Žurnalist rajonki schadziŭ na kancert Volskaha i zastaŭsia biez pracy
«Hałoŭny redaktar vyrašyŭ, što maje prava redahavać nie tolki svaju hazietu, ale i asabistyja staronki ŭ sacsietkach, asabistaje žyćcio i navat asabistyja dumki supracoŭnikaŭ».
Z 30 vieraśnia adździeł sielskaha žyćcia rečyckaj rajonnaj haziety «Dniaproviec» zastaŭsia biez redaktara. Były ŭžo supracoŭnik rajonki Andrej Miadźviedzieŭ śćviardžaje, što zvolnieny pa palityčnych matyvach.
Matyvaŭ, na dumku Miadźviedzieva, było try: naviedvańnie ŭ futbołcy z «Pahoniaj» kancertu Lavona Volskaha ŭ Homieli, post u sacyjalnych sietkach pra sumiesny parad Čyrvonaj Armii i Viermachta ŭ 1939 hodzie i niežadańnie prahałasavać na parłamienckich vybarach.

«Ciarpieńnie hałoŭnaha redaktara skončyłasia, i mnie va ŭltymatyŭnaj formie było prapanavana napisać zajavu na zvalnieńnie», — piša ŭ Facebook Andrej Miadźviedzieŭ.
Hałoŭny redaktar «Dniaproŭca» Ihar Siarhiejeŭ śćviardžaje, što ŭ jaho nie było nijakich kanfliktaŭ z redaktaram adździełu sielskaha žyćcia, i toj sam napisaŭ zajavu na zvalnieńnie, raźvitalisia najmalnik z supracoŭnikam pa zhodzie bakoŭ.
«Voś u mianie jaho zajava. Pryčyn jon nie tłumačyŭ. Pryčym tut kancert Volskaha? Pieršy raz čuju, što jon byŭ na kancercie. Dy i heta ž nie złačynstva, my pisali ŭ nas na sajcie, što adbudziecca kancert Volskaha. Zdajecca, była takaja infarmacyja ŭ nas na sajcie», — patłumačyŭ Ihar Siarhiejeŭ karespandentu Naviny.by.
Darečy, infarmacyi pra kancert Volskaha na sajcie «Dniaproŭca» my nie znajšli. Ale, moža, drenna šukali.
Pra ŭdzieł ci admovu hałasavać hałoŭny redaktar taksama, pa jaho słovach, nie viedaje.
«Adkul ja viedaju, ci chadziŭ jon hałasavać, ja navat nie viedaju, na jakim jon učastku. Heta jaho nie pieršaja zajava, raniej jašče pisaŭ, ja jamu kazaŭ: padumaj, Andrej. Nu ładna, pracavaŭ i pracavaŭ, a zaraz prynios zajavu, u nas ža nie pryhonnaje prava. My jaho vučyli, zavočna ŭ BDU, rychtavali, spadziavalisia na jaho, chacieli, kab uznačaliŭ adździeł. Nie było ŭ nas kanfliktaŭ. Sam zvolniŭsia. Nu, boh jamu sudździa», — dadaŭ hałoŭny redaktar.
Tym časam Andrej Miadźviedzieŭ adčuvaje navat palohku ad taho, što straciŭ pracu.
«Narešcie minuła patreba žyć azirajučysia. Azirajučysia na toje, z kim možna pavitacca, kudy možna pajści, jak možna vykazacca na staronkach suśvietnaha pavucińnia. Amal siem hadoŭ pracy ŭ dziaržaŭnaj haziecie, chaj sabie i nie nadta značnaj u hramadska-palityčnym płanie, ale, usio ž, dastatkova papularnaj da niadaŭniaha času ŭ Rečycy, miascovaj rajoncy — heta, kaniešnie, i davoli važki dośvied, i ŭ toj ža čas vielmi dvuchsensoŭnaje samaadčuvańnie», — padzialiŭsia žurnalist.
Jon adznačaje, što za hetyja siem hadoŭ nie zajmaŭsia nijakaj prapahandaju, chiba što davodziłasia pieradavać niazhrabnyja vyrazy našych uładnych čynoŭnikaŭ bolš čytabielnaj movaju.
Andrej Miadźviedzieŭ uzhadvaje, što na pačatku svajoj dziejnaści jon navat umudraŭsia prapichnuć na dziaržaŭnyja hazietnyja pałosy temy, jakija jaho chvalavali: stan rodnaj movy, biełaruskamoŭnaj adukacyi, niekatoryja prablemnyja pytańni miascovych žycharoŭ, jakija vylivalisia ŭ krytyčnyja artykuły.
«Zrešty, ja byŭ adzinym žurnalistam «Dniaproŭca», jaki pisaŭ pa-biełarusku i nie davaŭ kančatkova źniknuć z rajonnaj miedyjaprastory našaj movie», — dadaje žurnalist.
Pa jaho słovach, pieršym zvanočkam, jaki prymusiŭ «šefa» navastryć vušy ŭ jaho bok, byŭ repartaž z čarhovaha śviatkavańnia ŭ Haroškavie narodzinaŭ Anatola Sysa sa zhadkaj u artykule siabra Sajuza «niačesnych» piśmieńnikaŭ Anatola Viarcinskaha.
«Na śviacie ja, nie spytaŭšysia najvyšejšaha dazvołu ŭ načalnika, pabyŭ i repartaž pra jaho napisaŭ, i sam, znoŭ ža, nie spytaŭšy ŭ hałoŭnaha redaktara, pastaviŭ na pałasu, nie bačačy ŭ im anijakaje palityki (jaje tam i sapraŭdy moh uhledzieć tolki čałaviek z paranojaj, bo litaralna praz dva tydni vierš Viarcinskaha zadali ŭ škole vučyć na pamiać majoj dačušcy ŭ poŭnaj adpaviednaści sa školnaj prahramaj)… U vyniku pałasa ź litaraturnaj staronkaj była źniaviečana złosnym pierakreśleńniem materyjału pra Anatola Sysa (ažno dzirka ŭ papiery pradrałasia šefavaj asadkaju), i zamiest jaje ja (nie biez peŭnaha sensu!) pastaviŭ dopis miascovaj sanstancyi z nazvaju niešta kštałtu «Biešienstvo: profiłaktika i lečienije», — piša ŭ Facebook žurnalist.
Čarnavik toj hazietnaj pałasy ciapier pieradadzieny ŭ chatu Anatola Sysa, i kali niebudź u stvoranym tam muziei stanie ekspanatam.
«Potym było jašče niekalki incydentaŭ. To ja nie tak kamientavaŭ na sajcie lubimaj haziety śćviardžeńnie našaha deputata Vaškova, što, maŭlaŭ, Ivan Susanin dla nas — nacyjanalny hieroj, to ja nie z tym pavitaŭsia na vulicy, i niechta mianie pabačyŭ. Kulminacyjaj staŭ zvarot u rečycki aŭtapark z prośbaj viarnuć na šyldy z maršrutami aŭtobusaŭ našu movu, jakuju aŭtobuśniki adtul prybrali akurat napiaredadni 800-hadovaha jubileju Rečycy. Teksty listavańnia trapili na niekatoryja resursy, jakija mohuć raźmiaščać materyjały, nie azirajučysia na ŭpraŭleńni ideałohii, a majo proźvišča tam vyklikała «buru ŭ šklancy», dakładniej u šefavym kabiniecie, vynikam jakoj staŭ moj «dobraachvotny» sychod z pasady adkaznaha sakratara paśla paŭtara hoda pracy na hetaj pasadzie», — raspaviadaje pra akaličnaści pracy ŭ rajoncy były jaje supracoŭnik.
Jon sa škadavańniem kanstatuje, što šerah jaho materyjałaŭ — žurnalisckich rasśledavańniaŭ pra miascovyja prablemy — nie prajšli vykankamaŭskuju cenzuru i śviet tak i nie pabačyli.
«Moj načalnik chacieŭ, kab ja byŭ zvyčajnym marhinałam, jakomu dazvalajuć zarablać niebłahija pa rečyckich mierkach hrošy na čarku i škvarku, i jaki pavinien być hetym zadavoleny. Ale mianie takaja rola ani nie zadavalniała… U nas stvorana sistema, u jakoj ludzi pavinny być tolki niaznačnymi šrubkami. Ja nie liču, što ja straciŭ pracu. Ja nabyŭ svabodu! A heta dla mianie značna bolš kaštoŭniejšaje za kresła ŭ kabiniecie i akład», — reziumuje žurnalist.

Kamientary