Aleś Arkuš hutaryć ź Viktaram Žybulem, paetam (aŭtaram lehiendarnaha palindromu «Rohi hor»), rok-muzykam («Zasrali kazarmu»), litaraturaznaŭcam (Paŭluk Šukajła i inšyja avanhardysty 20-ch).
Aleś Arkuš: Žybul pačynaŭ z «Bum-Bam-Litu». Tak?.. Ale paśla razyšoŭsia ź im, zdajecca. Tak?.. Čym dla ciabie byŭ «Bum-Bam-Lit»? Supołka adnadumcaŭ ci prosta placoŭka, na jakuju skiravana ŭvaha amataraŭ litaratury?
Viktar Žybul: «Bum-Bam-Lit» dla mianie byŭ najpierš srodkam zrabić žyćcio bolš raznastajnym. A razam z tym – i litaraturny praces. Ale ja nie abmiažoŭvaŭ by dziejnaść «BBŁ» vyklučna litaraturaj. Jak mnie (dyj inšym bumbamlitaŭcam) padajecca, litaratura niejak zamknułasia ŭ sabie i baicca vyrvacca za ŭłasnyja miežy. A jaje ž možna vydatna spałučać ź inšymi vidami mastactva, a inšyja vidy mastactva – złučać pamiž saboj, a taksama ź lubymi inšymi (u tym liku niemastackimi) prajavami žyćcia. Tamu ŭsie bumbamlitaŭcy – nia tolki paety, ale j šoŭmeny, kali tak možna skazać. Tolki voś «šoŭ» atrymlivałasia nie zaŭsiody takoje ŭdałaje, jak mnie chaciełasia b, i z peŭnaha momantu «BBŁ» pierastaŭ mianie zadavalniać. Jaho vystupy ŭsio bolej pačynali nahadvać «zvyčajnyja» paetyčnyja čytańni, u piku jakich «BBŁ» kaliści j paŭstaŭ... A mnie chaciełasia čahości bolš syntezavanaha i mienš zacyklenaha na ŭłasna litaratury. I tamu kali moj siabar Viktar Yvanoŭ raspavioŭ mnie pra stvareńnie art-pank-hurtu «Zasrakazra» (jość i biescenzurny varyjant nazovu), ja achvotna padtrymaŭ hetuju ideju. Sabrali muzykaŭ, pačali repetavać, usialak eksperymentavać sa słovam i hukam i – praces pajšoŭ. My ładzili kambinavanyja muzyčna-paetyčna-teatralizavanyja vystupy, performansy, udzielničali ŭ šerahu festyvalaŭ avanhardnaha mastactva. Na «BBŁ» ja tady ŭžo zabyŭsia. Navat pakryŭdziŭsia, kali na adnoj imprezie viadoŭca pamyłkova nazvaŭ naš hurt «Bum-Bam-Litam». Ale «BBŁ» žyvie i ciapier – u vyhladzie knižnaj seryi «Biblijateka Bum-Bam-Litu», dzie ŭ mianie vyjšli dźvie knihi vieršaŭ, na čarzie – treciaja.
AA: Tvaje ściobavyja i «brutalnyja» vieršy letaś mocna krytykavalisia ŭ Biełnecie. Jak ty heta ŭspryniaŭ?
VŽ: Nu, što tut skažaš? Kali ludziam achvota pałajacca – jany ŭ tvaich vieršach znojduć taho brutału ŭ dziesiać razoŭ bolej, čym jość nasamreč. Dla tych, chto razumieje maje vieršy, jany nia tolki «brutalnyja» dy «ściobavyja» – jany pry hetym usio ž pazytyŭnyja. Nu, a chto nie razumieje – ja na ich nie kryŭduju, pahatoŭ, ichniaja krytyka była adrasavanaja nia mnie, a chutčej majmu liryčnamu hieroju. Ja taksama nia ŭsich razumieju. Voś pračytaŭ u školnyja hady paemu Arkadzia Kulašova «Ściah bryhady» – i doŭha aburaŭsia: nu jak heta tak, rasstralali čałavieka dziela niejkaha ściaha, da taho ž tvor napisany ad imia adnaho z «zastrelščykaŭ». A potym padumaŭ: raz paema mianie abyjakavym nie pakinuła – značycca, tvor dobry. Paezija musić uražvać – voś moj kryter mastackaści. A nakont krytykaŭ, jakija majuć zvyčku błytać asoby aŭtara i liryčnaha hieroja, skažu, što heta charaktaryzuje ich (krytykaŭ) prafesijny ŭzrovień nia ŭ lepšy bok.
AA: Apošnim časam ty šmat vystupaješ jak litaraturaznaŭca. Ci heta prafesijny zaniatak, ci tabie cikava vyvučać biełaruskuju litaraturu jak tvorcu?
VŽ: Kali b mnie dali mahčymaść zajmacca tolki litaraturaznaŭstvam i bolš ničym inšym i pry hetym płacili prystojnyja hrošy – tady heta, naturalna, možna było b nazvać prafesijaj. Ale asnoŭnaja praca ŭ mianie redaktarskaja. Nu, a litaraturaznaŭstva – adna z tych spravaŭ, jakija prynosiać mnie zadavalnieńnie maralnaje. Ja zachapiŭsia biełaruskim avanhardyzmam. Da apošniaha času ŭ našym litaraturaznaŭstvie panavała mierkavańnie, što vyvučać treba najpierš tvorčaść klasykaŭ. A mianie pryvablivajuć asoby druharadnyja, navat «marhinalnyja». Biełaruski litaraturny praces značna cikaviejšy, čym moža padacca na pieršy pohlad i čym pra jaho pišuć u padručnikach.
AA: Ty daśledavaŭ biełaruski madernizm 20-ch hadoŭ minułaha stahodździa. U čym jaho asablivaść? Ci heta była druhasnaja źjava, ci naturalnaja, arhaničnaja?
VŽ: Pra heta možna doŭha razvažać... Mahu nazvać šerah schilnych da madernizmu biełaruskich paetaŭ, čyja tvorčaść vyhladaje naturalnaj i arhaničnaj, i admysłovaha adkryćcia ja tut nie zrablu. Heta Ŭładzimier Žyłka, Uładzimier Duboŭka, Jazep Pušča, Todar Klaštorny, Uładzimier Chadyka. Niejki čas jany znachodzilisia pad upłyvam imažynizmu, ale ličyli (u pryvatnaści, Pušča), što biełaruski imažynizm maje mała supolnaha z rasiejskim, što jon idzie svaim šlacham i vytoki biare z falkloru. Biełaruskaja litaratura i raniej była ščylna źviazana z narodnaj tvorčaściu, a tut u joj znajšli karani navat avanhardnaha kirunku. Uvohule ž mnohija tvory tahačasnaj ajčynnaj litaratury mieli syntezavany charaktar: spałučali ŭ sabie rysy madernizmu z elementami ramantyzmu albo realizmu.
Što datyčyć «druhasnaści», to, na maju dumku, jaje nia treba bajacca. Tak, sapraŭdy, mnohija našy paety pierajmali ŭzory ź inšych litaratur, ale ŭsio zaležyć ad taho, ci znojdzie aŭtar svoj ułasny, admietny tvorčy padychod da hetaj spravy. Naš klasyk Maksim Bahdanovič, skažam, aryjentavaŭsia na tvorčaść Verlena i Brusava, ale chto siońnia skaža, što jahonyja tvory niearyhinalnyja?
U kancy 1920-ch šmat chto pierajmaŭ Majakoŭskaha. Viadoma ž, heta možna było rabić pa-roznamu: niechta ŭziaŭ ad jaho tolki «leśvičku» dy LEFaŭski publicystyčny patas, a niechta – jašče i paetyku, staŭleńnie da słova. Taki futurystyčny padychod da biełaruskaj movy tady byŭ jašče novy, niazvykły, i, nasamreč, heta vialikaja praca – adaptavać biełaruskuju moŭnuju hlebu dla avanhardnaj paetyki. Praŭda, u nas hetaha dasiahnuli niamnohija – naprykład, paet Mikoła Baciuškoŭ, jaki aryjentavaŭsia na paetyku nia tolki poźniaha, ale j rańniaha Majakoŭskaha i ŭ asobnych vieršach pa kolkaści aliteracyjaŭ i roznych hulniavych zvarotaŭ navat «pieraplunuŭ» jaho. Va ŭsialakim razie biełaruskaj litaratury było nieabchodna prajści praz usiu hetuju škołu, kab dasiahnuć siońniašniaha eŭrapiejskaha ŭzroŭniu.
AA: Ja čuŭ, što ty źbiraŭsia vydać spadčynu Paŭluka Šukajły.
VŽ: Tak, da 100-hodździa hetaha paeta mnie prapanavali skłaści jaho knižačku. Ja, viadoma ž, pahadziŭsia: postać Paŭluka Šukajły ŭ čymści znakavaja dla našaj litaratury. Stvoranaja im «Biełaruskaja litaraturna-mastackaja kamuna» ŭsprymałasia ŭ 1920-ja hh. prykładna tak, jak u naš čas «Bum-Bam-Lit». Praŭda, tady ŭsio heta było źnitavana z palitykaj. Ale što zrobiš, kali avanhardnyja eksperymenty lehalna było mahčyma vyrablać tolki pad čyrvonym ściaham!
«Biełaruski futuryst» Šukajła, zrešty, byŭ nia tak eksperymentataram, jak arhanizataram. Tamu ŭspaminy pra hetaha čałavieka čytajucca cikaviej, čym jahonyja ŭłasnyja tvory. Ja, adnak, pavybiraŭ dla knižki i vieršy, i ŭspaminy, zastałosia samaje ciažkaje – napisać pradmovu. Treba ž niejak akreślić uvieś kulturny kantekst, vyznačyć u im miesca Šukajły, praanalizavać asablivaści tvorčaj maniery, urešcie, achapić bijahrafiju, u jakoj šmat biełych plamaŭ. Ja zaciahnuŭ napisańnie hetaj pradmovy, i knižka dasiul nia vyjšła. I vielmi dobra! Amal vypadkova praź Ludmiłu Rubleŭskuju ja daviedaŭsia, što ŭ Rasiei žyvuć dźvie dački Paŭluka Šukajły. Ja adrazu ž źviazaŭsia ź imi, naładziŭ listavańnie i zrazumieŭ, jak mała viedaŭ pra Šukajłu. Cikava, ale ŭ Maskvie zachavaŭsia toj samy dom, u jakim paet žyŭ da vajny, i ciapier tam dasiul žyvuć jahonyja naščadki! Źbierahłasia navat častka archivu «biełaruskaha futurysta», u tym liku šmat poźnich vieršaŭ, jakija nidzie nie drukavalisia. Paśla ŭsiaho hetaha ja pierahledzieŭ kancepcyju mierkavanaha zbornika i vyrašyŭ padrychtavać knižku pad nazvaj «Nieviadomy Paŭluk Šukajła» ci štoś kštałtu taho.
AA: Ci planuješ ty surjozna pačać pisać prozu, jak heta zrabili z uzrostam šmat jakija našyja paety?
VŽ: Dumaju, skład myśleńnia ŭ mianie nie prazaičny. U hetym sensie mnie bližej dramaturhija... A ŭvohule, tvorčaść – reč niepradkazalnaja, i ciažka sprahnazavać, što tam u ciabie napišacca zaŭtra, što praź miesiac, a što praz hod. Časam zdarajecca tak, što chočacca napisać niešta prazaičnaje – źjaŭlajucca niejkija dumki, vobrazy, navat siužety. Ale jak tolki asadka kranajecca papiery – usie dumki nibyta rassypajucca, i ja razumieju, što ničoha vartasnaha ciapier nie napišu. Možna, viadoma ž, ukłaści knihu z roznych dziońnikavych zanatovak, razbavić usio heta vieršavanymi ŭtočkami i ŭryŭkami z kanspektu, nazvać heta ŭsio ramanam i vydać (jak zrabiŭ Pavał Haspadynič). Albo napisać šmat minijaturnych detalaŭ i skłaści ź ich... znoŭ-taki raman (jak Volha Hapiejeva). Adnak ja nie chaču iści takim šlacham. Kali j vydam knižku prozy, to niachaj heta budzie zborničak nievialičkich apaviadańniaŭ. Ale čakać ad mianie hetaj knižki daviadziecca vie-je-jelmi doŭha!
AA: Ty ŭ litaratury ŭžo bolš za 10 hadoŭ. Što najbolš źmianiłasia? Tekst? Kantekst?
VŽ: Kali ja debiutavaŭ, nie mahło pryjści ŭ hałavu, što pytańni kultury buduć vyrašać ludzi, jakija da toj kultury nia majuć anijakaha dačynieńnia. A ŭsio pačałosia z sumnaviadomaha travieńskaha referendumu 1995 h. – i «paśpiachova» praciahvajecca dahetul. Pryhadaju siaredzinu 90-ch. Dom litaratara davaŭ svaju zalu i Narodnym piśmieńnikam, i Słavamiru Adamoviču, i «Bum-Bam-Litu», i navat pank-hurtam. U hazetach, časopisach, tele- i radyjopieradačach adčuvałasia pluralistyčnaść, ciapier ža mnohija vydańni albo zakrytyja, albo pazbaŭlenyja finansavańnia (što, pa-sutnaści, adno i toje), albo abjadnanyja ŭ roznyja chołdynhi. Piśmieńniki padzielenyja na dva sajuzy, adnamu ź jakich usio dazvolena, a druhomu – nia ŭsio. Kažuć, što ŭ niekatorych dziaržaŭnych vydańniach jość «čornyja śpisy» kulturnych dziejačaŭ, jakich zabaroniena zhadvać u nadrukavanych artykułach. Praviadzieńnie rok-kancertaŭ źviedziena da minimumu. Zatoje papsy paŭsiul chapaje. Byvaje, uklučaješ radyjo, čuješ niejkuju papsovuju pieśniu – dumaješ, što rasiejskuju, a potym ździŭlajeśsia, daviedvajučysia, što heta niechta z našych vykanaŭcaŭ tak staranna kosić pad rasiejcaŭ. Ale zmaniu, kali skažu, što ŭ nas ciapier ničoha cikavaha nie adbyvajecca. Niešta ŭsio ž robicca: kancerty, vystavy, performansy, navat cełyja festyvali. Prosta ŭsio pieramiaściłasia ŭ niejkuju partyzanska-padpolnickuju roŭnicu, i arhanizataram davodzicca iści na ŭsialakija chitryki, kab zaplanavanyja imi mierapryjemstvy adbylisia. Kab vystupić na niejkaj lehalnaj viečarynie, niekatoryja «zabaronienyja» rok-hurty časova mianiajuć nazvy. Albo vystupajuć na viečarynach całkam padpolnych, infarmacyja pra jakija źmiaščajecca, naprykład, tolki ŭ Internecie. I što cikava: u hetkich voś partyzanskich umovach tvorčyja pošuki maładych (dyj nie zusim maładych) aŭtaraŭ aktyvizavalisia, jany stali bolš raźniavolenyja, čym dziesiać hadoŭ tamu. Uražvaje raznastajnaść siońniašniaj litaratury novaj hieneracyi: tut i iranična-absurdysckija tvory Viktara Yvanova, i postdekadenckaja paezija Viki Trenas, i makaraničnyja i vizualnyja vieršy Adama Šostaka, i šyzoidnyja medytacyi Źmitra Plana. Užo nia kažučy pra toje, što apošnim časam piša Andrej Chadanovič! Tak što nia ŭsio tak kiepska. Volnaje mastactva zaŭsiody znojdzie adtuliny, praź jakija možna dabracca da čytača-hledača-słuchača.

Kamientary