Staršynia minskaj arhanizacyi vieteranaŭ-afhancaŭ padzialiŭsia niuansami kradziažu baranaŭ
Uładzimir Šokaŭ daŭ vialikaje intervju BiełTA pra słužbu ŭ Afhanistanie. Siońnia adznačajecca hadavina vyvadu adtul savieckich vojsk. Raskazaŭ jon i pra niekatoryja aśpiekty žyćcia savieckich vajskoŭcaŭ, u tym liku i pra eksprapryjacyi siarod miascovaha nasielnictva.

— U nas była brašura «Jak pavodzić siabie ŭ Afhanistanie?». Tam pisali, što heta za kraina, apisvali isnujučyja zvyčai, tradycyi, noravy. Chtości čytaŭ, chtości nie vielmi. A siurpryzaŭ było bolš čym dastatkova.
Naprykład, naša raźviedka nikoli z pustymi rukami nie viartałasia, zaŭsiody prynosiła trafiei. Raz pryvodziać troch baranoŭ, vidavočna, skrali dzieści. Zdarałasia, i kramianiovuju strelbu prynosili, i rovar. Ale zaraz pra baranoŭ.
Tolki pačynajem raźbiracca, pastupaje skarha ad hienierała armii Vareńnikava: «Vašy maradziory skrali troch baranoŭ!» Ja kažu kamandziru roty: «Jaki ž ty biestałkovy, tavaryš staršy lejtenant. Vy mahli skraści dvuch, čatyroch, šeść, sto baranoŭ i ničoha b vam nie było, a vy ściahnuli niacotnuju kolkaść!» Reč u tym, što kraina niepiśmiennaja, pastuchi niepiśmiennyja, i kali zahaniajuć tuju ci inšuju ataru, jakaja niekalki socień naličvaje, to ličać parami. Jak nie parny, pastucha za šmanty i pytajucca: «Chto?» A jon i adkazvaje, viadoma: «Saviecki». Tak ja prymusiŭ sałdat vyvučyć asablivaści i zvyčai krainy i ŭličvać ich. Niaviedańnie pryviało da taho, što ŭsie atrymali spahnańnie ad hienierała armii Vareńnikava. I takich niuansaŭ, i viasiołych, i sumnych, było šmat», — dadaŭ Šokaŭ.

Kamientary
t.ie. krasť možno, jeśli ostorožno? očień v duchie etoj vłasti