Valžyna Mort i Źmicier Višnioŭ pišuć i čytajuć vieršy ŭ Berlinie.
Valžyna Mort i Źmicier Višnioŭ pišuć i čytajuć vieršy ŭ Berlinie.
Trymajučysia adnoj rukoj za łokcik inšaj, Valžyna Mort paziraje ŭ padłohu. «Łohvinaŭski» zbornik vieršaŭ, u jakim zacisnutyja arkušy papiery z kamputarnymi razdrukoŭkami, hladzić dołu. Zredčas jana stralaje vačyma ŭ bok viadoŭcy čytańniaŭ, jakaja akurat kaža pra toje, što «ŭ svaich vieršach Valžyna vyražaje adzinotu ludziej, zakinutych u hety śviet, i ich imknieńnie da svabody».
— Pačynajem, Valžyna? — pytajecca jana.
Moŭčki chitnuŭšy hałavoj, paetka vychodzić napierad. Palcy krychu trymciać. «Nie, ja nie chvalujusia pierad vystupami», — skazała Valžyna za čverć hadziny da pačatku čytańniaŭ, što prašli 14 traŭnia ŭ berlinskaj halerei Giedre Bartelt, raźmieščanaj na samym rahu Linijenštrase dy Małoj Hamburskaj vulicy, u Berlinskim rajonie Mite, poŭnym mastackich salonaŭ, nia duža tannych restaracyjaŭ dy prahnych da art-dopinhu minakoŭ. Ale Valžyna lubić vystupać pieršaj — takim čynam možna łavić kajf, spakojna słuchajučy tych, chto vystupaje paśla ciabie.
«Biełaruskaja mova», — zvonka adbivajecca ad biełych ścienaŭ nazva pieršaha vieršu. Słuchačy prycichli, niby školnaja klasa. Ale pamylajecca toj, chto čakaje pačuć vydatnicu ŭ hetaj apranutaj amal pa formie (śvietły vierch, ciomny niz) dziaŭčyncy. Miakka, niby samica leaparda, Valžyna idzie ŭ nastup. Brunatny zamšavy pantoflik ledźvie zaŭvažna adbivaje rytm, dakładniej, nie adbivaje, a rasstaŭlaje akcenty:
- Moža, naradzilisia My biaz noH?
Moža, Nia tyM bahaM Molimsia?
Valžyna ŭmieje stavić naciski na zyčnyja. Kaniec vieršu. Niezaŭvažna abliznuŭšy huby, paetka kidaje niepatrebny arkuš u kut i biarecca za inšy.
Naviedniki pasłuchmiana pavaročvajuć hałovy da viadoŭcy, jakaja zbolšaha roŭnym hołasam (bo imitavańnie Valžyny maje ryzyku pieratvarycca ŭ parodyju) čytaje pierakład. Sierbanuŭšy emocyjaŭ dy pakaštavaŭšy moŭnaha kaktejlu, słuchačy patrabujuć svajoj porcyi źmiestu. Nichto nia kaža ni słova.
Seans paetyčnaha hipnozu
U adroźnieńnie ad Valžyny, ź jaje aściarožna zašpilenymi huzikami dy staranna zakasanymi rukavami, Źmicier Višnioŭ — lohki chaos: čornaja kašula navypusk, žoŭtaja asadka ŭ nahrudnaj kišeni, rukapisy z pakamiečanymi rahami. Dla zatraŭki klasyk biełaruskaha perfomansu čytaje maleńki vierš — «prozu ŭ paezii», — jaki byŭ napisany pa śladach apošnich, ahulnaviadomych (niemcam u tym liku) padziejaŭ u Biełarusi. «Jakści tak vyjšła — napisaŭ», — aściarožna apraŭdvajecca Źmicier i, dadaŭšy da hołasu paru decybełaŭ, kidaje ŭ publiku nazvu: «Hiematoma hałavy numar dva».

— Ja hladžu na ciabie pa televizii — ty staleješ, moj dyktatar... — ź iraničnym dakoram pačynaje Źmicier. Jon hukaje vieršy, prykryŭšy rot rukoj, nibyta zabłukaŭšy ŭ lesie. Hołas źvinić u škle ramak, za jakimi chavajucca fatahrafii Artura Klinava dy Ihara Saŭčanki (čytańni prymierkavanyja da zakryćcia ich fotavystavy ŭ halerei). Z kožnym radkom, z kožnym składam Źmicier kročyć napierad, źjadajučy vačyma tekst i nie zaŭvažajučy nikoha naŭkoła. Maša, pa-dekadencku ekstravahantnaja amatarka biełaruskaj paezii ź Pieciarburhu, niedavierliva ŭzdymaje rezka padviedzienaje bryvo i naściarožana padciskaje nohi ŭ biełych pančochach — što ni kažy, a jana siadzić na padłozie pierad rodapačynalnikam «Bum-bam-litu», jaki, nibyta čorny lakamatyŭ, ruchajecca ŭ jaje kirunku. Adnak u samy apošni momant, kali sutyknieńnie zdajecca niepaźbiežnym, Źmicier spyniajecca, rezka pavaročvajecca i pierahortvaje staronku.
— Sami bačycie, słavianskaja tradycyja čytańnia vieršaŭ krychu adroźnivajecca ad niamieckaj, — nijakavieje viadoŭca, sprabujučy dać rady višnioŭskaj ekspresii ŭ pierakładzie.
Nieŭzabavie pačynajecca novy vierš. Pierachod ad palityki da kachańnia. Žanočaja pałova zali zahipnatyzavana ŭśmichajecca.
Paŭhadziny paetyčnaj ataki — i čytańni pieralivajucca ŭ hutarku za kielicham šampanskaha.
— Biełaruskaja mova vielmi cikavaja, — kaža Maša ź Pieciarburhu. — Słovy inšyja, emocyi inšyja.
— Mnie spadabalisia vyjavy ŭ tvorach Źmitra, asabliva jahonyja tarakany, — kaža jaje spadarožnica, niemka Ryna.
Naviedniki razhladajuć fatazdymki na ścienach. Fota Ihara Saŭčanki — raściahnuty pa staronkach stary fotaalbom. Razmazanaja Kramloŭskaja vieža ŭ imhle. Ściorty tvar chłopčyka na kalektyŭnym fota. Fotapartret savieckaha aficera, na palach — podpis pa-niamiecku. Šeryja ludzi-trafei na vyćviłaj papiery. Na fota Artura Klinava — horad Sonca. Sanlivyja promni błukajuć pa tynku budynkaŭ, što žyvuć na pustych vulicach. «Maja prahrama — mastactva z uschodniaj Eŭropy, — raspaviadaje Hidre Bartelt, dyrektarka halerei. — Imia «Saŭčanka» zaŭsiody pačynałasia dla mianie ź vialikaj litary, a z Klinavym ja paznajomiłasia sioleta ŭvosień. Jon raspavioŭ mnie pra svoj prajekt «Horad Sonca», jaki padaŭsia mnie vielmi cikavym. Liču, što važna rabić vystavu ŭ hety čas, kali pra Biełaruś tak šmat kažuć i kali niamieckaja presa tak čujny adnosicca da hetaj krainy». A što da planaŭ na budučyniu, to spadarynia Bartelt chacieła b zładzić u Berlinie vystavu Ŭładzimiera Cieślera.
«Šaniec papracavać»
Valžyna Mort dy Źmicier Višnioŭ trapili ŭ Berlin na zaprašeńnie Berlinskaha litaraturnaha kalokvijumu. Hetaja arhanizacyja daje stypendyi litarataram z usiaho śvietu, kab jany mahli spakojna zajmacca tvorčaściu ŭ niamieckaj stalicy, u vile na voziery Vanzeje, chacia b miesiac nie pierajmajučysia žyćciovym kłopatam. Maładyja biełarusy buduć u Berlinie da kanca traŭnia. Ale ci spryjajuć tvorčaści takija «ciapličnyja umovy»?
«Heta šaniec papracavać, — śćviardžaje Valžyna. — Bo kali žyvioš doma, to zaŭždy šmat prablemaŭ, treba ježu hatavać, hości prychodziać, «Santa-Barbara» ŭviečary, jašče niešta... A tut takaja kamernaść, pakoj, u jakim ty siadziš i metanakiravana pracuješ». Natchnieńnia heta nie pazbaŭlaje, naadvarot: «Pracujecca tut vielmi dobra. Huł, homan, mova, ruch. Jak kazaŭ Vaźniasienski — ja pišu nahami. Voś ja taksama chadžu i pišu», — kaža Valžyna. Tym bolš što dla tvorčaści joj nie patrebnaja bieśpierapynnaja źmiena abstanoŭki: «Ja žachliva kanservatyŭny čałaviek, ja znajdu jakuju-niebudź miaścinu i tam zaŭsiody chadžu i nos dalej nia vysunu. Nu voś tut mnie padabajecca, u Mite. Dalej za bulvar Unter den Linden nie zabirajusia».
Jak reahujuć na biełaruskich litarataraŭ niemcy? «Zvyčajna jość dva varyjanty reakcyi, — kaža Valžyna. — Vas prymajuć ci to za estoncaŭ, ci to za finaŭ. Tady davodzicca raspaviadać z samaha pačatku. Druhaja reakcyja — adrazu ŭzhadvajuć palityčnuju sytuacyju i pačynajuć raspytvać, što adbyvajecca ŭ Biełarusi.

Halereja Giedre Bartelt, dzie čytali vieršy biełaruskija paety, mieścicca ŭ berlinskim mastakoŭskim rajonie Mite.
Čytańni skončanyja, halereja začynienaja. «Tonieńkaja, jak tvaje viejki», Valžyna pierachodzić praz skryžavańnie kala sparudy mastackaha centru «Tacheles», berlinskaha domu-holemu, u pakojach-raskielinach jakoha ź ciaham času zavialisia mastaki. Źmicier pahladaje na raśpisanuju hrafici budyninu zhaładałym vokam, nibyta na daŭniuju kachanku paśla doŭhich rasstańniaŭ. U lipieni jon pryjaždžaje siudy, kab zajmacca žyvapisam dy dapisvać svoj raman pra «Tacheles», jaki, jak usio budzie fajna, vyjdzie naleta pa-biełarusku i pa-niamiecku. Prynamsi ŭžo ŭ hety viečar u adnoj z knajpaŭ na vudzilna Źmitra patrapić jašče adna pierakładnica litaratury, začaravanaja firmovaj prynadaj paeta-mastaka — kultavym kalandarykam «Tarakan — lepšy siabar čałavieka». «Voś my jašče adnu pierakładnicu adšukali», — zadavolena šepča jon Valžynie.
«Asiarodździe ŭ Litaraturnym kalokvijumie nia štučnaje, — nie zhadžajecca Źmicier. — Ja ŭ Berlinie piaty raz. Paśla Miensku heta moj druhi ŭlubiony horad. Heta kulturnaja stalica Eŭropy. Jon dyktuje nia modu, a stratehiju tvorčaści. Čamu tak? Bo tut była ściana, i tut skłałasia razam zachodniaje i ŭschodniaje mastactva».
Siarod biełaruskich tvorcaŭ Valžyna Mort, badaj, adna ź niamnohich, jakaja na praktycy viedaje, što takoje sapraŭdny litaraturny ahient. U Niamieččynu paetka pryjechała z ZŠA, uvosień znoŭ kirujecca za akijan — na vystupy. Potym — paetyčnyja festy ŭ Słavienii dy Londanie.
Viečareje. Valžyna spračajecca sa Źmitrom pra systemu, litaraturu dy Sajuz piśmieńnikaŭ, davodziačy toje, što tvorcam spadziavacca treba najpierš na samich siabie. Źmicier, upłyvovy kaardynatar biełaruskich prajektaŭ vydaviectva «Łohvinaŭ», kaža pra tradycyju SPB i patrebu padtrymlivać maładych litarataraŭ. Takija roznyja ŭ mnohim, Źmicier Višnioŭ i Valžyna Mort padobnyja ŭ adnym: jany abkružanyja aŭraj pośpiechu, dla jakoj navat napaŭrazburanaja Berlinskaja ściana — nie pieraškoda.
Aleś Kudrycki, Berlin
Fota aŭtara

Kamientary