«Spačatku jany ad mianie chavalisia». Jak małady piedahoh navučyła dziaciej z ahraharadka malavać
Łužki — ahraharadok u Šarkaŭščynskim rajonie Viciebskaj vobłaści. Tut žyvie kala 800 čałaviek, jość lakarnia, biblijateka, Dom kultury, pošta. I — redkaja źjava dla hłybinki: akramia siaredniaj škoły, pracuje dziciačaja škoła mastactvaŭ z muzyčnym, teatralnym i mastackim adździaleńniami. Try hady tamu siudy pa raźmierkavańni pryjechała pracavać Anastasija Zabałatniuk, z adznakaj skončyła znakamity viciebski «masthraf». Spačatku dzieci ad jaje… chavalisia, tamu što nie ŭmieli malavać, a potym pasiabravali ź piedahoham. «Jana dla nas — druhaja mama», — pryznajucca siońnia vučni.

Zdaloku Anastasiju Alaksandraŭnu nie adroźniš ad vučniaŭ: jana maleńkaja i dalikatnaja. Ale dzieci słuchajucca jaje ź pieršaha słova — pavažajuć.
Naścia — viernica, i ličyć, što trapiła ŭ Łužki nie prosta tak:
— Na raźmierkavańni va ŭniviersitecie ŭ mianie było prava vybaru. Zychodziła z dvuch kryteryjaŭ: u nasielenym punkcie, dzie ja budu pracavać, pavinny być kaścioł i mienavita škoła mastactvaŭ, a nie prosta ahulnaadukacyjnaja. Z usich miescaŭ spyniłasia na Łužkach. Ja była tut 7 hadoŭ tamu, na ekskursii. Ubačyła kaścioł i skazała: «Boža, ja chaču tut žyć!» Tady ja nie zapomniła, jak nazyvajecca hetaja vioska. A potym, kali pryjechała siudy pa raźmierkavańni, paznała hety kaścioł i ździviłasia: «Nu ničoha sabie! Vypadkovaść? Abo vykanańnie žadańnia?»

«Dzieci pastajanna ździŭlajuć»
Małady śpiecyjalist adpracavała ŭ Łužkach dva «adviedzienyja» hady, a potym nie zmahła źjechać, bo nie znajšła sabie zamienu: «Było škada kinuć dziaciej, bo biez dalejšych zaniatkaŭ jany stracili b usie viedy, jakija ja ŭ ich ukłała». Zastałasia na treci navučalny hod. Ale paśla letnich kanikuł da dziaciej pryjduć dźvie novyja nastaŭnicy pa vyjaŭlenčym mastactvie: u Anastasii svaje płany na žyćcio. Dzieci pra heta viedajuć.
«Anastasija Alaksandraŭna strohaja, ale dobraja», — kažuć dzieci.
— U pieršy hod dzieci chavalisia ad mianie pa kalidorach, apaviaščajučy adzin adnaho: «Anastasija Alaksandraŭna idzie!» Maja pamyłka: ja ŭziałasia vučyć zanadta maleńkich dziaciej — 9-hadovych zamiest 11-hadovych. Ja atrymała dobruju adukacyju, ale ž adna sprava — teoryja, zusim inšaje — praktyka. Paraicca nie było z kim: ja była adzinym nastaŭnikam malavańnia ŭ škole. I častka dziaciej ź pieršaha naboru adsiejałasia. Jany prosta nie razumieli, čaho ja ad ich žadaju.
A adzin chłopčyk, jaki absalutna mianie nie słuchaŭ, lohka pieranios hety pieryjad. Ja jamu kažu: «Siońnia malujem piejzaž». Jon: «A ja chaču kaśmičny karabiel». I malavaŭ vajnu, monstraŭ, zombi, drakonaŭ, mašynki — usio, što maluje narmalny chłapčuk. A adnojčy vydaŭ: «Anastasija Alaksandraŭna, ja zrazumieŭ: vy — dziaŭčynka. Tamu vy i chočacie, kab my malavali matylkoŭ, zajčykaŭ, kvietački».

Suprać «dziavočych» tem uzdymali bunt i inšyja chłopčyki. Ale adzin ź ich — Jarasłaŭ — malavaŭ usio: žyrafa, viasnovy partret, istotu, jakuju ni razu nie bačyŭ… «Lubuju, navat samuju niecikavuju, temu jon paviernie tak, što jamu budzie cikava. Ź jaho moža vyraści mastak», — ličyć piedahoh.
Adnojčy Naścia vyvučyła, jak uładkavanyja spartyŭnyja mašyny, čym adroźnivajucca ad usiedarožnika i h.d. Pryjšła na ŭrok, maluje. «O, Land Rover!» — zapavažali pacany. «I ŭsio — lod kranuŭsia! Vučni zrazumieli, što našy zaniatki dajuć realny vynik. Naohuł, dzieci pastajanna ździŭlajuć. I ja nie mahu da hetaha pryvyknuć», — pryznajecca nastaŭnica.
«Dzielimsia sakretami»
U dzień našaha pryjezdu ŭ łužkoŭskaj škole praźvinieŭ apošni zvanok. Adnak junyja mastaki syduć na vakacyi, kali adpracujuć na plenerach. Na adnym z takich zaniatkaŭ pabyvali i my.
— Dziaŭčynki, škadujecie, što Anastasija Alaksandraŭna źjedzie?
— Jašče jak! — z sumam kažuć vučanicy.
— Mnie taksama budzie nie chapać hetych dziaciej, — pryznajecca nastaŭnica.

Spačatku ŭrok prachodziŭ na adnoj ź sielskich vulic niepadalok ad siaredniaj škoły — dzieci vučylisia adlustroŭvać pierśpiektyvu, a potym adpravilisia malavać były sielski kłub. Vielmi kałarytny, darečy, budynak.
Naohuł, u vioscy Łužki, jakaja viadzie svoj letapis z 1519 hoda i naležała Sapieham i Žabam, bolš słavutaściaŭ, čym u mnohich haradach. I plenery tut možna pravodzić choć kožny dzień — vielmi ŭdałaje dla mastakoŭ miesca. Ledź nie na kožnym kroku — «akvarelny» vid.

Naścia, Kryścina, Varvara i Lena zasiarodžana pracujuć. Na dumku nastaŭnicy, usie hetyja dziaŭčynki majuć šaniec pastupić na «masthraf». Za piać chvilin da kanca pieršaj plenernaj hadziny adna z vučanic kaža: «Usio, ja narabiłasia». Kładzie ałovak, apuskaje hałavu na ruki. Ale praz chvilinu znoŭ pačynaje pracavać. Anastasija Alaksandraŭna za hetyja hady ŭnušyła vychavancam, što tvorčaść — ciažkaja praca, i treba ŭmieć siabie dyscyplinavać.
Junym mastakam u hłybincy składaniej, čym ich adnahodkam u horadzie. «Ja lublu pracavać — malavać, pisać, čytać, ale tolki nie pałoć. Navat vakacyi nie lublu z-za taho, što treba pałoć», — kaža adna ź dziaŭčynak.

Druhaja šaścikłaśnica pryznajecca, što choča stać nastaŭnicaj malavańnia: «I źviartacca da mianie buduć, darečy, hetak ža — Anastasija Alaksandraŭna. Ja prachodziła test na prafiesiju. I vyjšła, što ja čałaviek tvorčaści. Ź mianie moža atrymacca artystka, krytyk, mastak. Jašče ja analizavała, što mastak — biaśpiečnaja prafiesija. Zabivajuć akcioraŭ, žurnalistaŭ, spartsmienaŭ. A mastaka nichto nie kranaje, jon siadzić sabie i maluje spakojna», — razvažaje dziaŭčynka.
Dziaŭčynki pakul nie mohuć źmirycca z dumkaj, što lubimaja nastaŭnica chutka ad ich źjedzie: «Jana dla nas — druhaja mama. My joj raskazvajem svaje sakrety, pytajem, jak pastupić. A jana dzielicca svaimi historyjami, navat taksama sakret davieryła. Novyja nastaŭnicy malavańnia, napeŭna, dobryja, ale my budziem vielmi sumavać pa svajoj Anastasii Alaksandraŭnie».
«Nastaŭnik nie pavinien psavać žyćcio vučniam»
— Dzieci pavinny atrymlivać radaść ad vučoby. Ciapier ich žyćcio — škoła, tut jany pravodziać vielmi šmat času. U škole mastactvaŭ jany zajmajucca pa 13 hadzin na tydzień. Heta značyć, ujavicie, u dziciaci byvaje pa 9 urokaŭ: 6 — u zvyčajnaj škole, a potym — 3 uroki malavańnia. I tak čatyry razy na tydzień. Tamu nastaŭnik nie maje prava psavać žyćcio vučniam, — ličyć Anastasija Zabałatniuk. — Kali adčuvaju, što nie viedaju temy, to nie budu jaje tłumačyć, pieraniasu na toj dzień, kali vyvuču jaje dobra. Ja razumieju, što moj pradmiet — nie samy važny ŭ žyćci, i z radaściu sastuplu malavańnie niečamu bolš važnamu na hety momant. Kali dzieci prosiać: «Davajcie nie budziem malavać, davajcie prosta pahavorym», — zhadžajusia. My časta razvažajem ź imi ab duchoŭnym, ab žyćci. Pry hetym my paśpiavajem prachodzić usio pa prahramie, pastajanna pravodzim vystavy — u siaredniaj škole ŭ nas jość ułasnaja mastackaja halereja. Škoła mastactvaŭ daje dzieciam surjoznuju padrychtoŭku. A ŭ mianie tut jość tvorčaja piedahahičnaja svaboda.
Za mahčymaść raźvivacca małady śpiecyjalist dziakuje dyrektaru škoły mastactvaŭ Juryju Paziejčuku i dyrektaru siaredniaj škoły Łarysie Haraninaj.

Dapamoha sponsaraŭ
— A što samaje składanaje ŭ pracy viaskovaha nastaŭnika?
— Mieć znosiny z baćkami. Ja razumieju, jany pracujuć i ŭ ich niama času nadavać bolš uvahi dzieciam. Ale nie razumieju, kali jany nie prychodziać na schody, nie cikaviacca, jak dzicia zajmajecca, ci jość u jaho pośpiechi ci prablemy. Mnohija baćki naohuł nie ŭsprymajuć malavańnie jak surjozny pradmiet, jak budučuju prafiesiju dla svajho dziciaci. Praŭda, paśla troch hadoŭ zaniatkaŭ niekatoryja stali stavicca da hetaha z bolšym razumieńniem.
Naścia nie škaduje, što pryjechała ŭ hłybinku. «Pa vialikim rachunku, ciažkaściaŭ u čałavieka niama, jon ich sam sabie lubić prydumlać, — razvažaje dziaŭčyna. — Ni bytavych, ni niejkich inšych surjoznych prablem za try hady ŭ mianie nie ŭźnikła. Žyvu ŭ 1-pakajovaj kvatery ŭ domie, jaki pabudavali kaliści dla pierasialencaŭ z Čarnobyla. Nie, nie zdymaju jaje, znajomaja puściła žyć biaspłatna. Mnohija pytajucca: a ci jość u mianie internet? Jość. Na samaj spravie žyć u vioscy nie tak užo i strašna, jak niekatoryja ŭjaŭlajuć».
Adzinaje, na što narakaje piedahoh, — ciažkaści z nabyćciom mastackich pryładaŭ: «Za imi treba jechać u horad. I pastajanna dumać: za što kupić? Spačatku ja nabyvała papieru dla malavańnia za svaje hrošy, a baćki addavali ich na praciahu hoda. Tady zimoj pracaŭniki haspadarki atrymlivali pa 300 tysiač rubloŭ u miesiac. My ŭ horadzie možam takuju sumu za raz pakinuć u kafe. Potym situacyja z zarobkami vypraviłasia, šmat u kaho z baćkoŭ źjaviłasia mahčymaść płacić za navučańnie ŭ škole mastactvaŭ. Ciapier heta 63 tysiačy ŭ miesiac».
I jašče adna vypadkovaja nievypadkovaść adbyłasia z Naściaj u kramie fotatechniki na Niamizie ŭ Miensku. Jana paznajomiłasia tut z dyrektaram viadomaj staličnaj halerei sučasnaha mastactva «Šostaja linija» Irynaj Bihdaj.
— Ja kuplała fotaaparat, i my razhavarylisia. Raspaviała, što našy dzieci lubiać malavać, ale ŭ ich časta nie byvaje na čym heta rabić. Nieŭzabavie Iryna pryviezła ŭ našu škołu papieru, farby, płastylin i h.d. My byli zabiaśpiečany materyjałami dla tvorčaści na hod. Tady ž ažyćciaviłasia maja mara: dziakujučy sponsaram ŭ škole adkryłasia mastackaja halereja. U joj možna pravodzić źmiennyja ekspazicyi, inšyja tvorčyja prajekty.

Štrafy na ŭrokach malavańnia
Anastasii Zabałatniuk blizkaja teoryja dziciačaj demakratyi i samaarhanizacyi. Na jaje ŭrokach jość… štrafy i tłumačalnyja.
— Prahulaŭ — pišy tłumačalnuju: čamu. Treba pisać praŭdu. Kali prahulaŭ, bo stamiŭsia, treba tak i pisać: «stamiŭsia», — choram tłumačać dzieci. — Kali tam hamoniš na ŭroku i heta zaminaje inšym, na stoł staviać piasočny hadzińnik, i ty staiš chvilinu. Kali nie prybraŭ za saboj partu — dziažurstva pa-za čarhoj. Jość taksama roznyja štrafy za parušeńnie praviłaŭ karystańnia asabistymi i ahulnymi rečami. Tak, kateharyčna nielha psavać čužyja malunki.
— Štrafnyja «sankcyi» datyčacca i mianie, — uśmichajecca Naścia. — Ja taksama mahu raskidać svaje rečy pa kłasie i zabycca prybrać. Tady ź mianie — piečyva, cukierki, i my ŭsie razam pjem harbatu.
Da siabie nastaŭnica stavicca krytyčna: «Mastakom siabie nie liču. Lublu pisać z natury, asabliva — pracavać z architekturaj. Ale ja nie kapijuju naturu, a pieraasensoŭvaju jaje. Tvorčaść dapamahaje mnie spaścihać navakolny śviet».

Kamientary