Piša Siarhiej Vahanaŭ.
Upieršyniu ja ŭbačyŭ heta miesca na malunku, što vymieniaŭ u pałonnaha niemca za kavałak chleba i dźvie cybuliny.Dobra pamiataju, jak jon sam paklikaŭ mianie palcam, vyciahnuŭ
Na faniercy, mo ad niejkaj skryni, byli namalavany praciahły ŭzhorak, pad im raka, schavanaja pad ildom, draŭlany most, drevy, što nachililisia nad rakoj, žanočaja fihurka z karamysłam i dvuma viadziercami… I mnoha, vielmi mnoha śniehu…
Ja paznaŭ heta miesca ŭ vieraśni 1958, kali sa ździŭleńniem i chvalavańniem uhladaŭsia ŭ ChI stahodździe — na draŭlanyja minskija mastavyja, padmurak carkvy, reštki žylla…
U toje stahodździe nas, studentaŭ pieršaha kursa histfaka, pryvioŭ Eduard Michajłavič Zaharulski, jaki tolki raspačaŭ raskopki staražytnaha Minska. Małady, natchniony… My z zajzdraściu hladzieli na jaho, ŭładalnika niejkich spradviečnych tajamnic Času, jašče nie razumiejučy, što archieałohija — heta nie tolki raskryćcio chvalujučych tajamnic, ale i spałučeńnie dakładnych viedaŭ ź ciažkaj, vielmi ciažkaj fizičnaj pracaj…
Pieršaj majoj znachodkaj byŭ žalezny šrub, što raptam blisnuŭ
Dniami ja patelefanavaŭ Zaharulskamu i spytaŭ, što jon čuŭ pra isnujučy prajekt adnaŭleńnia Minskaha zamčyšča. Adkaz ździviŭ mianie: amal ničoha.«Jak ničoha?! — uskliknuŭ ja. — Što, da vas, samaha hruntoŭnaha daśledčyka Zamčyšča, nichto nie źviartaŭsia?!" Pryjšłosia padrabiazna raskazać pra toje, jak sa słoŭ aŭtara prajekta architektara Siarhieja Bahłasava budzie vyhladać tak zvany «nacyjanalny
Zaharulski ŭvažliva vysłuchaŭ, a potym skazaŭ: «Zabaŭlajucca chłopcy… Nijakaha zamčyšča tam užo niama…»— «Adbudujuć…» — «Jak heta — adbudujuć?» — «Nu, tam mnoha čaho praduhledžana: halerei, amfiteatr, navat vulicy, damy, ujaznaja brama, abarončyja vały,
Ja razumieju jaho. Staražytny Minsk — jahony pažyćciovy bol, jaki ŭvabraŭ u siabie i lepšyja hady žyćcia, i adčajnyja navukovyja sprečki, i knihu «Voźniknovienije Minska», i škadavańnie ab tym, jak sa zhody akademičnych kaleh rujnavałasia — ažno da sučasnaha mahazina «Alesia» — pad lazom buldozieraŭ, kaŭšami ekskavataraŭ toje, što pakinuli horadu biaźlitasnyja stahodździ.
Ale ludzi jašče bolš biaźlitasnyja — i tyja, što rujnavali, i tyja, što navažylisia ekshumavać ścišany bol.
Čamu ž tych, chto vykazvaje supraciŭ usialakamu navabudu ŭ histaryčnym centry Minska, nazyvajuć «płakalščykami», ličać niejkimi durnymi istotami, jakija tolki pieraškadžajuć horadu stacca, tak by mović, jeŭrapiejskim, cikavym dla zamiežnikaŭ i turystaŭ? Adna žurnalistka tak i abazvała padobny supraciŭ «duraściu strachu».
Ale sapraŭdnaja duraść, kali nie dzikunstva, uznaŭlać histaryčnuju spadčynu dziela zamiežnikaŭ i turystaŭ.Zamiežnikam i turystam nasamreč cikava toje, jak zachoŭvajecca ci restaŭrujecca histaryčnaja spadčyna dla haradžan. Restaŭrujecca, a nie budujecca nanova pad vyhladam tak zvanaj «rekanstrukcyi». I ŭvodzić u zman falšyvym reniesansam ci to Niamihi, ci to Trajeckaha pradmieścia, ci to Vierchniaha horada… Ci to Zamčyšča, kali toje adbudziecca nasamreč.
Sapraŭdnaja duraść, kali nie dzikunstva, adryvać histaryčnuju pamiać ad histaryčnaj praŭdy.
A dzie jana, taja praŭda? Na došcy, što visić na ścianie taho spartovaha zbudavańnia, z ryštavańniaŭ katoraha kidałasia śmiećcie ŭ CHI stahodździe: «Na hetym miescy… raźmiaščałasia Minskaje zamčyšča — pomnik archieałohii
Taki voś pomnik miescu, jaki znachodzicca «pad achovaj». Dyk kali miesca pad achovaj, čamu dziaržava musić davać zhodu na prajekty, jakija da «pomnika archieałohii» nie majuć anijakaha dačynieńnia?
U svoj čas, pra što dbali i Zaharulski, i inšyja historyki, uvohule minskaja intelihiencyja, jašče mahčyma było stvaryć na Zamčyščy tak zvany «muziej pad adkrytym niebam» nakštałt taho, što trochi paźniej byŭ stvorany na mieście staražytnaha Biareścia.Pad kiraŭnictvam tahačasnaha rektara Minskaha technałahičnaha instytuta U. Vichrova ŭžo raspracoŭvałasia technałohija doŭhaterminovaj kansiervacyi dreva. Ale ž — vo dziva! — navat hrošy na archieałahičnyja daśledvańni Zaharulskaha źjavilisia ŭ miežach prajekta, jaki praduhledžvaŭ na terytoryi Zamčyšča zbudavańnie nie tolki zhadanaha Doma sportu «Pracoŭnych rezervaŭ», ale i sucelnaha spartovaha haradka z adpaviednymi placoŭkami i pamiaškańniami. I toje doŭžycca dasiul: hrošy na archieałahičnyja daśledvańni vydatkoŭvajucca ŭ asnoŭnym ŭ suviazi z novym budaŭnictvam — ci to mietro, ci to parkinh, ci to byłaja Parkavaja mahistral… Pa sutnaści, astatkavy pryncyp, u vyniku katoraha na doŭhuju, tak by mović, pamiać zastajucca zbudavańni kštałtu stajniaŭ, a histaryčnaja spadčyna nazaŭsiody źnikaje pad ziamloj…
Zaharulski ličyć, što na byłym minskim Zamčyščy mahčyma pravieści sapraŭdnuju rekanstrukcyju chacia b častki taho draŭlanaha horada, jaki tut byŭ, ale stroha pa navukovych płanach i z vykarystańniem vopyta pa kansiervacyi «Biareścia».I stvaryć, chaj sabie z novaha dreva, ale realny muziej staražytnaha Minska. «Usie płany zachavalisia, navat nadrukavany — havoryć jon. I śćviardžaje, — pad ziamloj ničoha niama, dreva, hłytnuŭšy padčas raskopak pavietra, sparachnieła…»
Što ž, kamu šalonyja hrošy, a kamu ścipłaja, ale ž praŭda.
Praŭda, jakaja biez historyi pra toje, jak źniščałasia Zamčyšča, budzie niapoŭnaj.
Jano vielmi baluča — hublać histaryčnuju pamiać.
Ale, kali ŭžo tak zdaryłasia, ja za toje, kab pamiaćciu staŭsia i sam bol.
* * *
Malunak taho pałonnaha niemca, darečy, taksama zhubiŭsia. Ale heta ŭžo maja pryvatnaja pamiać, moj pryvatny bol…

Kamientary