministra — u turmu, staršyńku Nacyjanalnaha banku — u turmu, tolki byłych najbližejšych siabroŭ — preč z pabitaj mordaj... Razhadka vyjaviłasia vielmi prostaj. Pahladzicie na śpis kandydataŭ u prezydenty-2001 – kožny “byvšij” – kožny! – “na čale apazycyi”. Kožny havoryć pra kansalidacyju, a ŭ hłybini dušy hatovy pieradušyć usich “paplečnikaŭ”. Patencyjna-apazycyjny “elektarat” užo prosić-molić: za kaho hałasavać? I ŭ rešcie rešt, machnuŭšy rukoj (“toj užo nabraŭsia, mo choć jon kraści nia budzie”), addaje svoj hołas Ryhoraviču...
Našym apazycyjaneram pamiž saboj damovicca heta toje samaje, što našym žančynam čarhu ŭ kramie kinuć, u jakoj dźvie hadziny stajali. Łukašenka viedaje tłum dziaciej, ź jakoha vyras. Papiaredžvaŭ jon u svaim časie: “Što, dumali, Łukašenka durny?! Nie-je, Łukašenka nie durny! Heta vy durnyja, bo vas mnoha, a ja adzin”. Śmiajalisia ź jaho. A daremna.
Technakraty
Kali ŭ Rasiei na praciahu 1991—97 h. naftahazavyja karali i aluminievyja barony na čale z Čarnamyrdzinym i Volskim pravili bal, biełaruski dyrektarski korpus byŭ poŭnaściu pravincyjny, biezdapamožny i demaralizavany. Pycha “kamandziraŭ VPK” vyjaviłasia pa-dziciačamu śmiešnaj, niemaštabnaj, choć za savieckim časam chvalilisia, što im dla poŭnaha ščaścia brakuje adnaho prima noctis, prava pieršaj nočy! Hetak na vajennym zavodzie ŭ Horadni adzin dyrektar nakryŭ sabie dom tytanavaj strachoj. Druhi, raspradaŭšy abstalavańnie, uciok u Maskvu.
Usio žyćcio jany padparadkoŭvalisia naŭprost Maskvie. Kali Maskva raptam advaliłasia, pačałasia histeryka, jak na “Tytaniku”. Systema savieckaj “abaronki”, “vialikaj chimii” i roznych “ciažkich i siarednich” mašynabudavańniaŭ, “elektroniki” ci “optyki” adbirała najlepšych vykanaŭcaŭ. Nichto ź ich navat kraści tołkam nia ŭmieŭ, nia toje, što kazionnyja hrošy ličyć. Žyli na pajkach, na vyprošvańni ŭsiaho-ŭsiahutkaha ŭ maskoŭskich kabinetach, miascovaj administracyjaj hrebavali, nijakich paralelnych susiedzkich suviaziaŭ nia viedali i nie chacieli viedać. Žyli jak u śnie – i abudžeńnie ŭ 1991—92-m było navat nie kašmaram. Šokam! Paraličom!
Tutejšyja hora-technakraty navat na chvilinku nie zadumvalisia nad prablemaj ułady ŭ 1994 h. Mienavita tamu na scenu vyjšli dva tutejšyja kłany – ahrarniki i kamunalniki.
Pavodle samoj technalohii, jany isnavali ŭ tradycyjnym tutejšym zamknionym kole (“pasiaŭnaja” i “ŭboračnaja” ŭ adnych, “zima” i “padrychtoŭka da zimy” ŭ druhich”). Ciapier u Biełarusi amal usia administracyja ahrarna-kamunalnaha pachodžańnia, z apaviednym sposabam dumańnia i planavańnia – na adzin dzień napierad.
Asobnaj uvahi zasłuhoŭvaje naš “mały” i “siaredni” pryvatny biznes. U nas na lehalnym rynku praktyčna niama ramieśnika, majstra pasłuhaŭ. Tolki-tolki paŭstałyja, jašče ŭ vyhladzie savieckich kaaperatyvaŭ, ramontna-budaŭničyja ci transpartnyja firmy byli pieršymi zadušanyja padatkami. “Dzievački iz inspekcyi” rychtavali hlebu dla siabie i svajakoŭ, a što staraja savieckaja, što novaja ahrarna-kamunalnaja namenklatura hladzieli na ramieśnika jak na parazyta. Toj žyŭ nie z handlovych nakrutak, ale z pracy, pahražaŭ zrabicca niezaležnym, tut śmiardzieła źnienavidnaj pryvatnaj majomaściu, a značyć demakratyjaj u palitycy, svabodnymi vybarami i źmiennaściu administracyi. Tamu ramieśnik byŭ zadušany, zastaŭsia adzin handlar, “tarhaš”. Na rynku pasłuhaŭ administracyja pilnuje manapoliju dla firmaŭ-“siabrovak”: nikoli vas nie dapuściać pravodzić ludziam u katedžy haz i ciapło, kali takaja firma ŭžo jość. U Harodni, naprykład, hazam i ciapłom na 400 tysiačaŭ žycharoŭ zajmajecca adna firma. Ceny bolšyja, čym u Polščy, a jakaść i terminy raboty horšyja, čym za savietami. “Siaredniaja” ž firma budaŭniča-ramontnaha kirunku siońnia vyhladaje tak: siem-vosiem rabotnikaŭ, adzin “prorab”-padhaniała i siem-vosiem babaŭ-kalažanak buchhaltarskich specyjalnaściaŭ, jakija toj budoŭli ŭ vočy nia bačyli, ale majuć siabroŭstva ź “dzievačkami iz inspekcyi”. Kožny zarobleny firmaj miljon dzielicca tak: šaśćsot tysiačaŭ babam, sto “prorabu”, sto-dźvieście na “niepradbačanyja” vydatki, a reštki-kapiejki tym, chto ramantuje-buduje. Biznes pa-biełarusku — biznes parazytaŭ i lumpenaŭ.
Treciaja klasa, chrybiet nacyi, heta mienavita sumlenny ramieśnik, jaki žyvie sa srodkaŭ vytvorčaści ŭ pryvatnaj majomaści. A biełaruskija “handlarki” žyvuć z parazytyzmu i manapolii ź nieparyŭnaj łučnaści “našaha” i “nianašaha” – jak za savietami. Krach kamunizmu ŭ Biełarusi sparadziŭ nie svabodny rynak, a miestačkovy kirmaš z drennaj jakaściu, sonnaj pracaj i poŭnaj abyjakavaściu da klijenta, da siabie i da zaŭtrašniaha dnia.
Čym nie zadavalniaje hetych “babaŭ” i “dzievak”, hetych “dyrektaroŭ” i “menedžeraŭ” haspadarčaja biazhłuździca ciapierašniaha režymu? Navošta im “leźci ŭ palityku”, dabivacca pieramienaŭ, ustalavańnia prostych i jasnych praviłaŭ hulni? Čym mutniejšaja vada, tym lepiej łovicca rybka...
Słovam, “technakraty”, “pradprymalniki” i “siaredniaja klasa” ŭ Biełarusi heta albo častka administracyi albo pasłuhačy administracyi, jakaja, u svaju čarhu, harantuje niedatykalnaść, biezadkaznaść i svavolu našaha damarosłaha “biznesu”. Śmiechu vartyja spadziavańni, što na bazie takoj “siaredniaj klasy” moža ŭźniknuć niejkaja palityčnaja siła, choć by z adkaznaściu za svoj ułasny los, losaŭ Ajčyny i nacyi ŭžo nie paminajučy...
Domaš
U vieraśni 1991 h., paśla pravału HKČP, zabarony KPSS i razvału SSSR, sesija harsavietu ŭ Harodni tapiłasia ŭ kryku i hvałcie. “Hdzie vy byli 19 aŭhusta? – A vy hdzie byli 19 aŭhusta?! – Sam durak! – At duraka słyšu!..” Śmiešna heta i sumna, kali pravincyjały “zajmajucca palitykaj”, ale tady bolš za inšych naśmiašyŭ mianie, reparciora miascovaj Pierśpiektivy, mer Horadni Siamion Domaš. Palez jon na trybunu haračyja hałovy supakojvać.
— Politika dieło chorošieje, — skazaŭ Domaš, — no vied́ s nas nie za eto sprosiat...
Skazaŭ jon toje, što dumaŭ. A dumaŭ jon tak, jak žyŭ sorak hadoŭ. Žyćcio było typovym dla pavajennaj Biełarusi. Chłopiec ź biednaj viaskovaj siamji, majučy hałavu i ruki, skončyŭ technikum na aŭtamechanika, nie bajaŭsia raboty, u dvaccać siem byŭ užo dyrektaram najbujniejšaha ŭ huberni aŭtakambinatu. Potym kabinetnaja słužba ŭ transpartnych adździełach partyjnaj i dziaržaŭnaj ułady, narešcie kresła mera 100-tysiačnaj Lidy, a potym i 400-tysiačnaj Horadni... Paśla kryminalnaha zabojstva hubernatara Arcymieni Domaš byŭ abrany kiraŭnikom administracyi 1,2-miljonnaj Haradzienskaj vobłaści, uvažanaj u Biełarusi za “najlepšuju pa ŭsich pakaźnikach”. Abrany byŭ demakratyčna, ale pieravažnaj bolšaściu hałasoŭ – bo napracavaŭ imia.
A potym u Horadniu pryjechaŭ prezydent Łukašenka i na sesii abłasnoha Savietu deputataŭ skazaŭ tak:
— Nu, usio ŭ ciabie dobra, Siamion Mikałajevič! I nadoi, i ŭradžai, i pensii vypłočvajucca… Kruhom ty najlepšy pa ŭsich pakaźnikach, i zdymać ciabie niama za što. Ale — ja ciabie zdymaju. Bo ja abiacaŭ svaim vybarščykam, što zdymu ŭsich ministraŭ i hubernataraŭ. Ty zrazumiej, što takoje palityka…
Z časam navuka prezydenta pryniesła plon, i zdolny saviecki administratar Domaš znajšoŭ miesca na zbałamučanaj i ćmianaj palityčnaj scenie Biełarusi. Uporavień sa “staličnymi” “apazycyjanerami” staŭ pravincyjał – raniej ni BNF, ni sacyjał-demakraty, ni “hraždany” bankira Bahdankieviča pravincyjałaŭ nie padpuskali blizka. Vieskaŭnia, što zdoleła ŭciačy adrazu ŭ Miensk, pravincyi bajałasia. “Pravincyjał” u palitycy nahadvaŭ mienskim staličnym palitykanam ich ułasnuju viaskovuju pravenencyju. Choć nijakaj “staličnaj elity” ŭ Biełarusi niama, bo Miensk — heta takaja samaja vioska z betonu, tolki nie 100-tysiačnaja, a 2-miljonnaja...
Zrazumieła, što nia tak prosta zdolny Domaš zrabiŭ karjeru – i jon mieŭ “łapu”, i jaho “ciahnuli”. Dyk idyjotaŭ nichto nia ciahnie; navat bližejšych svajakoŭ pacichu śpichvajuć na admysłova vydumanaje dla ich kresła, a nie puskajuć prymać rašeńni... Domaš — najbolš vyrazny pradstaŭnik pakaleńnia z paślavajennaj vioski, jakoje zrabiła samo siabie. Self-made-man, pa-cyvilizavanamu kažučy. Praktyčna ŭsie “byvšije”, kaho śpichnuŭ Łukašenka, abo zaznali poŭnaje fijaska, abo vehietujuć na peryferyi. Domaš piać hadoŭ nasiŭsia z kanca ŭ kaniec Biełarusi i hojsaŭ ad Ciurychu da Maskvy. U prezydenckuju kampaniju 2001 h. maje pieršyja plony: blizu 160 tys. podpisaŭ, roŭna nabranych ad Harodni da Homielu, najlepšaja z usich kandydataŭ dynamika rostu rejtynhu papularnaści... mahčyma, pačatak lehiendy?! I narešcie, razumieńnie taho, što hetyja vybary nie apošnija. Siońniašni Domaš na try hałavy pieraros mera Domaša ŭzoru 1991 h.
Ale ŭ Domaša jość adna słabaść, jakaja moža pieravažyć usie mocnyja baki – słabaść typova biełaruskaja. “Treba rabić spravu z tymi ludźmi, jakija jość, bo druhich niama i nia budzie”. Vakoł palityka majuć być supracoŭniki navat nia roŭnyja jamu, ale lepšyja za jaho – sprava lidera partyi, šefa ŭradu albo prezydenta tolki ich zaŭvažyć, uhadać i na adpaviednaje miesca pastavić. Voś čym adroźnivajecca dziaržaŭny dziejač ad pracavitaha administratara! A pravodzić lubyja reformy z “tymi ludźmi, što jość” — dyk lepš ich zusim nie pravodzić – jak Łukašenka. Bo luby sonny čynoŭnik aŭtamatyčna sabatuje, što b jamu nie daručyli, kali jon da hetaha “nie pryvyk”, kali “nie razumieje”. Bližejšyja piać hadoŭ pakažuć, zdolny budzie Domaš vyraści na dziaržaŭnaha dziejača, a nia prosta “adnaho ź piaciorki”, “adnaho z apazycyjaneraŭ” – heta zaležyć ad jaho samoha, bo nia tak prosta ad svojskaha, našaha, tutejšaha sposabu dumańnia ŭźniacca da razvažańnia ŭ katehoryjach dziaržaŭnych intaresaŭ. U biełaruskaha tłumu dziaciej na miescy “intaresaŭ Biełarusi” tolki asabistyja, “škurnyja intaresy” kožnaha asobnaha klanu, kožnaha indyviduumu – jak ža ž, “narod pakutuje”! Dziaržaŭny dziejač — heta toj, chto pracuje na intaresy dziaržavy, a nie na “intaresy narodu”, bo niama nasamreč takich intaresaŭ. Jość takija pieradvybarčyja lozunhi dla “elektaratu”. Słovam, Domaš maje čas.
A hetyja vybary nie jahonyja praz banalnuju biełaruskuju hłupotu, praz toj padzieł na “zachodnikaŭ” i “ŭschodnikaŭ”, adpaviedna jakomu šancy majuć tolki chłopcy sa Škłovu. Staličnaj “elicie”, našym “mienčukam” i “miančučkam” nijak nia pryjdzie da hałavy, što kali Miensk z metrapalitenam i Kamaroŭkaj pretenduje na eŭrapiejskuju stalicu, to i žyvuć u Miensku i ŭ radyjusie elektryčak taksama “zapadniki”. “Zapadniki” — to eŭrapiejcy, “vastočniki” — to saviety. Jość u Biełarusi tyja i tyja. Eŭrapiejcy pieravažajuć na Zachadzie i ŭ Miensku, saviety daminujuć na Mahiloŭščynie, “biełaruskaj Tamboŭščynie”, čyrvonym pasie Biełarusi. Kab “mienčuki” i “miančučki” zrazumieli, što raz jany chočuć być eŭrapiejcami, to jany pahetamu “zapadniki”, što heta “zapadniki” – nie “vastočniki”! – u kolkasnaj pieravazie, to nijakaja škłoŭska-mahiloŭskaja kamanda bolej nie była b la ŭłady... Usio prosta, jak bieły dzień. Tolki treba trochu padumać... svajoj hałavoj.