Volaju losu ŭžo katory hod zapar zimu ja baŭlu ŭ Indyi, bolšuju častku, na žal, u Hoa.Voś užo i dadomu praź miesiac źbirajusia, a pakul jedu ŭ Himałai, u Sikim — hladzieć na čyrvonych pandaŭ. Mnie 33 hady. Ja nie žanaty, u mianie niama dziaciej i pastajannaha dachodu. U mianie vyšejšaja adukacyja, ja padarožničaju i ŭ cełym nie durny małady čałaviek. Biełaruś jak terytoryju ja lublu. Jak krainu — nie.
Raniej, znachodziačysia tut, ja naohuł nie čytaŭ navinaŭ, nie zachodziŭ u frendstužku fejsbuka, tolki zredku pościŭ tudy fota.Sioleta ja nie toje kab nie strymaŭsia, a chutčej puściŭ heta na samaciok. Naohuł biez emocyj. Laniva rezaŭ fruktovyja sałaty, smažyŭ krevietki i rybu. Siońnia čytaju — kupiury 10 i 20 rub. admianili. U hetym rašeńni ja całkam zhodny z našym hłybokapavažanym i prafiesijnym uradam, kiraŭnicami Nacbanka, CVK i ŭsimi inšymi pavažanymi kiraŭnikami dziaržaŭnaj infrastruktury.
Z adnaho boku, mnie ŭsio roŭna. Na pazaletašniuju devalvacyju mnie taksama było ŭsio roŭna.Ja nie straciŭ nivodnaha dalara, naadvarot, u tyja haračyja letnija dni zarabiŭ niekalki tysiač, naohuł ničoha nie robiačy, prosta majučy infarmacyju i niejkaje koła znajomych. Nie adčuvaju nijakaha honaru — ja tolki mižvolny saŭdzielnik našaj biełaruskaj rečaisnaści. Darečy, hetyja hrošy skłali mnie ŭvieś biudžet majoj zimovaj pajezdki 2011/2012 h.
Z druhoha boku, niejak nie ŭsio adno. Ja nie aktyŭny ŭdzielnik pachodaŭ na vulicy, choć u 2006 adstajaŭ usiu noč.Trapiŭ ja tudy dosyć dziŭna: DAI nie prapuściła mianie ŭvierch ad cyrka, pavaročvajučy na Kupały, ja zaŭvažyŭ ludziej z trynožkami ad kamier i prosta zajechaŭ u hłyb kvartała. U kišeni było čyrvonaje śviežaje paŭsapraŭdnaje paśviedčańnie z nadpisam «Press», vydadzienaje Mižnarodnaj asacyjacyjaj žurnalistaŭ. Dziakujučy jamu ja i prajšoŭ praz kardon la «Centralnaha». Ja snoŭdaŭsia pamiž žurnalistami, prasiŭ ich nie zvalvać, maŭlaŭ, tolki dziakujučy im nikoha nie čapajuć. Ja čakaŭ ranicy, śvitańnia, pieršaha transpartu na darohach. Ja čamuści dumaŭ, što pieršyja pasažyry vyjduć z aŭtobusaŭ i dałučacca da kalca ludziej. Ja dumaŭ, što aŭtamabilisty spyniacca i vyjduć z mašyn. Bolš ničoha rabić nie tre' było b. Nijakaja armija nie źmiała b stychijnaha, vypadkovaha, niearhanizavanaha natoŭpu ludziej, jakija adčuli b siabie ŭ biaśpiecy, mienavita dziakujučy stychijnaści, pačućciu natoŭpu. Jaki ž ja byŭ durny. A mnie ž było ŭžo 26. Aŭtamabilisty vitalna sihnalili, ale jechali pa svaich ofisach. A
Ja nie skardžusia, što vy. U mianie bolš paŭnavartasnaje žyćcio, čym u mnohich maich suhramadzian.Padarožničaju jak maha čaściej. U mianie pryhožaja mašyna, jość kvatera. Lublu abdymacca ź dziaŭčatami. Moj samy radasny nabytak — džynsy za dvaccatku z rasprodažu. Nie razumieju, jak ludzi z dachodam, mienšym za 2–3 tysiačy ŭ miesiac, kuplajuć sabie boty za 400 dalaraŭ i mašyny za strašnyja dziasiatki tysiač dalaraŭ.
Ale, mabyć, mienavita toj ranicaj ja rasčaravaŭsia, ci što. U nas.
Čytač moža skazać mnie niekalki niepryjemnych słovaŭ i navatJa tolki što začytaŭ hety tekst dvum svaim siabram, takim ža raździaŭbajam, jak i ja. Styl im spadabaŭsia, ale skazali, što pantujusia. Nie chaciełasia b. Prosta pasprabavaŭ dać pra siabie bolš infarmacyi.kudy-niebudź pasłać.
Heta biez uliku niaspynnaj inflacyi. I chaj tyja, chto ciapier zajmajecca pytańniami ŭnutranaj i zamiežnaj palityki, kłapociacca pra ekanamičny roskvit — *samacenzura*. Mabyć, adzinaje, što adarvie biełarusa ad svaich spravaŭ, — heta bienzin pa 2 dalary za litr i kamunałka 200 dalaraŭ za dvuchpakajovuju kvateru. Kali heta vyratuje nacyju — ja hatovy.Dziela čaho ja ŭsio heta pisaŭ? Nastupnym razam, kab nie pačynać palityčnaj palemiki ni z adnym svajakom, siabrom abo vypadkovym surazmoŭcam, prosta skažycie jamu, što hoda hetak z
94-ha ŭ našaj krainie va ŭmovach žastačajšaj stabilnaści, mocy i praćvitańnia adbyłosia dźvie denaminacyi i dźvie devalvacyi.

Kamientary