«My ŭtroch išli, a ladziaš pasiaredzinie zvaliŭsia — voś Vaśki i niama...»
Padčas adlihi ŭ Minsku ledziašom zabiła 54-hadovaha ślesara.
Trahiedyja zdaryłasia 31 studzienia kala 15.50 na vulicy Hierasimienki, 41.
Kirujemsia da taho nieščaślivaha doma. Nidzie nie vidać ledziašoŭ, što źvisali b z dacha: naŭrad ci kumanulniki paśpieli ich paabivać da siońniašniaha ranku, zdajecca nierealnym toje i pry vialikim žadańni. Dziŭna navat, jak ladziaš zvaliŭsia — dach ža nie nachileny.
Uzdoŭž doma naciahnuta stužka z nadpisam «Aściarožna, aptyčny kabiel» — abharodžany padychod da ścienaŭ. Kala adnaho z padjezdaŭ zaŭvažajem kroŭ na śniezie. Vidać tut usio i adbyłosia. Pra akaličnaści pytajemsia ŭ piensijaniera, što vychodzić z doma.
«Ślesary z padjezda vychodzili, i na adnaho ladziaš zvaliŭsia. U kvatery na dvanaccatym paviersie z dachu pačała vada prasočvacca, dyk ich vyklikali abśledavać. Voś jaho i začapiła».
Pakul razmaŭlaju ź piensijanieram, z padjezda vychodziać mužčyny. Adzin ź ich — u kurtcy miascovaha ŽEU. «Viedali taho ślesara?» — kirujusia da ich.
«My ŭsie ślesary. My ŭtroch učora vychodzili, a Vaśka byŭ pasiaredzinie. Na jaho i zvaliŭsia ladziaš. Heta vypadak. Moh na mianie albo na jaho, — pakazvaje na druhoha, jaki adyšoŭ u bok. — Nikoli nie viedaješ, jak toje zdarycca.
«Chutkaja» praz chvilin piatnaccać pryjechała. Kab raniej, to moža i vyratavali.
A što my mahli zrabić? Jon kryvioju zachłynuŭsia.
Jon daŭno pracavaŭ. Siamja ŭ jaho była, dzieci darosłyja. Jon tut niedaloka i žyŭ — na Hierasimienki,1. Zaŭtra budzie pachavańnie».

Kamientary