«Narodnaj voli» — 20 hadoŭ: hutarka ź Iosifam Siaredzičam
11 lipienia niezaležnaja hazeta «Narodnaja vola» adznačaje 20-hodździe. Svabodnaja infarmacyja — hałoŭnaja ideja, jakaja ciaham dvuch dziesiacihodździaŭ abjadnoŭvaje tvorčy kalektyŭ i čytačoŭ haziety.
Vydańnie bieźlič razoŭ zaznavała žorstkija represii, daviałosia drukavacca ŭ emihracyi — Smalensku i Vilni, šmat razoŭ hazetu štrafavali na salidnyja sumy, vykidvali ź «Biełsajuzdruku», vynosili joj papiaredžańni. Ale nasupierak usiamu hazeta vyžyła. Niaźmienny hałoŭny redaktar «Narodnaj Voli» Iosif Siaredzič napiaredadni jubileju raskryŭ Svabodzie sakrety daŭhalećcia vydańnia.
— Niekali vy pažartavali, što «Narodnaja Vola» budzie vychodzić, navat kali daviadziecca dastaŭlać jaje ŭ Biełaruś pavietranymi šarami. Hazeta tady vychodziła ŭ emihracyi — u Smalensku i ŭ Vilni…
— Tak, navat damoŭlenaść była. Heta nia žart. U Vilni kultyvujecca pavietrapłavańnie. Ja z adnoj kampanijaj damoviŭsia, što kali zusim nam pierakryjuć kisłarod, my sapraŭdy pojdziem na hety nadzvyčajny krok. I niachaj by na sienažaciach, na harodach narod źbiraŭ «Narodnuju Volu» ad Astraŭca da Miensku. Da Miensku dakładna mahli b dalatać tyražy, a moža, i da Mahiloŭščyny. Hety prajekt surjozna byŭ, i damoŭlenaść 100-pracentovaja.
«Tut nia treba być razumnikam. Treba być vialikim varjatam»
— Va ŭmovach Biełarusi 20 hadoŭ dla hazety — heta vielmi surjozny ŭzrost. Nichto nie dažyŭ da takoha ŭzrostu: ni «Svaboda», ni «Naviny», ni «BDH», ni «Imia», ni «Zhoda». Chtości pierajšoŭ u internet… Jak udałosia vyžyć?
— Ciažkaje pytańnie. Nia chočacca ŭzhadvać kalehaŭ, jakija spynili vypusk hazetaŭ, kožny ź ich zasłuhoŭvaje dobraha słova. A čamu vyžyła «Narodnaja Vola»? Pa-pieršaje, «Narodnuju Volu» padtrymlivaje vieličeznaja kolkaść ludziej pa ŭsioj krainie. Pa-druhoje, tut sabraŭsia cudoŭny kalektyŭ prafesijanałaŭ i samaaddanych ludziej, jakija ŭpierlisia i skazali: «Pakul my žyvyja, my budziem vypuskać hazetu». Paŭtarusia: my vyžyli, niahledziačy na žorstkija represii, tolki tamu, što tut niezvyčajnyja ludzi sabralisia. Pačynajučy ad hałoŭnaha redaktara. Ja nie skažu, što tut treba być vialikim razumnikam. Tut treba być u pieršuju čarhu vialikim varjatam. I ja, napeŭna, padlahaju peŭnaj dyjahnostycy. Nu što ž zrobiš: takim ja naradziŭsia, tak ja vychavany. Mnie prapanoŭvali ŭłady i pasady — paśla toj ža «Narodnaj haziety», jakaja mieła tyraž 700 tysiač. Ale ja adkazaŭ, što ničoha inšaha rabić nia budu, tolki budu słužyć svajoj prafesii.
Mnie samomu nia vierycca, što my ŭsio ž taki vytrymali. Čaho tolki ŭłady nie rabili, kab zahubić hazetu, spynić jaje vychad! Nie vychodzić represiŭnymi metadami — padklučajuć «Biełsajuzdruk», kiraŭnikom jakoha tady byŭ Michaił Padhajny. Dasyłaje nam papierku: «U suviazi z tym, što ŭ srodkach masavaj infarmacyi drukujucca materyjały, jakija škodziać dziaržaŭnym intaresam, ad siońniašniaha dnia «Biełsajuzdruk» spyniaje damovu z UP «Narodnaja Vola».
Ja jedu da jaho i kažu: «Varjat, a jakoje dačynieńnie maje «Narodnaja Vola» da taho, što ŭ niejkich ŚMI štości drukujecca? Jak možna napisać papierku tak, što «Narodnaja Vola» nidzie nie fihuruje, a pakarańnie mienavita joj?» Ja kažu: «Ty chucieńka hetuju telehramu adklikaj, i davaj damovimsia.
«Vyplunuli» ciabie ź Ministerstva infarmacyi, «vyplunuć» i ź «Biełsajuzdruku». Zachavaj svoj mužčynski honar.
Davaj zaklučym mužčynskaje pahadnieńnie: kali raptam vyturać adsiul, prychodziš da mianie ŭ «Narodnuju Volu», budziem niešta rabić. 85–90% majho zarobku ty budzieš mieć». Padhajny kaža: «Daj mnie paru hadzin padumać». Zachodžu da jaho praź dźvie hadziny: «Nie, stary, ničoha nie atrymajecca. Vy zasłuhoŭvajecie, kab my z vami damovu skasavali. Heta naša prava». Nie było ž nahody, byŭ prosta zvanok źvierchu. I nas prybrali z šapikaŭ. Tolki ŭ Miensku 7 tysiač asobnikaŭ raspaŭsiudžvalisia praz šapiki. Plus usia Biełaruś. Chacieli pierakryć nam kisłarod finansava. I što?
Dva hady tamu na parozie majho kabinetu źjaŭlajecca Padhajny. Ja kažu: «Ach ty padonak, ty jašče nabraŭsia nachabstva i da mianie pryjšoŭ? Von adsiul!» Jon jak dunuŭ! Ja jašče chacieŭ paru «dobrych» słoŭ dadać jamu ŭ kalidory, ale jaho jak vietram zduła! Ci Ŭładzimier Rusakievič, moj ziamlak, jaki byŭ ministram infarmacyi i pisaŭ papiaredžańni rehularna. I dzie jany ciapier?
«Ja ŭ adnoj ruce trymaju puhu, a ŭ druhoj — piernik»
— U žurnalisckim asiarodździ žartujuć (a mužčyny-kiraŭniki, dumaju, zajzdrościać), što vy sabrali vakoł siabie pryhažuń. Try namieśnicy — Śviatłana Kalinkina, Maryna Koktyš, Maryja Ejsmant. Alena Małočka, Luba Łuniova, Maryja Malevič — usie razumnicy, pryhažuni. Pa jakich kryteryjach adbirajecie žurnalistaŭ? Čamu jany ad vas jašče nie raźbiehlisia? Kažuć ža, što vy — mužyk z charaktaram?
— Pačnu z kancoŭki vašaha pytańnia. Za 20 hadoŭ ja nie padpisaŭ nivodnaha zahadu ab zvalnieńni čałavieka z majoj inicyjatyvy.
— To bok davodzili ich da taho, što jany sami pisali zajavy?
— Pisali z roznych pryčyn. My ź viadomym publicystam, piśmieńnikam Anatolem Kazłovičam, pačynajučy jašče z «Narodnaj haziety», razoŭ 5 razychodzilisia i sychodzilisia. Darečy, u majho nastaŭnika, kolišniaha redaktara «SB», było takoje niepisanaje praviła: sychodziš z redakcyi — raźvitvajeśsia na vieki viečnyja. Ja ŭsio «ŭsmaktaŭ» ad hetaha svajho nastaŭnika, ale hetaje praviła praihnaravaŭ. Nia choča čałaviek sa mnoj siońnia pracavać — svabodny, ryba šukaje, dzie hłybiej, a čałaviek — dzie lepiej. Praz hod viarnuŭsia — kali łaska. Ale ŭ nas nie było za hetyja 20 hadoŭ nivodnaha vypadku, kab chto danosy pisaŭ, klaŭzy. Usio vyrašajecca adkryta, svabodna, publična. Tak, ja čałaviek z charaktaram, patrabavalny, rezki, ale ja ŭ adnoj ruce trymaju puhu, a ŭ druhoj — piernik. Mahu butelku adkryć jašče…
U mianie kaściak kalektyvu pracentaŭ na 80 — heta tyja ludzi, jakija pracujuć ź pieršych dzion. Pryjšła małaletka Maryna Koktyš, studentačka jašče, a siońnia jana — zorka. Albo Maryja Stanisłavaŭna Ejsmant, jakaja paru miesiacaŭ papracavała ŭ šmattyražcy i pryjšła ŭ «Volu». A siońnia jana — maestra, viadomaja hramadzkaści ŭsioj krainy. I hałoŭnaje — jany nia zdradzili hazecie, stali prafesijanałami. Choć i łby raźbivali…
«A ty zvalniaj Kalinkinu i Koktyš, i ŭsie prablemy źniknuć»
— Z tvorčymi ludźmi vielmi ciažka pracavać. Jak udajecca dasiahać kampramisu z kalehami, jakimi, jak mnie padajecca, kiravać ciažka — što ni imia, to zorka, ale zorka z charaktaram. Spračajeciesia, svaryciesia?
— Nikoli. Voś 10 hadoŭ užo pracuje Śviatłana Kalinkina, metr u žurnalistycy, jana maje prava ŭžo za pojas zatknuć i taho ž redaktara, ale ŭ nas nie było ni razu nijakich kanfliktaŭ.
— A vy jaje pravicie?
— Kali treba, unošu niaznačnyja praŭki. Ale nie było takoha vypadku, kab ptuška takoha vysokaha palotu skazała, što jana nia zhodnaja. Naadvarot, dziakuje. Z druhoha boku, ja razumieju, što nielha nastupać na horła takomu prafesijanału, jak Kalinkina. Ja nia maju maralnaha prava. Tamu, kali było pastaŭlena pytańnie ŭ adnoj kanfliktnaj sytuacyi ad uładaŭ: «A ty zvalniaj Kalinkinu i Koktyš, i ŭsie prablemy źniknuć» — ja pasłaŭ daloka čałavieka, jaki raśpivaŭ sa mnoj kańjak (za jaho košt, darečy) i skazaŭ: «Ja ludźmi nikoli nie handlavaŭ, i pieradaj tym ludziam, što nikoli da hetaha nie dajdu. Zakryvajcie hazetu, my znojdziem vyjście».
— A byli momanty samacenzury, kali taja ž Kalinkina ci Ejsmant napisali zanadta vostra, a vy pabajalisia dražnić husiej i prybrali paru abzacaŭ?
— Ja nie prypomniu takich pryncypovych rečaŭ. Mahu časam padkazać supracoŭnikam, što, maŭlaŭ, hetuju «vadzičku» treba vylić, kranik adkryć, prybrać abzac. Ale kab cenzar u majoj asobie prysutničaŭ — nie było takoha. U nas jość kryter: usio možna, što nie zabaroniena zakonam. U nas niama asobaŭ, jakich my baimsia krytykavać, ale krytyka pavinna być abjektyŭnaja, spraviadlivaja i dokaznaja.
«Ja b moh reanimavać mnohich žurnalistaŭ, jakija siońnia niezapatrabavanyja»
— Kali b u vas byli nieabmiežavanyja finansavyja mahčymaści, ci jość žurnalisty, jakich vy b chacieli da svajho zornaha kalektyvu dałučyć?
— Kaniečnie! Była b mahčymaść, hazeta b vydavałasia nie na vaśmi staronkach, a na saraka vaśmi. I, viadoma, treba było b umacoŭvać kalektyŭ. U krainie jość zdolnyja žurnalisty. Inšaja sprava — šmat kaho ź ich systema zahubiła. Ich treba pa-novamu adkryvać. Navat taja ž Alena Małočka siońnia, jakaja maje i vopyt, i staž, — heta ž nia taja Małočka, jakaja siadzieła ŭ asobnym kabinecie ŭ «SB» u Paŭła Jakuboviča. Jana vymušana tut krucicca, ekskluziŭ šukać, hłybiej hladzieć na pracesy, tematyku.
Mnie zdajecca, ja b moh reanimavać mnohich žurnalistaŭ, jakija siońnia niezapatrabavanyja. Bolš za toje, mnohija ź ich užo zabalzamavanyja. Ich treba razbalzamavać, reanimavać, zapuścić na poŭny chod, i hetyja ludzi jašče b skazali svajo słova. I ŭ dziaržaŭnych hazetach jość ludzi, jakija trymajuć piaro niabłaha, ale ŭ ich — miežy i cenzura. Darečy, cikavaja reč: mnie siońnia pierasłaŭ Pavał Jakubovič list, jaki pryjšoŭ u «Sovietskuju Biełoruśsiju», i napisaŭ: «Dazvalaju vam apublikavać zvarot Stupakovych».
— To bok «SB» pieranakiroŭvaje zvaroty hramadzian u «Narodnuju Volu»? A jakija ŭ vas adnosiny ź Jakubovičam? Vy ž niekali pracavali razam…
— Čysta čałaviečyja — narmalnyja adnosiny. Ja nie liču, što pamiž nami niejkaja varožaść. Ja ŭ kožnym čałavieku caniu pierš za ŭsio prafesijanalizm. I hetaha nielha adniać u Paŭła Izotaviča. A voś jakuju pazycyju jon zajmaje — heta na jahonym sumleńni. My redka sustrakajemsia, ale nie pierachodzim na druhi bok vulicy. Možam i čarku padniać. Ja nia lezu ŭ jahonuju kuchniu, jon nie pieraškadžaje mnie rabić maju spravu.
— Na pačatku 90-ch vy zasnavali «Narodnuju hazietu», orhan Viarchoŭnaha Savietu, nakład jakoj byŭ 700 tysiač. Darečy, heta była adzinaja redakcyja, jakaja mieściłasia tady ŭ Domie Ŭradu! Vialiki kalektyŭ byŭ. Ciapier «Narodnaja Vola» ŭ davoli ścipłych umovach, i kalektyŭ razy ŭ try mienšy. Ale hazetu robicie…
— Što ŭ nas nie atrymałasia da kanca (ja dumaju, my ŭsio ž taki budziem viartacca da hetaha) — nia spraŭdziłasia naša zaduma vydavać štodzionnuju hazetu, 5 razoŭ na tydzień. My sprabavali viarnucca da hetaha prajektu navat tady, kali hazeta drukavałasia ŭ Smalensku. Kali viarnulisia z emihracyi, usio ž taki vyrašyli, što kožny dzień składana, nieviadomy, niapeŭny naš los, tamu vychodzim na vaśmi pałosach dvojčy na tydzień. Ale spadziajusia, što ŭ nastupnym hodzie my paradujem čytačoŭ viartańniem da našaha pieršapačatkovaha prajektu — hazeta budzie vydavacca 5 razoŭ na tydzień.
«My prynosim bolš karyści ŭładam, čym usie dziaržaŭnyja hazety razam uziatyja»
— Zaraz — viek hadžetaŭ, internetu. Na Zachadzie hazety drukavanyja pierastajuć vychodzić, zastajucca tolki ŭ internecie. Nie pahražaje heta «Narodnaj Voli»? Nie apasajeciesia, što heta napatkaje chutka i Biełaruś i niezapatrabavanaj stanie drukavanaja hazeta?
— Nie pahražaje. Nikoli analityka — hłybokaja, usiebakovaja, prafesijnaja — nia źniknie sa staronak surjoznych hazet. U toj ža čas vy možacie ŭjavić, kab hruntoŭnaja analityka dobra čytałasia na sajtach? Heta niemahčyma. Tam u asnovie lažyć błohierstva, mini-publicystyka, ale nie razhornutaja, ź viedańniem spravy analityka. Tak, tendencyja sychodu ŭ internet jość i na Zachadzie, i ŭ Amerycy. Ale zastaniecca stolki sapraŭdy prafesijnych hazet, nakolki ŭ ich buduć mieć patrebu čytačy.
Siońnia «Narodnaja Vola» stanoŭča adroźnivajecca ad luboj dziaržaŭnaj hazety, i nie tamu, što my dajem nehatyŭnuju infarmacyju, krytykujem ułady. A tamu, što my tym ža ŭładam, toj ža apazycyi padkazvajem šmat jakija rečy. Siońnia naša hazeta prynosić bolš karyści navat dla našaj apanenckaj ułady, čym usie dziaržaŭnyja hazety razam uziatyja.
— Davajcie pafantazirujem. Niekali nakład «Narodnaj haziety» byŭ 700 tysiač. Ciapier, navat pry ŭsim administracyjnym resursie i prymusovaj padpiscy, nakład «SB» značna mienšy. Kali b u vas była mahčymaść vydavać «Narodnuju Volu» 700-tysiačnym nakładam, my b žyli ŭ inšaj krainie?
— Ja vaźmu krychu šyrej. Siońniašnija ŭłady pierad historyjaj buduć niekali adkazvać nie za toje, što jany spaźnilisia z reformami, što jany žyvuć dahetul kałhasami, saŭhasami, kalektyŭnaj ułasnaściu. Nie. Pierad historyjaj jany niekali adkažuć za rasčałaviečvańnie čałavieka. Čamu ciapier tyraž u nas 26 tysiač, inšy raz 40 tysiač? Tamu što za 20 hadoŭ adbyłosia zapałochvańnie ludziej! Samaje strašnaje — što i ŭłady nia chočuć, kab ludzi stanavilisia hramadzianami. Niachaj lepš zastajucca vincikami, bołcikami. I voś hetaje rasčałaviečvańnie pryviało da taho, što z zadavalnieńniem biaruć hazetu biaspłatna, na vulicy, ale kali kažaš: idzi na poštu, padpišysia — bajacca: a raptam voźmuć na zamietku, zaniasuć u niejki śpis?
Darohu ŭ redakcyju viedajuć tysiačy ludziej. U nas u pryjomnaj bolš naviednikaŭ, čym u pryjomnaj administracyi prezydenta. Tam jany atrymlivajuć ad varot pavarot, pa horačcy spuskajucca da nas. Zapytvajusia: «Vy źjaŭlajeciesia našymi padpisčykami?» Adkazvajuć: «Nie». — «A jak daviedalisia, što jość «Narodnaja Vola?»» — «Dyk usie ž viedajuć!».
A kali vierniecca narmalnaja sytuacyja ŭ krainie, kali ludzi buduć adčuvać siabie volnymi, svabodnymi hramadzianami, jany ž nia pojduć padpisvacca na «Sovietskuju Biełoruśsiju», jany padpišucca na «Narodnuju Volu». Navat pavodle sacyjalahičnych apytańniaŭ, kožny ekzemplar hazety prachodzić praz 7–10 čałaviek. To bok jak minimum 300 tysiač čałaviek nas čytaje. Ja siońnia z adnym vysokim dziaržaŭnym čynoŭnikam sustrakaŭsia, i jon paćvierdziŭ: «Tvaju hazetu my ŭsie čytajem». Ja kažu: «Dyk, moža, ja dla administracyi prezydenta jaje vydaju?».
«My byli ŭ śpisie na źniščeńnie»
— Ź ŚMI, jakija nie daspadoby, u Biełarusi raspraŭlajucca lohka. Chacieli b raspravicca — daŭno b prychłopnuli: praz sudy, praz try papiaredžańni Mininfarmu zakryli b. Čamu vas dahetul cierpiać? Vy patrebny čynoŭnikam?
— Kab raspravicca — treba było b zabić hałoŭnaha redaktara i jaho bližejšaje atačeńnie. Kali b zabili mianie, Kalinkina b vydavała hazetu. Zabili b Kalinkinu — Koktyš, Ejsmant vydavali b. Ułady spaźnilisia. Tak, my byli ŭ śpisie na źniščeńnie — niekatoryja z nas. Nia budu siońnia padrabiaznaści raspaviadać. Ale prajšoŭ čas «eskadronaŭ śmierci». Jon nia daŭ vynikaŭ. Nielha zajmacca siońnia, kali na dvary ŭžo nie siaredniaviečča, a XXI stahodździe, takimi rečami.
Ja vielmi zadavoleny, što narešcie ŭsie — i apazycyja, i ŭłada — zrazumieli, što takaja hazeta patrebna ŭsim. Jana čyścilščyk.

Kamientary