Siońnia ŭ kramie ty mnie paśmichnułasia.
Heta byŭ syhnał.
Ja musiŭ dziejničać. Ale ja prajšoŭ.
«Vučy movy, idyjot! — kryčaŭ ja sam-nasam.
I hety kryk biŭsia ŭ ahonii nienarodžanych dziaciej,
niaspraŭdžanych nadziej,
aśviatlaŭsia promniami viečarovaha sonca.
Ale było vyjście! Było!
Raspluščyŭšy vočy —
vałodaješ movaj kachańnia!
Nervovy, ja kidaŭsia ŭ kvietki i
zasynaŭ pad ich pach.
Unačy hučaŭ moj pieradśmiarotny chrap.
Sa ścienaŭ budynkaŭ asypaŭsia vieršavany prach...
4 traŭnia 2006, Berlin

Kamientary