Fabijan! Fabijan!..
Ad dački lehiendarnaj Zośki Vieras Haliny pačuŭ: za dva-try dni da skonu jaje matula ŭžo ničoha nia pamiatała, tolki tryźniła, paŭtarała, hukała: "Fabijan! Fabijan! Fabijan!"
Dačku Zośki Vieras Halinu, dy nia tolki jaje, uraziła, što jaje matula padčas tryźnieńnia hukała nie svaich dziaciej, nie matulu svaju, urešcie, nie svajho muža Antona Vojcika, ź jakim pražyła 22 hady, a mienavita Fabijana. Chto taki hety Fabijan?
Adkaz znachodzim va ŭspaminach Zośki Vieras, a detali — u jaje pakul nie apublikavanaj pierapiscy. Havorka idzie pra Fabijana Hilaravaha, syna Šantyra, litaratara, hramadzkaha i palityčnaha dziejača. I pieršaha — hramadzianskaha — supružanca Zośki Vieras, tady jašče Ludviki Savickaj.
Paznajomiłasia jana ź nieardynarnym junakom Fabijanam u 1915 h., nieŭzabavie paśla taho, jak pryjechała ŭ Miensk z Haradzienščyny. Fabijanu było 28, a Zoścy Vieras — 23.
«A žyli my pa-vajennamu, — zhadvała Zośka Vieras, — nia razam, a asobna, i «jeździli da siabie ŭ hości» dy pisali amal kožny dzień. Što pieražyłosia — hetaha nie raskažaš, nie apišaš. Było ŭsiaho: i dobraha, i błahoha. To schodzilisia, to razychodzilisia… Bačycie, papała kasa na kamień. Ja nie była z tych miakkich naturaŭ, jakimi možna kiravać, mieła svaju volu, svaje pohlady. Da taho ž vielmi roznaje vychavańnie, roznaje pachodžańnie… Ale heta nie pieraškadžała: canili adzin adnaho. A ja i šmat vybačała, kali było patrebna…»
U dvuch listach da mianie Zośka Vieras jakraz zhadvaje pra svaje sustrečy z Fabijanam u Babrujsku, pra tahačasnyja palityčnyja ŭmovy ŭ horadzie na Biarezinie: «Jon, jak vajenny, vyjechać adtul nia moh, a ja nie chacieła kidać svaje pracy ŭ Kamitecie pomačy achviaram vajny. I voś my čas ad času jeździli da siabie ŭ adviedziny na dzień, najbolš na dva... Špital na 600 łožkaŭ źmiaščaŭsia ŭ krepaści, tam ža žyŭ moj muž... Hrubyja mury, panuryja vuzkija kalidory. Ale sali (zali. — Aŭt.) chvorych i pamiaškańni persanału śvietłyja, ź vialikimi voknami…
Pieršy raz ja tam była ŭ krasaviku 1917 hodu. Pajechała razam z trupaju F.Ždanoviča, jakaja mieła vystupić u Babrujsku na prośbu F.Šantyra (maju jaho list u hetaj spravie) — sa spektaklem «U zimovy viečar» E.Ažaškovaj…
Pryjaždžajučy na jaki dzień, ja časta pamahała mužu ŭ špitalnych rachunkach — šaśćsot chvorych heta nia žarty! — abo jeździli hladzieć zaarandavanyja dla špitalu sienažaci i h.d... Byŭ niejki dobry klub, dzie vystupała biełaruskaja trupa Ždanoviča, a artystaŭ na načleh i viačeru ŭładkavali ŭ samim špitali. Viačeraj ja zajmałasia pry pomačy sałdata… Była tam mocnaja bieł. arhanizacyja — Bieł. sac. hramada, mitynhi, źbirałasia pa 300 asob. Časta lekcyi-viečaryny z vystaŭkami bieł. knih i ich pradažaj. Ładzili Kupalle…».
U kancy 1918 h. Zośka Vieras pakinuła hałodny dy chałodny Miensk, pajechała na radzimu svaich dziadoŭ na Sakolščynu: ciažka zachvareła maci.
Z Fabijanam damovilisia, što praź niejki čas, jak tolki budzie mažlivaść, pryjedzie tudy i jon. Nieŭzabavie paśla pryjezdu na Sakolščynu, pryhadvaje Zośka Vieras, naradziŭsia synok… A ŭ davoli chutkim časie — viestka praz hazety ab śmierci Fabijana Šantyra. Ale to była nie naturalnaja śmierć. Jaho, 33-hadovaha niaŭrymślivaha eks-kamisara BSSRaŭskaha ŭradu, rasstralali balšaviki.
Bolš davierliva Zośka Vieras pra svaje stasunki z Fabijanam Šantyrom raspaviała Vandzie Lavickaj-Losik. I heta zrazumieła: Vanda Losik i Zośka Vieras — daŭnija siabroŭki. To z kim, jak nia z Vandaju, zaščyravać, raskazać joj samaje patajemnaje, čaho inšamu — ni-ni:
«Darahaja maja, miłaja Vandačka!
Cikavišsia, jak złažyłasia majo žyćcio? Nu što ž, pačnu «spoviedź», choć krychu bajusia, što asudziš mianie, a mo i pryjaźń Tvaja da mianie asłabnie…
Mušu pačać z apošnich miesiacaŭ u Miensku 1918 h. Ty, peŭna, pomniš, što ja mieła vychodzić zamuž za F.Šantyra. Jon prasiŭ zhody majoj mamy, byŭ u ksiandza Hadleŭskaha, kab daviedacca, jakija patrebny dakumenty i h.d. Ale tut umiašaŭsia R.Ziamkievič. Pajechaŭ specyjalna ŭ Babrujsk i nahavaryŭ, što ja viadu siabie niemaralna, maju kachankaŭ. Š. mnie heta vykazaŭ, ale zakončyŭ, što jon usio ž taki žanicca nie admaŭlajecca. Ja, aburanaja, adkazała, što łaski nie patrabuju. Prajšoŭ čas. Apošnija miesiacy ŭ Miensku byli dla mianie strašenna ciažkija. Mama maja chvareła, lažała ŭ špitali, a ja čułasia takaja zahublenaja, adzinokaja. Choć, praŭda, Falski i Ksienia Ściapanaŭna ni na chvilinu mianie nie pakidali i mamaj majoj apiekavalisia.
Ja vielmi tužyła pa siamiejnym žyćci, z zajzdraściu hladzieła na kožnaje dzicia na vulicy… Jakraz tady ja iznoŭ niekalki razoŭ spatkałasia z Š. Nu i — stałasia…
Ja vyjechała nie adna — u 1919 h. radziŭsia syn, užo ŭ Horadni. Proźvišča svajho baćki jon dastaŭ pry chryście. Voś moj hrech. Stroha sudziš? Što ž, mo i varta…»
(Ź lista Zośki Vieras da Vandy Lavickaj ad 15 žniŭnia 1964 hodu.)
Fabijan Šantyr staŭ pieršaj balšavickaj achviaraj z tak zvanaj biełaruskaj namenklatury. Zośka Vieras praz usio žyćcio ličyła Šantyra svaim pieršym mužam — baćkam svajho syna.
Tamu niadziŭna, što Zośka Vieras na skonie žyćcia adzina hukała Šantyra:
— Fabijan! Fabijan! Fabijan!