Internet — heta absiah svabody, i biaskryłaja prapahandysckaja mašyna tut zaŭždy budzie buksavać. Piša ŭ svaim błohu Alaksandar Kłaskoŭski.
Kali raspaviadaŭ dniami, "Jak ja čytaŭ lekcyju ŭ redakcyi "Mond", daviałosia dastać z šafy staryja natatniki. Znajšoŭ tam jašče šerah cikavych epizodaŭ. Naprykład, pra znajomstva z "kajotam".
1992 hod. Redakcyja "Libe" (tak familjarna kličuć levuju "Liberaśjon"). Moj surazmoŭca — Bazyl Karlinski. Z asiarodździa emihrantaŭ, u redakcyi ličycca specyjalistam pa eks-SSSR. Na jahonym stale šykoŭnaja reč — kamputar. Biełaruskija redakcyi tady tolki pryhladalisia da dzivosnaj technalohii.
Karlinski — stary hazetny voŭk. Ni chviliny marnatraŭstva. Vyciskajučy karyść navat sa šlachietnaj razmovy z hościem, jon paralelna dziaŭbie pa klavišach, papaŭniaje daviedačny fajł. U raździele "Biełaruś" tam užo fihurujuć proźviščy Paźniaka, Navumčyka, Ivaškieviča… Prosić padkinuć jašče palityčnych imionaŭ, dy, kali možna, z kaardynatami.
"Davajcie i vaš telefon zafiksuju. Mo' spatrebicca spraŭdzić niejkuju infarmacyju. Spadziajusia, KHB nia budzie ŭ pretenzii?" — žartuje Karlinski.
"Aha, vam tut žartački", — dumaju sam sabie. I razam z tym zajzdrošču: jak zručna mieć pad rukoj stolki infarmacyi, nie viedučy, jak my, eks-saŭki:), pylnych tečak-daśje!

Raptam adzin z žurnalistaŭ rospačna kryčyć: "Kajot zžor moj artykuł!"
A ja ŭsiu vandroŭku kampleksuju bieź pierakładčyka. Voś i tut milhaje: ni ŭ duhu maja francuskaja! Nu jaki jašče, da djabła, u redakcyi kajot?
Vyśvietliłasia: ja nie pamyliŭsia, prosta tut taki słenh! Pavodle asacyjacyi z pražerlivaj i podłaj pačvaraj mianušku prykleili kamputaram. Tady hetaja technika była navinkaj i dla tamtejšych hazetčykaŭ, tak što siurpryzaŭ stavała. Uvohule ž kožny z nas prachodziŭ praz peryjad vučnioŭstva, kali praklataja mašyna zavisała, źjadała fajły dy padkidała inšyja brydkija niespadziavanki, na tle jakich patryjarchalnyja kardonnyja tečki-daśje zhadvalisia z zamiłavańniem.
Ale tak ci inačaj, techničnaje ŭzbrajeńnie francuskich kalehaŭ zdavałasia na toj čas fantastyčnym. Jany rabili hazetu ŭdvaja aperatyŭniej, čym my. Viarnuŭšysia dadomu, ja zaniaŭsia pryručeńniem adnosna raspaŭsiudžanaha tady ŭ našych palestynach "kajota" 286-j madeli (ci pamiatajecie, veterany infarmacyjnych vojnaŭ? :) Niekatoryja kalehi kpili: a mašynistki našto? Tabie ž za heta dapłačvać nia buduć! Pajšli lepiej na piva!.. (Darečy, chto-kolviek ź ich nie pasiabravaŭ z kamputaram i pa siońnia.)
Miž tym siońnia niedziaržaŭnyja biełaruskija medyi, vybityja z tradycyjnaj systemy raspaŭsiudu, vyžyvajuć praź internet. Taraškievica maje pieravahu nad narkamaŭkaj mienavita ŭ virtualnym absiahu (i ŭžo tamu, darečy, źvieści jaje pad korań anijak nie pašencić). Navat ideolahi z administracyi musiać pryznavać: dziaržaŭnaja žurnalistyka słaba tryvaje kankurencyju ŭ siecivie!
Sapraŭdy, sajty dziaržaŭnych peryjodykaŭ, stvoranyja z-pad pałki, pieravažna niecikavyja. Blakłyja dajdžesty drukavanych versyjaŭ. Užo daŭno nie pałochajuć medyjnych načalnikaŭ "kajoty", ale strymlivajuć idealahičnyja fobii. Bajučysia kramoły, na kazionnych ŭeb-placoŭkach za redkim vyklučeńniem nie advažvajucca na dyskusii, forumy. Internet — heta absiah svabody, i biaskryłaja prapahandysckaja mašyna tut zaŭždy budzie buksavać.
ZY. U niezaležnaj ŭeb-žurnalistyki taksama staje chibaŭ, ale heta asobnaja vialikaja tema:)

Kamientary