«Turma — zusim nie "kuźnia charaktaraŭ", dzie vykoŭvajucca i ŭdaskanalvajucca mužnyja ludzi».
Siońnia, praź miesiac paśla svajho zatrymańnia, ja zaviaršaju svoj raspovied pra 10 dzion, jakija strasianuli moj unutrany śviet. Viadoma, chaciełasia b zaviaršyć jaho na aptymistyčnaj nocie. Ale mnie niama čym vas abnadzieić.Turma, jakoj pryśviečanaja zaklučnaja, šostaja častka majho raspoviedu, zusim nia «kuźnia charaktaraŭ», dzie vykoŭvajucca i ŭdaskanalvajucca mužnyja ludzi. U zavočnaj sprečcy Alaksandra Sałžanicyna i Varłama Šałamava pra dośvied turemnaha źniavoleńnia ja na baku apošniaha. «Ja ŭpeŭnieny, što lahier — zaŭždy admoŭnaja škoła», — pisaŭ Šałamaŭ, jaki vasiamnaccać hadoŭ byŭ źniavolenym HUŁAHu, — «navat hadzinu pravieści ŭ im nielha — heta hadzina rastleńnia. Nikomu nikoli ničoha stanoŭčaha lahier nia daŭ i nia moh dać». Vierahodna, źniavoleńnie moža pajści na karyść prafesijnamu revalucyjaneru. Dadać jamu žorstkaści, umacavać u nianaviści, navučyć być chitrym, aściarožnym, vykrutlivym i tryvałym. Zvyčajny ž čałaviek — a siarod 700+ aryštavanych absalutnuju bolšaść składali samyja zvyčajnyja ludzi, jakija nia maryli pra karjeru revalucyjaneraŭ — atrymlivaje dośvied biezdapamožnaści, biazmoŭnaj padparadkavanaści i, jak vynik, ułasnaha prynižeńnia. Nia majučy siłaŭ prymusić adkazać za svajo prynižeńnie tych, chto ŭ im vinavaty, čałaviek imkniecca zabyć hety dośvied i ŭ budučym pa mahčymaści paźbiahać jaho.
PORNA DLA PREZYDENTA
Asabista ja bolš za ŭsio chacieŭ by zabyć momant zatrymańnia majoj siamji. Zabyć, jak adureły cham u pahonach kazaŭ majoj žoncy, što jana kiepskaja maci i ŭ jaje treba zabrać dzicionka. Uspamin ab hetym nie davaŭ mnie spać u turmie. Nie zabyŭ i dasiul. A značyć, nie daravaŭ.
Ja sam užo jak byccam praz usio heta prachodziŭ i tamu nia dumaŭ, što mianie možna čymści začapić. Hałoŭnymi siurpryzami stali,
Ahulnaja atmasfera nie spryjała racyjanalnamu myśleńniu. Chto moža skazać, naprykład, čym kiravalisia sudździ, dajučy kamu 10, kamu 12, kamu 15 sutak? Zakony ŭ nas i raniej na «palityčnych» nie raspaŭsiudžvalisia, ale chacia b dziejničali niejkija «paniaćci», była niachaj svojeasablivaja, ale ž lohika. Ciapier nie było i jaje. Heta jak u adnym apaviadańni Šałamava, dzie toj padsudny, jakoha zavodzili ŭ kabinet naleva, atrymlivaŭ, dapuścim, 10 hadoŭ, a toj, jakoha naprava — 15. Zaviaduć ža ciabie naleva abo naprava — užo čystaja latereja.
ŽODZINA. TURMA № 8, KAMERY № № 24, 13
Aproč mianie, u kamery siadzieła siem čałaviek, maładyja chłopcy ad 20 da 26 hadoŭ.
Niadaŭni vypusknik PTV, ciapier zavodzki ślesar ź niedarečnaj u turemnych umovach tatuiroŭkaj «Homo liber» («Čałaviek svabodny») — adzinaj svajoj admietnaj rysaj. Kiroŭca aŭtobusa, jaki pierabyvaŭ u sanatornaj rassłablenaści, nie zvažajučy na navakolnyja ŭmovy. Lažaŭ i ŭsiajedna hłytaŭ lubyja knižki, što pieradavali ŭ kameru, ad apaviadańniaŭ Hi De Mapasana da lekcyjaŭ ajca Alaksandra Mienia. Bolš słuchaŭ, čym havaryŭ. Tolki kali zajšła hutarka pra aŭtamabili, aktyŭna ŭ jaje ŭklučyŭsia. Darečy, hetaja hutarka, vymušanym słuchačom jakoj ja akazaŭsia, stała dla mianie adnym z najbolš ciažkich vyprabavańniaŭ. Jana raspačałasia, kali ja dramaŭ, pratačyłasia ŭ moj son i pieratvaryła jaho ŭ kašmar. Pračnuŭsia ja z hałaŭnym bolem i pačaščanym sercabićciom. Mnie i ŭvohule apanavanaść rečami padajecca vyčvareńniem na miažy z nekrafilijaj, u tych ža kankretnych umovach ščaniačaje zachapleńnie ad absmoktvańnia charaktarystyk biazdušnych žalaziak usprymałasia jak ździek i bluźnierstva. Radzima ŭ niebiaśpiecy, a jany tut…
Hetyja pieršyja dvoje na płoščy nie byli. Jak nia byŭ tam i supracoŭnik banku, niahledziačy na svajo vilenskaje pachodžańnie, navučańnie ŭ vilenskaj biełaruskaj škołcy i zasvojenyja
Źbialeły ad strachu testavalnik, čyjmu źjaŭleńniu my štoraz ździŭlalisia, kali jon złaziŭ ź vierchnich naraŭ, nastolki niezaŭvažnaj, amal pryvidnaj była jahonaja prysutnaść. Jon amal zaŭsiody maŭčaŭ, tolki
Talenavity skulptar, jakomu dali mianušku «Prapaviednik» paśla taho, jak jon kryknuŭ, prachodziačy praz stroj milicyjantaŭ: «Harycie ŭ piekle!». Ja tak i nie zrazumieŭ, ci byŭ jon na płoščy, zdajecca, nie, ale, natchniony aryštam, abdumvaŭ stvareńnie skulptury pad rabočaj nazvaj «Dyktatar» i varyjanty palityčnych hrafici. Za sutki da vyzvaleńnia my razam z «Prapaviednikam» trapili ŭ inšuju kameru, dzie siadzieli dziadźki pavažnaha ŭzrostu, i siarod ich byŭ supracoŭnik
Charyzmatyčny i bajavity barmen, adnafamilec byłoha ministra MUS Navumava z usich maich sukamernikaŭ byŭ adziny «idejny». Zaklikaŭ usich, kali kahości z nas raptam pačnuć źbivać, učynić u kamery pažar i verchał. Nie zdavacca, supraciŭlacca, trymacca razam. Jahonaja pałymianaja pramova na hety kont — adno z najbolš pazytyŭnych uražańniaŭ padčas adsiedki. Ja navat krychu škadavaŭ potym, što nikoha z nas nia źbili. Zrešty, my prajavili svaju stychijnuju zhurtavanaść i volu mirnym čynam — štodnia paśladoŭna razam admaŭlajučysia ad niejadomaj viačery. Adzinaje što, kab pieramahčy administracyju chacia b u takoj małoj spravie — prymusić ich pierastać karmić ludziej pamyjami — rašučaści adnoj asobna ŭziataj kamery niedastatkova, patrebnaja vola bolšaści źniavolenych, u nas ža suviazi z astatniaj turmoj nie było. Potym ja z prykraściu daviedvaŭsia, što ŭ
Na viačeru, aproč «paštetu» z ryby, jaki my achryścili «rybina voka», bo ŭ im sapraŭdy traplalisia rybiny vočy, naohuł jon byŭ zrobleny z drenna pierakručanych rybinych reštak (łuska, hałovy, chvasty, trybucha), davali jašče «bihus». Što heta takoje jaskrava apisaŭ niechta Aleks Sidaraŭ u adnajmiennym apoviedzie, ź jakim ja rekamenduju aznajomicca kožnamu, chto prymaje aktyŭny ŭdzieł u palityčnym žyćci — kab nia brali ŭ rot hetuju hadaść u turmie, kali što, dy inšym nia raili.
«Smak hetaj dreni paraŭnać niemahčyma ni z čym. Kali tolki z bajavymi atrutnymi rečyvami typu „zarin“, „zaman“, „fashien“ i
Aproč adnafamilca byłoha ministra MUS, byŭ u nas i adnafamilec ministra ciapierašniaha — Kulašoŭ, bamžavaty alkaholik, jaki z svaich 26 hadoŭ 6 pravioŭ za kratami. Naturalna, dvanaccać sutak aryštu dla jaho ćchu — plunuć i raścierci. Kab tolki nia biełaja haračka, jakaja napatkała Kulašova ŭ turmie. Schapili jaho pa darozie ŭ kramu, nia dali za dabaŭkaj dajści, voś i «zakaraciła» chłopca. Toje, što jon surjozna chvory, było vidavočna adrazu. Zabrali ž jaho da lekaraŭ tolki na treciuju noč. Kali jon trośsia i vyhinaŭsia niby na elektryčnym kreśle, bačyŭ za šafaj svajho brata, a ŭ aknie, za kratami — maci, prasiŭ u kalidornaha, kab vypuścili da jaje. Admachvaŭsia ad usiudyisnych pavukoŭ, błytaŭsia ŭ pravadach na padłozie, padpiraŭ ścieny, jakija pačali padać. Tady ŭžo pa jaho pryjšli. My spadziavalisia, zaviazuć kudy ŭ špital, dyk nie, uranku viarnuli na miesca. Nieviadoma, što i dzie ź im rabili, bo ŭ raspoviedzie Kulašova rečaisnaść vidavočna pieraplatałasia z halucynacyjami. Jak byccam doktar praciahvaŭ jamu šklanku z harełkaj, ale šklanka štoraz źnikała, kali jon sprabavaŭ jaje ŭziać. I dadomu jaho nibyta vadzili turemnymi labiryntami. Tamu ciažka skazać, ci sapraŭdy jaho źbivali, a niejki milicyjant navodziŭ pistalet i pahražaŭ zastrelić, potym ukacili jamu konskuju dozu morfiju i kinuli na noč u karcer. Što da morfiju, heta całkam vierahodna, bo praspaŭ Kulašoŭ paśla svajho načnoha vizytu da doktara bolš za sutki. Ciaham jakich dziažurny mo dva razy zazirnuŭ u kameru — pravieryć, ci nie pamior pacyjent. Jamu ŭ špital treba, kažam, nia bačycie chiba. Na što dziažurny žalezabetonna adkazvaŭ: «Vy što, lekary, adkul vy viedajecie?».
NA VOLI. KRAINA Ŭ KRATACH
Niahledziačy na biełuju haračku, Kulašoŭ u turmie nie adčuvaŭ siabie dyskamfortna, naadvarot. Prynamsi, nia treba kłapacicca pra chleb nadzionny i kuryva. Možna jašče pasprabavać siabie ŭ roli «byvałaha», pavypiendryvacca pierad navičkami. (Praŭda, hladzieŭsia jon u joj dosyć kamična, błatny žarhon ź jahonych vusnaŭ čamuści vyklikaŭ družny śmiech,
Dla astatnich sutyknieńnie ź niespraviadlivaściu akazałasia ŭ toj ci inšaj stupieni šokavym. Adnak adreahavali jany na hety šok
Dzie jany ciapier? Tyja, z kim my padzialili adzin suchar čornaha chleba na ŭsich, zamiest apłatki, na Rastvo? Razbrylisia pa svaich persanalnych kamerach.
U dzień, kali była spynienaja tranślacyja «Aŭtaradyjo», my razam z žonkaj viartalisia dadomu na taksi i paprasili kiroŭcu pieraklučycca na 105.1 FM, kab pravieryć, ci sapraŭdy tranślacyju spynili. My ŭhołas vykazali svajo abureńnie — maŭlaŭ, zakryli
U toj momant ja zrazumieŭ, što za kratami apynułasia ŭsia kraina.
EPILOH. «VY PIERAMAHLI… Ja VAS NIENAVIDŽU»
Kamera № 24, musibyć, była pad asobym kantrolem. U adroźnieńnie ad inšych, nam nie pieradavali niezaležnaj presy. Tamu da kanca adsiedki my znachodzilisia ŭ takim samym infarmacyjnym vakuŭmie, u jakim pierabyvaje značnaja, kali nia bolšaja, častka hramadzianaŭ Biełarusi. Faktyčna adzinym aknom u śviet zastavałasia dla nas radyjo «Unistar» — toje, što «na lepšym baku žyćcia». Zvyčajnaja
Ale pieršyja niekalki dzion paśla vybaraŭ u efiry adbyvałasia niezvyčajnaje. Tam kłapacilisia pra zdaroŭje i miescaznachodžańnie Niaklajeva. Paviedamlałasia, što vinšavańnie rasiejskaha prezydenta, pra jakoje była abviestka ŭ aficyjnych biełaruskich ŚMI, adsutničaje na jahonym sajcie. Kali ž u efiry prahučaŭ «Mit Atlantydy» — prypavieść Mikałaja Rerycha pra katastrafičnyja nastupstvy kultu ŭładara dla krainy, my vyrašyli, što kraina znachodzicca na miažy revalucyi…
Arakułami było pradkazana, što Atlantyda zahinie za adrynutuju luboŭ. Z tych časoŭ narod Atlantydy na ŭsie žyły sprabavaŭ adkazvać uzajemnaściu na luboŭ. Ludzi radasna ŭśmichalisia adno adnamu, jany lubili ŭładu i ŭłada adkazvała im uzajemnaściu. Na pasad sieŭ pramianisty Ŭładar, jakoha ludzi ŭšanoŭvali jak bostva. Kali ž toj akazaŭsia pry śmierci, jany, nie žadajučy adpuskać uładara, abstupili jahonaje śmiarotnaje łoža i nie chacieli adychodzić, jak jon ni prasiŭ ich ab hetym.
«Tady ŭładar skazaŭ:
— Vy nie syšli? Vy nie žadajecie syści? Vy jašče tut? Ciapier ja zrazumieŭ. Nu, ja skažu. Skažu adno słova majo. Ja vas nienavidžu. Adrynaju vašuju luboŭ. Vy zabrali ŭsio ad mianie. Vy nie addali pavahi śmiarotnamu łožu… Vašaje ščaście i vaš bol tolki ja viedaŭ. Tolki vašyja havorki viecier mnie danosiŭ. Vy zabrali sonca majo! Sonca ja nie vidaŭ; tolki cieni vašy ja bačyŭ. Dali, sinija dalačyni! Da ich vy mianie nie puścili… Mnie nie viarnucca da śviatoj zielaniny lesu… Pa travie duchmianaj užo nie chadzić… Na horny chrybiet mnie ŭžo nie padniacca… Łukaviny rek i zialonych sienažaciaŭ užo mnie nie vidać… Pa chvalach užo nie nasicca… Vokam užo nie lacieć za krečatam chutkim… U zorki ŭžo nie hladziecca… Vy pieramahli… Hałasy načnyja čuć ja bolš nia moh… Zahady Boha stali mnie ŭžo niedastupnyja… A ja ž moh ich paznać… Ja moh adčuć śviatło, sonca i volu… Vy pieramahli… Vy ŭsio ad mianie zachilili… Vy zabrali ŭsio ad mianie… Ja vas nienavidžu… Vašuju luboŭ ja adrynuŭ…
Zvaliŭsia ŭładar na łoža. I ŭstała mora vysokaj ścianoj, i schavała krainu Atlantydu».
Roźnica ź mityčnaj Atlantydaj palahaje ŭ tym, što biełaruskaha ŭładara hubić užo iluzija ŭsienarodnaj lubovi, jakaja padparadkavała jaho sabie, i bieź jakoj, niby biaz mocnaha narkotyku, jon nia moža žyć. Nas ža hubiać toŭstyja ścieny pamiž kamerami, praź jakija my nia možam dahrukacca adno da adnaho, kab razam admovicca jeści «bihus».
Hł. taksama: Budzimir.«Patrebnyja lubyja niepaŭnaletnija chłopčyki».

Kamientary