Voś ža, dziŭnaja reč: usie hryby nazyvajucca pa-svojsku, a hety, z vyhladu nikčemny, padobny da bladaj pahanki, nosić hučnuju francuskuju nazvu champignon. Za časami kasmapalityčnaj maładości ja zachaplaŭsia zamiežnaj litaraturaj, i na vočy mnie čaściakom traplała hetaje nietutejšaje słova. Voś, baron Lafanten, rychtujučysia da dueli, jeść ad ranku šampińjony sa śmiatanaj dy zapivaje «Kliko»; a voś mastak z Łacinskaha kvartału, skončyŭšy pisać čarhovaje niu, siadzić na svaim haryščy dy siorbaje niščymnuju šampińjonnuju poliŭku; tym časam niejkija studenty spračajucca pra palityku ŭ paryskaj kaviarni «Sełekt», pierapeckaŭšy kvołyja barody šampińjonnym soŭsam… Toju paroju šampińjony ŭjaŭlalisia mnie ekzatyčnymi hrybami, što rastuć dzie-niebudź u Savoi ci na schiłach Pravansalskich hor. I tolki paźniej daviedaŭsia, što hetuju ekzotyku možna vyroščvać u lubym ciomnym i syrym sutareńni, a kab sypanuć ich na patelniu, nia treba i ŭ les chadzić: vuń jon, tutejšy francuz, uźniaŭ hałavu ŭ haradzkim parku, prabiŭ zbućviełaje šyholle murašnika, ablapiŭ suchija karoviny lapiechi na ŭtraviełym padvorku. U maich paŭnočnabiełaruskich, lasnych šampińjony j dahetul pry nahodzie prydušvajuć nahoj, uvažajučy za atrutu. Źviedać smakavyja jakaści šampińjonu nia zmusiła navat vajennaja i pavajennaja haładucha. Adna staraja kabieta, zhadvajučy časiny akupacyi, apaviadała, što niemcy pierad svaim adychodam zusim ašaleli: «Nabiaruć u poli pahanak, nasmažać dy žaruć, kab na ich chalera». Nasamreč akupanty, vidavočna, źbirali dy žerli šampińjony. A dzieści pry kancy 60-ch daviałosia i mnie, pa prykładzie niamiecka-fašystoŭskich akupantaŭ, źlohku ašaleć dy nabrać cełaje viadro maładych šampińjonaŭ. Było heta ŭ Haradockim rajonie, dzie ja haściavaŭ u stryječnaha dziadźki. Vioska dziadźkava lažała ŭ hłybokaj łahčynie i vakoł, jak kinuć vokam, ciahnulisia spuścistyja, parosłyja redkim kustoŭjem adchony, na jakich paśvilisia karovy. U pieršy ž dzień pieraznajomiŭsia z adnahodkami i nastupnaha dnia, ad samaha ranku, pajšoŭ z dvuma viaskovymi padšyvancami adbyvać radoŭku. Biehać za karovami nam nie daviałosia, bo ich paśviŭ uvišny Tuzik — šery, padobny da zachodniesibirskaj łajki, sabačka. Siadzieli ŭtroch pad kustom, hulali ŭ karty i smažyli na vohniščy (nasunuŭšy ich na prutki) maleńkija skrylki sała. A jašče padšyvancy vučyli mianie laskatać puhaj. Pryčym nia prosta laskatać, a padsiakać razbersanym kancom kusty dziadoŭniku ci źbivać kupki hryboŭ-pahanak, jakimi było ŭsypanaje pole. U mianie heta kiepska vychodziła i tolki adnojčy, vidać, vypadkova, udałosia, chaj i biez naležnaha lasku, źbić kupku pahanak. Z takoj nahody ja navat pajšoŭ pahladzieć — ci ŭsich ja ich śsiek, i, nachiliŭšysia, ubačyŭ, što kapialušyki źbitych hryboŭ spadyspadu piaščotna-ružovyja, a na złomie paśpieli pažoŭknuć. Pra takija admietnaści šampińjonaŭ ja pračytaŭ svojčas u «Knizie smačnaj i zdarovaj ježy».
— Kiń, atruciśsia! Heta ž pahanki! — razam kryknuli viaskoŭcy, kali ja rastruščyŭ kapialušak palcami.
Hryb pryjemna pachnuŭ i — pakaštavaŭ ja jaho nie biez naściarohi — byŭ krychu sałodkim na smak.
Adnahodki hladzieli na mianie sa spałocham i dakoram. Paškadavali, vidać, što źviazalisia z haradzkim… Haradzki ž durny… nažarecca pahanak dy, čaho dobraha, pamre.
Malcy mnie štości kryčali ŭśled, ale ja nia słuchaŭ: rynuŭ da dziadźkavaj chaty.
Nieŭzabavie viarnuŭsia ź viadrom i ścizorykam u rukach. Pakul źbiraŭ šampińjony, adnahodki chadzili śledam, hołasna śmiajalisia, pytalisia, ci zaprašu na paminki, i raz-poraz harłali: «A čamu muchamora nia ŭziaŭ? Vuń, pad kustom staić!»
Ja na takija žarty nie źviartaŭ uvahi. Poŭniŭ viadro, pryčym braŭ hryby samyja maładyja dy kramianyja, a nabraŭšy z kapturom, paviedamiŭ viaskovym niedarekam, što ŭ Paryžy, pradaŭšy viadro šampińjonaŭ, možna atrymać vialikija hrošy. Niedareki sustreli majo paviedamleńnie družnym rohatam: «A karoviny lapiechi tam nie pradajucca?»
Pabačyŭšy viadro z «pahankami», dziadźka zamachaŭ rukami.
— Kudy ty?! Niasi chutčej za chatu, pakul kury nie patrucilisia!
I chacia ja tłumačyŭ, što heta šampińjony, jakija jaduć u samych šykoŭnych paryskich restaracyjach, dziadźka z uzdycham pachitaŭ hałavoju, pabieh na zahumieńnie, vykapaŭ hłybokuju jamu i sa słovami «Vo, Vićka, nabraŭ pahanak…» vysypaŭ tudy paryski dalikates.
— My pahanak nie jadziom, imi atrucicca možna. Dy i rastuć jany… tam, dzie karovy chodziać, — tłumačyŭ dziadźka, šarujučy viadro drobnym piasočkam. — Źbirajem baraviki, machaviki, ababki…
Uvieś čas, pakul haściavaŭ na vioscy, ź mianie paćvielvali, pryčym i małyja, i darosłyja. «Heta toj, što pahanak naźbiraŭ», — šaptali za śpinaj viaskovyja dzieŭki i pyrskali śmiecham. Ja na ich nie kryŭdavaŭ. Dzieŭki nie čytali francuskich aŭtaraŭ i nia viedali — jakija cudoŭnyja stravy možna zhatavać z «pahanak».
Hrybnaja sytuacyja za tryccać siem hadoŭ kruta źmianiłasia, i siońnia na toj ža Haradoččynie źbirajuć nia tolki baraviki, machaviki dy ababki, ale j vałui, śvinuchi, maładyja porchaŭki i navat žoŭtyja rahaciki, jakija i da hryboŭ nie padobnyja. Dy što tam rahaciki… u ježu pajšli navat marynavanyja muchamory. A voś šampińjony źbirajuć adzinki, i hetyja hryby pa-raniejšamu biez usialakaj karyści dla ludztva hinuć pad abcasam litoha humovika.
Praŭda, u haradzkich kramach hetyja hryby ŭžo źjavilisia. Adnak i ŭ rasfasavanym vyhladzie hryby vyklikajuć naściarohu. Ja byŭ śviedkam, jak adna kabieta źbirałasia ŭziać paŭkilo dalikatesu, ale jaje siabroŭka, schapiŭšy za rukavo, prasipieła: «Što ty biareš?! Ich ža na konskim hnoi vyroščvajuć». Paśla taho kabietu pierasmyknuła: joj, vidavočna, padałosia, što ŭ polietylenavuju torbu pakłali nie šampińjonaŭ, a śviežych konskich «jabłykaŭ».
Zusim nia toje ŭ centry i na zachadzie Biełarusi, dzie lasoŭ, a značyć i hryboŭ, mieniej. Tam šampińjony brali i jeli zaŭždy. Tam ich nikoli nia zvali pahankami, tam jany majuć i svajo imia. Pryčym dla kožnaha z troch vidaŭ, što sustrakajucca ŭ Biełarusi, jano svajo. Lasnyja šampińjony (Agaricus silvaticus) nazyvajucca błahuškami, zvyčajnyja (Agaricus campester) — piačurycami, a palavyja (Agaricus arvensis) — piačarkami, ci piečarkbmi.
Kruta źmianiŭsia za 37 hadoŭ i śvietahlad aŭtara. Na źmienu kasmapalityčnamu junactvu pryśpieła moŭna-purystyčnaja stałaść, i słych ciapier łahodzić nie krasamoŭny «šampińjon», a prazaičnaja «piačarka».
❏
Šampińjony zapiečanyja
Šampińjony (bujnyja) 800 h, mannaja krupa (3 st. łyžki), bulon (1/8 ł), syr. (150—200 h), cybulina. Zielanina, jajka, śmiatana (200 h), harčyca (čajnaja łyžka), biełaje vino (50 mł), sol, pierac.
Hryby pačyścić, nožki hryboŭ drobna pakryšyć, zielaninu i cybulu zdrabnić, krupy absmažyć biez aleju, z płaŭlenaha syru vyrazać kružki pa formie hrybnych kapialušykaŭ. Syr, jaki zastaŭsia, drobna pakryšyć, źmiašać z krupoj, zielaninaj, cybulaj, syrym jajkam i nožkami hryboŭ. Pakłaści kapialušyki na blachu, napoŭnić ich načynkaj, prykryć kružkami syru, źmiašać śmiatanu z harčycaj i vinom, pasalić, papierčyć, zalić soŭsam šampińjony, zapiekčy ŭ duchoŭcy (chvilin 15).
Vinceś Mudroŭ

Kamientary