Minsk čarhovy raz daje zadni chod. Piša Andrej Dyńko.
Deputaty nacyjanalnaha schodu na ekstranym pasiedžańni pryniali vielmi strymanuju rezalucyju. Makiej paśpiašaŭsia nazvać zajavy pra toje, što Biełaruś nibyta zhornie svoj udzieł u intehracyjnych prajektach na postsavieckaj prastory ŭ vypadku niepryznańnia Rasiejaj prezidenckich vybaraŭ «dezynfarmacyjaj i brudnaj pravakacyjaj».
Łukašenka pavinšavaŭ Pucina z dniom naradžeńnia, choć tydniami raniej demanstratyŭna praihnaravaŭ dzień inšaha aniołka — Miadźviedzieva.
A «Sovietskaja Biełoruśsija», jakaja kahadzie vytančana ździekavałasia ź biazmozhłych kiraŭnikoŭ Rasii, apublikavała krasasłoŭnuju, ale prymirenčuju redakcyjnuju kałonku «Nu i mer ź imi» (čamuści jaje pakul niama ŭ onłajn-viersii vydańnia).
Ciapier redaktar «Sovietskoj Biełoruśsii» piša: «Palityčnyja nieŭrazumieńni pa linii Minsk-Maskva» zaŭždy skančajucca pazityŭna. Adnosiny biełarusaŭ i rasiejcaŭ nosiać bolš hłybinny j bazavy charaktar, čym toje moža pakazacca dyletantam. Tamu nichto z adkaznych palitykaŭ nie prahnie słavy Hierastrata ani. Jasna, što nichto nie navažany palić masty».
Dosyć było Miadźviedzievu hruknuć kułakom pa stale?
Stvarajecca ŭražańnie, što paŭtarajecca situacyja leta 2010-ha, kali Biełaruś admaŭlałasia padpisać pahadnieńni pra Mytny sajuz. Admaŭlałasia-kruciłasia, pakul nie vyjšaŭ film «Chrosny baćka». Tady Łukašenka palacieŭ u Astanu i niavyhadny Mytny kodeks padpisaŭ.
Tak što rana sioj-toj paradavaŭsia śmierci sajuznaj dziaržavy. Rasija jašče trymaje Biełaruś na hetym łancuhu.

Kamientary