BIEŁ Ł RUS

Teda Li

19.11.2004 / 13:0

Nashaniva.com

Dzieci našyja i dzieci čužyja

Kali kročyš vilenskimi dvarami, bačyš dziasiatki roznych dzietak — z bahaciejšych siemjaŭ i ź siemjaŭ tych, chto ź ciažkaściu daciahvaje da čarhovaha zarobku, dzietak litoŭcaŭ, dzietak litoŭskamoŭnych rasiejcaŭ i dzietak «palakaŭ z-pad Horadni». Śviežych i pryhožańkich, kvołych i chvaravitych, bojkich i aktyŭnych, zapavolenych i melanchaličnych dzietak. Hetkich ža, jak u mianie na Radzimie. Ničym nie adroznych ad mienskich.

Ale kali ja prachodžu mima domu, kala jakoha jašče nie staraja litoŭskaja babula raźviešvaje namytuju bializnu, jejnaja zusim maleńkaja ŭnučka, kinuŭšy svaje spravy, padychodzić da mianie i hladzić da śmiešnaha biessaromnym pozirkam prosta ŭ vočy. Ja ŭśmichajusia, jak by ja ŭśmichnułasia svajoj adnakurśnicy, i hetak ža bieź dziciačańniaŭ kažu: «Zdarova». Jana taksama šyroka ŭśmichajecca, usia zichacić i adkazvaje mnie: «Zdarova». Paśla kakietliva zakočvaje vočy i pakazvaje palčykam na kinuty praz majo źjaŭleńnie zaniatak. Na ŭzroŭni maich kaleniaŭ babula paviazała joj ułasnuju viaroŭku, dzie jana raźviešvaje ŭłasnyja kašulki i nahavički. Paśla my machajem adna adnoj, i ja idu špacyravać dalej.

Kožny raz paśla niečakanych sutyknieńniaŭ z raźniavolenymi niezakampleksavanymi zamiežnymi dziećmi mnie pryhadvajecca siabroŭski plamieńnik Uładzik, biełaruskaje małoje, padobnaje da kupidona z kaścielnaj lapniny. Hetaje biezdakorna pryhožaje stvareńnie kožny raz, sustrakajučysia sa mnoju, pakazvaje na mianie palcam i ź niedavierlivaj niepryjaznaściu šypić: «Ciojoiojoiojocia…». Viadoma, svaje vyklučeńni možna znajści paŭsiul, ale ja zaŭsiody adčuvaju ŭ takich pavodzinach biełaruskich dzietak niejkuju schavanuju pahrozu. Heta nibyta pakazvaje ŭsiu niezdarovuju sytuacyju ŭ našaj krainie. Bo našy dzieci jašče ŭ samym svaim, zdavałasia b, nieśviadomym uzroście, kali nie adčuvajecca niebiaśpieki, kali chočacca zasunuć palec u toster i skočyć z dachu baćkavaha haraža na dach susiedzkaha, pry hetym saromiejucca ludziej i nie pačuvajucca kamfortna ŭ asiarodku čužych darosłych (ci, prynamsi, stalejšych). Jany vychoŭvajucca ŭ hramadztvie, dzie pryniata aścierahacca adno adnaho, dzie nada być pasłušnym, dzie treba vaśpityvać dziaciej, davać im dziahi, raŭści im na vucha, kazać «Nialzia», zahadvać: «Stań krasiva» i «Pazdarovajsia ź dziadziam». Miž tym maje padazreńni pra vinu hramadztva paćviardžajuć i dzieci jaho tak zvanaj alternatyŭnaj častki: biełaruskija «chipary» svaich dzietak sonca ciahajuć na kancerty i festyvali, dzie apošnija biaruć kožnaha za ruku i radasna paviedamlajuć usiamu śvietu svajo imia i proźvišča. Toje ž adbyvajecca i ŭ asiarodkach svabodnych i śviadomych biełarusaŭ, dzie małyja rastuć jak sabie chočacca, chodziać kudy ŭzbrydzie, apranutyja boh viedaje jak, viečna ŭśmiešlivyja i da ŭsich pryjaznyja dy vietlivyja. I pieršyja, i druhija chutčej stalejuć, robiacca samastojnyja i mohuć paapiekavacca sami saboj z rańnich hadoŭ žyćcia. Na žal, heta nie standart.

Systema vučyć čałavieka być padnačalenym i nia toje kab bajacca, ale niedzie hłyboka ŭnutry cichieńka tak pabojvacca kožnaha macniejšaha, bo varožy intares moža być navat za samym dobrazyčlivym tvaram. I našy małyja čałaviečaniatki prypadabniajucca da małych kacianiatak ci hałuboŭ, jakich instynkt prymušaje aścierahacca ludziej, chacia, jak praviła, nichto nie žadaje zła hetym nasielnikam horadu. I što ŭžo kazać pra darosłych, jakim kryły paabłomvaŭ dośvied, kali ich dzietki, jakim treba było b hladzieć na śviet šyroka raspluščanymi vačami, być naiŭnymi i cikaŭnymi, z rańnich hadoŭ navučajucca saromiecca i nie daviarać.

Poŭnaściu hetaje ese možna pračytać u papiarovaj i pdf-versii "Našaj Nivy"

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła