Volha Bandarenka: Mnie navat pierad siabroŭkami byvaje niajomka, što ŭ mianie taki cudoŭny muž
Jana vielmi pryhožaja. Vysokaja, strojnaja, uśmiešlivaja. Nie źviarnuć uvahi abo prosta nie začapicca pozirkam niemahčyma. Voś tak 30 hadoŭ tamu i Dźmitryj Bandarenka: ubačyŭ i… prapaŭ. Heta toj redki vypadak, kali ź pieršaha pozirku i na ŭsio žyćcio…
Šlub nie pa schiemie
My sustrelisia z Volhaj Bandarenka jakraz u toj dzień, kali jana atrymała pieršy list ad muža ź SIZA KDB.
«Rodnaja maja, pryvitańnie! — čytaje Volha. — Jak ty? U mianie ŭsio narmalna. Jość prośba maleńkaja — treba naładzić abmien brudnaj bializny na čystuju. Treba da
— A ja kožny raz, kali pieradaju pieradačy, pišu zajavu, kab zabrać brudnuju bializnu i pieradać śviežuju, — tut ža kamientuje jana. — A treba, kab u nas supali daty! I pakolki ź Dzimam absalutna nijakaj suviazi niama — ni praz advakata, ni praź listy, — brudnuju bializnu nie addajuć.
Pamiataju, kali žonka
«Jak budzie mahčymaść, pieradaj, kali łaska, jašče šampuń i leki — amiez, kietaprafien, papazoł», — čytaje dalej list. I tut ža tłumačyć:
— Značyć, straŭnik (u jaho jazva) i cisk turbujuć.
«Całuju, trymajsia. Pryvitańnie Juleńcy, dziedu, Tani i ŭsim siabram, Źmicier».
— I niešta rahi ŭ lista adarvanyja, — kaža Volha. — Chutčej za ŭsio, list byŭ pranumaravany. Upeŭnienaja, što muž za hety čas užo minimum 20 listoŭ dadomu napisaŭ. Ja dobra jaho viedaju — kali z vojska čakała, jon prosta zavalvaŭ mianie listami. A tut ujavicie — im ža tam rabić niama čaho, tolki listy pisać i zastajecca…
— I kali mierkavać pa tym, što advakataŭ nie zaprašajuć na śledčyja dziejańni, značyć, i dopyty čas nie zabirajuć…
— Pa majoj infarmacyi, śledčyja zaprašajuć ich na tak zvanyja pryvatnyja razmovy. Kažuć, niekatoryja na hetyja pryvatnyja razmovy ledź nie kožny dzień chodziać. Choć u mianie niama viestak pra toje, što Dzima chodzić na hetyja sustrečy.
— Volha, a raskažycie, jak vy ź im paznajomilisia.
— Heta było ŭ 1981 hodzie. Vučylisia ŭ adnym instytucie — fizkulturnym. Uletku nas adpravili na sielhasraboty. Dzima za mianie maładziejšy na try hady. Jamu tady było 17 hadoŭ — 18 spaŭniałasia ŭvosień. A mnie
My pieryjadyčna razam dziažuryli pa kuchni. I ŭ pieršy dzień dziažurstva ceły dzień razmaŭlali. I ŭ nas nastolki ź im žyćciovaje kreda supała, što navat maje znajomyja potym kazali: «Byccam vyraśli ŭ adnoj siamji». U nas adrazu ŭźnikła takaja ahulnaść pohladaŭ na žyćcio, na śviet, naohuł na ŭsio. I ja jamu skazała: «Dzima, my z taboj pasiabrujem». A jon adkazaŭ: «Nie dumaju». Ja navat pakryŭdziłasia. Ale paźniej vyśvietliła, što Dzima pa natury intraviert. I ličyŭ, što ź im moža być niecikava i sumna. A tym bolš takoj dziaŭčynie, jak ja. A ja była pieršaja pryhažunia instytuta, i jamu zdavałasia, što ŭ im užo dakładna ničoha pryvabnaha nie znajdu.
Ale my zrabilisia siabrami. I našy blizkija adnosiny pačalisia mienavita ź vialikaha siabroŭstva. Naohuł, lepšaha siabra ŭ maim žyćci nie było i niama. Jon pra mianie viedaje absalutna ŭsio — navat bolš, čym blizkija siabroŭki.
Ažanilisia my ŭ 1984 hodzie. Da hetaha ŭ jaho była dziaŭčyna, a ŭ mianie — chłopiec, ź jakim jon, darečy, byŭ znajomy. Ja dzialiłasia ź Dzimam svaimi pieražyvańniami, pakutami, sumnievami. Da peŭnaha momantu ja Dzimku ŭsprymała tolki jak siabra. Ale, dapuścim, kali ja niešta raskazvała svajmu chłopcu, to adčuvała, što jamu heta nie zusim cikava. I ja dumała: a voś Dzima b zacikaviŭsia. Jamu ŭvohule ŭsio pra mianie było cikava: kali naradziłasia, jakija ŭ mianie baćki, jon byŭ znajomy z usimi maimi siabroŭkami, tamu što ŭsio heta datyčyła mianie. Nu i z majho boku była takaja ž uvaha da jaho. U vyniku ŭsio heta pryviało da taho, što my ažanilisia.
Pryčym u Dzimy byli vielmi akreślenyja płany na žyćcio. I žanićba, nakolki ja viedaju, u ich dakładna nie ŭvachodziła. U jaho była raśpisanaja schiema ŭ sšytku na hady napierad…
— Daloka nie kožnaja dziaŭčyna zdolnaja vyklikać takija pačućci, što ŭsie mužčynskija płany — uščent…
— Heta było kachańnie ź pieršaha pohladu. Dzima kazaŭ, što navat u fizkulturny pastupiŭ praź mianie. Jon byŭ charašyst, amal vydatnik, i moh vybrać inšuju VNU, ale na prystupkach Instytuta fizkultury, kudy prosta pryjšoŭ u basiejn papłavać, ubačyŭ mianie — ja spuskałasia pa leśvicy. I vyrašyŭ pastupić mienavita siudy.
Viedajecie, byvaje tak, što mužčyna stavić sabie niejkija zabarony. Nu, naprykład, kali jon
nievysokaha rostu, to nie źviartaje ŭvahu na daŭhanohich pryhažuniaŭ. Voś i ja była ŭ Dzimy takoj zabaronienaj temaj…
— A vy taksama zakachalisia ŭ jaho prosta ź pieršaha słova?
— Doŭhi čas ja nie viedała, jak da jaho stavicca. Nie mahu skazać, kali maje pačućci transfarmavalisia. Pamiataju, u mianie była niejkaja nieraźviazalnaja prablema, i ja źviarnułasia da jaho pa dapamohu. A jon skazaŭ: maŭlaŭ, davaj damovimsia, što kali jość prablema — spačatku źviarnisia da mianie, kali nie zmahu jaje vyrašyć, to źviartajsia da kaho chočaš. I ŭ toj momant ja vyrašyła, što, napeŭna, vyjdu za jaho zamuž.
— Ź im pa žyćci naohuł lohka?
— Mnie — tak. Chacia mnohija, navat jaho rodnaja siastra, kažuć, što ŭ jaho składany charaktar. Nie viedaju, mnie zdajecca, u Dzimy vydatny charaktar. I pra lepšaha muža ja navat i maryć nie mahu.
Na zajzdraść siabroŭkam
— U kožnaj siamji chaj nie adrazu, ale niepaźbiežna zdarajucca sprečki, nieparazumieńni…
— U nas taksama byli. Ale Dzima zaŭsiody pieršym idzie na prymireńnie. Navat kali stoadsotkava maje racyju. Na moj pohlad, tak moža rabić tolki mocny mužčyna.
U mianie samoj, viedajecie, nie vielmi prosty charaktar. I Dzima kaža: «Mianie tak zahartavaŭ tvoj charaktar, što lubyja ciažkaści pa plačy! Usio astatniaje dla mianie niavažna, hałoŭnaje, kab u nas u adnosinach usio było dobra».
— Chaču zaŭvažyć, što vašyja adnosiny ŭražvajuć navakolnych. Mnie syn adnaho viadomaha palityka kazaŭ: «U Bandarenki takija adnosiny z žonkaj, što
— Mnie časam navat pierad siabroŭkami byvaje niajomka, što ŭ mianie taki cudoŭny muž i što ŭ nas ź im usio tak dobra. I niekatoryja maje siabroŭki kažuć: usie mužyki kazły, jość tolki adzin narmalny — Bandarenka.
Dzima nie pje, nie kuryć. Pa chacie nie vielmi niešta lubić rabić, ale ja taksama «kryžykam» nie vyšyvaju, tamu spakojna da hetaha staŭlusia.
— A z boku Źmicier Bandarenka robić uražańnie čałavieka bieskampramisnaha, ja b skazała, navat vielmi žorstkaha…
— U siamji jon zusim nie taki. I ja zaŭsiody ŭśmichajusia, kali čuju takoje.
Nas ź siabroŭkaj, jakaja davoli daŭno zamužam, adnojčy paśla pracy sustreŭ Dzima. I ja adrazu pačała jamu raskazvać, jak prajšoŭ dzień, chto mnie telefanavaŭ, a Dzima pra siabie kazaŭ. I siabroŭka, pahladzieŭšy na nas, potym zaŭvažyła: «Ja tak ździviłasia… Ja zamužam, ale ŭ mianie z mužam zusim inšyja adnosiny…»
A my zaŭsiody ź im usim dzielimsia: i dobrym, i kiepskim. Nu, a jak biez hetaha?
— A vy nie ŭhavorvali jaho nie zajmacca palitykaj?
— My ź im zaŭsiody hladzieli ŭ adzin bok. Jon kazaŭ, što treba być hatovym da ŭsiaho. A kali b ja jaho ad niečaha adhavorvała, tady heta byŭ by nie Dzima. Dy i ja — nie ja.
…Čatyry hady tamu my ź im abviančalisia. Praŭda, ja Dzimu sprabavała šantažavać: maŭlaŭ, abviančacca tolki tady, kali skinuć Łukašenku. Ale my vierniki, a biez šlubu nielha navat da pryčaścia, tamu vyrašyli, što nie budziem čakać źmieny ŭłady.
A ŭ minułym hodzie adznačyli srebnaje viasielle.
Ślozy ad cukierak
— Darečy, pra Łukašenku. Jak vy pastavilisia da jaho słovaŭ, što tym, kaho abvinavačvajuć u arhanizacyi masavych biesparadkaŭ, nie varta spadziavacca na dapamohu zvonku?
— Mnie zdajecca, nasamreč mnohaje zaležyć ad taho, jakuju pazicyju zojmie Jeŭropa, Rasija. My, darečy, źbirajemsia napisać list Dźmitryju Miadźviedzievu.
— A jak staviciesia da idei pisać listy Łukašenku?
— Nie. Hetaja ideja nie sustreła razumieńnia. Pryčym nie tolki ŭ mianie.
— Vy siońnia zajmajecie davoli aktyŭnuju pazicyju: razam sa svajakami tych, kaho taksama abvinavačvajuć u masavych biesparadkach, stvaryli inicyjatyvu «Vyzvaleńnie», sustrakajeciesia z dypłamatami, robicie zajavy. Chaču spytać: adkul tolki siłaŭ? Mnie zdajecca, kali b ja trapiła ŭ takuju situacyju, to tolki lažała b i płakała sutkami…
— Mnie zdajecca, tak lahčej. Kali pačynaješ kapacca ŭ sabie, ujaŭlać, jak jamu tam drenna… Ja imknusia naohuł pra heta nie dumać. I potym, akramia Dzimy, u SIZA KDB znachodzicca stolki našych siabroŭ… Ja ščyra za ich pieražyvaju. I ja kazała maci Andreja Sańnikava, što kali b byŭ vybar, vypuścić Irynu Chalip z Andrejem Sańnikavym abo Dzimu, to lepš chaj jany vyjduć (vyciraje ślozy). Tamu što Danika vielmi škada…
— Tak, Iry tam vielmi niaprosta. Navat niahledziačy na jaje žalezny charaktar…
— A ŭjaŭlajecie, jak było Sańnikavu, kali jon daviedaŭsia, što jaje taksama pasadzili? Jon ža dumaŭ, što Iru na Akreścina pavieźli i adpuścili praź niekatory čas…
— U vas taksama jość dzicia. Dačka takaja ž mocnaja, jak i vy?
— Jak vyjaviłasia, Julka taki bajec pa natury! Za hetyja dni ja sama daviedałasia pra jaje stolki novaha i dobraha… I pakul jana była ŭ Minsku na vakacyjach, mnie było značna lahčej.
— Jak ja razumieju, jana žyvie nie ŭ Biełarusi…
— Jana vučycca ŭ Polščy.
— Vola, a vy pracujecie?
— Tak, ja trenier pa fitnesie.
— Nie baiciesia zvalnieńnia?
— Nie. U paraŭnańni z tym, što adbyłosia, heta nie samaje strašnaje. My ŭžo ź Julkaj abmiarkoŭvali abychodnyja šlachi — jakuju pracu možna znajści ŭ vypadku čaho. Tak što maralna hatovyja.
— Vy jašče maralna i inšych padtrymlivajecie.
— Ja stvarała inicyjatyvu «Vyzvaleńnie» dla taho, kab svajaki abvinavačanych mahli abapiercisia adno na adnaho. Kali b Ira Chalip abo Nataša Radzina byli na voli, mahčyma, ja prosta abapirałasia b na ich i ničoha nie stvarała. Ale mnie niama kamu było padstavić plačo, tamu daviałosia samoj…
Kali Dzimu zabrali, ja ŭvieś čas dumała: čamu jon nie daŭ nijakich ukazańniaŭ, što rabić, jak siabie pavodzić? Kali pa jaho pryjšli, jon skazaŭ: «Zvani Radzinaj!». A jaje samu ŭ 4 ranicy zabrali, da nas pryjšli ŭžo, a
— Dźviery sprabavali złamać abo vietliva ŭ zvanok pazvanili?
— Hrukali prystojna. Dzima im kryknuŭ: maŭlaŭ, pačakajcie, apranusia, nie łamajcie dźviery. Zajšli jany spakojna, ruki nie vykručvali, dy i Dzima im nie supraciŭlaŭsia. Cikavaja detal: adzin z tych, chto pryjšoŭ pa Dzimu, uvieś čas chavaŭ tvar šalikam. Ja da hetaha času ździŭlajusia, čamu.
— Jak baćki Dzimy ŭspryniali viestku ab tym, što ich syn u SIZA?
— Jaho mama pamierła. A baćka — jon taksama bajec pa natury, da ŭsiaho mužna stavicca.
— Advakat pra Dźmitryja kaža: «Hłyba».
— Tak, jon jak BTR…
— Vola, za hety miesiac vam časta davodziłasia płakać?
— Byvała. Časam voś žurnalisty na štości razhavorać… Ci sama rasčulišsia ad niejkich momantaŭ… Niadaŭna voś… Ja varjacieła pa čyrvonych cukierkach «Skitłs». I adzin čas ich ciažka było dastać u Minsku. I ŭsie našy siabry pryvozili mnie ich
Na dniach šukała Dzimaŭ artapiedyčny pojas — u jaho surjoznyja prablemy sa śpinaj, chacieła pieradać, dy nie ŭziali — i znajšła schovanku, dzie lažała niekalki ŭpakovak hetych cukierak.
Jon, mabyć, schavaŭ, kab mnie siurpryz zrabić. Viadoma, raspłakałasia…
Z asabistaj spravy
Źmicier Bandarenka naradziŭsia ŭ 1963 hodzie. Skončyŭ Instytut fizkultury. Siabra BAŽ.
Kaardynatar hramadzianskaj kampanii «Jeŭrapiejskaja Biełaruś», davieranaja asoba Andreja Sańnikava. Lubić žonku, dačku i radzimu. Nienavidzić zdradnikaŭ. Abvinavačvajecca ŭ arhanizacyi masavych biesparadkaŭ kala Doma ŭrada 19 śniežnia 2010 h.

Kamientary