Pieračytvajučy klasyku z Alaksandram Fiadutam. «Chrystos pryziamliŭsia ŭ Harodni» Karatkieviča, «Vieršalinski raj» Karpiuka.
Pieračytvajučy klasyku z Alaksandram Fiadutam. «Chrystos pryziamliŭsia ŭ Harodni» Karatkieviča, «Vieršalinski raj» Karpiuka.
Biełarusy — etnas, jaki jašče nie paśpieŭ uśviadomić siabie samastojnaj i samakaštoŭnaj nacyjaj, svaju krainu — suverennaj i niezaležnaj dziaržavaj, ułasny los — Historyjaj. I, narešcie, svaju litaraturu — Klasykaj.
Śpiarša, jak viadoma pavodle pierakładu Vasila Siomuchi, było Słova. I Słova było ŭ Boha. I Słova było Boh.
A potym Słova pryziamliłasia ŭ Harodni.
Tak, prynamsi, śćviardžaŭ evanhielist Uładzimier — adzin z dvuch evanhielistaŭ niehabrejskaha pachodžańnia. I navat kali niejkija niedakładnaści i ŭkralisia ŭ jahonaje Evanhielle, heta ŭžo nia maje praktyčna anijakaj roli. Chacia b tamu, što va ŭsioj Biełarusi tolki Harodnia i mahła b pretendavać na status ułasnaj Judei — nastolki čužarodnaja jana, nastolki svojeasablivaja, nastolki vypadaje z ahulnaha šerahu biełaruskich haradoŭ.
I kali Słova i spuściłasia ŭ Biełaruś, to — pierakanany — ź cikavaści: što jany tam, hetyja haradziency, zdolnyja vydumać takoha, kab jašče bolš adroźnicca, davieści svaju niezvyčajnaść?
I — prydumali.
Škalar staŭ dla ich Chrystom. To bok — Słovam.
I ŭ imia hetaha Słova vyšejšaj — najvyšejšaj, u paraŭnańni sa słovami inšych ludziej, niachaj navat vaładaroŭ, ziamnych i niabiesnych, — iściny haradziency padniali bunt, pierabili mnohich ludziej — šlachietnych i prostych, katalikoŭ i pravasłaŭnych, bo tyja śćviardžali, što Chrystos u Harodniu zusim nie źbiraŭsia spuskacca, a prosta škalar, kab zarabić na chleb, vydavaŭ siabie za Chrysta, a spadarožnikaŭ svaich, takich ža niepatrebnych, — za apostałaŭ Chrystovych.

A na hetaje nia kožny zdatny. Samazvancaŭ na tron — choć hać haci, a voś kab samazvancam — u turmu ci na prenh... Dla hetaha patrebna mužnaść.
Pryčym niezvyčajnaja.
Juraś Bratčyk u Karatkieviča — talenavity aktor i mužny čałaviek. A tamu zasłuhoŭvaje ščaścia.
I ŭ kancy — ščaście. Kožny atrymaŭ toje, čaho byŭ varty.
Farysei-śviatary — niamirnuju kančynu ad ruk narodnych mściŭcaŭ.
A Juraś, jaki abjaviŭsia haradziencam, — śvietłaje žyćcio i rallu, u jakuju možna kidać ziernie, kab praz šmat stahodździaŭ uzyšło jano ŭ jakim-niebudź sanecie ŭ paeta, dziacinstva jakoha prajšło ŭ Harodni.
I evanhielist Uładzimier, syn Siamiona, jaki pavieryŭ u mahčymaść takoha cudu, napisaŭ śvietłuju knihu pra zmročnyja časiny. Knihu pra praroka, pryniataha i zrazumietaha ŭ Ajčynie svajoj — narodam svaim.
Moža, tamu, što jon da kanca vieryŭ u svoj narod. Vieryŭ u mahčymaść, što toj stanie viduščym.
I vyjšła vialikaja kniha — praciah paemy pra Vialikaha Inkvizytara inšaha biełarusa, Fiodara Dastajeŭskaha (Turhienieŭ, pamiatajecie, pryhadvaŭ: «na scenu vyjšaŭ śvietłavałosy harbavaty biełarusiec...»). U Dastajeŭskaha ž taksama, kali čytač pamiataje, spuskajecca na ziamlu Chrystos, jakoha nichto nie paznaje — akramia Vialikaha Inkvizytara. I paznaŭšy Słova Iściny, jon pradaje nośbita hetaha Słova na pakuty — kab Zbaŭca druhi raz nia vyratavaŭsia i nia zmoh pavieści svoj narod da Śviatła.
Dastajeŭski nia vieryŭ, što druhoje pryšeście Chrysta pryviadzie choć da čaho vartaha.
Karatkievič — vieryŭ.
Ułasna kažučy, viera ŭ lepšuju — u słavutuju śvietłuju budučyniu — i robić knihu, jak śćviardžali tearetyki litaratury časoŭ majho studenckaha junactva, tvoram sacyjalistyčnaha realizmu. Tym bolš, kali Chrysta ratujuć ad ruk inkvizytaraŭ tyja samyja «prostyja ludzi».
I, pieračytvajučy «Chrystos pryziamliŭsia ŭ Harodni», ja čamuści łaŭlu siabie siońnia na dumcy pra toje, što Karatkievič da kanca vieryŭ u vyratavańnie svajho hieroja ad śmierci. Finał u jaho atrymaŭsia vielmi naturalny. Byccam vyratavać novaha Chrysta z ruk inkvizytaraŭ — toje samaje, što vyjhrać partyju ŭ šachmaty ŭ Śmierci, jakaja viazie nas u Vialikaje Nidzie na Ładździ Rospačy. Raz plunuć. Zhulaŭ — vyjhraŭ. Usich, akramia siabie samoha, jak Hiervasij Vylivacha. Z toj tolki roźnicaj, što i ciabie vyrvuć ź jaje śmiarotnych abdymkaŭ — vyratavanyja taboj. Narod vyrvie.
Karatkievič lubić narod. I historyja, raspaviedzienaja im, — śvietłaja.
A jość ža i inšaja versija amal toj samaj historyi.
Sychodzić ź niabiosaŭ da «prostych ludziej» novy prarok. Novy Illa — Aljaš Klimovič. Taksama — mužycki prarok. I viadzie jon takich samych mužykoŭ za saboj. I abiacaje im Vaładarstva Niabiesnaje. I navat pačynaje budavać jaho — prosta tam, dzie žyvie. Niepadalok ad Harodni.
Tolki voś nie vychodzić Vaładarstva Niabiesnaha na ziamli. Peŭna, tamu, što kožny zdolny pabudavać tolki pavodle taho ŭzoru, jaki isnuje ŭ jahonaj hałavie, jaki jon viedaje ź dziacinstva. A što viedaje «prosty čałaviek»? Rabstva. Niavolu. Zmročnuju zajzdraść da čužoha pośpiechu. Niaŭciamnuju nianaviść da tych, chto zdoleŭ vyrvacca z bahny budzionnaści i stać «niaprostym». I Aljaš Klimovič mienavita taki ziamny raj i pabudavaŭ, z usimi kompleksami ŭłasnaha ciažkaha dziacinstva, vymieściŭšy ŭsie svaje niaŭdačy, usiu svaju ciažkuju dolu — na inšych, takich ža «prostych», jak i jon sam.
A jany jamu — vieryli.
Pakul jon nia vyrašyŭ davieści, što moža toje, što anikomu nie pad siłu, aproč Boha. Jon pryznačyŭ datu, kali nastupić Kaniec Śvietu. Tak piša inšy biełaruski evanhielist — evanhielist Alaksiej. Alaksiej, syn Nikifara, Karpiuk.
Juraś Bratčyk u Karatkieviča taksama cudy robić, ale ŭsio bolš zrazumiełyja. To zdoleje tysiačy hałodnych haradziencaŭ dvuma chlabami dy piaćciu rybami nakarmić. To Ślapym zrok viernie. To bok, robić usio toje, što rabili inšyja mužyckija cudatvorcy, ad Panurha da Tyla Ŭlenšpihiela ŭłučna. Ale pryznačyć datu, kali ŭsie praviedniki vyratujucca, a hrešniki zahinuć — taki ž zamach na Boskuju prerahatyvu, jak pryznačeńnie daty referendumu ŭ 1996 hodzie — minujučy Viarchoŭny Saviet. Ujavić sabie heta možna, ale — nie kanstytucyjna i nie pa-bosku.
A dalej Evanhielle ad Alaksieja raspaviadaje i zusim zmročnuju historyju. Kali cud nie adbyvajecca, ludzi, jakija vieryli ŭ novaha Illu, vyrašajuć ukryžavać jaho, kab užo zusim šalmavać chłusa i samazvanca.
Ułasna, mienavita taki vyrak vynosić kardynał Łotar Jurasiu Bratčyku i ŭ Karatkieviča.
Bratčyka, jak čytač pamiataje, ratujuć.
I Aljaša ratujuć. Ale nie tamu, što vierać jamu, što jon praviednik i zdolny pavieści za saboj. A prosta tamu, što ŭkryžavać žyvoha čałavieka — jano ŭžo niejak dzikavata navat dla žycharoŭ vioski na Haradzienščynie. Nu, kamianiami zakidać, u pierji vykačać — heta jašče siudy-tudy. A ŭkryžavać...
Praŭda, vyratavańnie akazvajecca časovym. Prychodziać niemcy. Ni balšavikoŭ, ni cyhanoŭ z habrejami ŭ vioscy nie akazvajecca. Rasstralać niama kaho. I niejkaja staraja ź liku tych, što vieryła Aljašu, jak Chrystu, sa złości tyckaje ŭ jaho palcam: voś ža, Antychryst jon! Rasstralajcie jaho!
Čaho ž nia vykanać prośbu staroj fraŭ?
I nieadbytaha praroka rasstralali. Tolki cikaŭnyja chłapcy vierabjami pyrsnuli ŭ roznyja baki — padymajučy pył.
Dźvie historyi pra dvuch prarokaŭ, što, jak u lusterku, procistajać adzin adnamu, ale majuć nadziva bahata padabienstvaŭ. Adzin ź jakich pry hetym — laŭšun.

Heta dziŭna: Karpiuk ža palityčna ŭ hetuju samuju śvietłuju budučyniu vieryŭ kudy bolš za Karatkieviča! Ale jahony talent byŭ takim, što adlustroŭvaŭ realnaje viedańnie ŭ značna bolšaj stupieni, čym palityčnyja pierakanańni.
Ułasna kažučy, jak vučyli mianie tearetyki litaratury ŭ rodnym universytecie, heta i jość — klasyčny krytyčny realizm.
I pry hetym zmročny i horki raman Karpiuka pałaje takoj ščyraj jaraściu, što čytač razumieje hałoŭnaje: jon, Karpiuk, jak i Karatkievič, lubić svoj narod, svaich biełarusaŭ! Lubić da bolu! Jany abodva svaje knihi pisali dla taho, kab «prostym ludziam» žyłosia lahčej i lepš!
I abodva, jak vyjaviłasia, nia viedali hałoŭnaha: «prostyja ludzi» knih nie čytajuć.
Moža być, tamu śvietłaje praroctva Karatkieviča i zmročnaje praroctva Karpiuka ŭ roŭnaj stupieni nie byli pačutyja.
Bo niama miesca prarokam u svajoj Ajčynie.
Navat u Harodni.
Bo «prostym ludziam» zaŭždy było lahčej pavieryć u chłuśniu, čym źmirycca ź iścinaj.

Kamientary