«Ja haniaŭ pa hazietu na vialikim pierapynku»: kolki słoŭ naŭzdahon «Našaj Nivie» ad žurnalista «Trybuny»
Piša spartovy žurnalist Taras Ščyry.

Heta było ŭ starejšych kłasach. Niedzie ŭ 2004-m. Ja vučyŭsia ŭ žodzinskaj SŠ №6 i kožnuju piatnicu na vialikim pierapynku haniaŭ u šapik pa haziety. Bližejšy kijosk znachodziŭsia kala 33-j praduktovaj kramy, jakuju ŭ narodzie prazvali «tryccarykam», za 200 mietraŭ ad škoły, tamu prychodziłasia paśpiašacca, kab nie spaźnicca na treci ŭrok.
Kłasnamu kiraŭniku Siarhieju Puzankieviču ja nabyvaŭ «Presboł» (paśla jon usio roŭna addavaŭ jaho mnie), a sabie — «Našu Nivu». Na žal, u naš šapik prychodziŭ tolki adzin numar «Nivy». Mianie časam niechta apiaredžvaŭ, i mnie, razzłavanamu, davodziłasia nieścisia da palikliniki — a heta jašče mietraŭ trysta — i atrymlivać paśla kuchtaloŭ za spaźnieńnie. Ale ž heta była fihnia — ja ž lubimuju hazietu nabyŭ :).
Nie pamiataju, jakim čynam «Naša Niva» pryjšła da mianie, ale viedaju, što jana zapałaniła dumki, ź pieršaha numara stała maim ulubionym drukavanym vydańniem. Praź jaje ja paznavaŭ Biełaruś — raznastajnuju, pryhožuju, niešabłonnuju. Ja čytaŭ u haziecie piśmieńnikaŭ, jakich nam nie vykładali ŭ škole, historyju, jakoj nie było ŭ padručnikach, čytaŭ recenzii na albomy hurtoŭ, jakija stali maimi ŭlubionymi. Heta byŭ cudoŭny čas adkryćciaŭ. Dziakujučy haziecie ja tady daviedaŭsia pra Adama Hłobusa, Valancina Tarasa, Uładzimira Niaklajeva, myślara-daminikanina Piotru Rudkoŭskaha, polskaha piśmieńnika Česłava Miłaša, fajnych fatohrafaŭ Juliju Daraškievič, Andreja Lankieviča i majho ŭlubionaha Anatola Kleščuka, vandroŭnyja repartažy dvuch Andrejaŭ — Skurko i Dyńko. Ja realna fanacieŭ ad tematyčnych numaroŭ. «Biełaruskaje charastvo» za 2004-y hatovy i siońnia pieračytvać.
Pamiataju, jak adnojčy ŭ «Našaj Nivie» vyčytaŭ abjaŭku pra adkryćcio katalickaj kramy «Duchoŭnaja kniha». Praz peŭny čas ja pajechaŭ na elektryčcy na padrychtoŭčyja kursy ŭ Minsk, pierad zaniatkami zajšoŭ u henuju kramku i nabyŭ nievialičkuju knižačku Uładzimira Konana pra vydatnaha biełaruskaha ksiandza-adradženca Adama Stankieviča. Chapała i druhich vypadkaŭ, kali hazieta matyvavała mianie na niejkija ŭčynki.
U subotu ja pryjechaŭ da baćkoŭ i dastaŭ z šafy staruju padšyŭku «Našaj Nivy». Hartaŭ, uśmichaŭsia, pryhadvaŭ pra toje, što zaraz pišu. Ja vielmi ŭdziačny za toje, što hetaje drukavanaje vydańnie było ŭ maim žyćci. Jano ŭ niekatorym sensie źmianiła maju śviadomaść.
A da taho, što hazieta całkam pierajšła ŭ anłajn, staŭlusia całkam narmalna. Ja ŭžo daŭno štodnia čytaju nn.by i spadziajusia, što ŭ Jahor Marcinovič i kampanii ŭsio atrymajecca. Pośpiechaŭ!

Kamientary