Usio nijak nie patrapić u biełaje
tonki pendzal,
Usio nie śnieham, a soncam zima i ziamla abahreta,
I pa hołkach zialonych, jakija raskidvaje Hienzel
Mnie nie ŭbačyć, kudy uciakła
Maja Hretel.
Jana ruki chavaje ŭ kišeni (ci rada nulu ty?),
A ŭ ich mandarynka i žmienia aranžavych korak.
Jana moža pražyć ceły dzień u čakańni salutu,
I my strelim u stol i pakiniem za šafaju korak.
I tady ja skažu: «Śnieh nie pojdzie. Ci rada nulu ty?»
A jašče ja skažu: «Što ž nie siadzieš nijak da stała ty?»
A jana pražyvie ceły dzień u čakańni salutu,
Nu a ja pražyvu toj ža dzień
u čakańni sałaty.
A paśla — ź mienšych zoł ja zaŭždy vybiraju luboje —
Duch narodny niaśmieła źmianiŭšy na pafas narodny,
Chaj nas niechta takimi, ubačyŭšy, pomnić z taboju:
Jak my jdziem pa niaśniežnych i cichich zavułkach Harodni.

Kamientary