Voś i prajšli vybary ŭ miascovyja saviety. Mnoha vučonych ludziej vystaviła kandydatury. Dyk u nas taksama dvoje abiralisia.
Adzin — zahadčyk śvinakomleksu. U nas ahraharadok, dyk pabudavali vielizarny śvinakopleks na tysiačy parasiat. A zahadčyka z vobłaści prysłali, svajho takoha razumnaha nie znajšli. Duža ścipły čałaviek. Jak pryjechaŭ, dali jamu novy domik, jany ŭ nas pustujuć, dyk jon admoviŭsia. Heta dla maładych śpiecyjalistaŭ, kaža, ja zajmać nie budu. Lepš novy pabuduju.
I pastaviŭ taki hmach — voka radujecca. I nie sknara: da jaho za parsiukami i z rajona, i z vobłaści pryjazdžajuć. Tolki i hojsajuć tudy‑siudy darahija inšamarki. I dniom, i nočču adhruzić, navat trochi tańniej addaść, i nie treba ŭ kantoru biehčy, kab apłacić: hrošy na miescy voźmie. A niejak vypiŭšy byŭ, dyk kazaŭ nam, što ŭ Minsku (a ŭ jaho tam dzieci vučacca) užo našy parasiaty nie kacirujucca, tolki zialonymi i biaruć. A my ŭsio hadali, što heta za takaja paroda novaja — zialonyja parasiaty?
A druhi byŭ kandydat — nastaŭnik. I dzieci jaho lubiać, i darosłyja pavažajuć. Tolki dziŭny jon niejki. Kaža: «Chaču, kab ludźmi zvacca!» Pra što jon? Nas i bieź jaho kudy pazavuć, tudy my i idziom.
Kazaŭ, budzie spryjać pavyšeńniu piensij. A kudy nam bolej? U starych piensii bolšyja, čym dajarčyn zarobak na fiermie. U mnohich vuń dzieci ŭ horadzie rabotu pakidali dy na matčyny piensii i žyvuć. Ledź mahazinščyca paśpiavaje harełku zavozić.
My, kaniečnie, nastaŭniku byli ŭdziačnyja za jaho čułyja słovy, tolki čužy jon nam, i staršynia tak kaža. Hałasavali my za zahadčyka śvinakompleksu. Jon nabraŭsia: u jaho i dom, i mašyna, i kvatera ŭ Minsku. Kudy jamu jašče? A nastaŭnik, jak stanie deputatam, dyk pakul abžyviecca, zusim naš kałhas źbiadnieje. Kožny čałaviek prahny. A jak sam pasaromiejeca brać, starejšyja pryjacieli navučać. Zahadzia my jaho ŭratavali svaim niedavieram. Na adnaho chabarnika ŭ krainie budzie mienš.
Kamientary